Toyota zaskakuje i zdejmuje ograniczenia. Od teraz każdy może się ścigać

Wielbicieli szybkich samochodów na świecie nie brakuje. W końcu kto nie chciałby chociaż raz poczuć, jak to jest pędzić ile fabryka daje i poczuć siłę takiej prędkości. Niestety na drodze marzeń stoją ogromne wyzwania finansowe związane z zakupem pojazdów do profesjonalnych wyścigów. Toyota znalazła na to swoiste lekarstwo, co prawda w mniejszej formie niż by się chciało, ale skoro pojawia się dobra okazja, to nie ma co wybrzydzać.
Toyota

Toyota

Gokarty są kojarzone najcześciej ze świetną zabawą, na co wpływa pewnie wiele czynników od popularności tego formatu w grach na konsole, aż po obecność torów z nastawieniem na imprezy grupowe. To jednak jest dość mylny obraz, gdyż profesjonalne wyścigi tego formatu, to nie przelewki i potrafią doprowadzić kierowców aż do Formuły 1 (jak zresztą Roberta Kubicę). Teraz dzięki nowej ofercie japońskiego producenta, pojawia się możliwość posiadania własnego samochodu wyścigowego.

Toyota idzie na całość i demokratyzuje wyścigi. Kompaktowy pojazd za nieduże pieniądze

Toyota nie jest ani nowicjuszem w branży motoryzacyjnej, ani w wyścigach. Lata doświadczenia tej firmy, pozwoliły teraz stworzyć pojazd zaskakująco z korzyścią dla entuzjastów wyścigów. Oddział firmy o nazwie Toyota Gazoo Racing, zaprojektował nowego gokarta GR KART, który odpowiada na wiele problemów związanych z potencjalnym posiadaniem pojazdu wyścigowego.

Toyota

W końcu nawet jeżeli już finanse by pozwoliły na zdobycie wielkiego samochodu do ścigania, jest szansa, że po prostu nie posiada się wystarczającej przestrzeni i zaplecza do konserwacji i transportu takiej maszyny. Wyceniając GR KART na około 10 tysięcy złotych, Toyota stworzyła coś zarazem satysfakcjonującego, tworzącego wyzwanie i przyjaznego nowicjuszom, a nawet czemu nie, całym rodzinom.

Czytaj też: Toyota otworzyła we Wrocławiu centrum przyszłości. Tu zaczyna się nowy rozdział motoryzacji w Europie

Użycie słowa “przyjaznego” może nie być pierwszym jakie przychodzi do głowy kiedy się mówi o wyścigach, ale takie są fakty wynikające z naprawdę mile widzianych parametrów. Kart Toyoty ma 1820 mm długości, 1160 mm szerokości i zaledwie 670 mm wysokości. To wszystko zaś przy wadze zaledwie 83 kilogramów z silnikiem 215 cc.

Toyota

Takie wymiary mogą być nieprzypadkowe, gdyż nie tylko są po prostu przyjaźnie kompaktowe, ale i oznaczają, że się idealnie zmieszczą do minivanów, które oczywiście Toyota ma w swojej ofercie, jak na przykład Toyota Noah czy Voxy i to tak jak są, czyli bez konieczności przerabiania paki na coś, do czego GR KART wejdzie z mniejszym oporem. Teraz tylko pozostaje znaleźć kilka osób do dźwignięcia maszyny, lecz należy pamiętać o BHP!

Toyota

Odkładając żarty na bok, warto się pochylić nad faktem, że Toyota naprawdę włożyła energię nad przemyśleniem formy tego samochodu, pod kątem właśnie przechowywania. Bowiem nawet system paliwowy i zbiornik oleju, zostały zaprojektowane w taki sposób, aby bez obaw – podążając oczywiście za instrukcją – kart mógł stać bez problemu… Pionowo, na przykład w garażu.

Jak wyjaśnia prezes Toyoty Akio Toyoda, jego firma chce uczynić sporty samochodowe bardziej przystępnymi, a co za tym idzie, potencjalnie siać ziarno chęci zostania profesjonalną osobą biorącą udział w wyścigach, co przynosi zyski samej firmie. Dlatego nawet warsztatowanie GR KART Toyota uczyniła łatwiejszym niż w przypadku innych gokartów.

Toyota

Ten model pozbawiono napędu łańcuchowego i zamiast tego użyto o wiele łatwiej dostępnych i tańszych części napędu paskowego z automatycznym napinaczem. Naprawą może się zająć nawet ktoś bez wcześniejszego doświadczenia, gdyż na miarę XXI wieku, krok po kroku będzie taką osobę instruowała dedykowana aplikacja GR KART, a ta zaś zapewnia niezbędne materiały instruktażowe, co więcej, kupujący otrzymują cyfrowy paszport kierowcy, który pomoże uprościć dostęp na tory partycypujące w programie dla osób, które będą jeździć na torze po raz pierwszy.

W takiej cenie, marzenie o wyścigach może i nie zostanie w pełni zrealizowane, ale na pewno jest to lepsze, niż nie jeździć wcale.

Źródło: yankodesign, toyota

Bartosz GabiśB
Napisane przez

Bartosz Gabiś

Redaktor
Od lat logistyk i project manager, który postanowił w pewnym momencie, że pora zmienić coś w życiu i warto odnowić marzenia z lat szkolnych. Tak zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem, którą udało się połączyć z pasją do technologii, a szczególnie z tą starą jak discmany, walkmany i telefony z klapką. Niestety takie sformułowanie zdania, uświadamia mi własny wiek, ale cóż! Takie jest właśnie życie i to w nim jest najciekawsze.