Do tej pory raczej nie stanowiło to żadnego problemu. Choć Apple stawia praktycznie wszystko na segment premium, południowokoreański producent skupiał się na dostarczaniu smartfonów każdemu, niezależnie od jego budżetu. Najwyraźniej jednak z tym koniec, bo zgodnie z najnowszymi doniesieniami, Samsung planuje poważne korekty planów produkcyjnych i to właśnie w segmencie budżetowym i średniopółkowym.
10 milionów mniej smartfonów i cięcia wyciągnięte na 2027 rok
Informacje przekazane przez serwis ETNews nie pozostawiają złudzeń – Samsung podjął decyzję o cięciu produkcji popularnej serii Galaxy A w czwartym kwartale 2026 roku. Różnica będzie znacząca, bo mówimy tu o zmniejszeniu o około 20% względem pierwotnych założeń. Pierwotnie, na początku października, spodziewano się standardowego dla końcówki roku sezonowego spowolnienia na poziomie 20–30% dla całego portfolio. Najnowsze dane pokazują jednak, że redukcja wyjątkowo mocno uderzy właśnie w linię Galaxy A.
Szczegóły cięć wyglądają następująco:
- IV kwartał 2026: wyprodukowanie o około 10 milionów smartfonów mniej z serii Galaxy A.
- Perspektywa na 2027 rok: dalsze ograniczanie wolumenu produkcyjnego o kolejne ~10%.
Czytaj też: Premiera Galaxy S27 szybciej niż zwykle? Samsung ma ambitne plany, ale przeszkód po drodze też jest sporo
Dla marki to spore ryzyko. Jak wcześniej wspomniałam, to właśnie przystępne cenowo modele z literką „A” w nazwie odpowiadają za budowanie wolumenu i generowanie udziałów w rynku. Ograniczenie ich podaży może sprawić, że Samsung odda pole konkurencji. Xiaomi i inne marki przejmą niższe segmenty, przez co ogólna liczba sprzedanych przez Samsunga sztuk spadnie, a Apple bez problemu zgarnie tytuł lidera pod względem liczby dostarczonych smartfonów w czwartym kwartale oraz w całym 2026 roku. Nie wygląda to więc zbyt ciekawie.
Drożyzna w podzespołach zjada marże. Flagowce mają priorytet
Dlaczego Koreańczycy zdecydowali się na tak drastyczny krok? Odpowiedzi nie trzeba daleko szukać i jest ona taka sama, jak w przypadku większości rynkowych problemów, jakie obserwujemy od dłuższego czasu. Chodzi oczywiście o szalejące i ciągle rosnące ceny komponentów. Nie tylko pamięci, choć tu jest to najbardziej zauważalne. Problemy dotykają również procesorów i modułów łączności. Wszystko to sprawia, że producenci sprzętu muszą coraz więcej dokładać.
Tu wchodzi prosta matematyka – ceny budżetowca nie da się podnosić w nieskończoność. Jeśli Galaxy A będzie za drogi, nikt go nie kupi. Jeśli zaś producent nie podniesie ceny, będzie na tym tracił. Tak źle i tak niedobrze. W przypadku flagowców marża jest natomiast o wiele wyższa i nawet cykliczne podwyżki nie uderzają w samą sprzedaż tak bardzo, bo jeśli ktoś już chce kupić smartfon premium, szuka zwykle konkretnego modelu i szykuje się na duże wydatki. Podwyżki są oczywiście bolesne, ale nie niszczą aż tak sprzedaży.
Czytaj też: Steruj laptopem, tabletem i smart TV jednym palcem. Prolo Ring zastąpi myszkę i zwolni miejsce na biurku

Nie można też zapominać o samym problemie z ograniczoną podażą samych części. Ich ceny to jedno, ale przy tym wciąż brakuje komponentów. Dlatego w obecnej sytuacji Samsung woli zabezpieczyć ciągłość dostaw podzespołów dla urządzeń z wyższej półki (jak seria Galaxy S czy składaki), na których generuje znacznie wyższe zyski z pojedynczej sztuki. Jak więc widzicie, taka strategia stała się dla firmy wręcz koniecznością, co jednak nie zmienia faktu, że klientom raczej się to nie spodoba.
Jeśli więc planowaliście wymianę telefonu na któryś z nowych modeli z serii Galaxy A, warto mieć na uwadze, że w najbliższych miesiącach wybrane warianty mogą nieco trudniej trafiać na sklepowe półki lub po prostu odczuwalnie podrożeć. Na szczęście w tym segmencie wybór wciąż jest na tyle duży, że zawsze znajdzie się coś ciekawego, nawet bez logo południowokoreańskiego giganta.
Źródło: ETNews
