Mam słabość do produktów Apple, odkąd pamiętam. Do charakterystycznego podejścia do projektowania, obsesji na punkcie detali i umiejętności sprawiania, że zaawansowana technologia staje się czymś zaskakująco naturalnym, ale też po prostu przyjemnym w użytkowaniu. I szczególnie z tym ostatnim konkurencja moim zdaniem wciąż ma problem. Jednocześnie współczesne iPhone’y osiągnęły taki poziom dojrzałości, że kolejne generacje coraz trudniej oceniać przez pryzmat spektakularnych nowości — zwłaszcza jeśli od lat korzysta się z modeli Pro i doskonale zna ich możliwości. Po iPhonie 17 Pro Max nie oczekiwałem więc kolejnego technologicznego objawienia. Bardziej interesowało mnie to, czy da się jeszcze znacząco udoskonalić telefon, który już wcześniej robił niemal wszystko, czego od niego wymagałem.

Z iPhone’em 18 Pro spędziłem miesiąc. To wystarczająco długo, żeby przestać traktować go jak nowość, przyzwyczaić się do jego obecności i zacząć dostrzegać rzeczy, które podczas pierwszych godzin łatwo przeoczyć. Szczególnie że mój telefon ma dość intensywne życie — towarzyszy mi w pracy redakcyjnej, podczas wyjazdów, jazd testowych nowych samochodów, fotografowania, nagrywania materiałów, czasem szybkiego montażu czy nadrabiania maili. W zasadzie wszędzie tam, gdzie MacBook leży w plecaku i czeka, aż dojadę do biura albo hotelu. Do tego dochodzą muzyka, mapy, czasem gry i przede wszystkim standardowe, wielogodzinne korzystanie z telefonu, od którego na tym etapie jestem już uzależniony — zarówno prywatnie, jak i służbowo.
A iPhone 18 Pro ma czym zainteresować nawet kogoś, kto przez ostatnie lata regularnie zmieniał flagowce Apple. Nowy A20 Pro i przebudowany system chłodzenia robią na mnie zdecydowanie największe wrażenie, ale warto też zwrócić uwagę na zmienną przysłonę głównego aparatu, znacznie większą kontrolę nad fotografowaniem, udoskonalone wideo i zmiany w konstrukcji wyświetlacza. Wszystko to zamknięto w dobrze znanej obudowie, zaledwie rok po jednym z największych redesignów ostatnich lat. Zresztą tegoroczny burgund moim zdaniem godnie zastępuje kontrowersyjny pomarańcz z poprzedniej generacji. Ma zdecydowanie więcej smaku.

Pozostaje jednak pytanie, czy wszystkie te usprawnienia rzeczywiście odczujemy podczas codziennego użytkowania i czy warto dla nich wymieniać całkiem jeszcze nowego iPhone’a. Postaram się odpowiedzieć na to możliwie dokładnie, bo dla mnie samego była to najważniejsza premiera smartfona w 2026 roku.
Czytaj też: Recenzja iPhone Air. Rewolucja i technologiczny statement Apple
iPhone 18 Pro to bardzo udany lifting. Wygląda znajomo, a jednak lepiej
Technologia musi być przede wszystkim funkcjonalna, ale dobrze, żeby była też piękna — szczególnie taka, którą bez przerwy nosimy przy sobie, trzymamy w dłoni czy przy uchu i obserwujemy ją przez cały dzień. Lubię przedmioty zaprojektowane z charakterem, świadomie, bez przypadkowych ozdobników; i nie muszą być minimalistyczne, choć najczęściej właśnie w minimalizmie znajduję najwięcej przyjemności. Muszą jednak mieć własną tożsamość, a iPhone 18 Pro w kolorze burgundowym zdecydowanie ją ma.
Tegoroczna kolorystyka jest dla mnie miłą odmianą po poprzedniej generacji. Pomarańczowe wykończenie iPhone’a 17 Pro i Pro Max zwyczajnie nie przypadło mi do gustu. Rozumiem, że miało być wyraziste i odważne, ale do mojego wyobrażenia o elegancji serii Pro pasowało… cóż, co najmniej średnio. Burgund jest pod tym względem znacznie bliższy mojej estetyce — a z całego line-upu i tak najbardziej dociera do mnie matowa czerń. Tutaj jednak głęboka, lekko przygaszona czerwień nabiera różnych odcieni w zależności od oświetlenia, a w połączeniu z aluminiową konstrukcją wygląda naprawdę szlachetnie. Chociaż samego aluminium, niezmiennie, fanem nie jestem.


Co ciekawe, burgund w takim wydaniu pojawia się w urządzeniu Apple po raz pierwszy. Gigant z Cupertino przygotował cztery warianty kolorystyczne tegorocznych modeli Pro: czarny, srebrny, błękit lodowca i właśnie burgund. Wszystkie otrzymały dopasowane kolorystycznie elementy aluminiowej konstrukcji oraz tylnego szkła, co jest dla mnie designerskim krokiem milowym. Dwukolorowe plecki w zeszłorocznych modelach okropnie mnie gryzły i niezmiennie uważam, że tylko srebrny wyglądał dobrze w tej konfiguracji. Tutaj jest znacznie lepiej i dużo bardziej jednolicie, co na plus.
Sama konstrukcja, jak już wspominałem, jest rozwinięciem kierunku zapoczątkowanego przez poprzednią generację. Wykorzystano kutą na gorąco aluminiową obudowę unibody, wykonaną ze specjalnie opracowanego stopu aluminium serii 7000. Materiał ten ma charakteryzować się wysoką wytrzymałością i bardzo dobrym przewodnictwem cieplnym, co — jak się później okaże — ma fundamentalne znaczenie dla wydajności urządzenia. Producent wskazuje, że zastosowany stop przewodzi ciepło około dwudziestokrotnie lepiej niż tytan znany ze starszych modeli, takich jak iPhone 16 Pro. Co do przewodnictwa cieplnego nie mam wątpliwości, ale jeśli chodzi o wytrzymałość, tęsknię za tytanem. Pod tym względem niezmiennie najbardziej racjonalną opcją wydaje mi się srebrny kolor, bo na kolorowych aluminiowych obudowach — jeśli nosicie je bez żadnego case’a — z czasem mogą pojawiać się przetarcia odsłaniające jaśniejszy metal.


Przód chroni Ceramic Shield 2, natomiast z tyłu zastosowano Ceramic Shield poprzedniej generacji. Całość sprawia wrażenie bardzo zwartej, solidnej konstrukcji, a spasowanie poszczególnych elementów pozostaje na poziomie, do którego Apple zdążyło nas przyzwyczaić. To jeden z tych telefonów, w których trudno wskazać przypadkowy, niepasujący do reszty detal.
Bardzo podoba mi się też plateau, czyli charakterystyczna wyspa aparatów rozciągnięta niemal na całą szerokość tylnej części telefonu. To był jeden z najlepszych pomysłów w zeszłorocznym redesignie i cieszę się, że został z nami na dłużej. Wygląda znacznie ciekawiej niż niewielkie, kwadratowe wyspy w starszych iPhone’ach, a jednocześnie ma sens konstrukcyjny — pozwala lepiej wykorzystać przestrzeń wewnątrz urządzenia. Apple trafiło z tym projektem w dziesiątkę, zarówno wizualnie, jak i pod względem samej konstrukcji. I dobrze, że zostanie z nami na jeszcze kilka lat.



Nie oznacza to oczywiście, że iPhone 18 Pro jest urządzeniem przesadnie smukłym czy lekkim. Przy grubości 8,75 mm i masie 211 gramów trudno byłoby go zresztą takim nazwać. Nie próbuje rywalizować pod tym względem z iPhone’em Air, którego recenzja była dla mnie w zeszłym roku fascynującym doświadczeniem — tam zachwycałem się przede wszystkim inżynierską odwagą i konsekwencją w podporządkowaniu całego urządzenia jednej idei. Tutaj filozofia jest zupełnie inna; iPhone 18 Pro sprawia wrażenie sprzętu zaprojektowanego z myślą o maksymalnych możliwościach, a jego forma jest konsekwencją tego założenia.



Po przesiadce z iPhone’a 17 Pro Max na mniejszego Pro muszę jednak przyznać, że nadal wolę większy format. Przy moim stylu pracy, szczególnie częstym przeglądaniu zdjęć czy montowaniu materiałów, dodatkowa przestrzeń na ekranie jest po prostu wygodniejsza. Nie zmienia to faktu, że 6,3-calowy iPhone 18 Pro jest bardzo przyjemnym urządzeniem — dobrze leży w dłoni, łatwo obsługiwać go jedną ręką i nie zajmuje przesadnie dużo miejsca w kieszeni. Dla osób, które nie przepadają za ogromnymi smartfonami, będzie to idealny rozmiar. Ja po prostu przyzwyczaiłem się do większych ekranów.
Na wygodę korzystania wpływa też rozmieszczenie przycisków, które pozostało bez większych zmian. Na prawej krawędzi mamy przycisk blokady u góry i Camera Control na dole. Lewa krawędź to Action Button i dwa przyciski do regulacji głośności, a także tacka na fizyczną kartę SIM. Na dolnej krawędzi znajdziemy głośnik, mikrofony i złącze USB-C, a na górze w europejskiej wersji nie ma nic. W amerykańskim wariancie znajdziemy dodatkowe okienko antenowe związane z obsługą 5G mmWave. Z kolei modele sprzedawane zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i między innymi w Japonii są eSIM-only, czyli całkowicie pozbawione tacki na fizyczną kartę SIM. Zazdroszczę.





