Tak samo, jak w przypadku innych urządzeń producenta, są naszpikowane technologią, a ich cena sprawia, że człowiek od razu przeciera oczy. Okulary łączą w sobie rejestrator wideo, asystenta AI oraz otwarty system audio, a przy tym wyglądają całkiem stylowo.
Wideo w 4K z płynną stabilizacją z poziomu lekkich oprawek
Rogbid idzie tu w klasykę projektową. Mamy więc typowe oprawki w stylu Ray-Ban, które są idealne do upychania w nich elektroniki. Jest zresztą co tu upychać, bo producent zmieścił w nich naprawdę sporo. Zaczynając od wbudowanego w oprawkę 20-megapikselowego aparatu z matrycą Sony IMX388D. Pozwala on na rejestrowanie nagrań w rozdzielczości 4K w 30 lub 60 klatkach na sekundę, co zapewnia wysoką szczegółowość ujęć. Żeby nagrania podczas chodzenia, jazdy na rowerze czy innych aktywności nie przyprawiały później o zawrót głowy podczas oglądania, producent zastosował tu sześcioosiowy żyroskop oraz elektroniczną stabilizację obrazu (EIS), która dba o płynność kadrów.

Sama konstrukcja opiera się na elastycznym tworzywie TR90, z którego korzysta się przy produkcji tradycyjnych okularów. W połączeniu ze sprężynującymi, metalowymi zawiasami łatwo dopasowuje się do różnych kształtów głowy. Do tego sprzęt uzyskał certyfikat wodoszczelności i pyłoszczelności IP66, więc drobny deszcz czy kurz na trasie nie stanowią dla niego żadnego zagrożenia, ale przy większej ulewie lepiej uważać.
Inteligentne funkcje? Są.
Za wydajność okularów odpowiada układ Allwinner V881, wspierany przez szybką łączność Wi-Fi 6, co ułatwia sprawny transfer nagranych materiałów na smartfona. Nie zabrakło też zaawansowanego oprogramowania opartego na dużych modelach językowych, co daje nam dostęp do sporej liczby funkcji. Dzięki wbudowanym mikrofonowi i głośnikom otwartym, można wydawać polecenia głosowe, pytać sztuczną inteligencję o obiekty znajdujące się w naszym polu widzenia, a nawet korzystać z tłumacza na żywo obsługującego aż 139 języków. Co prawda ciężko powiedzieć, jak z dokładnością, ale na papierze wygląda to obiecująco.

O wrażenia dźwiękowe dbają głośniki typu open-ear wbudowane w zauszniki, które pozwalają słuchać muzyki lub wskazówek AI, nie odcinając nas od odgłosów otoczenia. Z kolei podwójne mikrofony z redukcją szumów ENC gwarantują wyraźne rozmowy nawet w gorszych warunkach. Warto jednak pamiętać, że nie jest to ANC, więc redukcja szumów nie będzie raczej imponująca.
Czytaj też: Dekada czekania w końcu dobiega końca. Z Bixby nareszcie porozmawiamy po polsku

Za zasilanie odpowiada akumulator o pojemności 290 mAh. Przy klasycznym odtwarzaniu dźwięku energia ma wystarczyć na około 8 do 9 godzin pracy, choć ciągłe nagrywanie w 4K na pewno skróci ten czas. Żeby oszczędzać baterię, zastosowano czujnik podczerwieni – po zdjęciu okularów z nosa urządzenie automatycznie przechodzi w stan uśpienia.
Cena brzmi trochę jak żart
Okulary Rogbid VisionMax trafiły już do sprzedaży na oficjalnej stronie producenta i można je tam zgarnąć w cenie 139,99 dolarów, co w przeliczeniu daje około 550 złotych. To kwota, którą zwykle trzeba zapłacić za smartwatcha ze średniej półki, a nie za inteligentne okulary. Kupujący dostają matowo-czarną oprawkę, tu niestety wyboru żadnego nie ma. Można natomiast wybrać rodzaj soczewek – z filtrem światła niebieskiego, fotochromowe lub tradycyjne przeciwsłoneczne.
Czytaj też: Są opaski, smartwatche i on – Google Fitbit Edge ląduje na rynku

A jeśli to dla was za drogo, to Rogbid dodał do oferty jeszcze tańszy model VisionShift Pro za 69,99 dolarów (około 275 zł). Oczywiście, niższa cena to mnie funkcji, bo nie mamy tutaj aparatu i funkcji fotograficznych, ale za to dostajemy szkła elektrochromowe, które dynamicznie zmieniają swój poziom przyciemnienia. To też całkiem interesująca opcja, ale jak zwykle wszystko zależy od naszych potrzeb.
Źródło: Rogbid
