Nie da się ukryć, że cały czas brakuje nam urządzenia, które bezboleśnie i bez konieczności pobierania krwi potrafiłoby zajrzeć w głąb naszego metabolizmu. Tak, dobrze myślicie, właśnie to chce robić ten innowacyjny smart ring. W dodatku ma zamiar analizować to z naszego… potu.
Tętno to przeżytek, czas na skomplikowane pomiary
Przełomowość wynalazku z UCSD leży w odczycie biomarkerów chemicznych. Dotychczasowe inteligentne pierścienie dostarczały jedynie danych fizycznych – informowały nas o tym, jak szybko bije nasze serce lub jak mocno wiercimy się w nocy. Jak podkreśla Dr Tamoghna Saha, jeden z głównych autorów badania, tradycyjnym urządzeniom brakuje informacji molekularnych, które dają znacznie głębszy i pełniejszy wgląd w faktyczny stan zdrowia i odżywienia organizmu.
Dlatego ten nowy smart ring bierze się za zupełnie inne pomiary i robi to nie tylko ciągle, ale też z precyzją, dostarczając nam informacji o stężeniu aż sześciu kluczowych substancji:
- Glukozy i ketonów: kluczowych dla osób z cukrzycą oraz miłośników diety ketogenicznej.
- Alkoholu: pozwalającego na bieżąco kontrolować poziom metabolizmu procentów.
- Mleczanów: dających jasny sygnał o zmęczeniu mięśniowym.
- Kwasu moczowego: istotnego przy diagnostyce stanów zapalnych i dny moczanowej.
- Witaminy C (kwasu askorbowego): stanowiącej wskaźnik poziomu odżywienia i odporności.
Odczyt bez forsownego treningu
To nie tak, że wcześniej nikt nie próbował analizować w ten sposób potu, jednak najczęściej wiązało się to z koniecznością organizmu do wysiłku fizycznego. Żeby zebrać próbkę, użytkownik musiał biegać, jeździć na rowerze lub przebywać w saunie, co całkowicie wykluczało ciągłe, całodobowe badanie w sytuacjach spoczynkowych, w końcu nikt nie ćwiczy przez 24 godziny na dobę.
Czytaj też: Pancerna wytrzymałość w luksusowej odsłonie. Nowy G-Shock stawia na stalową elegancję
Inżynierowie z San Diego rozwiązali ten problem, stosując nowatorską, bezbolesną metodę próbkowa opartą na osmotycznym hydrożelu. Technologia ta pobiera mikroskopijne ilości potu spoczynkowego bez potrzeby zmuszania użytkownika do jakiegokolwiek ruchu.

Dlaczego to ma takie znaczenie? Nie każdy użytkownik smart ringa może ćwiczyć. Niektórzy z wyboru prowadzą siedzący tryb życia, ale inni mierzą się z ciężkimi chorobami i niepełnosprawnościami. W ten sposób nikt nie jest wykluczony i każdy może kontrolować swoje zdrowie, także w czasie snu. Jak zauważa prof. Joseph Wang, jednoczesny i ciągły odczyt glukozy oraz ketonów w jednym małym pierścieniu pozwala osobom z cukrzycą typu 1 na niespotykanie precyzyjne i dyskretne dawkowanie insuliny.
Stygmatyzacja znika, dokładność zostaje
W testach klinicznych smart ring z UCSD wypadł porównywalnie do tradycyjnych, inwazyjnych ciągłych monitorów glukozy wkuwanych w ciało oraz komercyjnych nakłuwaczy do pomiaru ketonów. Zastąpienie dwóch uciążliwych i widocznych urządzeń jednym dyskretnym pierścieniem to ogromny krok naprzód. Sama dyskrecja też ma znaczenie, bo chociaż wspomniane sprzęty ratują życie, wiele osób rezygnuje z nich z powodu dyskomfortu oraz stygmatyzacji społecznej. Niestety, nadal niektórzy mają problem z tym, że ktoś nosi urządzenie medyczne wkłute w ramię.
Czytaj też: Garmin w końcu wziął się za poprawki. Twój zegarek stanie się lepszy
Z bardziej technicznych szczegółów, urządzenie oferuje 12-godzinny cykl ciągłego pomiaru, a raz skalibrowane zachowuje stabilność odczytów aż przez dwa miesiące, dostosowując się do indywidualnej biochemii użytkownika. Zebrane dane trafiają bezpośrednio do dedykowanej aplikacji na smartfonie, gdzie można je wygodnie przeglądać.

Co prawda na razie to tylko testy i zapewne jeszcze daleko do komercjalizacji tego rozwiązania, ale na pewno warto śledzić ten pomysł. Warto jednak pamiętać, że w tym przypadku droga na rynek może być bardzo trudna, zwłaszcza jeśli twórcy będą chcieli celować w segment urządzeń medycznych – tu potrzebne są odpowiednie certyfikaty, a uzyskanie ich nie jest łatwe. Zresztą, nawet jeśli ten smart ring ma służyć jedynie podglądowo, dla wielu osób zmagających się z cukrzycą, może stanowić prawdziwą ulgę. Dla reszty – możliwość głębszego wglądu we własny organizm i to na poziomie, którego nie oferują standardowe zegarki i inteligentne pierścienie.
