Wielkie porządki w aktualizacjach. HyperOS 4 może ominąć wiele smartfonów

Xiaomi zawsze lubiło robić rzeczy po swojemu, także w kwestii oprogramowania. Przez lata chiński gigant dość ciekawie dzielił swoje wersje HyperOS, bo wypuszczał jedną opartą na najnowszym Androidzie, a drugą na starszej wersji, by nie pomijać modeli, które nie dostaną już kolejnej generacji systemu Google’a. Niestety, najwyraźniej ta strategia uległa zmianie.
Wielkie porządki w aktualizacjach. HyperOS 4 może ominąć wiele smartfonów

Choć premiera HyperOS 4 jeszcze się nie odbyła, to w kodzie oprogramowania znaleziono… a raczej nie znaleziono powiązań z Androidem 16, a jedynie z najnowszą wersją. Na tym etapie to raczej jasny sygnał, że skończyło się specjalne traktowanie dla właścicieli starszego sprzętu.

HyperOS 4 nie dla Androida 16?

Sygnały świadczące o nadchodzących porządkach odnaleźli specjaliści z serwisu Ximitime, którzy zawsze rozkładają testowe oprogramowanie giganta na czynniki pierwsze. Tym razem analizowali wczesne fazy rozwoju oprogramowania, śledząc status testów wewnętrznych nakładki HyperOS 4 dla ponad setki urządzeń z portfolio marki. Niestety, wyniki okazały się bezlitosne, bo spośród 112 modeli wytypowanych do oficjalnego otrzymania Androida 17, aż 108 urządzeń pomyślnie weszło już w fazę wewnętrznych testów nakładki HyperOS 4. Niestety, na liście testowej nie znalazło się ani jedno urządzenie pracujące pod kontrolą Androida 16.

Czytaj też: Skoro Samsung już to ma, Xiaomi też chce. Świetna funkcja zawita do chińskich flagowców

Dla porównania, wydana w zeszłym roku wersja HyperOS 3 trafiła do ogromnej bazy smartfonów z Androidem 15, które nie łapały się już na „szesnastkę”.  Jasne, to nie było dokładnie to samo oprogramowanie, bo najbardziej zasobożerne funkcje zostały ograniczone, ale lwia część nowości i tak trafiła do użytkowników. Tymczasem w tym roku osoby, których urządzenia utknęły na Androidzie 16 mogą już nie doczekać się takiej aktualizacji.  

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze

Skąd decyzja o tak drastycznym ukróceniu listy wspieranych urządzeń? Przyczyna leży w czystej kalkulacji ekonomicznej. Utrzymywanie dziesiątek odrębnych gałęzi kodu systemowego nakładki dla starych wersji Androida wymagało gigantycznych nakładów finansowych, pracy potężnych zespołów programistycznych oraz opłacania skomplikowanych testów optymalizacyjnych.

Czytaj też: Nie chcesz kupować najnowszego smartfona? Xiaomi mówi: nie musisz, poprawimy Twój stary telefon

W dobie rosnących kosztów rozwoju oprogramowania i cięcia wydatków na badania i rozwój – co obserwujemy obecnie u większości chińskich producentów – ograniczenie wsparcia jest z punktu widzenia biznesowego w pełni uzasadnione. Skupienie wszystkich mocy przerobowych wyłącznie na jednym wydaniu Androida 17 pozwoli inżynierom Xiaomi na szybsze dostarczanie aktualizacji, sprawniejsze łatanie błędów oraz lepsze dopracowanie wydajności i funkcji sztucznej inteligencji na najnowszych urządzeniach.

Zwłaszcza że Xiaomi z podobnych względów w końcu pozbyło się nakładki MIUI i wszelkich jej śladów, by cały proces aktualizacji przebiegał znacznie sprawniej i taniej. Wyeliminowanie konieczności tworzenia odrębnej wersji oprogramowania dla starszego systemu idealnie wpisuje się w tę strategię.

Czytaj też: Samsung w końcu przypomniał sobie o swoim podstawowym flagowcu. Galaxy S27 stanie się lepszy

Oczywiście, nic nie zostało jeszcze oficjalnie potwierdzone i być może, finalnie okaże się, że Xiaomi jednak nas zaskoczy. Mimo to lepiej być przygotowanym na gorszą ewentualność. Na szczęście to nie oznacza, że natychmiastowo trzeba żegnać się z dotychczasowym smartfonem lub tabletem. Wasze urządzenia nadal będą całkowicie sprawne, po prostu ominą was przygotowane ulepszenia. Myśl o zakupie można jeszcze przez jakiś czas odłożyć i zacząć myśleć o tym dopiero po wygaśnięciu wsparcia aktualizacji zabezpieczeń. Wówczas zegar naprawdę zaczyna tykać, a korzystanie ze sprzętu bez aktualnych łatek staje się z każdym kolejnym miesiącem coraz mniej bezpieczne.

Źródło: Xiaomitime

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.