Od budżetowców po popularne średniaki. O ile więcej zapłacimy?
Tym razem korekta objęła niższe pozycje z serii Galaxy A, które do tej pory uchodziły za najbardziej opłacalne wybory dla osób szukających solidnego sprzętu w rozsądnym budżecie. Cóż, nadal tak będzie, przynajmniej w porównaniu z flagowcami Samsunga, ale na tle chińskiej konkurencji Galaxy A stają się coraz mniej atrakcyjne. Najmocniej po kieszeni dostaną osoby celujące w podstawowy model z tej linii.
Czytaj też: Samsung zaskakuje podwyżkami. Za te smartfony zapłacimy znacznie więcej
Najtańszy w zestawieniu Galaxy A17 5G w wersji 128 GB zaliczył najbardziej drastyczną – jego cena w oficjalnym sklepie skoczyła z poziomu 999 złotych do aż 1299 złotych, co oznacza przebicie aż o 300 złotych za sprzęt ze wstępnej półki. W przypadku Galaxy A27 5G wszystko zależy od wybranego wariantu pamięciowego. Za wersję z 128 GB pamięci na dane zapłacimy teraz 1649 złotych (wcześniej 1529 złotych, czyli o 120 złotych więcej), z kolei pojemniejsza edycja 256 GB podrożała z 1919 złotych do 2179 złotych – wyciągając z portfela dodatkowe 260 złotych.
Zmiany dotknęły również wyżej pozycjonowanego Galaxy A37 5G. Podstawowy wariant 6/128 GB wyceniono obecnie na 2049 złotych (wcześniej 1869 złotych, wzrost o 180 złotych), natomiast bogatsza edycja 8/256 GB kosztuje teraz 2569 złotych zamiast dotychczasowych 2269 złotych. W tym przypadku dopłata wynosi okrągłe 300 złotych.
Rynkowy trend, przed którym trudno uciec
Decyzja Samsunga nie jest niestety odosobnionym przypadkiem, a jedynie elementem szerszego zjawiska, z którym mierzy się cała branża mobilna. Drożejące komponenty i kryzys na rynku pamięci zmuszają kolejnych graczy do przenoszenia wyższych kosztów na klientów końcowych. Wystarczy wspomnieć, że w ostatnim czasie Google podniosło wyjściowe ceny budżetowego Pixela 10a, a bazowy iPhone 17 kosztuje obecnie od 4499 złotych – podczas gdy jeszcze niedawno startował z poziomu 3999 złotych.
Czytaj też: Odwyk od ekranu bez utraty kontaktu ze światem. Meadow chce wyciągnąć nas z cyfrowego ciągu
Ciężko tu nawet radzić, by wstrzymać się jeszcze z wymianą telefonu. Analitycy nie mają dobrych wieści – kryzys trwa i nie ma pewności kiedy się skończy. Producenci pamięci skupiają się bowiem na bardziej dochodowych klientach, a ci potrzebuję naprawdę dużo komponentów do serwerów zajmujących się AI. Rynek mobilny więc cierpi, a my razem z nim. Jeśli więc planowaliście kupno smartfona, chyba lepiej zrobić to od razu, bo raczej będzie już tylko gorzej.
Na szczęście wybór Galaxy wciąż nie musi być aż takim szokiem dla portfela, bo na stronie producenta wciąż trwa akcja promocyjna z kodem rabatowym (pozwalająca odzyskać 50 złotych za każde wydane 500 złotych). Pamiętajcie tylko, że wyłączono z niej najtańsze modele Galaxy A17 5G oraz A27 5G. Dla szukających tanich urządzeń pozostaje przejrzenie oferty sklepów, bo tam jeszcze nie zaktualizowano cenników, więc urządzenia Samsunga wciąż można kupić taniej. Trzeba się jednak spieszyć, bo nie potrwa to długo.
