AirPods 5 zostały oficjalnie zaprezentowane na pierwszej konferencji prowadzonej przez Johna Ternusa. Największa zmiana jest jednocześnie bardzo konkretna — aktywna redukcja hałasu trafia teraz do obu wersji podstawowych AirPods, a Apple deklaruje przy tym nawet o 50 procent skuteczniejsze tłumienie hałasu niż w AirPods 4 z ANC. Do tego dochodzi całkowicie przebudowana architektura akustyczna, nowa generacja adaptacyjnej korekcji dźwięku, lepsza odporność, poprawiona bateria w droższym wariancie i kilka zmian, które mocno zbliżają zwykłe AirPodsy do modeli Pro — bez wkładania silikonowej końcówki do ucha.
Czytaj też: iPhone Duo oficjalnie. Apple właśnie zaczęło nową erę składanych smartfonów
ANC bez gumek w uszach robi się coraz lepsze
Apple bardzo mocno podkreśla, że AirPods 5 oferują najlepszą aktywną redukcję hałasu wśród słuchawek o otwartej konstrukcji. To oczywiście — podobnie jak w przypadku Apple Watch — deklaracja producenta, choć Apple zaznacza, że swoje pomiary przeprowadzało według normy IEC 60268-24 i porównywało słuchawki z najlepiej sprzedającymi się bezprzewodowymi modelami open-ear dostępnymi podczas testów. Dla mnie ważniejszy jest jednak prostszy konkret — w porównaniu z AirPods 4 z ANC nowe słuchawki mają usuwać nawet o połowę więcej zewnętrznego hałasu.

I właśnie tutaj widzę największy sens premiery nowej generacji. AirPods Pro są świetne, ale nie każdy lubi dokanałową konstrukcję z silikonowymi końcówkami. Sam znam sporo osób, które mimo lepszego ANC świadomie wybierają zwykłe AirPodsy właśnie ze względu na komfort — na przykład Matylda Kondej z naszej redakcji. Jeżeli Apple rzeczywiście udało się tak mocno poprawić redukcję hałasu bez fizycznego uszczelniania kanału słuchowego, różnica pomiędzy obiema rodzinami robi się dużo ciekawsza.
Pozostaje przy tym Dźwięk adaptacyjny, który na bieżąco łączy ANC z Trybem kontaktu zależnie od otoczenia, oraz Wykrywanie rozmów, które automatycznie ścisza odtwarzane treści, kiedy zaczynamy z kimś rozmawiać. Sam Tryb kontaktu również został poprawiony i według Apple ma bardziej naturalnie odwzorowywać głosy oraz pozostałe dźwięki z naszego otoczenia.

Czytaj też: iPhone 18 Pro i 18 Pro Max oficjalnie. Apple dopracowało je niemal do perfekcji
Nowe AirPods mają też po prostu lepiej brzmieć
W środku nadal pracuje układ H2, ale sama konstrukcja akustyczna została przeprojektowana. Apple mówi o nowej wieloportowej architekturze inspirowanej rozwiązaniami z AirPods Pro 3 oraz adaptacyjnej korekcji (EQ) nowej generacji. Ma ona dopasowywać dźwięk do kształtu ucha w szerszym zakresie częstotliwości, a efektem powinno być bardziej szczegółowe, głębsze i dokładniejsze brzmienie. Poprawiony został również Spersonalizowany dźwięk przestrzenny z dynamicznym śledzeniem ruchu głowy.