Czytaj też: Test iPhone 17e. To nie jest telefon dla mnie, ale Apple i tak ma tu murowany hit
Ekran jest świetny, ale najciekawsze zmiany zaszły… pod nim
Wyświetlacze iPhone’ów Pro od lat należą do absolutnej czołówki rynku i szczerze mówiąc, trudno mi wyobrazić sobie, co jeszcze musiałoby się wydarzyć, żebym podczas codziennego korzystania odczuł tutaj jakąś różnicę. Już poprzednia generacja oferowała znakomitą jakość obrazu, bardzo wysoką jasność i świetne odwzorowanie kolorów. iPhone 18 Pro oczywiście dalej idzie w tym kierunku, choć znajdziemy w nim kilka interesujących usprawnień.
Do dyspozycji mamy 6,3-calowy panel Super Retina XDR OLED o rozdzielczości 2622 x 1206 pikseli, czyli 460 pikseli na cal. Jest oczywiście ProMotion z adaptacyjnym odświeżaniem do 120 Hz, Always-On Display, True Tone i obsługa HDR. Maksymalna jasność na zewnątrz wynosi 3000 nitów, dzięki czemu ekran pozostaje czytelny również w bardzo jasnym otoczeniu. To moim zdaniem najlepszy wyświetlacz na rynku smartfonów i nie ma się do czego przyczepić — kolory wyglądają naturalnie, kontrast jest znakomity, a animacje iOS 27 idealnie współpracują z odświeżaniem 120 Hz. Apple od dawna bardzo dobrze radzi sobie z kalibracją ekranów i tutaj również nie mam powodów do narzekania.



W tej generacji pojawiła się zresztą nowa metoda kalibracji z wykorzystaniem Apple Color Matching Functions, która ma poprawić dokładność i spójność odwzorowania barw. Dopracowano również powłokę antyrefleksyjną — w porównaniu z iPhone’em 16 Pro nowy ekran oferuje dwukrotnie lepszy kontrast na zewnątrz i o 35 procent mniej odbić światła. Podkreślam, że Apple w tych porównaniach odnosi się do modelu sprzed dwóch generacji, bo — co sensowne — różnice względem iPhone’a 17 Pro są znacznie mniej spektakularne. To jednak ważne usprawnienia. Szczególnie dla kogoś, kto pracuje z obrazem bezpośrednio na telefonie. Naturalne kolory mają wtedy znacznie większą wartość niż przesadnie nasycony, efektowny obraz.
Najwięcej dzieje się jednak w okolicach Dynamic Island — charakterystyczna wyspa jest teraz o około 25 procent mniejsza. Stało się to możliwe dzięki przeniesieniu kamery podczerwieni systemu Face ID pod aktywną powierzchnię wyświetlacza. Sam mechanizm robi ogromne wrażenie, szczególnie kiedy zobaczy się go w powiększeniu. Zresztą miałem okazję przyjrzeć się strukturze pikseli pod mikroskopem. W miejscu, w którym znajduje się ukryty czujnik, została ona zaprojektowana w taki sposób, żeby przepuszczać odpowiednią ilość światła podczerwonego, a jednocześnie zachować prawidłowe wyświetlanie obrazu.




I teraz dwie ważne kwestie: czy ten obszar ekranu widać i czy przez to Face ID działa gorzej? Będąc szczerym, różnica rzuciła mi się w oczy zaledwie kilka razy — tylko wtedy, kiedy światło słoneczne padało bezpośrednio na ekran smartfona. W innych warunkach da się ją dostrzec pod mocniejszym światłem, ale przy regularnym korzystaniu absolutnie to nie przeszkadza i zwyczajnie tego nie widać. Różnica w gęstości pikseli również nie rzuca się w oczy — zauważyłem ją dopiero podczas kilku dni korzystania z telefonu z założonym szkłem prywatyzującym.
Jeśli z kolei chodzi o Face ID, to również nie zauważyłem większych różnic. Może delikatnie częściej zdarzają się jakieś czkawki, ale nadal telefon niemal za każdym razem odblokowuje się sam, praktycznie natychmiastowo. I właśnie po to, żeby sprawdzić działanie tego rozwiązania w nieco trudniejszych warunkach, zainstalowałem wspomnianą szybkę prywatyzującą, która miała wycięcie jedynie na Dynamic Island, a nie na ukrytą pod ekranem kamerę Face ID. Mimo to iPhone 18 Pro nadal bez problemu rozpoznawał moją twarz, więc obawy związane z widocznością czujnika i skutecznością Face ID, przynajmniej w moim przypadku, okazały się bezpodstawne. Podczas codziennego korzystania nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu.
Dzięki tym zmianom Dynamic Island ma też więcej miejsca na informacje i obsługuje teraz nawet trzy aktywności Live Activities jednocześnie. Przydatne szczególnie wtedy, gdy kilka aplikacji korzysta z tej funkcji, na przykład podczas odtwarzania muzyki, nawigacji czy śledzenia trwających aktywności, jak postęp lotu czy zamówienia z Uber Eats. Trzeba tylko pamiętać, że trzecie miejsce jest zarezerwowane dla aktywności systemowej, na przykład muzyki lub nawigacji — nie wyświetlimy więc trzech dowolnych aktywności z aplikacji zewnętrznych.

Ja zresztą od iPhone’a 14 Pro bardzo lubię Dynamic Island, choć początkowo to rozwiązanie, które zastąpiło notcha — zachowanego dziś jeszcze choćby w iPhonie 17e — było dość kontrowersyjne. Uważam, że było to jedno z najbardziej pomysłowych rozwiązań interfejsu iPhone’a ostatnich lat, a jego rozwój tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Tegoroczna zmiana nie jest oczywiście powodem, żeby natychmiast wymieniać telefon, ale samo ukrycie kolejnego elementu Face ID pod ekranem pokazuje, że w tym projekcie nadal jest trochę miejsca na udoskonalenia. Nie uważałem też, żeby Dynamic Island było wcześniej za duże — ale teraz, patrząc na rozmiar wyspy w poprzednich trzech generacjach serii Pro, wydaje mi się on niepotrzebnie szeroki.
Zmienna przysłona to zdecydowanie najważniejsza nowość aparatu w iPhone 18 Pro
Przejdźmy do fotografii, bo tutaj iPhone 18 Pro otrzymał jedną z najciekawszych zmian od wielu lat. Mowa o zmiennej przysłonie głównego aparatu, która wreszcie pozwala w większym stopniu decydować o tym, jak ma wyglądać wykonane zdjęcie.
Wiem, że samo hasło może brzmieć niezbyt ekscytująco. Tym bardziej że zmienna przysłona nie jest żadną nowością w świecie smartfonów i pojawiała się już wcześniej u innych producentów. Jednak w przypadku iPhone’a ma szczególne znaczenie, bo Apple przez lata koncentrowało się przede wszystkim na automatyzacji fotografowania. Mieliśmy wyciągnąć telefon, nacisnąć spust migawki i otrzymać możliwie najlepszy obraz, bez konieczności zastanawiania się nad parametrami aparatu. I… nadal tak jest, z tym, że w modelach z dopiskiem Pro teraz możliwości jest znacznie więcej.




Główny aparat Fusion 48 MP wykorzystuje mechanizm z sześcioma listkami przysłony, które są sterowane przez precyzyjny rotor. Można wybierać spośród czterech wartości: f/1,48, f/1,8, f/2,8 oraz f/4,0. Zmiana odbywa się fizycznie, wewnątrz obiektywu, więc nie mówimy tutaj o programowym symulowaniu głębi ostrości.
W praktyce ma to kilka zastosowań. Przy f/1,48 do matrycy dociera około 50 procent więcej światła niż przy f/1,8, co pomaga podczas fotografowania po zmroku czy w słabiej oświetlonych wnętrzach. Aparat może wtedy korzystać z krótszego czasu naświetlania lub niższej czułości ISO, a także szybciej wykonywać zdjęcia w trybie nocnym. Z kolei przymknięcie przysłony do f/2,8 lub f/4 zwiększa głębię ostrości. Można więc zachować więcej szczegółów w różnych częściach kadru, co jest szczególnie przydatne przy zdjęciach grupowych albo fotografowaniu obiektów znajdujących się w różnych odległościach od aparatu.
Oczywiście nie oznacza to, że iPhone nagle zaczął zachowywać się jak pełnoklatkowy aparat fotograficzny. Niewielka matryca nadal ma swoje ograniczenia, a różnice w głębi ostrości nie będą aż tak duże jak w przypadku profesjonalnej optyki. Mimo wszystko cieszę się, że zyskałem dodatkowe narzędzie pozwalające wpływać na wygląd fotografii. Jest też ciekawostka dla osób lubiących nocne kadry. Przy f/4 charakterystyczny kształt listków przysłony pozwala uzyskać efekt gwiazdek wokół punktowych źródeł światła. Reflektory samochodu, latarnie czy oświetlenie budynków mogą dzięki temu wyglądać zupełnie inaczej, bez konieczności sięgania po dodatkowe efekty w Lightroomie czy innym Photoshopie.



Co ważne, cała ta technologia działa również automatycznie. iPhone analizuje oświetlenie, osoby znajdujące się w kadrze, ruch, a nawet tekst na fotografowanych dokumentach, żeby dobrać odpowiednie ustawienie przysłony. Domyślnie nie musimy więc niczego zmieniać. Możemy po prostu robić zdjęcia tak jak wcześniej, a telefon sam zdecyduje, kiedy warto wpuścić więcej światła, a kiedy zwiększyć głębię ostrości.
Dla mnie szczególnie interesująca jest jednak możliwość ręcznej regulacji. Podczas fotografowania samochodów często zależy mi na konkretnym efekcie. Inną kompozycję buduję, kiedy chcę pokazać cały samochód na tle architektury, a inną, gdy skupiam się na reflektorze, fragmencie nadwozia czy detalu wnętrza. Większa kontrola nad optyką daje dodatkową swobodę, nawet jeśli ostateczny charakter obrazu nadal w dużym stopniu zależy od fotografii obliczeniowej.
Czytaj też: Recenzja iPad mini (2024). Ani trochę go nie potrzebujesz, ale i tak będziesz go chciał
Trzy aparaty po 48 MP i znacznie więcej swobody podczas robienia zdjęć
Poza nową przysłoną iPhone 18 Pro nadal oferuje bardzo rozbudowany zestaw aparatów. Wszystkie trzy tylne moduły mają rozdzielczość 48 MP, ale oczywiście różnią się ogniskową i przeznaczeniem.
Główny aparat odpowiada ogniskowej 24 mm, ultraszerokokątny oferuje 13 mm i pole widzenia 120 stopni, natomiast teleobiektyw korzysta z konstrukcji tetrapryzmatycznej o ekwiwalencie 100 mm, czyli czterokrotnym przybliżeniu optycznym. Do tego dochodzą dodatkowe warianty kadrowania, w tym 2x z aparatu głównego oraz 8x w jakości optycznej z teleobiektywu. Warto tutaj jednak wyjaśnić jedną rzecz. Przybliżenie 8x nie oznacza obecności dodatkowego obiektywu — telefon wykorzystuje odpowiedni fragment 48-megapikselowego sensora teleobiektywu, uzyskując obraz o rozdzielczości 12 MP. To sprytne rozwiązanie, które pozwala zwiększyć zakres przybliżenia bez rozbudowywania zestawu aparatów.




































