Kiedy premiera Galaxy S27?
Znany koreański leaker Lanzuk (działający na platformie Naver pod pseudonimem yeux1122) donosi, że nowa rodzina smartfonów ma trafić na rynek już w styczniu. Choć i tak jest to dość wczesny termin, informator zastrzega, że w najgorszym scenariuszu premiera może przesunąć się „najpóźniej na luty”. Zgodnie z tym harmonogramem Samsung przechodzi właśnie do fazy zarządzania procesem produkcyjnym, co sugeruje, że masowy montaż powinien wystartować lada moment.
Zaskoczeń więc tu nie ma. Seria Galaxy S26 została oficjalnie zaprezentowana 25 lutego, a jeśli gigant chce przyspieszyć Galaxy Unpacked, to zapewne oznacza właśnie początek miesiąca lub styczeń. W ostatnich latach producent wyraźnie celuje właśnie w pierwsze miesiące roku, dlatego przeciek nie wywołał zbyt wielkiego szumu. Ważniejsze są inne informacje, które zdradził leaker.
Mimo że plan wygląda obiecująco, Koreańczycy muszą najpierw przeskoczyć kilka poważnych przeszkód techniczno-finansowych. Producent rozważa bowiem wdrożenie najnowszych pamięci operacyjnych LPDDR6 oraz niesamowicie szybkich kości pamięci masowej UFS 5.0, ze szczególnym uwzględnieniem modeli Galaxy S27 Pro oraz Ultra. W czym tu problem?
Czytaj też: iPhone Duo zaskakuje baterią. Spodziewałam się czegoś innego
Jeśli chociaż trochę śledzicie sytuację na rynku, to dobrze wiecie, że obecnie trwa kryzys pamięci. Dlatego decyzja Samsunga, chociaż na pierwszy rzut oka wygląda jak coś dobrego, w rzeczywistości drastycznie podniosłaby i tak rosnące koszty produkcji. Firma ma świeżo w pamięci ostatnie decyzje – zaledwie na początku miesiąca pojawiły się doniesienia, że gigant prosił dostawców o cięcie dostaw komponentów nawet o 30%, preferując wyprodukowanie mniejszej liczby smartfonów zamiast generowania strat na każdym egzemplarzu. Jednocześnie seria Galaxy S26 zaliczyła już podwyżki cen, również na naszym rynku, by zrekompensować rosnące koszty materiałów.
Sytuacja jest więc nieciekawa na wielu płaszczyznach. Brak dużych ulepszeń to narzekania ze strony klientów i potencjalnie niższa sprzedaż. Z kolei duże zmiany w obszarze pamięci pociągną za sobą wzrost cen. I tak źle, i tak niedobrze.

Gorące problemy ze Snapdragonem i wizja Exynosa w modelu Ultra
Na tym nie koniec, ponieważ dostaliśmy też informacje o samym Galaxy S27 Ultra, czyli zawsze tym najciekawszym z modeli. W ostatnich latach Samsung zdecydował się nie stosować w nim polityki dwóch procesorów i o ile w pozostałych flagowcach oferował Snapdragona albo Exynosa (w zależności od rynku), o tyle ultraflagowiec cały czas pozostawał przy Qualcommie. Teraz z kolei mówi się o zmianach w tej polityce.
Czytaj też: iPhone Duo już dostępny w przedsprzedaży. Zanim jednak go kupisz, sprawdź, czy stać Cię na jego naprawę
Co najciekawsze, nie chodzi tak do końca o chęć przyoszczędzenia. Z przecieków wynika, że testy przedseryjne zaliczają opóźnienia ze względu na problemy z przegrzewaniem się topowego układu Qualcomm Snapdragon 8 Elite Extreme Gen 6. Poważne kłopoty z termiką miałyby więc skłonić producenta do awaryjnego sięgnięcia po autorski procesor Exynos 2700 dla modelu Ultra. Sam Qualcomm zdążył już zresztą kilkukrotnie, stanowczo zdementować te rewelacje, kategorycznie odrzucając zarzuty o przegrzewanie się swojego flagowego chipu. Ciężko jednak wyrokować, jak to w rzeczywistości wygląda.
Czytaj też: Dekada czekania dobiega końca. Z Bixby nareszcie porozmawiamy po polsku
Jedno jest pewne – seria Galaxy S27 zadebiutuje na początku przyszłego roku, w styczniu lub w lutym. Do tego czasu jeszcze nie raz usłyszymy plotki na jej temat, w też zapewne takie, które zdementują albo potwierdzą powyższe rewelacje.
Źródło: yeux1122
