iPhone Duo oficjalnie. Apple właśnie zaczęło nową erę składanych smartfonów

Od lat składane smartfony były dla mnie jedną z tych kategorii, które jednocześnie fascynowały i sprawiały wrażenie trochę oderwanych od głównego nurtu. Samsung, Honor, motorola, OPPO czy Google potrafiły pokazywać naprawdę świetne konstrukcje, ekrany robiły się coraz lepsze, zawiasy coraz cieńsze, a całe urządzenia coraz bardziej dopracowane. Mimo tego klasyczny smartfon pozostawał klasycznym smartfonem, a składaki funkcjonowały trochę obok niego. Dzisiaj to się zmienia. Apple właśnie weszło na ten rynek z iPhone’em Duo i trudno traktować tę premierę jak pojawienie się kolejnego gracza. To moment, w którym składany telefon przestaje być eksperymentem jednej części branży, a staje się pełnoprawnym elementem najważniejszej rodziny smartfonów na świecie.
iPhone Duo oficjalnie. Apple właśnie zaczęło nową erę składanych smartfonów

Nie mam też zamiaru udawać przesadnego dystansu — jaram się składanym iPhone’em i mimo przecieków wcześniej, pierwsze „one more thing” Johna Ternusa wzbudziło we mnie ogromną ekscytację. Pierwszy składany iPhone jest jedną z największych zmian w tej rodzinie urządzeń od czasu jej powstania i sam Apple nazywa Duo najbardziej transformacyjną zmianą iPhone’a od oryginalnego modelu. Oczywiście dopiero test pokaże, czy wszystkie pomysły działają równie dobrze w praktyce, jak wyglądały podczas dzisiejszej prezentacji, ale jedno już teraz jest pewne — Apple nie wzięło po prostu dwóch ekranów, połączyło ich zawiasem i dołożyło do tego iOS. iPhone Duo dostał własny sposób działania, specjalnie przygotowany interfejs, nowe zastosowania aparatu i formę, która próbuje odpowiedzieć na jedno podstawowe pytanie — po co właściwie składać telefon? 

Czytaj też: iPhone 18 Pro i 18 Pro Max oficjalnie. Apple dopracowało je niemal do perfekcji

Zamknięty jest iPhone’em. Otwarty zaczyna przypominać małego iPada — i to jest największy możliwy komplement

Apple postawiło na konstrukcję otwieraną jak książka… a właściwie jak paszport. Po zamknięciu korzystamy z 5,4-calowego zewnętrznego ekranu Super Retina XDR, który według giganta z Cupertino oferuje aż 90 procent powierzchni ekranu iPhone’a 18 Pro, mimo wyraźnie bardziej kompaktowej bryły. Apple porównuje zamknięte Duo rozmiarem do paszportu i właśnie to może być jednym z jego największych atutów. Zamiast ogromnego smartfona, którego mały ekran zewnętrzny jest wyłącznie dodatkiem, dostajemy urządzenie mające normalnie funkcjonować jako iPhone również wtedy, kiedy nie mamy ochoty go otwierać.

Cała magia zaczyna się oczywiście po rozłożeniu. Duo staje się wtedy nie tylko iPhone’em z największym ekranem w historii, ale również najsmuklejszym iPhone’em, jaki Apple kiedykolwiek stworzyło. Wtedy pojawia się 7,6-calowy ekran Super Retina XDR — największy, jaki kiedykolwiek znalazł się w iPhonie. I serio, bo jego powierzchnia jest aż o 50 procent większa niż w iPhonie 18 Pro Max. Oba wyświetlacze obsługują ProMotion, Always-On Display i osiągają do 3000 nitów jasności na zewnątrz, ale szczególnie interesujący jest panel wewnętrzny. Apple pokryło go specjalnym nano-texture, które ma redukować odblaski, tworzyć bardziej matową powierzchnię i jednocześnie ograniczać widoczność miejsca zgięcia ekranu. Kamera FaceTime została natomiast całkowicie ukryta pod wyświetlaczem i pozostaje niewidoczna, kiedy nie jest używana. 