Standardowo trzy główne ogniskowe pozwalają wykonywać zdjęcia 24 MP, a gdy potrzebujemy większej szczegółowości, możemy zdecydować się na 48 MP. Jest też fotografia makro w wysokiej rozdzielczości i oczywiście możliwość zapisu zdjęć w formacie ProRAW.
Na co dzień najbardziej doceniam wszechstronność takiego zestawu. Ultraszeroki kąt przydaje mi się podczas fotografowania wnętrz samochodów albo… regałów w sklepie, teleobiektyw pozwala uchwycić szczegóły bez podchodzenia do fotografowanego obiektu, a główny aparat pozostaje najbardziej uniwersalnym narzędziem. Zresztą fotografowanie smartfonem tak bardzo weszło mi w nawyk, że nie wyobrażam sobie telefonu z najwyższej półki, który nie oferowałby podobnej swobody.























































Podoba mi się też rozwój samego przetwarzania obrazu. Nowa wersja Photonic Engine wykorzystuje dane o rozdzielczości 48 MP na kolejnych etapach obróbki, nawet jeśli ostatecznie zapisujemy zdjęcie w 24 MP. Pozwala to zachować więcej szczegółów, szczególnie w przypadku głównego aparatu.
Nie zamierzam jednak udawać, że megapiksele rozwiązują wszystkie problemy fotografii mobilnej. Przy bardzo dużym przybliżeniu jakość nadal będzie zależała od światła, a ultraszerokokątny aparat w trudnych warunkach musi mierzyć się z innymi ograniczeniami niż główny. Nie zmienia to faktu, że system fotograficzny iPhone’a 18 Pro daje ogromne możliwości, z których można korzystać bez zabierania ze sobą dodatkowego sprzętu. I ja kompletnie w tym przepadłem.
























Czytaj też: iPhone 18 Pro i 18 Pro Max oficjalnie. Apple dopracowało je niemal do perfekcji
Natywna aplikacja Aparatu wreszcie stała się bardziej rozbudowana!
Bardzo ważną nowością są też Pro Controls, czyli bardziej rozbudowane możliwości ręcznego sterowania aparatem. I szczerze mówiąc, trochę dziwię się, że na niektóre z tych rozwiązań musieliśmy czekać tak długo. Systemowa aplikacja pozwala teraz ręcznie regulować czas migawki, balans bieli oraz przysłonę czy korzystać z histogramu. Można również zmieniać układ interfejsu, umieszczając najczęściej używane ustawienia w łatwo dostępnym miejscu.
To ostatnie szczególnie mi się podoba. Zamiast za każdym razem otwierać kolejne menu, możemy przygotować aparat pod własne potrzeby. Jeżeli często zmieniamy balans bieli albo czas naświetlania, odpowiednie kontrolki mogą być dostępne praktycznie od ręki. Z kolei osoby, które fotografują wyłącznie w automacie, nie muszą przejmować się żadnym z tych ustawień.


Możliwość manualnej regulacji czasu migawki jest szczególnie ciekawa przy fotografowaniu ruchu. Rozmyte światła samochodów, przejeżdżający tramwaj czy poruszający się tłum mogą wyglądać znacznie ciekawiej, kiedy samodzielnie zdecydujemy, jak długo aparat ma rejestrować światło. Balans bieli daje natomiast większą kontrolę nad kolorystyką, co przy mieszanym oświetleniu potrafi być niezwykle istotne.
Dobrze wypada również rozwój Stylów fotograficznych. W trzeciej generacji możemy wpływać nie tylko na kolor i tonację, ale także na teksturę oraz ziarno. Pozwala to uzyskać bardziej miękkie, wygładzone zdjęcia albo przeciwnie — nadać im trochę surowszego, bardziej analogowego charakteru. Bardzo lubię ten kierunek. Nie każde zdjęcie musi być idealnie wyostrzone, maksymalnie czyste i pozbawione najmniejszego szumu. Czasami odrobina ziarna czy delikatniejsze odwzorowanie detali znacznie lepiej pasują do klimatu fotografii. Szczególnie gdy zależy nam na konkretnym stylu, a nie tylko technicznie poprawnym obrazie.


Dodatkową nowością jest inteligentne śledzenie ostrości, które wykorzystuje uczenie maszynowe do identyfikowania wybranych obiektów. System potrafi utrzymywać ostrość na poruszającym się temacie, nawet jeśli ten zmienia odległość od aparatu albo na chwilę opuszcza kadr. Funkcja działa zarówno podczas fotografowania, jak i filmowania, a przy bardziej dynamicznych scenach może okazać się naprawdę przydatna. Wszystkie te zmiany sprawiają, że domyślna aplikacja Aparatu zaczyna oferować znacznie więcej możliwości osobom, które chcą świadomie fotografować. A jednocześnie zachowuje prostotę, z której iPhone’y słyną od lat.
Czytaj też: iPhone Duo oficjalnie. Apple właśnie zaczęło nową erę składanych smartfonów
Przedni aparat też ma sporo do zaoferowania. Szczególnie twórcom wideo
O przednim aparacie zwykle wspominam w jednym akapicie, bo większość użytkowników wykorzystuje go głównie do selfie i rozmów wideo. Tymczasem w przypadku iPhone’a jest to naprawdę wszechstronne narzędzie, szczególnie dla osób tworzących treści do internetu — więc właściwie w tych czasach dla każdego.
iPhone 18 Pro korzysta z aparatu Center Stage o rozdzielczości 18 MP. Jego najważniejszym elementem jest kwadratowy sensor o proporcjach 1:1, dzięki któremu możemy wykonywać zdjęcia i nagrywać materiały w różnych orientacjach bez konieczności obracania całego telefonu. Przykładowo, trzymając urządzenie pionowo, możemy wykonać poziome zdjęcie grupowe. Aparat odpowiednio kadruje obraz, a funkcja Center Stage potrafi automatycznie poszerzyć pole widzenia, gdy w kadrze pojawią się kolejne osoby.




Jest też ultrastabilizacja wideo, autofokus oraz możliwość jednoczesnego nagrywania przednim i tylnym aparatem, czyli Dual Capture. Ta ostatnia funkcja jest szczególnie przydatna do prostych reaction video czy nagrywania relacji na social media. Warto jednak zaznaczyć, że większość tych możliwości była już dostępna w iPhonie 17 Pro — więc osoby przesiadające się z zeszłorocznego modelu nie odczują tutaj rewolucji, natomiast dla użytkowników iPhone’a 16 Pro i starszych generacji będzie to znacznie większa zmiana.
iPhone 18 Pro to coraz poważniejsze narzędzie do nagrywania wideo. Nie potrzebujesz niczego więcej
iPhone’y od lat są moim zdaniem najlepszymi smartfonami do nagrywania wideo. Nie chodzi wyłącznie o samą jakość obrazu, ale przede wszystkim o to, jak przewidywalnie działają i jak łatwo można później pracować z nagranymi materiałami. Przy mojej pracy ma to ogromne znaczenie, bo wystarczy wyciągnąć telefon z kieszeni, żeby zrobić naprawdę solidny jakościowo materiał pionowy, ale… również poziomy. Pokazywaliśmy to już na naszym YouTubie w poprzednich latach, a większość ostatnich pionowych materiałów na naszych kanałach od miesiąca, w tym wszystkie motoryzacyjne, są nagrywane właśnie iPhone’em 18 Pro. Nie zawsze mamy pod ręką cały sprzęt filmowy, a telefon jest urządzeniem, które i tak zawsze nosimy ze sobą — więc to opcja naprawdę wygodna, ale i — moim zdaniem — absolutnie wystarczająca.

iPhone 18 Pro obsługuje nagrywanie Dolby Vision w rozdzielczości 4K przy maksymalnie 120 klatkach na sekundę z głównego aparatu. Do tego dochodzą profesjonalne formaty ProRes RAW, Apple Log 2, obsługa ACES i możliwość zapisu materiałów bezpośrednio na zewnętrzny dysk SSD.
Dzięki USB-C z obsługą USB 3 dane można przesyłać z prędkością do 10 Gb/s, o ile korzystamy z odpowiedniego przewodu i kompatybilnego nośnika. W przypadku dużych plików wideo ma to ogromne znaczenie, szczególnie gdy pracujemy z materiałami o wysokiej przepływności. ProRes RAW można rejestrować między innymi przez Final Cut Camera i Blackmagic Camera, a bardziej rozbudowane konfiguracje pozwalają również na wykorzystanie technologii Genlock do synchronizacji wielu kamer.


To już naprawdę poważny zestaw narzędzi. Oczywiście telefon nie zastąpi w każdej sytuacji profesjonalnej kamery i raczej nigdy nie dogoni jakości RED-a, ale coraz trudniej ignorować jego możliwości, szczególnie przy produkcjach internetowych czy materiałach realizowanych przez niewielkie zespoły. Zresztą, bardzo widoczny jest od lat w branży wideo odwrót od profesjonalnych kamer i na eventach, na których bywam, znaczna większość osób nagrywa treści właśnie iPhone’em.
W tej generacji interesujące są też zmiany w samym sposobie nagrywania. Jedną z nich jest możliwość zastosowania efektów trybu filmowego do zwykłego nagrania wideo. Nie musimy już wcześniej decydować, że konkretny materiał ma być rejestrowany w trybie Cinematic. System zapisuje informacje o głębi sceny podczas standardowego filmowania, dzięki czemu odpowiednie rozmycie tła można dodać później, podczas edycji. Funkcja działa również przy nagraniach do 60 klatek na sekundę z głównego aparatu. I to bardzo praktyczne rozwiązanie — podczas filmowania możemy skupić się na samym ujęciu, a dopiero później zdecydować, czy chcemy zastosować bardziej filmowy wygląd obrazu.


