Mimo wszystkie wielu potencjalnych klientów lubi znać dokładne wartości, a żeby się tego dowiedzieć, musi przekopywać internet. Na szczęście Tym razem długo nie trzeba było czekać, bo podobnie, jak w zeszłym roku, zaledwie kilka dni po premierze do sieci trafiły etykiety energetyczne pochodzące z europejskiej bazy danych EPREL (European Product Registry for Energy Labelling). Dzięki temu otrzymaliśmy wgląd w pojemność, czas pracy i żywotność ogniw w iPhone’ach 18 Pro i Pro Max.
Jakie baterie znalazły się na pokładzie nowych iPhone’ów?
Z danych zgromadzonych w bazie EPREL wynika, że Apple zastosował mocno zróżnicowane podejście do obu wariantów urządzeń. Podstawowy, mniejszy iPhone 18 Pro otrzymał akumulator o pojemności 4 056 mAh. W porównaniu do ubiegłorocznego iPhone’a 17 Pro (3 988 mAh) jest to zmiana niemal niezauważalna na papierze, choć realny czas pracy bez wątpienia poprawi znacznie bardziej energooszczędny, wykonany w 2-nanometrowym procesie technologicznym układ A20 Pro, a także optymalizacje po stronie oprogramowania.


Zdecydowanie ciekawiej prezentuje się sytuacja w przypadku większego brata. iPhone 18 Pro Max został wyposażony w ogniwo o pojemności aż 5 391 mAh. To widoczny, odczuwalny awans w porównaniu do baterii 4 823 mAh znajdującej się u poprzednika. Taki zapas energii sprawia, że wariant Pro Max oferuje obecnie największy akumulator w historii smartfonów Apple’a, przewyższając też pojemnością najnowsze flagowce z serii Samsung Galaxy.
Tu taka ciekawostka – te wartości dotyczą tylko naszego rynku. Europejskie wydania iPhone’ów zazwyczaj posiadają mniejsze baterie od ich amerykańskich odpowiedników ze względu na obecność fizycznej szufladki na kartę SIM, która zabiera cenną przestrzeń wewnątrz obudowy. Oznacza to, że wersje smartfonów sprzedawane w USA mogą cechować się jeszcze ciut wyższymi wartościami. Mimo to, jeśli spojrzymy na cały rynek mobilny, wyścig na pojemności trwa w najlepsze – chińscy producenci z obozu Androida coraz śmielej sięgają po ogniwa krzemowo-węglowe o pojemnościach 7000, 8000, a nawet 10 000 mAh, tymczasem Apple, Samsung i Google nadal nie chcą wprowadzać u siebie takiej rewolucji, mimo że Samsung już krzem wykorzystał w nowych składakach.
Najszybsze ładowanie w historii marki
Na tym nie koniec wieści. Nadrabianie zaległości idzie Apple’owi znacznie sprawniej w obszarze szybkości uzupełniania energii. Z niezależnych testów laboratoryjnych (między innymi Xiaobai’s Tech Reviews) wynika, że iPhone 18 Pro Max stał się oficjalnie najszybciej ładującym się smartfonem w historii amerykańskiego producenta.
Czytaj też: Pora na falę nowości. Xiaomi udostępnia HyperOS 4 Beta
Urządzenie potrafi przyjąć prąd z szczytową mocą sięgającą 52W, co pozwala na naładowanie tak potężnego akumulatora od 0 do 100% w zaledwie 55 minut. Choć na rynku Androida znajdziemy telefony ładujące się jeszcze szybciej, wynik ten bije na głowę dotychczasowe osiągnięcia giganta z Cupertino i wyprzedza pod względem czasu spędzonego przy gniazdku konkurentów w rodzaju Pixel 11 Pro XL.
A co z żywotnością?
Niestety, baza EPREL przyniosła również mniej optymistyczne wieści dla osób, które planują kupić telefon z myślą o użytkowaniu go przez 4 lub 5 lat bez wizyty w serwisie. Oficjalne dane potwierdzają, że bateria w serii iPhone 18 Pro zachowuje 80% swojej pierwotnej pojemności po 1000 cyklach ładowania.
Oznacza to, że przy codziennym, standardowym użytkowaniu i ładowaniu raz dziennie, urządzenie straci około 20% fabrycznej kondycji ogniwa po nieco ponad trzech latach. Jest to wynik spójny z poprzednimi generacjami iPhone’ów, jednak wyraźnie odstający od tego, co oferują rywale spod znaku Androida. Nawet Galaxy S26, który w tym roku dostał ogniwo o znacznie niższej żywotności deklaruje tu 1200 cykli, a taki Xiaomi 17 sięga do 1600 cykli, a przypomnijmy, że do tego ma baterię o pojemności 6330 mAh.
Czytaj też: Wielka fala aktualizacji ruszyła. Samsung w końcu udostępnia stabilną wersję One UI 9
Jest to na pewno spory minus, ale mimo wszystko, ulepszeń w zakresie baterii jest w tym roku i tak sporo. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne generacje wydłużą również żywotność, zwłaszcza że Apple cały czas chwali się, że iPhone’y to sprzęt na lata. Więc niech te lata mijają w spokoju, bez martwienia się o wizyty w serwisie.
Źródło: EPREL, Android Authority