I jest jeszcze jedna rzecz, której zupełnie się tutaj nie spodziewałem, głównie za sprawą dawnych deklaracji Steve’a Jobsa — Apple Pencil. Jeszcze w tym roku iPhone Duo ma zacząć współpracować z Apple Pencil USB-C (ale, co dziwne, nie z Pro, bo ten nie został wspomniany), i to na obu ekranach. W jednej chwili ten telefon zaczyna więc wchodzić na terytorium, które do tej pory było zarezerwowane przede wszystkim dla iPada mini. Notatki, szkicowanie, podpisywanie dokumentów czy nanoszenie poprawek na zdjęcia na urządzeniu, które po wszystkim składamy na pół i chowamy do kieszeni, brzmi dokładnie jak jeden z tych scenariuszy, które mogą sprawić, że po kilku tygodniach zacznę się zastanawiać, dlaczego iPhone wcześniej się nie składał.

Jest jeszcze jedna spora zmiana względem iPhone’ów, do których przyzwyczailiśmy się przez ostatnie lata — Duo wraca do Touch ID. Czytnik linii papilarnych został zintegrowany z bocznym przyciskiem i ma działać dokładnie tak samo niezależnie od tego, czy telefon jest złożony, czy otwarty. Face ID tutaj niestety nie ma, choć Duo można również odblokować przy pomocy Apple Watcha.

Apple nie chce, żebyśmy bali się zawiasu

Jednym z powodów, dla których do składanych smartfonów przez lata podchodziłem z pewną rezerwą, była trwałość. Zwykły telefon jest w tej kwestii banalny — jedna sztywna bryła, szkło, metal i właściwie tyle. Składak dokłada ruchomy zawias, elastyczny panel oraz całe mnóstwo elementów pracujących przy każdym otwarciu. Apple ewidentnie wie, że przy swoim pierwszym modelu musi ten strach zaadresować bardzo wyraźnie.

iPhone Duo wykorzystuje więc obudowę wykonaną z tytanu klasy 5, wypolerowanego na wysoki połysk, a sam zawias składa się z ponad 100 elementów. Jego pokrywa jest drukowana w 3D z tytanu, wewnątrz konstrukcji znalazły się dodatkowe żebra wzmacniające, a dolną część składanego ekranu usztywnia tytanowa płytka. Ceramic Shield chroni tył urządzenia, Ceramic Shield 2 zewnętrzny ekran, a całość zachowuje klasę odporności IP68 — co w przypadku urządzenia z takim zawiasem jest naprawdę imponującym osiągnięciem!

Sam wewnętrzny ekran również dostał kilka warstw zabezpieczeń. Apple mówi o odpornym na zarysowania pokryciu, specjalnej polimerowej warstwie o nawet 40 procent większej sztywności niż inne materiały stosowane w branży oraz szkłach umieszczonych nad i pod składanym panelem. Poszczególne warstwy wykorzystują specjalne kleje pozwalające im minimalnie przesuwać się względem siebie podczas składania, trochę jak kartki książki. Brzmi mocno technicznie, ale dokładnie w tym miejscu chcę mocno technicznych rozwiązań. Składany ekran jest sercem całego urządzenia i jeżeli Apple chce przekonać miliony osób do telefonu z ruchomym panelem, nie może być tutaj miejsca na półśrodki. 

Czytaj też: Burgund wreszcie wkupił się w łaski. iPhone 18 Pro zrobi z niego gwiazdę

iOS czy iPadOS? Tak. 

I tutaj dochodzimy do elementu, który może być nawet ważniejszy od samego zawiasu. Duży ekran nie ma większego sensu, jeżeli oprogramowanie traktuje go wyłącznie jak przeskalowany ekran telefonu. Apple przebudowało więc iOS 27 specjalnie dla Duo i chyba właśnie w tej części najmocniej czuć, że nie patrzymy na zwykłego iPhone’a z dodatkowym panelem.

Po otwarciu możemy wyświetlić dwa ekrany początkowe obok siebie, a po lewej stronie pojawia się Today View z widgetami. Dock, elementy nawigacyjne i część przycisków interfejsu zostały przesunięte na boki, żeby nie zabierały cennego miejsca w pionie. Dynamic Island też zmienia orientację i pojawia się przy bocznej części ekranu. Bardzo ciekawe i mocno niespodziewane, ale faktycznie — wydaje się bardzo funkcjonalne. System reaguje na samo składanie telefonu, zmianę jego ustawienia i przechodzenie pomiędzy ekranem wewnętrznym oraz zewnętrznym.