Ciekawie rozwinięto również inteligentne śledzenie ostrości. Wskazany obiekt może być śledzony podczas ruchu, nawet kiedy zmienia swoją odległość od aparatu. Przy nagrywaniu samochodów czy poruszających się osób takie rozwiązanie potrafi bardzo ułatwić pracę. Do tego dochodzi możliwość ręcznej regulacji czasu migawki podczas filmowania, co pozwala wpływać na charakter rozmycia ruchu. Jest też ulepszony tryb poklatkowy z nagrywaniem w 4K Dolby Vision HDR i adaptacyjną zmianą tempa odtwarzania. W słabszym świetle natomiast poprawiono działanie standardowego nagrywania 1080p przy 30 klatkach na sekundę, wykorzystując łączenie informacji z kilku klatek, aby ograniczyć szumy.
Szczególnie doceniam jednak to, że wszystkie te możliwości są dostępne w urządzeniu, które mogę wyciągnąć z kieszeni i uruchomić w kilka sekund. W profesjonalnej pracy szybkość działania często bywa równie ważna jak sama jakość obrazu. Na tym etapie do robienia wideo na profesjonalnym poziomie naprawdę wystarczy iPhone z linii Pro. Czasy, w których żyjemy, potrafią być niesamowite.
Czytaj też: Apple Watch Series 12 i Ultra 4 zapowiedziane. Apple jeszcze mocniej stawia na nasze zdrowie
Audio Mix jest coraz ciekawszy. Teraz radzi sobie również z muzyką
Dźwięk jest jednym z tych elementów nagrania, które potrafią zepsuć nawet świetnie wyglądający materiał. Wystarczy silny wiatr, hałas otoczenia albo źle zarejestrowany głos i później zaczyna się walka podczas montażu. Dlatego ciekawy jest rozwój Audio Mix, który w iPhonie 18 Pro dostał nowe algorytmy pozwalające lepiej rozpoznawać i oddzielać głos oraz muzykę od pozostałych dźwięków otoczenia. Do tej pory funkcja koncentrowała się przede wszystkim na poprawianiu czytelności mowy, natomiast teraz jej możliwości zostały rozszerzone również na nagrania muzyczne.
Najłatwiej jest to wytłumaczyć na przykładzie koncertu, podczas którego nagrywamy fragment występu. Mikrofony rejestrują jednocześnie wokal, instrumenty, reakcje publiczności i hałas otoczenia. W takich warunkach uzyskanie czystego dźwięku potrafi być bardzo trudne, ale iPhone 18 Pro ma pozwalać na skuteczniejsze oddzielenie muzyki i głosu od niepożądanych odgłosów. Co ważne, odpowiednie ustawienia możemy zastosować już po zakończeniu nagrywania, bezpośrednio podczas edycji materiału w aplikacji Zdjęcia.

Za rejestrowanie dźwięku odpowiadają cztery mikrofony, według Apple, klasy studyjnej. Telefon obsługuje również nagrywanie dźwięku przestrzennego oraz zaawansowaną redukcję szumów wiatru, więc cały zestaw możliwości jest naprawdę rozbudowany. Szczególnie jak na smartfon. Nie oznacza to oczywiście, że Audio Mix zastąpi profesjonalne mikrofony czy pozwoli naprawić każde nieudane nagranie. Sama separacja dźwięków ma swoje ograniczenia, a dobrze zarejestrowany materiał źródłowy zawsze będzie najlepszą podstawą do dalszej pracy. Jednak możliwość ograniczenia niepożądanego hałasu bez sięgania po dodatkowe oprogramowanie może być bardzo przydatna.
Apple Reference Image może być game-changerem w dobie AI. Szkoda, że jeszcze nie w Polsce
Jest jeszcze jedna fotograficzna nowość, o której warto wspomnieć, choć w Polsce na razie nie możemy niestety w pełni z niej korzystać. To Apple Reference Image, czyli rozwiązanie pozwalające weryfikować autentyczność zdjęć.
W specjalnym trybie aparat iPhone’a 18 Pro może rejestrować dodatkowe, cyfrowo podpisane dane bezpośrednio z sensora. Na ich podstawie, z wykorzystaniem Private Cloud Compute, tworzony jest zabezpieczony obraz referencyjny, który można porównać ze standardowym zdjęciem. W praktyce przypomina to cyfrowy negatyw, pozwalający sprawdzić, co rzeczywiście zostało zarejestrowane przez matrycę i czy później wprowadzono zmiany.

Dla dziennikarstwa, fotografii dokumentalnej i szeroko pojętej weryfikacji materiałów wizualnych może to być bardzo interesujące narzędzie. Szczególnie w czasach, w których generatywna sztuczna inteligencja pozwala tworzyć coraz bardziej realistyczne obrazy, a odróżnienie prawdziwej fotografii od wygenerowanej staje się… powoli niemożliwe. Niestety w UE nie można na razie robić zdjęć w tym trybie, można jedynie wywoływać i przeglądać zgodne obrazy referencyjne. Szkoda, bo z zawodowego punktu widzenia jest to jedna z funkcji, które warto mieć do dyspozycji.
Czytaj też: AirPods 5 już oficjalnie! Apple zrobiło z podstawowego modelu znacznie poważniejsze słuchawki?
A20 Pro jest dla mnie największą gwiazdą tej generacji
Wspomniałem już na początku, że to właśnie nowy procesor i system chłodzenia robią na mnie największe wrażenie. I nie chodzi wyłącznie o wyniki benchmarków, bo pod tym względem Apple od lat znajduje się w ścisłej czołówce rynku. Bardziej interesuje mnie to, jak bardzo zmieniła się cała konstrukcja układu, co dzięki temu udało się osiągnąć i jak to wpływa na codzienne korzystanie z telefonu — bo wyniki syntetycznych testów wydajności są dla mnie zdecydowanie mniej istotne niż to, jak telefon sprawdza się na co dzień.
A20 Pro powstaje w procesie technologicznym 2 nm. I sam ten fakt jest już absolutnie szalony. Chip w nowych iPhone’ach ma sześciordzeniowy procesor CPU, siedmiordzeniowy układ graficzny z akceleratorami Neural Accelerator oraz podwójny, 16-rdzeniowy Neural Engine. Do tego dochodzi znacznie szerszy interfejs pamięci, który zapewnia o 50 procent większą przepustowość niż w poprzedniej generacji.

Oczywiście sam fakt, że nowy iPhone ma jeszcze szybszy procesor, nikogo już specjalnie nie dziwi. Przyznam nawet, że podczas zwykłego korzystania z telefonu coraz trudniej odczuć różnice pomiędzy kolejnymi flagowymi układami. Przeglądanie internetu, komunikatory, muzyka, poczta czy zdecydowana większość aplikacji nie są dzisiaj żadnym wyzwaniem nawet dla kilkuletnich iPhone’ów. Jednak w przypadku A20 Pro najważniejsze zmiany dotyczą czegoś innego — sposobu, w jaki procesor oddaje ciepło.
Dotychczas pamięć była umieszczana bezpośrednio nad głównym układem obliczeniowym, co utrudniało odprowadzanie energii cieplnej. Teraz zastosowano nową konstrukcję, inspirowaną rozwiązaniami znanymi z procesorów Apple serii M — największego dzieła z ery Tima Cooka, moim zdaniem. Pamięć znajduje się obok układu SoC, dzięki czemu ciepło może znacznie skuteczniej trafiać do systemu chłodzenia.
A ten również został gruntownie przebudowany. Nowa komora parowa ma trzykrotnie większą powierzchnię niż w iPhonie 17 Pro i została zintegrowana bezpośrednio z centralnym elementem konstrukcyjnym urządzenia. Zastosowano także materiały grafitowe o lepszym przewodnictwie cieplnym oraz specjalną miedzianą strukturę Nanotwin, która pomaga odprowadzać ciepło od wyświetlacza. Miałem okazję zresztą obejrzeć wszystkie te elementy z bliska i przyznam, że robią ogromne wrażenie, szczególnie gdy uświadomimy sobie, jak niewiele przestrzeni znajduje się wewnątrz współczesnego smartfona. Muszą się tam zmieścić przecież nie tylko procesor i pamięć, ale także rozbudowane aparaty, akumulator, głośniki, anteny i cała pozostała elektronika.




Widziałem również porównanie działania systemów chłodzenia iPhone’a 17 Pro oraz 18 Pro. Dwie specjalnie przygotowane konstrukcje wyposażono w elementy grzewcze symulujące intensywne obciążenie, podobne do tego, jakie występuje podczas wymagających gier. Dzięki temu można było zobaczyć, jak w obu przypadkach rozprowadzane jest ciepło. To ważne, bo wydajność procesora nie sprowadza się do tego, jak szybko potrafi działać przez pierwszych kilka minut. Gdy temperatura rośnie, elektronika musi ograniczać pobór energii i taktowanie, żeby uniknąć przegrzania. W praktyce oznacza to spadek wydajności, czyli throttling.
I właśnie z tym nowy system chłodzenia radzi sobie znacznie lepiej. Według danych Apple wydajność utrzymywana podczas długotrwałego obciążenia może być nawet o 40 procent wyższa niż w iPhonie 17 Pro i dwukrotnie wyższa niż w iPhonie 16 Pro. To bardzo duże różnice, choć oczywiście nie należy traktować ich jako gwarantowanego wzrostu wydajności w każdej aplikacji czy grze. Nie mam własnych laboratoryjnych pomiarów, które pozwalałyby potwierdzić dokładnie takie wartości, ale różnica naprawdę jest odczuwalna. Moje iPhone’y 16 Pro i 17 Pro Max potrafiły się czasem nagrzewać bez większego powodu. iPhone’a 18 Pro udało mi się jedynie solidnie rozgrzać podczas długich sesji nagrań w 4K. To świetny znak.
I szczerze mówiąc, właśnie takie zmiany najbardziej lubię. Nie widać ich od razu po wyjęciu urządzenia z pudełka, ale pokazują, jak dużo pracy można jeszcze włożyć w konstrukcję, która wydaje się już dopracowana do granic możliwości. Dla formalności jednak, niżej możecie zobaczyć wyniki benchmarków z iPhone’a 18 Pro właśnie. W tym celu wykorzystałem te same trzy aplikacje co zawsze.




