Wizjonerski projekt w stylu konceptów Androida. iPhone 20 Pro może przynieść wizualną rewolucję

W przyszłym roku czeka nas wielkie wydarzenie – dwudziestolecie iPhone’ów. Skoro na dziesiątą rocznicę Apple przygotował nam specjalny model X, to spodziewamy się, że na ten jubileusz dostaniemy coś równie specjalnego. Co dokładnie? Odpowiedź na to pytanie już od dłuższego czasu podsuwają nam przecieki.
Wizjonerski projekt w stylu konceptów Androida. iPhone 20 Pro może przynieść wizualną rewolucję

Jeśli okażą się one prawdziwe, iPhone 20 Pro oraz iPhone 20 Pro Max (gigant pominie „dziewiętnastki, żeby podkreślić rocznicę) mogą przynieść najbardziej drastyczną zmianę, jaką widzieliśmy w tych smartfonach od czasu kultowego iPhone’a X. Co prawda w świecie Androida to żadna nowość, ale dla Apple’a – gigantyczna.

Ekran zakrzywiony z czterech stron, czyli wielka innowacja na dwudziestolecie iPhone’a

Źródłem tych rewelacji jest znany ze sprawdzonych przecieków leaker Digital Chat Station. Z informacji udostępnionych na platformie Weibo wynika, że Apple rozpoczął już wczesne testy prototypowych wyświetlaczy przeznaczonych dla modeli jubileuszowej linii iPhone 20 Pro.

Podstawowy wariant Pro ma otrzymać panel o przekątnej 6,41” i rozdzielczości 2686 x 1236 pikseli. Z kolei większy wariant z dopiskiem Pro Max zaoferuje potężny wyświetlacz o przekątnej 6,96” oferujący obraz w rozdzielczości 2912 x 1340 pikseli. O ile same cyfry wymiary i rozdzielczość nie budzą ogromnych emocji, o tyle sposób wykończenia krawędzi matrycy już tak.

Czytaj też: Flagowiec inny niż wszystkie. Nowy Xiaomi znów postawi na dodatkowy ekran

Apple ma bowiem dążyć do stworzenia konstrukcji określanej jako bezramkowa i zakrzywiona z czterech stron. Oznacza to, że szkło wyświetlacza łagodnie spływałoby w stronę aluminiowo-tytanowej ramki nie tylko na lewej i prawej krawędzi, ale również na górze i dole urządzenia. Co więcej, doniesienia sugerują, że producent testuje również dyskretne wycięcie typu punch-hole na przednią kamerę, odchodząc od dotychczasowej formy Dynamicznej Wyspy.

Ice Universe też dołożył tu coś od siebie. Opublikował on wizualizację konceptu pokazującą, jak może wyglądać tak zaprojektowany smartfon w rzeczywistości. Choć nie jest to oficjalny render wyciekły z fabryki Apple’a, grafika doskonale oddaje potencjał tej zmiany. Patrząc na telefon na wprost, użytkownik ma widzieć niemal wyłącznie sam obraz, którego krawędzie zdają się rozpływać i znikać w smukłej ramce urządzenia.

Jeśli śledzicie od lat doniesienia związane z działaniami giganta z Cupertino, to te rewelacje nie są wielkim zaskoczeniem. Od dawna po sieci krąży mapa drogowa działań firmy, z której wynika, że celem jest uzyskanie bezramkowego ekranu, pozbawionego również wcięć. Na razie Apple doszedł do etapu zmniejszenia Dynamic Island, a w przyszłym roku przeniesie moduł Face ID pod wyświetlacz, pozostawiając na wierzchu jedynie aparat do selfie. Finalnie ten również ma się schować, choć by to osiągnąć, trzeba najpierw wyeliminować przeszkody, takie jak spadek jakości i gorszą jasność.

Ekran bez ramek brzmi świetnie, ale to również spore wyzwanie

Skoro już przy problemach jesteśmy, to sam poczwórnie zakrzywiony panel również wymaga sporo pracy. Eksperymenty z taką konstrukcją robiło już kilku producentów ze świata Androida. Chińskie marki przez lata korzystały z paneli zakrzywionych na bokach, a ostatnio marka TECNO pokazała bezramkowy Concept Phone, który przesuwał granice matrycy do samych krawędzi obudowy.

Różnica polega na tym, że dawne rozwiązania w urządzeniach z Androidem cierpiały na spory problem użytkowy – mocno zakrzywione boki sprzyjały przypadkowym dotknięciom, co potrafiło drastycznie obniżyć komfort codziennego pisania na klawiaturze czy robienia zdjęć. Projekt Apple’a ma jednak bazować na bardzo subtelnych profilach zagięcia na wszystkich czterech krawędziach, wspomaganych zaawansowanymi algorytmami odrzucania niechcianych dotyków.

Czytaj też: Ochrona prywatności, jakiej jeszcze nie było. Xiaomi 18 Pro dostanie Super Pixel 2.0

Zastanawiam się jedynie, czy nie będzie powtórki z rozrywki. iPhone’y 16 Pro i Pro Max dostały znacznie cieńsze ramki, a Apple, by zapobiec przypadkowym kliknięciom na krawędziach, zastosował specjalny algorytm. Wystarczyło, że delikatnie musnęło się krawędź, a system natychmiast blokował rejestrowanie jakichkolwiek nowych dotknięć i gestów na całym ekranie. W efekcie użytkownikom wydawało się, że ekran zaciął się lub przestawał reagować na dotyk, pisanie na klawiaturze albo przewijanie, podczas gdy w rzeczywistości telefon uznał delikatny kontakt dłoni z ramką za przypadek i „zamrażał” resztę wyświetlacza. Gigant naprawił to w ramach aktualizacji, ale obawiam się, że to może się powtórzyć.

Przed nami jeszcze długa droga

Warto jednak pamiętać, że mówimy o urządzeniach znajdujących się we wczesnej fazie testów. Od prototypowych matryc testowych do finalnego produktu trafiającego na taśmy produkcyjne i do salonów sprzedaży droga wciąż jest daleka. Po drodze zmianie mogą ulec zarówno dokładne wymiary, promień zagięcia szkła, jak i kształt czy sposób ukrycia czujników na przednim panelu.

Czytaj też: To koniec ery OxygenOS. OnePlus przechodzi na ColorOS 17 i zmienia interfejs

Pewne jest jedynie to, że jeśli Apple’owi uda się dopracować tę technologię i wprowadzić takiego iPhone’a na rynek, to w kolejnych latach pożegnamy erę płaskich ekranów. Jak to bowiem bywa, kiedy w Cupertino coś się zmienia, inni idą za tym przykładem. I to nic, że wcześniej Android już raz porzucił zakrzywienia na rzecz płaskich paneli.

Źródło: Digital Chat Station

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.