Najważniejsze dla mnie jest jednak Split View. Po raz pierwszy na iPhonie możemy normalnie uruchomić dwie aplikacje obok siebie. Możemy również otworzyć dwa okna tej samej aplikacji — na przykład dwie strony w Safari — szybko podmieniać jedną z aplikacji oraz zapisywać konkretne pary programów, żeby później wrócić do nich jednym ruchem. Netflix, Zoom i Slack już dostały specjalnie przystosowane interfejsy, a Apple udostępnia deweloperom odpowiednie API. 

I właśnie tutaj Duo zaczyna nabierać sensu. Nie dlatego, że możemy oglądać YouTube’a na większym ekranie. To oczywiście fajne, ale nie potrzebowaliśmy nowej kategorii iPhone’a tylko po to, żeby Netflix był większy. Możliwość jednoczesnego otwarcia maila i dokumentu, Slacka i przeglądarki, dwóch stron internetowych albo prowadzenia wideorozmowy przy równoczesnym patrzeniu na udostępniany materiał zaczyna zamieniać telefon w prawdziwe kieszonkowe narzędzie do pracy.

Do tego StandBy działa na Duo nawet wtedy, kiedy telefon nie jest ładowany. Wystarczy odpowiednio go ustawić, żeby zamienił się w zegar, ramkę na zdjęcia albo centrum widgetów. To drobiazg, ale akurat składana konstrukcja sprawia, że nagle ma znacznie więcej sensu.

Czytaj też: Apple Watch Series 12 i Ultra 4 zapowiedziane. Apple jeszcze mocniej stawia na nasze zdrowie

Dwa ekrany zupełnie zmieniają też aparat. iPhone Duo ma coś, czego nie ma żaden inny iPhone

Apple nie próbowało upchnąć tutaj całego systemu z iPhone’a 18 Pro. Mamy główny aparat Fusion 48 MP, który wykonuje domyślnie zdjęcia 24 MP, pozwala fotografować w pełnych 48 MP i oferuje dwukrotne przybliżenie o jakości optycznej, oraz ultraszerokokątny Fusion 48 MP znany z modeli Pro. Jest również aparat Center Stage przy zewnętrznym ekranie oraz ukryta pod dużym panelem kamera FaceTime. 

Znacznie ciekawsze jest jednak to, co Apple robi z samą formą urządzenia. Możemy fotografować głównymi aparatami i jednocześnie oglądać podgląd na zewnętrznym ekranie, dzięki czemu znacznie łatwiej zrobić naprawdę dobre selfie bez korzystania z przedniej kamery. Duo Preview pozwala fotografowanej osobie zobaczyć kadr jeszcze przed zrobieniem zdjęcia, a Smart Take wykorzystuje modele działające lokalnie na A20 Pro do analizowania sceny i automatycznego wykonania zdjęcia wtedy, kiedy fotografowane osoby są gotowe.

Jest nawet Kid Cue, które wyświetla na zewnętrznym ekranie animacje z Fistaszków ze Snoopym, żeby dziecko podczas robienia zdjęcia spojrzało w stronę aparatu. Brzmi jak typowa drobnostka Apple, dopóki nie próbuje się zrobić rodzinnego zdjęcia kilkuletniemu dziecku.

Duo FaceTime wykorzystuje natomiast dwa ekrany podczas rozmowy. Osoba stojąca obok może widzieć rozmówcę na panelu zewnętrznym, podczas gdy właściciel korzysta z głównego ekranu. Telefon można też częściowo złożyć i postawić przed sobą bez statywu — co Apple wykorzystuje również podczas nagrywania poklatkowego wideo 4K Dolby Vision HDR. Główny aparat pozwala dodatkowo nagrywać Dolby Vision w 4K przy 120 kl./s, a efekty Cinematic można zastosować już po nagraniu materiału przy nawet 60 kl./s. 

To właśnie takie rzeczy chcę widzieć w składanych telefonach. Nie funkcję istniejącą tylko dlatego, że producent miał wolny kawałek ekranu, ale  pomysły wynikające bezpośrednio z konstrukcji urządzenia.

A20 Pro, dwie baterie i chłodzenie z większego sprzętu

W środku pracuje ten sam A20 Pro wykonany w procesie 2 nm, który znajdziemy w iPhone’ach 18 Pro, ale jego otoczenie zostało dostosowane do zupełnie innego urządzenia. Specjalny pakiet układu inspirowany rozwiązaniami z Apple Silicon łączy procesor bezpośrednio z zaprojektowaną dla Duo komorą parową. Według Apple pozwala to osiągać do 35 procent wyższą długotrwałą wydajność niż w iPhonie 17 Pro. Sam sześciordzeniowy CPU ma być do 20 procent szybszy od A19 Pro, siedmiordzeniowe GPU do 40 procent szybsze, a przepustowość pamięci wzrosła o 50 procent. Do tego dochodzi podwójny, 16-rdzeniowy Neural Engine, którego moc obliczeniowa dla lokalnych modeli AI została podwojona. 