Czytaj też: Apple HomeView jest piękny, inteligentny i zaskakująco przemyślany. Tak wygląda przyszłość domu?
AAA bez zadyszki na smartfonie? Nie wiem po co, ale przecieram oczy ze zdumienia
Jednym z najlepszych sposobów na pokazanie możliwości A20 Pro są oczywiście gry. I nie mam tutaj na myśli prostych produkcji mobilnych w stylu 2048 czy Candy Crush. Mówię o tytułach, które jeszcze niedawno kojarzyły się przede wszystkim z PlayStation 5 czy Xboksem Series X i wydajnymi komputerami gamingowymi. Świetnym przykładem jest Control Ultimate Edition od Remedy Entertainment, które miałem okazję sprawdzić na iPhonie 18 Pro.
Każdy, kto grał w Control na większej platformie, wie, jak wymagająca — a przy okazji świetna — jest to produkcja. Fantastyczne oświetlenie, efekty cząsteczkowe, fizyka otoczenia, odbicia i charakterystyczna oprawa wizualna sprawiają, że gra do dziś wygląda znakomicie, choć jesteśmy świeżo po premierze sequelu. I serio, kiedy pomyślę o tym, jak wyglądały gry mobilne jeszcze dziesięć lat temu, trudno mi uwierzyć, jak daleko zaszliśmy.




Mobilna wersja Control wykorzystuje sprzętową akcelerację ray tracingu, MetalFX Upscaling oraz MetalFX Frame Interpolation. Pierwsza technologia odpowiada za bardziej zaawansowane efekty oświetlenia i odbić, natomiast rozwiązania MetalFX pomagają uzyskać odpowiednią jakość obrazu oraz płynność przy ograniczonej mocy i budżecie energetycznym urządzenia. Oczywiście nie oznacza to, że gra działa dokładnie tak samo jak na gamingowym pececie za dziesiątki tysięcy czy konsoli „nowej” generacji. Nadal mamy ograniczenia wynikające z rozmiarów urządzenia, temperatur i konieczności zasilania wszystkiego z akumulatora. Na 6,3-calowym ekranie doświadczenie jest też zupełnie inne niż na dużym telewizorze, szczególnie gdy korzystamy z dotykowego sterowania.
Ale samo to, że Control w takiej formie jest dostępne na iPhonie, uważam za coś absolutnie imponującego. I jako wieloletni fan PlayStation bardzo się z tego cieszę. Nie dlatego, że zamierzam porzucić konsolę na rzecz telefonu, bo absolutnie nie mam takich planów i sam, poza Pokémon GO, do grania na smartfonie specjalnie przekonany nie jestem. Bardziej fascynuje mnie to, że granice między platformami coraz mocniej się zacierają, a smartfon może dziś uruchamiać produkcje, które jeszcze kilka lat temu były zdecydowanie poza jego zasięgiem.





Zresztą lista wymagających gier dostępnych na iPhone’a stale się wydłuża. Genshin Impact, Wuthering Waves czy Arknights: Endfield wykorzystują coraz bardziej zaawansowane możliwości mobilnych układów graficznych, w tym ProMotion do 120 Hz, ray tracing, MetalFX czy dźwięk przestrzenny. I właśnie przy takich produkcjach widać, po co Apple inwestuje w coraz potężniejsze procesory. Podczas zwykłego korzystania z telefonu A20 Pro ma ogromny zapas mocy, ale w wymagających sytuacjach, jak AAA, jego możliwości zaczynają mieć znacznie bardziej konkretne zastosowanie.
Bateria i ładowanie iPhone’a 18 Pro. Więcej watów, podobna pojemność
Wróćmy na chwilę do bardziej przyziemnych spraw, bo choć nowe technologie potrafią zachwycić, na co dzień ogromne znaczenie ma też czas pracy telefonu. Apple deklaruje dla iPhone’a 18 Pro nawet 34 godziny odtwarzania wideo, 31 godzin streamingu czy 23 godziny standardowego użytkowania. Tylko że, będąc szczerym, dla mnie te liczby niewiele znaczą i przy okazji za wiele nie mówią. Znacznie bardziej interesuje mnie to, co właściwie kryje się wewnątrz urządzenia i jak dużym akumulatorem dysponujemy.
A tutaj mamy do czynienia z ciekawą sytuacją. iPhone 18 Pro sprzedawany w Polsce otrzymał akumulator o pojemności 4056 mAh. Dla porównania, zeszłoroczny 17 Pro miał 3988 mAh, więc wzrost wynosi zaledwie 68 mAh, czyli około 1,7 procent. Trudno mówić o rewolucji, choć oczywiście na rzeczywisty czas pracy wpływają również energooszczędność procesora, modem, wyświetlacz i optymalizacja systemu. Sama pojemność akumulatora nigdy nie opowiada całej historii, a przy nowej architekturze A20 Pro znaczenie ma również to, jak efektywnie telefon wykorzystuje dostępną energię.



Znacznie ciekawiej wygląda to w przypadku iPhone’a 18 Pro Max. Europejska wersja otrzymała akumulator o pojemności aż 5391 mAh, podczas gdy poprzednik miał 4823 mAh. To wzrost o niemal 12 procent, więc naprawdę konkretny. I chociaż oba tegoroczne modele oferują identyczne możliwości fotograficzne i ten sam procesor A20 Pro, różnica w rozmiarze akumulatora pozostaje bardzo wyraźna. W Pro Maxie mamy do dyspozycji o 1335 mAh więcej niż w mniejszym Pro. To kolejny powód, dla którego pozostaję fanem większego modelu.
Co ciekawe, na tym różnice się nie kończą, bo znaczenie ma również rynek, na którym kupujemy telefon. Jak wspominałem, modele sprzedawane między innymi w Stanach Zjednoczonych są całkowicie pozbawione tacki na fizyczną kartę SIM — a odzyskaną w ten sposób przestrzeń wykorzystano na większy akumulator. W iPhonie 18 Pro eSIM-only jego pojemność wynosi 4288 mAh, a w Pro Maxie aż 5567 mAh. To odpowiednio o 232 i 176 mAh więcej niż w europejskich odpowiednikach. W przypadku mniejszego modelu różnica sięga więc blisko 6 procent — całkiem sporo jak na zmianę, której z zewnątrz nawet nie zauważymy. I kolejny powód, dla którego trochę zazdroszczę użytkownikom wersji eSIM-only.
Oczywiście większa pojemność nie przekłada się automatycznie na proporcjonalnie dłuższy czas pracy. Wróćmy jednak do tego, co jest dla mnie ważne. Po przesiadce z iPhone’a 17 Pro Max na mniejszego Pro jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że do własnych potrzeb wolę większy model. Szczególnie podczas wyjazdów, całodniowych wydarzeń czy intensywnego korzystania z aparatu dodatkowy zapas energii jest dla mnie po prostu bardzo istotny. Nie oznacza to, że akumulator iPhone’a 18 Pro jest zły — na baterię nadal trudno tu narzekać.


W tej generacji istotnie poprawiło się za to samo ładowanie. iPhone 18 Pro obsługuje ładowanie przewodowe z maksymalną mocą 45 W, natomiast większy Pro Max potrafi osiągnąć nawet 54 W. To już naprawdę sensowne wartości, szczególnie jak na Apple, które przez lata podchodziło do tej kwestii dość zachowawczo. Żeby jednak wykorzystać pełne możliwości nowych modeli, potrzebujemy odpowiedniego zasilacza o mocy co najmniej 60 W, obsługującego standard USB Power Delivery z regulacją napięcia AVS. W praktyce moc ładowania zmienia się w zależności od poziomu naładowania i temperatury akumulatora, więc podane wartości są maksymalne, a nie utrzymywane przez cały proces.
Bezprzewodowo oba modele obsługują ładowanie z mocą do 25 W, zarówno przez MagSafe, jak i zgodne ładowarki Qi2. Do osiągnięcia takiej wartości potrzebny jest odpowiedni zasilacz o mocy co najmniej 35 W. To również już całkiem przyzwoity wynik, choć w przypadku ładowania bezprzewodowego tym bardziej trzeba pamiętać o stratach energii i temperaturze urządzenia, które mogą wpływać na rzeczywistą szybkość ładowania.

Oczywiście na rynku znajdziemy smartfony obsługujące znacznie wyższe moce ładowania. Apple nadal nie próbuje bić rekordów w tej kategorii, ale najważniejsze, że postęp jest zauważalny. Szczególnie w porównaniu ze starszymi generacjami iPhone’ów, których ładowanie potrafiło być zdecydowanie mniej komfortowe.
No i ja już sobie też nie wyobrażam życia bez MagSafe. Korzystam z urządzeń Apple od lat, więc mam już swoje przyzwyczajenia dotyczące ładowania i odkładania telefonu. Magnetyczne uchwyty, podstawki czy ładowarki biurkowe sprawiają, że nie trzeba za każdym razem zastanawiać się nad podłączaniem przewodu. A możliwość szybkiego doładowania urządzenia w kilkanaście minut kablem jest bardzo przydatna.
Czytaj też: Nowe Apple TV i HomePod mini 2. Na takie kino domowe od Apple czekałem od lat
Nowe C2 i N1. Łączność też doczekała się zmian
Nowy procesor to oczywiście niejedyny układ zaprojektowany przez Apple, który znalazł się w iPhonie 18 Pro. Warto zwrócić uwagę również na modem C2 oraz czip N1 odpowiedzialny za łączność bezprzewodową.
C2 ma poprawiać stabilność i jakość połączeń komórkowych, a także zapewniać szybsze wysyłanie danych. Jednocześnie zużywa według danych firmy z nadgryzionym jabłkiem w logo o 15 procent mniej energii niż C1X. W przypadku telefonu, który często korzysta z sieci komórkowej, może to mieć znaczenie nie tylko dla komfortu pracy, ale również czasu działania na baterii. Dla mnie szczególnie interesujące są możliwości związane z przesyłaniem dużych plików. Kiedy pracuję poza biurem i muszę szybko wysłać zdjęcia albo materiały wideo, dobra łączność jest absolutnie podstawową sprawą. Często znacznie ważniejszą niż to, czy aplikacja uruchomi się o ułamek sekundy szybciej.


