Przyszła wojna dostała własny kierunek studiów. Co knują Chiny?

O dronach, sztucznej inteligencji i robotach na polu bitwy piszę regularnie, ale zazwyczaj są to historie o konkretnym sprzęcie. Tym razem znacznie ciekawsze jest jednak coś mniej widowiskowego, bo oto właśnie Chiny zaczęły zmieniać pod te technologie cały system szkolenia wojskowego.
Zdjęcie poglądowe – chiński żołnierz

Zdjęcie poglądowe – chiński żołnierz

Wojna przyszłości nie będzie wymagała tylko nowych dronów, robotów i algorytmów. Będzie też potrzebowała ludzi, którzy potrafią je projektować, obsługiwać i łączyć w jeden sprawnie działający system – a Chiny właśnie zaczęły takich specjalistów szkolić na własnych uczelniach wojskowych.

Chiny nie tworzą “armii SI”. Robią coś znacznie rozsądniejszego

30 września w strukturach Uniwersytetu Inżynieryjnego Wojsk Lądowych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej zostało powołane Kolegium Inżynierii Bezzałogowej i Inteligentnej, a obok niego dwa kolegia dla podoficerów – Kolegium Wsparcia Bojowego oraz Kolegium Wsparcia Sprzętowego. Równocześnie Narodowy Uniwersytet Obrony otworzył w Xi’an Kolegium Inspekcji Dyscyplinarnej, Prawa i Polityki. Mówimy więc o szerszej przebudowie systemu szkolenia wojskowego, a nawet nie tylko, bo w tym samym czasie powstało Kolegium Inspekcji Dyscyplinarnej, Prawa i Polityki. Pokazuje to, że Pekin równolegle z modernizacją techniczną prowadzi działania wymierzone w korupcję oraz nieprawidłowości w siłach zbrojnych.

Czytaj też: Fałszywy raport AI poruszył wojsko. To już nie jest zabawna halucynacja chatbota

Najbardziej futurystycznie brzmi oczywiście pierwsza placówka, która ma kształcić kadry związane z dronami, systemami autonomicznymi, robotyką, sensorami, łącznością oraz wykorzystaniem SI przy podejmowaniu decyzji. Dwa pozostałe kierunki techniczne również są jednak kluczowe, bo jeden ma przygotowywać ludzi do wsparcia pola walki, m.in. w zakresie łączności, rozpoznania, inżynierii czy walki elektronicznej, a drugi specjalistów odpowiedzialnych za utrzymanie coraz bardziej skomplikowanego uzbrojenia i elektroniki w gotowości.

Czytaj też: Elektrownia nad naszymi głowami. Wojsko USA chce odbierać energię prosto z orbity

Tutaj właśnie kończą się wielkie obietnice, a zaczyna prawdziwe wojsko. Dron z algorytmem może wprawdzie wyglądać fenomenalnie na pokazie, ale na froncie nadal trzeba go zatankować lub naładować, naprawić, połączyć z siecią, dostarczyć dane, zabezpieczyć łączność i wreszcie wpiąć w strukturę dowodzenia. Im więc bardziej armia staje się “inteligentna”, tym bardziej rośnie zapotrzebowanie na ludzi technicznych. Paradoksalnie robotyzacja wojska nie oznacza więc po prostu “mniej ludzi”. Oznacza więcej ludzi o zupełnie innych kompetencjach.

Ten plan nie narodził się we wrześniu 2026 roku

Nowe uczelnie nie są nagłym zwrotem. Chiny od lat mówią o jednoczesnej mechanizacji, informatyzacji i “inteligentyzacji” sił zbrojnych, a harmonogram państwa jest wyjątkowo długoterminowy. Rok 2027 ma przynieść realizację celów na stulecie tamtejszego wojska, do 2035 roku Pekin chce zasadniczo zakończyć modernizację obronności i sił zbrojnych, a w połowie wieku zbudować wojsko klasy światowej.

Jeszcze ciekawiej wygląda to w zestawieniu z tym, co wydarzyło się raptem dwa miesiące wcześniej. Pod koniec lipca Xi Jinping wprost wezwał bowiem do wzmacniania wojskowego zastosowania technologii bezzałogowych i stopniowego budowania inteligentnego systemu wojskowego. Najnowsze chińskie plany idą jeszcze dalej i mówią o rozwoju bezzałogowych, inteligentnych sił bojowych na większą skalę, sieciowych systemach informacyjnych oraz szerszym wykorzystaniu danych.

Czytaj też: Granica między dronem i pociskiem rakietowym właśnie zaczyna znikać

Patrząc na ostatnie miesiące, trudno uznać to za pustą deklarację. Pisałem już o chińskim systemie Atlas, który łączy rozpoznanie, wybór celu, wyrzutnię i rój dronów w jeden łańcuch działania, a także o algorytmie HG-STR do koordynowania bezzałogowców. Nowe kolegium jest więc dla mnie kolejnym puzzlem z tej samej układanki. Chiny nie chcą mieć jedynie dronów. Chcą mieć ludzi, procedury, serwis, łączność i doktrynę potrzebne do tego, żeby tysiące takich maszyn rzeczywiście działały razem.

Przyszłość wojny zaczyna się w sali wykładowej

Sama uczelnia nie rozwiązuje problemu niezawodności sztucznej inteligencji, odporności na zakłócenia, bezpieczeństwa łączności, integracji systemów ani odpowiedzialności za decyzje bojowe. Nie wiemy też, jak skutecznie nowe kadry będą później wykorzystywane w realnych jednostkach. Między programem nauczania a przewagą na wojnie nadal pozostaje ogromna przepaść, ale nie zmienia to faktu, że właśnie Chiny budują system, który ma przez lata produkować ludzi potrzebnych do obsługi właśnie takich technologii.

Źródła: South China Morning Post, Ministerstwo Obrony Chin

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.