To jest oczywiście ta część zapowiedzi, której nie zamierzam oceniać bez włożenia tych słuchawek do uszu. Dopiero sam odsłuch pokaże, ile rzeczywiście się zmieniło. Bardziej wymierna jest za to poprawa rozmów — dwa mikrofony kierunkowe współpracują z Izolacją głosu, która ogranicza dźwięki otoczenia podczas połączeń, a AirPods 5 mają również pozwalać na nagrywanie dźwięku w jakości studyjnej. Całość dostała przy okazji klasę IP57, więc wzrosła odporność na pył, pot i wodę.
Czytaj też: Apple Watch Series 12 i Ultra 4 zapowiedziane. Apple jeszcze mocniej stawia na nasze zdrowie
Dwie wersje, ale tym razem ANC dostajemy zawsze
To bardzo ważna zmiana w ofercie. AirPods 4 występowały w wersji podstawowej oraz droższej z aktywną redukcją hałasu. W AirPods 5 ANC jest standardem, niezależnie od wybranego wariantu. Dopłata dotyczy teraz przede wszystkim wygody, baterii i etui.
Podstawowe AirPods 5 oferują do czterech godzin słuchania z włączonym ANC i mają etui ładowane przez USB-C. AirPods 5 z bezprzewodowym etui ładującym zwiększają ten wynik do pięciu godzin na jednym ładowaniu oraz do 22 godzin łącznie z etui. Samo etui można doładować przez USB-C, ładowarką Apple Watch lub ładowarką Qi, a wbudowany głośnik pomaga odnaleźć je za pomocą aplikacji Znajdź. Co ważne, droższa wersja dostaje również regulację głośności poprzez przesuwanie palca po nóżce słuchawki — po raz pierwszy w AirPods o otwartej konstrukcji.

I będąc szczerym, właśnie ten drugi wariant wydaje mi się znacznie bardziej kompletny. Nie tylko przez dodatkową godzinę baterii, ale przede wszystkim dlatego, że możliwość regulowania głośności bez sięgania po iPhone’a jest jedną z tych banalnych funkcji, do których bardzo szybko można się przyzwyczaić.
Czytaj też: Burgund wreszcie wkupił się w łaski. iPhone 18 Pro zrobi z niego gwiazdę
Siri AI brzmi świetnie. Tylko znowu nie dla nas
Apple oczywiście nie ominęło przy tej premierze sztucznej inteligencji. AirPods 5 pozwalają korzystać z Siri AI całkowicie bez używania rąk. Nowy asystent może wykorzystywać osobisty kontekst z wiadomości, maili czy zdjęć, wykonywać działania w aplikacjach i odpowiadać na bardziej złożone pytania. Nadal działają również gesty głową, więc na pytanie Siri możemy odpowiedzieć skinieniem albo przeczeniem bez wypowiadania słowa.
I tutaj znowu pojawia się ta sama wielka gwiazdka, o której pisałem już przy iPhone’ach oraz Apple Watchach. Siri AI nie będzie początkowo dostępna na iPhone’ach w Unii Europejskiej, a Apple nie podaje obecnie terminu jej wprowadzenia. Polski nie znajduje się również wśród obsługiwanych języków Apple Intelligence. AirPods 5 będą więc sprzętowo przygotowane na jedną z najważniejszych funkcji podczas premiery, ale w Polsce na razie z niej nie skorzystamy.


Trochę inaczej wygląda za to Tłumaczenie na żywo. Funkcja AirPods została już rozszerzona na kraje Unii Europejskiej i pozwala słyszeć w słuchawkach tłumaczenie rozmowy prowadzonej w innym języku. AirPods 5 również ją obsługują, ale ponownie mamy ograniczenie językowe — polskiego nadal nie ma wśród obsługiwanych języków.
AirPods 5 — ceny. Ile kosztują nowe słuchawki Apple?
AirPods 5 kosztują w Polsce 599 zł, natomiast za wersję z bezprzewodowym etui ładującym trzeba zapłacić 699 zł. Sprzedaż rozpocznie się 18 września. Co najważniejsze, kupując tańszy wariant, nie rezygnujemy już z ANC, Dźwięku adaptacyjnego czy Trybu kontaktu. Sto złotych dopłaty przynosi przede wszystkim lepsze etui, możliwość bezprzewodowego ładowania, sterowanie głośnością na słuchawce oraz dodatkową godzinę działania z ANC. I uważam, że to naprawdę bardzo dobre ceny.


Zresztą, właśnie to uporządkowanie oferty podoba mi się tutaj najbardziej. Apple bierze jeden ze swoich najbardziej rozpoznawalnych produktów i usuwa część kompromisów, które wcześniej dzieliły podstawowe AirPodsy od droższych wariantów. ANC jest teraz standardem, ma działać wyraźnie lepiej niż wcześniej, dźwięk został przebudowany od środka, a cena wejścia nadal wynosi 599 zł. To może nie jest najbardziej ekscytująca premiera dzisiejszego wieczoru, ale AirPods 5 wyglądają na dokładnie taki upgrade, jaki chciałbym dostać od produktu, którego używa się właściwie każdego dnia.