Z kolei układ N1 obsługuje Wi-Fi 7, Bluetooth 6 i Thread. Dwa pierwsze standardy nie wymagają specjalnego przedstawiania, ale Thread jest szczególnie ciekawy z perspektywy inteligentnego domu. Sam korzystam z Apple Home, zarówno ze sprzętów bezpośrednio od Apple, jak i — przede wszystkim — z urządzeń obsługujących Matter, dlatego doceniam rozwój technologii pozwalających takim akcesoriom komunikować się ze sobą. Thread jest energooszczędnym protokołem, który odgrywa coraz większą rolę w świecie smart home, a obecność odpowiedniego układu w iPhonie dobrze wpisuje się w rozwój całego ekosystemu.
N1 poprawia również działanie AirDrop i udostępniania internetu, szczególnie gdy telefon wykonuje kilka zadań jednocześnie. Jest też Ultra Wideband drugiej generacji, wykorzystywany między innymi do precyzyjnego lokalizowania kompatybilnych urządzeń. Warto dodać jeszcze jedną rzecz, szczególnie dla osób często podróżujących — polski iPhone 18 Pro nadal obsługuje fizyczną kartę nano-SIM oraz eSIM, a także możliwość korzystania z dwóch aktywnych eSIM.
iOS 27, czyli wielki ekosystem Apple. I kilka powodów do narzekania w Unii Europejskiej
Od lat korzystam z całego ekosystemu Apple i przyznam, że na tym etapie trudno byłoby mi z niego zrezygnować. MacBook, iPad, Apple Watch, AirPodsy, Apple TV, HomePody i coraz więcej urządzeń podłączonych do Apple Home tworzą środowisko, w którym wszystko jest ze sobą bardzo dobrze powiązane. I właśnie to uważam za jedną z największych przewag Apple, choć nie jest to żadne odkrycie.
AirDrop, Handoff, synchronizacja zdjęć i dokumentów, współpraca z iCloud czy możliwość szybkiego przełączania się między urządzeniami są dla mnie podstawą codziennej pracy. Często zaczynam coś robić na iPhonie, a kończę na MacBooku albo iPadzie, nie zastanawiając się specjalnie nad tym, jak to działa. Wiem, że podobne rozwiązania pojawiają się również u konkurencji. Jednak w przypadku Apple ich integracja nadal należy moim zdaniem do najbardziej dopracowanych na rynku.


iOS 27 rozwija to doświadczenie, przynosząc kolejne usprawnienia w działaniu systemu, wyszukiwaniu, komunikacji i personalizacji. Liquid Glass nadal pozostaje podstawą nowego języka wizualnego Apple (z tym, że teraz możemy wybrać poziom jego przezroczystości — co uważam za wielki plus, bo im mniej zablurowane, tym lepsze), a system zyskał dodatkowe możliwości związane z inteligentną obsługą informacji i automatyzacją. Uwielbiam ten kierunek stylistyczny i nie mam problemu z tym, że interfejs jest coraz bardziej efektowny, o ile nie odbywa się to kosztem wygody. A iOS nadal jest dla mnie jednym z najprzyjemniejszych systemów do codziennego korzystania.
Najwięcej kontrowersji budzi jednak rozwój Apple Intelligence. Nowa generacja funkcji AI oferuje bardziej zaawansowaną edycję zdjęć, narzędzia do pracy z tekstem, inteligentne wyszukiwanie i coraz szersze możliwości automatyzacji. Największą nowością ma być Siri AI, czyli gruntownie przebudowana wersja asystenta, która potrafi lepiej rozumieć kontekst, analizować zawartość ekranu i wykonywać bardziej złożone zadania. Pełnoprawny chatbot zintegrowany w ekosystem. Brzmi naprawdę interesująco, szczególnie jeśli pamiętamy, jak ograniczone możliwości miała Siri przez ostatnie lata.

Problem w tym, że Siri AI na iPhonie nie jest na razie dostępna w Unii Europejskiej. Co więcej, język polski nadal nie znajduje się na liście języków obsługiwanych przez Apple Intelligence. Pozostałe funkcje AI są u nas dostępne w obsługiwanych językach, ale nie zmienia to faktu, że polski użytkownik nie otrzymuje pełnego zestawu zapowiedzianych nowości. Trudno nie czuć, że omija nas coś dobrego lub chociaż ciekawego. Szczególnie że mówimy o smartfonie kosztującym ponad sześć tysięcy złotych, którego nowy procesor został w dużym stopniu zaprojektowany również z myślą o obliczeniach związanych ze sztuczną inteligencją. Oczywiście rozumiem, że istnieją kwestie regulacyjne i techniczne, ale z perspektywy użytkownika efekt jest po prostu taki, że część możliwości pozostaje poza naszym zasięgiem.
Nie uważam, żeby przekreślało to iPhone’a 18 Pro, bo dostępnych funkcji jest nadal mnóstwo. Jednak Apple powinno zdecydowanie szybciej rozwijać wsparcie językowe i regionalne. Szczególnie teraz, gdy konkurencja coraz intensywniej inwestuje w sztuczną inteligencję. Chciałbym też, żebyśmy wreszcie doczekali się polskiej wersji Apple Intelligence. Korzystanie z telefonu po angielsku nie jest dla mnie żadnym problemem, ale doskonale rozumiem, że dla wielu osób brak obsługi ojczystego języka stanowi poważną przeszkodę.

Winić za to Apple czy Unię Europejską? To temat na zupełnie inny artykuł, zapewne podobnej długości. Na podstawie publicznie dostępnych informacji każdy może wyrobić sobie własne zdanie na ten temat — ja również mam swoje i nie zamierzam wysyłać rozgoryczonych maili do Apple Parku. Zwyczajnie żałuję, że nie mogę korzystać z nowej Siri i pełnych możliwości Apple Intelligence.
Czytaj też: Apple nie zamierza produkować wszystkiego samo. Do inteligentnego domu zaprosiło LG
iPhone 18 Pro kosztuje jak flagowiec. Ale czy ma poważne wady?
Przejdźmy do pieniędzy, bo tutaj trudno przejść obojętnie. iPhone 18 Pro w podstawowej wersji z 256 GB pamięci kosztuje w Polsce 6299 zł. Za 512 GB zapłacimy 7299 zł, wariant 1 TB wyceniono na 9299 zł, a najbardziej rozbudowany model z 2 TB pamięci kosztuje aż 12 299 zł. To oczywiście bardzo dużo pieniędzy, chociaż ceny flagowców ogólnie stały się w ostatnich latach zatrważające. Z tym, że tu mówimy o urządzeniu z najwyższej półki, oferującym jeden z najbardziej zaawansowanych systemów fotograficznych na rynku, świetny wyświetlacz i niezwykle wydajny procesor.
Mam jednak wrażenie, że w przypadku iPhone’a 18 Pro znacznie ważniejsze od samej ceny jest pytanie, z jakiego urządzenia zamierzamy się przesiąść. Jeżeli ktoś korzysta obecnie z iPhone’a 17 Pro albo 17 Pro Max, moim zdaniem wymiana na nową generację nie jest konieczna, ba, nie byłaby specjalnie uzasadniona. Owszem, zmienna przysłona jest bardzo ciekawa, A20 Pro oferuje znacznie większą wydajność utrzymywaną podczas obciążenia, a Dynamic Island wygląda lepiej. Ale poprzednie modele nadal są fenomenalnymi smartfonami, które bez problemu poradzą sobie z większością zadań przez najbliższe lata.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku właścicieli iPhone’a 15 Pro czy starszych urządzeń. Tutaj różnice zaczynają się naprawdę kumulować. Mamy zupełnie nową konstrukcję, znacznie bardziej rozbudowany zestaw aparatów, lepszą baterię, większy ekran, nowe możliwości fotograficzne i ogromny zapas wydajności. Taka przesiadka ma znacznie więcej sensu. Oczywiście sam iPhone 18 Pro również nie jest pozbawiony kompromisów. Europejskie ograniczenia funkcji AI czy Apple Reference Image są rozczarowujące, a mniejszy model nie oferuje tak długiego czasu pracy jak Pro Max. Ładowanie, choć znacznie szybsze niż wcześniej, nadal nie należy do absolutnych rekordzistów rynku.
Można też dyskutować o zamkniętym charakterze iOS i podejściu Apple do personalizacji systemu. Mnie akurat większość tych ograniczeń nie przeszkadza, bo zwyczajnie lubię sposób, w jaki cały ekosystem został zaprojektowany. Ale rozumiem, że osoby przyzwyczajone do bardziej otwartych rozwiązań mogą mieć zupełnie inne zdanie.

Warto też docenić kwestie związane z produkcją. Nowa generacja składa się w 40 procentach z materiałów pochodzących z recyklingu, w tym w pełni odzyskanego kobaltu w akumulatorze oraz 85 procent aluminium z recyklingu w obudowie. To dobry kierunek, choć oczywiście idąc tym tropem najbardziej odpowiedzialnym wyborem nadal jest korzystanie ze sprawnego urządzenia możliwie długo, zamiast wymieniania go przy każdej premierze.
Czytaj też: Test MacBook Neo. Apple zrobiło laptopa, którego konkurencja musi się bać
Czy po miesiącu jestem zadowolony z iPhone’a 18 Pro?
Bardzo. Ale jednocześnie mam świadomość, że iPhone 18 Pro jest urządzeniem skierowanym do osób, które naprawdę potrafią wykorzystać jego możliwości. I wcale nie chodzi o to, że przeciętny użytkownik nie doceni tak dobrego telefonu. Po prostu większość funkcji, które najbardziej wyróżniają nową generację, ma znaczenie w dość konkretnych sytuacjach. Zmienna przysłona, ręczna kontrola parametrów aparatu, profesjonalne formaty wideo, znacznie wydajniejsze chłodzenie czy ogromna moc obliczeniowa A20 Pro to rzeczy, które szczególnie docenią osoby zainteresowane fotografią, filmowaniem, grami i szeroko pojętą technologią.
Po miesiącu z iPhone’em 18 Pro najbardziej podoba mi się to, że Apple znalazło jeszcze sporo miejsca na rozwój w urządzeniu, które już wcześniej było niezwykle dopracowane. I zrobiło to bez konieczności całkowitego zmieniania jego charakteru. Nowy procesor i system chłodzenia są dla mnie największym osiągnięciem tej generacji. Zmiany w konstrukcji A20 Pro, trzykrotnie większa komora parowa czy nowy sposób rozprowadzania ciepła pokazują, jak dużo dzieje się wewnątrz współczesnych smartfonów. To rozwiązania, których większość użytkowników nigdy nie zobaczy, ale które mają ogromne znaczenie dla dalszego rozwoju mobilnej technologii.