Ciekawie rozwiązano też baterię. Zamiast próbować zmieścić jeden ogromny akumulator po jednej stronie konstrukcji, Apple umieściło po jednej baterii w każdej połowie telefonu, a system zarządza nimi jak jednym źródłem energii. Firma z nadgryzionym jabłkiem w logo deklaruje do 31 godzin odtwarzania wideo podczas korzystania z wewnętrznego ekranu, 44 godziny na ekranie zewnętrznym oraz do 24 godzin typowego użytkowania przy równym korzystaniu z obu paneli. To ostatnie jest szczególnie interesujące, bo Apple tym razem podaje również wynik oparty na profilu obejmującym między innymi komunikatory, aparat, streaming, gry, przeglądarkę i nawigację, a nie wyłącznie ciągłe odtwarzanie filmu. 

Ładowanie do 50 procent ma zajmować około 20 minut po kablu albo około 30 minut przy MagSafe lub Qi2. iPhone Duo jest przy tym wyłącznie eSIM na całym świecie, jak iPhone Air. Nie będzie więc specjalnej europejskiej wersji z tacką na kartę — Apple całkowicie z niej rezygnuje, żeby odzyskać miejsce wewnątrz obudowy dla baterii. Według mnie — świetna decyzja.

Czytaj też: AirPods 5 już oficjalnie! Apple zrobiło z podstawowego modelu znacznie poważniejsze słuchawki?

Jest tylko jeden problem dla nas — i nazywa się AI

Nie da się niestety pisać o iPhonie Duo bez dokładnie tej samej wielkiej gwiazdki, która pojawia się przy tegorocznych modelach Pro. Apple bardzo mocno wykorzystuje nową Siri AI jako część doświadczenia Duo. Na dużym ekranie można prowadzić z nią rozmowę po jednej stronie, jednocześnie pracując w aplikacji po drugiej. Siri potrafi korzystać z informacji widocznych na ekranie, przeszukiwać osobisty kontekst użytkownika i współpracować z nowym Siri Camera, w którym „widzi” obraz z aparatu i może odpowiadać na pytania dotyczące otoczenia. 

Tyle że Siri AI nie będzie początkowo dostępna w Unii Europejskiej, a funkcje bezpośrednio od niej zależne również tutaj nie zadziałają. Dotyczy to oczywiście Polski. Dodatkowo Apple Intelligence nadal nie obsługuje języka polskiego — na oficjalnej liście języków iOS 27 znajdują się między innymi angielski, niemiecki, francuski, włoski czy hiszpański, ale polskiego nie ma. 

To szczególnie szkoda właśnie przy Duo, bo po raz pierwszy Siri zaczyna mieć interfejsową przestrzeń, której na zwykłym iPhonie po prostu nie było. Możliwość pracy w jednej aplikacji i równoczesnego prowadzenia rozmowy z asystentem na drugiej połowie ekranu brzmi jak jedno z bardziej naturalnych zastosowań nowej Siri. W naszym kraju, tak samo jak przy iPhone’ach 18 Pro i Pro Max, hardware będziemy mieli ten sam, ale części doświadczenia zajawianego przez Apple… na razie jednak nie.

iPhone Duo kosztuje fortunę. Tylko chyba nikt nie spodziewał się niczego innego

No dobrze, pozostała cena. iPhone Duo z 256 GB pamięci kosztuje 9999 zł, wariant 512 GB — 10 999 zł, za 1 TB trzeba zapłacić 12 999 zł, natomiast topowe 2 TB oznaczają już zawrotne 15 999 zł. Dostępne będą dwa kolory — gwiezdna biel i nocne niebo. Przedsprzedaż w Polsce ruszy 16 października o 14:00, a regularna sprzedaż 23 października.

