Przedstawmy to osiągnięcie w liczbach. Muszka owocowa ma jakichś 130 tysięcy neuronów, więc naukowcy odtworzyli ponad 50 milionów połączeń. Dlaczego nie ludzkiego mózgu? Nasz posiada tych połączeń gdzieś 10 do potęgi 14 i jest to naprawdę wiele zer. Stworzenie jakiegokolwiek mózgu pozwoli o wiele lepiej zrozumieć procesy tych od innych zwierząt, w tym ludzi. I właśnie ten zaczął trafiać do postaci w Minecrafcie.
Odtworzono cały mózg, więc wsadzono go do gry. Biedna mucha już nie zazna spokoju
Odtworzenie muchy nie jest świeżą wiadomością, tym bardziej że media regularnie informowały o postępach prac na przestrzeni ostatniej dekady. To był ogrom pracy, który zacznie przynosić owoce przez kolejne lata. Stał się jednak i okazją, żeby robić rzeczy o humorystyczno ciekawskim charakterze.
Na przykład kazano musze zanurzyć się w Doomie, w akcie odwróconej tradycji. Zamiast sprawdzać, czy Doom działa na nowej platformie, sprawdzono, czy mózg poradzi sobie w Doomie. Jeszcze inna osoba uczy muchę grać w Beat Sabera i zaskakująco… Działa, mózg coraz lepiej wyłapuje pewne schematy, oczywiście w ramach swoich ograniczeń i czysto komputerowym środowisku.
Z kolei o YouTuberze Ro0oney’u zrobiło się głośno ze względu na dość drastycznego shorta. Niestety jego eksperyment zakończył się prawdziwą makabrą. Obdarzył rozumem pająka wewnątrz kultowej gry Minecraft (która zmierza już do 20 urodzin!) i jest niezmiennie doskonała), ten jednak chyba nie był za bardzo zadowolony ze swojego otrzymanego życia, gdyż po ożywieniu popędził ku własnej zagładzie.

Historia jednak nie jest taka prosta, jak została namalowana po wybuchnięciu popularności. Nie jest tak, że mózg muchy natychmiast dyktuje ożywionej, cyfrowej istocie, że ma iść się utopić. Autor shorta opublikował nowy materiał, w którym dogłębnie tłumaczy, co zrobił i jak w ogóle działa osadzenie mózgu w sześciennej rzeczywistości uwielbianej gry.
Czytaj też: CraftGPT w Minecraft. Działająca sztuczna inteligencja z 439 milionów bloków
Przede wszystkim, to nie był projekt naukowy, tylko miał służyć celom rozrywkowym. Nie oznacza to braku reguł i naciągania, lecz wskazuje na luźniejsze podejście, chociaż za kulisami dzieje się prawdziwa nauka. Dlatego w nowym materiale jest zawarty, chociażby wywiad z doktorem Ariem Matsliahem z Uniwersytetu Princeton. To właśnie tam zbudowano darmowe narzędzie udostępnione do pobrania, dzięki któremu można się “bawić” muszym mózgiem. Doktor tłumaczy, że trzeba pamiętać o wielu uproszczeniach zastosowanych w stworzonym programie.
Dlatego u podstaw tej zabawy leży nauka, lecz trzeba to doświadczenie traktować z przymrużeniem oka, szczególnie że YouTuber po prostu nie jest ani naukowcem, ani filozofem, więc wypowiadane przez niego stwierdzenia w kontekście mózgu aż się proszą o debatę.

Dla przykładu, po pobraniu programu, można decydować o uruchamianiu konkretnych sektorów mózgu. Dzięki temu pszczoła w grze (o ironio) lata i jest w stanie decydować o kierunku lotu i w pewnym stopniu decydować o interakcji z otoczeniem. Ot, chociażby śledzi spadającą energię, która jest niejako odzwierciedleniem głodu, a gdy ten poczuje, zacznie szukać jedzenia.
Jednakże YouTuber zdradza, że uruchomił strach w mózgu, popierając to stwierdzeniem, że to właśnie on podtrzymuje istnienie świadomości. To zaś jest tezą, którą można bardzo i to bardzo długo debatować i upraszcza temat w większym stopniu, niż naukowcy by na pewno chcieli. W każdym razie, w tych warunkach, pszczoła potrafi się nauczyć, że nie lubi ani deszczu, ani lawy.
Dlatego warto pamiętać, że ten materiał to przede wszystkim zabawa, nie doświadczenie naukowe.
Źródło: polygon