Bardzo cieszy mnie również kierunek zmian w aparacie. Apple przez lata dopracowywało fotografię automatyczną, a teraz daje nam coraz więcej możliwości świadomego tworzenia zdjęć i filmów. Zmienna przysłona i nowe Pro Controls są moim zdaniem jednymi z najważniejszych fotograficznych usprawnień w historii iPhone’ów Pro. Nie mogę też pominąć samego wyglądu. Nadal bardzo podoba mi się konstrukcja wprowadzona rok temu, plateau uważam za świetny pomysł, a burgund zdecydowanie wygrywa u mnie z pomarańczowym wykończeniem poprzedniej generacji.
Czy kupiłbym iPhone’a 18 Pro, mając już iPhone’a 17 Pro? Prawdopodobnie nie. Różnice są interesujące, ale zeszłoroczna generacja pozostaje na tyle dobra, że trudno uzasadnić kolejny duży wydatek. Jeżeli jednak miałbym wybierać smartfon na kilka najbliższych lat, iPhone 18 Pro znalazłby się na samym szczycie mojej listy. Oferuje znakomitą jakość wykonania, bardzo wszechstronny system aparatów, świetny ekran, ogromną wydajność i dostęp do ekosystemu, który dla mnie nadal pozostaje jednym z największych argumentów przemawiających za Apple.
Po tych wszystkich latach korzystania z iPhone’ów coraz trudniej mnie czymś zaskoczyć. Nie potrzebuję też kolejnego telefonu, który za wszelką cenę próbuje udowodnić, że jest rewolucyjny. Bardziej interesuje mnie, czy nowe rozwiązania mają sens i czy rzeczywiście poprawiają coś, z czego korzystam każdego dnia. Pod tym względem iPhone 18 Pro robi bardzo wiele dobrze. A najlepsze jest to, że nawet po tylu latach i przy tak dużej liczbie przetestowanych urządzeń nowy iPhone wciąż potrafi sprawić mi autentyczną frajdę. I chyba właśnie za to najbardziej lubię technologię.
iPhone 18 Pro — specyfikacja techniczna
| Kolor | Czarny Srebrny Błękit lodowca Burgund Aluminiowa obudowa unibody Warstwa Ceramic Shield 2 z przodu Warstwa Ceramic Shield z tyłu |
| Pojemność | 256 GB 512 GB 1 TB 2 TB |
| Wymiary i masa | Szerokość: 71,9 mm Wysokość: 150,0 mm Grubość: 8,75 mm Masa: 211 g |
| Wyświetlacz | Wyświetlacz Super Retina XDR Wyświetlacz OLED o przekątnej 6,3 cala na całej przedniej powierzchni urządzenia Rozdzielczość 2622 na 1206 pikseli przy 460 pikselach na cal Dynamic Island Niegasnący wyświetlacz Technologia ProMotion z adaptacyjną częstotliwością odświeżania do 120 Hz Technologia HDR True Tone Szeroka gama kolorów (P3) Haptic Touch Kontrast 2 000 000:1 (typowo) Jasność maks. 1000 nitów (typowo); jasność szczytowa 1600 nitów (HDR); jasność szczytowa 3000 nitów (w plenerze); jasność minimalna 1 nit Powłoka oleofobowa odporna na odciski palców Powłoka antyodblaskowa Jednoczesne wyświetlanie informacji w wielu językach i zestawach znaków |
| Odporność na zachlapania, wodę oraz pył | Klasa IP68 zgodnie z normą IEC 60529 (maksymalna głębokość 6 m do 30 minut) |
| Apple Intelligence | System Apple Intelligence jest dostępny w wielu aplikacjach i przy wykonywaniu rozmaitych czynności. Pozwala wyrażać siebie, porozumiewać się i ogarniać wszystko bez wysiłku. A dzięki przełomowym zabezpieczeniom chroniącym prywatność masz spokojną głowę, bo nikt inny – nawet Apple – nie ma dostępu do Twoich danych. |
| Chip | Chip A20 Pro 6‑rdzeniowe CPU z 2 super rdzeniami i 4 rdzeniami energooszczędnymi 7-rdzeniowe GPU z akceleratorami Neural Accelerator Podwójny 16‑rdzeniowy system Neural Engine Sprzętowa akceleracja ray tracingu |
| Aparat | System pro aparatów Fusion 48 MP Główny Fusion 48 MP: ze zmienną przysłoną (ƒ/1,48, ƒ/1,8, ƒ/2,8, ƒ/4,0): 24 mm, system OIS drugiej generacji z automatyczną stabilizacją matrycy, funkcja 100% Focus Pixels, obsługa zdjęć o ultrawysokiej rozdzielczości (24 MP i 48 MP) Dodatkowo 2x zoom jakości optycznej do zdjęć 12 MP: 48 mm, przysłona, system OIS drugiej generacji z automatyczną stabilizacją matrycy, funkcja 100% Focus Pixels Ultraszerokokątny Fusion 48 MP: 13 mm, przysłona ƒ/2,2 i pole widzenia 120°, hybrydowe Focus Pixels, zdjęcia w ultrawysokiej rozdzielczości (24 MP i 48 MP) Teleobiektyw Fusion 48 MP: 100 mm (4x), przysłona ƒ/2,8, hybrydowe Focus Pixels, system OIS 3D z automatyczną stabilizacją matrycy i autofokusem, tetrapryzmat, obsługa zdjęć o ultrawysokiej rozdzielczości (24 MP i 48 MP) Dodatkowo 8x zoom jakości optycznej do zdjęć 12 MP: 200 mm, przysłona ƒ/2,8, hybrydowe Focus Pixels, system OIS 3D z automatyczną stabilizacją matrycy i autofokusem, tetrapryzmat 8x zoom jakości optycznej (przybliżanie), 2x zoom jakości optycznej (oddalanie), 16x zoom jakości optycznej (pełny zakres) Maks. 40x zoom cyfrowy Wybór domyślnego obiektywu (aparat główny Fusion) Pro sterowanie przysłoną obiektywu, szybkością migawki, balansem bieli i wyświetlaniem histogramu Obraz referencyjny Apple (aparat główny Fusion) Osłona obiektywu ze szkła szafirowego Adaptacyjny flesz True Tone Photonic Engine Deep Fusion Inteligentny HDR 5 Udoskonalone portrety z funkcją kontroli punktu i głębi ostrości Oświetlenie portretowe z sześcioma efektami Tryb Noc Panorama (do 63 MP) Style fotograficzne 3 Inteligentne śledzenie ostrości Zdjęcia przestrzenne Zdjęcia makro 48 MP ProRAW Szeroka gama kolorów na zdjęciach i Live Photo Korekcja obiektywu (ultraszerokokątnego Fusion) Zaawansowana redukcja efektu czerwonych oczu Automatyczna stabilizacja obrazu Tryb zdjęć seryjnych Dodawanie geoznaczników do zdjęć Rejestrowane formaty obrazu: HEIF, JPEG i DNG |
| Nagrywanie wideo | Nagrywanie wideo Dolby Vision 4K przy 24 kl./s, 25 kl./s, 30 kl./s, 60 kl./s, 100 kl./s (aparat główny Fusion) lub 120 kl./s (aparat główny Fusion) Nagrywanie wideo Dolby Vision 1080p przy 25 kl./s, 30 kl./s, 60 kl./s lub 120 kl./s (aparat główny Fusion) Nagrywanie wideo Dolby Vision 720p przy 30 kl./s Tryb Filmowe w jakości do 4K Dolby Vision przy 60 kl./s Efekty trybu Filmowe w nagraniach wideo (aparat główny Fusion) Pro sterowanie przysłoną obiektywu, szybkością migawki, balansem bieli i wyświetlaniem histogramu Inteligentne śledzenie ostrości Udoskonalone wideo w słabym świetle w jakości 1080p Tryb Akcja w jakości do 2,8K Dolby Vision przy 60 kl./s Nagrywanie wideo przestrzennego w jakości 1080p przy 30 kl./s Nagrywanie wideo ProRes w jakości do 4K przy 120 kl./s z zapisem na zewnętrznej pamięci masowej ProRes RAW System kolorów ACES (Academy Color Encoding System) Apple Log 2 Obsługa technologii genlock Nagrywanie w skali makro, w tym wideo w zwolnionym tempie i poklatkowego Wideo w zwolnionym tempie w jakości 1080p przy nawet 240 kl./s i wideo Dolby Vision 4K przy nawet 120 kl./s (aparat główny Fusion) Nagrywanie dwoma aparatami w jakości do 4K Dolby Vision przy 30 kl./s Wideo poklatkowe ze stabilizacją obrazu w jakości do 4K z Dolby Vision Wideo poklatkowe w trybie Noc Wideo QuickTake w jakości do 4K Dolby Vision przy 60 kl./s System OIS drugiej generacji z automatyczną stabilizacją matrycy podczas nagrywania wideo (aparat główny Fusion) System OIS 3D z automatyczną stabilizacją matrycy i autofokusem podczas nagrywania wideo (teleobiektyw Fusion) Maks. 24x zoom cyfrowy Zoom dźwięku Flesz True Tone Stabilizacja obrazu w trybie Filmowe (4K, 1080p i 720p) Wideo z ciągłym autofokusem Robienie zdjęć 8 MP podczas nagrywania wideo 4K Powiększanie obrazu podczas odtwarzania Rejestrowane formaty wideo: HEVC, H.264, ProRes i ProRes RAW Nagrywanie dźwięku przestrzennego i stereo Cztery mikrofony klasy studyjnej Redukcja szumu wiatru Miks audio |
