Kiedy Apple wprowadziło podwyżki cen na przełomie czerwca i lipca, było pewne, że najnowsze sprzęty nie będą już tak przystępne, jak miało to miejsce przed kilkoma laty. Firma mocno broniła się przed kryzysem związanym z ograniczoną dostępnością pamięci dla firm niebędących z sektora AI (czytaj: mających ogromne pieniądze do przepalenia), ale w końcu i tu doszło do podwyżek. Od premiery układu M6 w sierpniu tego roku minęło kilka miesięcy i nie było do końca wiadomo, jak zastosowanie nowej jednostki przełoży się na cenę.
Producent bez szumnych zapowiedzi zaktualizował portfolio komputerów, które nie doczekały się od wielu lat zmian wychodzących poza zastosowane układy. Zarówno iMac, jak i MacBook Pro są zatem w teorii bardzo podobnymi urządzeniami do poprzedników, ale dzięki możliwościom chipsetu M6 mogą się wyróżnić i okazać o wiele przydatniejsze.
Odświeżony MacBook Pro zaoferuje “przełomowe możliwości AI”
Układ M6 nie jest tylko odświeżeniem numerka. Po raz pierwszy Apple wyprodukowało chipset dla komputerów, korzystając z 2-nanometrowej litografii TSMC. Przejściu z 3 na 2nm towarzyszy też większa liczba rdzeni. Układ graficzny ma ich teraz 12 zamiast 10, a podobne podbicie ma miejsce w części procesorowej, gdzie 2 rdzenie są wysokowydajne, 4 wydajnościowe, a 6 zarządza energooszczędnie codzienną pracą.

Nowy układ to także zwiększona przepustowość pamięci zunifikowanej. Ze 153 GB/s bazowego M5 przeszliśmy do 170 GB/s, przy czym tylko w wariantach z 24 i 32 GB RAM-u. Podstawowy MacBook Pro z M6 i 16 GB RAM-u zachowa przepustowość pamięci do 153 GB/s. Niezbędne ulepszenia dotknęły też standardów łączności — w środku znajdziemy modem obsługujący Bluetooth 6.0 i Wi-Fi 7 i jest to autorski układ Apple N1 (poprzednio było to Bluetooth 5.3 i Wi-Fi 6E).

O “przełomowych możliwościach AI” możemy przeczytać na stronie newsroomu Apple. Co najważniejsze z perspektywy pracy na obliczeniach obciążających NPU to fakt, że w układzie M6 Neural Engine korzysta z dwóch 16-rdzeniowych systemów. W starszym układzie był tylko jeden klaster NPU z 16 rdzeniami.
Czytaj także: Test iPhone 18 Pro. Sztuka doskonalenia rzeczy niemal doskonałej
Według producenta nowy układ zapewnia nawet 1,3-krotnie szybszy czas wykonania pierwszego tokena podczas przetwarzania promptu w LLM niż w przypadku 14-calowego MacBooka z układem M5. Nowy MacBook Pro z układem M6 jest też o nawet 30% szybszy w kompilowaniu projektu w środowisku Xcode niż w przypadku poprzednika. Renderowanie w Blenderze także ma być do 30% szybsze w odniesieniu do M5.

Poza tym MacBook Pro z układem M6 to ta sama konstrukcja. Zachowano w niej 3 porty Thunderbolt 4, HDMI oraz gniazdo słuchawkowe i gniazdo kart SDXC. Znajdziemy także port Magsafe i szybsze ładowanie o mocy do 96 W z wykorzystaniem zgodnego zasilacza. 14-calowy wyświetlacz to w dalszym ciągu Liquid Retina XDR o rozdzielczości 3024×1964 pikseli z odświeżaniem do 120 Hz i jasnością szczytową 1600 nitów. Na baterii laptop ma pracować nawet do 24 godzin, czyli o godzinę dłużej niż poprzednio.
MacBook Pro z ekranem 14 cali i procesorem M6 trafił do przedsprzedaży 28 października, a w sklepach pojawi się 6 listopada. Cena za podstawową wersję 16 GB/ 1TB wynosi 10 499 złotych. Do wyboru mamy między innymi dopłatę do wyświetlacza nanostrukturalnego (efekt matowości) za 750 złotych. Dodatkowe 8 GB RAM-u to 1000 złotych, a powiększenie pamięci z 1 do 2 TB to koszt 2500 złotych.
Nowy iMac zaoferuje więcej tego, co znamy
W przypadku stacjonarnego komputera z ekranem od Apple mamy do czynienia z przeskokiem w układzie obliczeniowym o dwie generacje. Nowy układ M6 oznacza o dwa rdzenie więcej w części procesorowej oraz o dwa rdzenie więcej w części graficznej, przy czym powstały dwa warianty. Wersja z dwoma portami wykorzysta 10-rdzeniową część procesorową i 10-rdzeniową część graficzną w M6, z kolei wersja z dwoma portami 12-rdzeniowe CPU i 12-rdzeniowe GPU.

Na nowym iMacu z M6 pojawiło się wsparcie dla technologii usprawniających rozgrywkę. Każdy z rdzeni GPU otrzyma własny akcelerator neuralny. Zaktualizowano także Dynamic Caching oraz podbito możliwości śledzenia promieni, które ma być o dwa razy wydajniejsze niż w wersji z układem M4. Do tego zwiększono przepustowość pamięci – ze 120 GB/s do 170 GB/s.

Poza ulepszeniami dla graczy, znajdziemy tu także nieco lepsze możliwości dotyczące zewnętrznych wyświetlaczy. W wersji z dwoma portami mogą one mieć rozdzielczość do 6K przy 60 Hz lub do 4K przy 165 Hz. Z kolei w wariancie z czterema portami mogą to być dwa wyświetlacze 6K@60 Hz lub 4K@165 Hz albo jeden wyświetlacz 8K@60Hz, 5K@120Hz lub 4K@240 Hz. W tej wersji dwa wyświetlacze możemy połączyć jednym portem Thunderbolt.
Czytaj także: Apple Creator Studio z nowymi funkcjami potwierdza, że to najlepsza opcja na rynku i tania
Poza tym to ten sam 23,-calowy iMac z wyświetlaczem 4480 na 2520 pikseli, kamerą Center Stage 12 Mpix i układem trzech mikrofonów oraz sześciu głośników. Zmianie uległa cena początkowa: teraz to 7999 złotych za wersję z 16 GB RAM-u i 256 GB pamięci. Co prawda w tej cenie dostajemy Magic Mouse oraz Magic Keyboard, ale 256 GB w erze agentów ważących po kilkanaście gigabajtów wydaje się niewielką pojemnością. Dopłata do wariantu o pojemności 512 GB to dodatkowe 1000 złotych, a do wariantu 1 TB — aż 2500 złotych.