To gigantyczna kwota jak na smartfon i nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Jednocześnie chyba nikt poważnie nie zakładał, że pierwszy składany iPhone będzie urządzeniem wycenionym w okolicach podstawowego modelu. Duo jest jednocześnie eksperymentem, pokazem możliwości Apple i produktem stojącym jeszcze wyżej niż 18 Pro Max. Za sam fakt znalezienia się na absolutnym szczycie nowej kategorii trzeba będzie bardzo konkretnie zapłacić. A i przecież rynek pamięci absolutnie szaleje, więc podwyżki były niestety spodziewane.

Apple nie stworzyło składanych smartfonów. Ale może wprowadza je do mainstreamu

Najłatwiej byłoby napisać, że Apple spóźniło się ze składanym telefonem o kilka lat. I technicznie byłaby to prawda. Inni producenci stworzyli tę kategorię, przez lata rozwiązywali jej problemy i nauczyli klientów, że smartfon wcale nie musi być jedną sztywną taflą szkła. Apple wchodzi na gotowy rynek.

Tylko że historia tej firmy wielokrotnie pokazywała, że bycie pierwszym niekoniecznie jest jej największą siłą. Znacznie ważniejszy bywa moment, w którym Apple uznaje jakąś kategorię za wystarczająco dojrzałą, żeby zrobić ją po swojemu i wystawić przed setkami milionów użytkowników własnego ekosystemu.

iPhone Duo ma kilka rozwiązań, które już po samej prezentacji wydają mi się dokładnie tym, czego od składaka oczekiwałem. Zewnętrzny ekran ma być pełnoprawnym ekranem telefonu, a nie poczekalnią przed jego otwarciem. Duży panel za to dostaje prawdziwy multitasking. Aparat korzysta z obu ekranów, system zmienia się razem z formą urządzenia, a Apple Pencil dodatkowo zaciera granicę między iPhone’em a iPadem. To nie jest więc wyłącznie iPhone, który można złożyć na pół. Całe urządzenie zostało zaprojektowane wokół tego, że jego forma może się zmieniać zależnie od potrzeb.

Czy jest idealne? Tego przed testem powiedzieć się nie da. Czy kosztuje absurdalne pieniądze? Zdecydowanie. Czy pierwsza generacja składanego urządzenia z ruchomym ekranem budzi we mnie trochę więcej obaw niż kolejny klasyczny iPhone Pro? Naturalnie.

Ale równie oczywiste jest coś innego. 9 września 2026 roku rynek składanych smartfonów zmienił się bezpowrotnie. Apple właśnie weszło do gry, a wraz z iPhone’em Duo składak przestał być alternatywną wizją przyszłości smartfona. Stał się częścią rodziny iPhone’ów.

Kacper CembrowskiK
Napisane przez

Kacper Cembrowski

Redaktor Prowadzący
Dziennikarz z wykształcenia, ale przede wszystkim z pasji i wyboru. Zacząłem pisać do internetu w wieku 15 lat — od branży gamingowej płynnie przeszedłem do nowych technologii, z czasem poszerzając je także o motoryzację. Po drodze zacząłem również coraz częściej stawać przed kamerą i za nią. Na co dzień zajmuję się tworzeniem i rozwijaniem treści technologicznych w wielu formach. Piszę artykuły, recenzje, felietony i scenariusze, nagrywam oraz montuję materiały wideo, prowadzę wywiady i realizuję formaty wideo oraz podcastowe. Równolegle rozwijam projekty w mediach społecznościowych. Regularnie relacjonuję najważniejsze targi technologiczne i motoryzacyjne na całym świecie, testuję najnowszy sprzęt oraz samochody, a także pracuję przy współpracach komercyjnych z markami i uczestniczę w procesach sprzedażowych oraz projektowych związanych z mediami i content marketingiem. Od 2020 roku prowadzę również własny podcast. Praca z mikrofonem i kamerą jest dla mnie naturalnym przedłużeniem dziennikarstwa — pozwala opowiadać o świecie nowych technologii, motoryzacji i współczesnej kultury w bardziej bezpośredni sposób. Fascynuje mnie technologia w każdej postaci — szczególnie ta nowoczesna, choć retro sprzęty mają w moim sercu specjalne miejsce (transparentne obudowy zawsze wygrywają). Uwielbiam japońską (pop)kulturę, katalońską piłkę nożną, sprzęty z Cupertino, samochody elektryczne (i najlepiej ze stali nierdzewnej), minimalistyczny design, dystopijny streetwear i anti-fashion, a muzyka towarzyszy mi całą dobę. Najlepiej czuję się w studiu nagraniowym, na planie wideo albo w samolocie.