| Aparat przedni | Aparat Center Stage 18 MP Przysłona ƒ/1,9 Autofokus z funkcją Focus Pixels Retina Flash Stuknij, żeby przybliżyć i obrócić Funkcja Centrum uwagi podczas robienia zdjęć Ultrastabilizacja obrazu wideo Nagrywanie dwoma aparatami Funkcja Centrum uwagi podczas wideorozmów Pro sterowanie przysłoną obiektywu, szybkością migawki, balansem bieli i wyświetlaniem histogramu Photonic Engine Deep Fusion Inteligentny HDR 5 Udoskonalone portrety z funkcją kontroli punktu i głębi ostrości Oświetlenie portretowe z sześcioma efektami Animoji i Memoji Tryb Noc Style fotograficzne 3 Lepsze wideo w słabym świetle w jakości 1080p ProRAW Szeroka gama kolorów na zdjęciach i Live Photo Korekcja obiektywu Automatyczna stabilizacja obrazu Tryb zdjęć seryjnych Nagrywanie wideo 4K Dolby Vision przy 24 kl./s, 25 kl./s, 30 kl./s lub 60 kl./s Nagrywanie wideo 1080p Dolby Vision przy 25 kl./s, 30 kl./s lub 60 kl./s Tryb Filmowe w jakości do 4K Dolby Vision przy 30 kl./s Efekty trybu Filmowe w nagraniach wideo (aparat główny Fusion) Nagrywanie wideo ProRes w jakości do 4K przy 60 kl./s z zapisem na zewnętrznej pamięci masowej ProRes RAW System kolorów ACES (Academy Color Encoding System) Apple Log 2 Wideo w zwolnionym tempie w jakości 1080p przy 120 kl./s Wideo poklatkowe ze stabilizacją obrazu w jakości do 4K z Dolby Vision Wideo poklatkowe w trybie Noc Wideo QuickTake w jakości do 4K przy 60 kl./s w formacie Dolby Vision Stabilizacja obrazu w trybie Filmowe (4K, 1080p i 720p) Nagrywanie dźwięku przestrzennego i stereo Redukcja szumu wiatru Miks audio |
| Zasilanie i bateria | Standardowe użytkowanie Do 23 godzin Odtwarzanie wideo Do 34 godzin Odtwarzanie wideo (przesyłanego strumieniowo) Do 31 godzin Wbudowana bateria litowo‑jonowa do wielokrotnego ładowania Możliwość szybkiego ładowania: Do 50% w około 15 minut zasilaczem o mocy 60 W lub wyższej z regulacją napięcia (sprzedawanym oddzielnie) z przewodem ładującym USB‑C Do 50% w 30 minut zasilaczem o mocy 35 W lub wyższej z ładowarką MagSafe (akcesoria sprzedawane oddzielnie) |
| Face ID | Przy użyciu technologii TrueDepth w przednim aparacie Center Stage |
| Bezpieczeństwo | Alarmowe SOS Wykrywanie wypadków |
| Sieci komórkowe i bezprzewodowe | Model A3714 FDD-5G NR (pasma n1, n2, n3, n5, n7, n8, n12, n20, n25, n26, n28, n30, n66, n70, n75) TDD-5G NR (pasma n38, n40, n41, n48, n53, n77, n78, n79) FDD-LTE (pasma 1, 2, 3, 4, 5, 7, 8, 12, 13, 17, 18, 19, 20, 25, 26, 28, 30, 32, 66, 106) TDD-LTE (pasma 34, 38, 39, 40, 41, 42, 48, 53) UMTS/HSPA+ (850, 900, 1700/2100, 1900, 2100 MHz) GSM/EDGE (850, 900, 1800, 1900 MHz) Model A3717 FDD-5G NR (pasma n1, n2, n3, n5, n7, n8, n12, n20, n25, n26, n28, n30, n66, n70, n75) TDD-5G NR (pasma n38, n40, n41, n48, n53, n77, n78, n79) FDD-LTE (pasma 1, 2, 3, 4, 5, 7, 8, 12, 13, 17, 18, 19, 20, 25, 26, 28, 30, 32, 66, 106) TDD-LTE (pasma 34, 38, 39, 40, 41, 42, 48, 53) UMTS/HSPA+/DC-HSDPA (850, 900, 1700/2100, 1900, 2100 MHz) GSM/EDGE (850, 900, 1800, 1900 MHz) 5G (sub‑6 GHz) z technologią 4×4 MIMO Gigabit LTE z technologią 4×4 MIMO Czip Apple N1 do łączności bezprzewodowej Wi‑Fi 7 (802.11be) z technologią 2×2 MIMO Bluetooth 6 Technologia łączności Thread Czip ultraszerokopasmowy Apple drugiej generacji NFC z funkcją czytnika Karty ekspresowe działające również na rozładowanym urządzeniu w trybie rezerwy energii Modem komórkowy Apple C2 |
| Lokalizacja | Precyzyjny GPS o podwójnej częstotliwości (GPS, GLONASS, Galileo, QZSS, BeiDou i NavIC) Kompas cyfrowy Wi‑Fi Łączność komórkowa Mikrolokalizacja iBeacon |
| Zewnętrzne przyciski i złącza | Lewa krawędź: Regulacja głośności Przycisk czynności Prawa krawędź: Sterowanie aparatem Przycisk boczny Górna krawędź: Wbudowany głośnik stereo Wbudowany mikrofon Dolna krawędź: Złącze USB‑C Wbudowany głośnik stereo Wbudowane mikrofony Funkcje przycisku czynności Tryb cichy, Tryb skupienia, Aparat, Inteligencja wizualna, Latarka, Notatka głosowa, Rozpoznawanie muzyki, Tłumacz, Lupa, Narzędzia z Centrum sterowania, Skrót lub Dostępność Sterowanie aparatem Ekspozycja, Głębia, Zoom, Aparaty, Style, Ton |
| Ładowanie i rozbudowa | Złącze USB‑C obsługujące: Ładowanie DisplayPort USB 3 (do 10 Gb/s) |
| Ładowanie MagSafe i bezprzewodowe | Ładowanie bezprzewodowe MagSafe mocą do 25 W Ładowanie bezprzewodowe Qi2 mocą do 25 W Układ magnesów Magnes pozycjonujący Czytnik NFC do identyfikacji akcesoriów Magnetometr |
| Czujniki | Face ID Skaner LiDAR Barometr Żyroskop z szerokim zakresem dynamicznym Akcelerometr dużych przyspieszeń Czujnik zbliżeniowy Podwójne czujniki oświetlenia zewnętrznego |
| Karta SIM | Dual SIM (nano-SIM i eSIM) Obsługa dwóch kart eSIM |
| Apple Pay | Możliwość płacenia iPhonem w sklepach, aplikacjach i internecie za pomocą Face ID Zatwierdzanie transakcji Apple Pay na Macu |
| Rozmowy wideo | Wideo FaceTime w sieciach komórkowych lub Wi‑Fi Wideo FaceTime HD (1080p) w sieci 5G lub Wi‑Fi Funkcja Centrum uwagi podczas wideorozmów SharePlay Udostępnianie ekranu Tryb Portret w wideo FaceTime Dźwięk przestrzenny Tryby mikrofonu: Izolacja głosu i Szerokie spektrum Zoom optyczny w tylnym aparacie |
| Rozmowy audio | Audio FaceTime Voice over LTE (VoLTE) Rozmowy przez Wi‑Fi SharePlay Udostępnianie ekranu Dźwięk przestrzenny Tryby mikrofonu: Izolacja głosu i Szerokie spektrum |
| Odtwarzanie dźwięku | Obsługiwane formaty: m.in. AAC, APAC, MP3, Apple Lossless, FLAC, Dolby Digital, Dolby Digital Plus i Dolby Atmos Odtwarzanie dźwięku przestrzennego Konfigurowalny maksymalny poziom głośności |
| Odtwarzanie wideo | Obsługiwane formaty: m.in. HEVC, H.264, AV1 i ProRes HDR z Dolby Vision, HDR10+/HDR10 i HLG AirPlay w maks. jakości 4K HDR: klonowanie ekranu i przesyłanie zdjęć oraz wideo do urządzenia Apple TV (2. lub nowszej generacji) lub telewizora smart z obsługą AirPlay Klonowanie wideo i wyjście wideo: maks. 4K HDR przez natywne wyjście DisplayPort i przewód USB‑C lub przejściówkę z USB‑C na cyfrowe AV (model A2119; przejściówka sprzedawana oddzielnie) |
| System operacyjny | iOS 27 |
| Prywatność | iPhone jest od podstaw skonstruowany tak, żeby chronić Twoje dane. Każdy iPhone ma bezpieczne mechanizmy uwierzytelniania. Ponadto aplikacje i strony innych firm nie mogą śledzić Twojej aktywności, jeśli się na to nie zgodzisz. Komunikacja za pomocą iMessage i wideorozmów FaceTime jest stale szyfrowana. |
| Klasa aparatów słuchowych | Zgodność z aparatami słuchowymi |
| Wymagania systemowe | Konto Apple (wymagane do obsługi niektórych funkcji) Dostęp do internetu |
| Wymagania środowiskowe | Temperatura eksploatacji: od 0°C do 35°C Temperatura przechowywania i transportu: od −20°C do 45°C Wilgotność względna: od 5% do 95% bez kondensacji Wysokość eksploatacji: przetestowano do 3000 m |
| Języki | Obsługiwane języki: angielski (Australia, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania), arabski, bułgarski, chiński (tradycyjny, tradycyjny – Hongkong, uproszczony), chorwacki, czeski, duński, fiński, francuski (Francja, Kanada), grecki, hebrajski, hindi, hiszpański (Ameryka Łacińska, Hiszpania), indonezyjski, japoński, kataloński, kazachski, koreański, malajski, niderlandzki, niemiecki, norweski, polski, portugalski (Brazylia, Portugalia), rosyjski, rumuński, słowacki, szwedzki, tajski, turecki, ukraiński, węgierski, wietnamski, włoski |
| Zawartość opakowania | iPhone z systemem iOS 27 Przewód USB‑C do ładowania (1 m) |

