Koniec oszczędzania na Spotify. Zacznie się weryfikacja, a za oszustwa czeka kara

Odkąd na rynku zaczęły pojawiać się plany rodzinne w serwisach streamingowych, wiele osób zobaczyło w nich możliwość oszczędności. Oczywiście słusznie, bo po to właśnie je stworzono, choć większość z nas niestety zapomniała, że ta opcja służy jedynie do dzielenia się subskrypcją z osobami, z którymi się mieszka. Przez lata to nie było to problemem, ale w końcu Netflix wziął się za współdzielenie kont, a jego śladem poszła reszta, w tym teraz też Spotify.
Koniec oszczędzania na Spotify. Zacznie się weryfikacja, a za oszustwa czeka kara

Fizyczna obecność w tym samym miejscu staje się wymogiem

Przez długi czas nikt nie zwracał specjalnej uwagi na to, że korzystamy z planów rodzinnych wbrew regulaminowi. Sam Netflix nawet kiedyś wspomniał, iż mu to w zasadzie nie przeszkadza. W końcu jednak zaczęło, a skoro gigant streamingowy ruszył do walki i osiągnął sukces, podnosząc swoje przychody, reszta poszła w jego ślady. Mimo to, raczej spodziewaliśmy się, że będzie to ograniczane jedynie do platform z filmami, o muzycznych chyba nikt nie pomyślał. I to był błąd.

Jasne, ciężko tutaj realnie narzekać na takie podejście, skoro od początku w regulaminie jest czarno na białym, że rodzinny plan jest tylko dla osób zamieszkujących pod jednym dachem. Luz w tej kwestii sprawił niestety, iż braliśmy samowolkę za pewnik, stąd teraz głosy oburzenia, które pojawiły się w sieci, w szczególności na Redditcie. Użytkownicy donoszą bowiem o komunikatach zalewających ich aplikacje.

Spotify prosi w nich członków planu rodzinnego o natychmiastowe potwierdzenie, że faktycznie mieszkają razem z osobą opłacającą abonament. Mechanizm polega na konieczności fizycznego zeskanowania kodu QR z ekranu telefonu właściciela konta głównego

Źródło: Reddit

Cały proces został zaprojektowany w taki sposób, aby maksymalnie utrudnić oszustwa osobom, które na co dzień mieszkają w zupełnie innych miastach czy dzielnicach. Właściciel subskrypcji musi otworzyć sekcję zarządzania profilem w swojej aplikacji mobilnej, gdzie generowany jest unikalny kod QR. Członek rodziny ma za zadanie zeskanować go aparatem własnego telefonu. Najważniejsze – obie osoby muszą w tym momencie znajdować się dokładnie w tym samym miejscu, bo cała operacja jest możliwa wyłącznie z poziomu smartfona.

Próby oszustwa poprzez wysłanie zrzutu ekranu z kodem QR na komunikatorze okazują się bezużyteczne. Kod jest dynamiczny i odświeża się co kilka sekund. Choć niektórzy pomysłowi internauci zdążyli już wymyślić absurdalne metody obejścia problemu – na przykład za pomocą dodatkowych urządzeń przekazujących obraz na żywo z drugiego telefonu – dla większości osób dzielących konto ze znajomymi (lub kupujących dostęp w sieci) będzie to bariera nie do przejścia.

7 dni na weryfikację i ban za oszukiwanie

Sprawa jest o tyle poważna, że ignorowanie komunikatów niesie ze sobą bardzo dotkliwe konsekwencje. Po wyświetleniu się prośby o ponowną weryfikację adresu, członek planu dostaje równo 7 dni na wykonanie skanowania. Jeśli w tym czasie nie potwierdzi zamieszkiwania pod wskazanym adresem lub weryfikacja się nie powiedzie, system automatycznie usunie go z grupy i przełączy na darmową wersję usługi z reklamami.

Czytaj też: Apple znowu pod naciskiem. Tym razem to UOKiK wymusza na gigancie ważne zmiany

Największą niespodzianką jest jednak roczna blokada, czego inne platformy nie stosują. Użytkownik, któremu podwinie się noga podczas sprawdzania adresu, traci możliwość dołączenia do jakiegokolwiek innego planu Family oraz Duo na okres aż 12 miesięcy. Przez cały rok pozostanie mu jedynie opłacanie indywidualnej subskrypcji Premium lub pogodzenie się z darmową wersją Spotify. Do tego samego pakietu rodzinnego będzie mógł co prawda powrócić, ale opcja przejścia do znajomych z innego planu jest całkowicie zablokowana.

Co z użytkownikami w Polsce?

Na ten moment nie ma jeszcze pewności, czy system weryfikacji kodami QR zaczął być masowo egzekwowany na naszym rynku, czy na razie trafia do wybranych grup testowych na świecie. Warto jednak zauważyć, że kompletny opis procedury wraz z instrukcją krok po kroku pojawił się już oficjalnie na polskojęzycznych stronach centrum pomocy Spotify. Firma podkreśla przy tym, że nie śledzi stale lokalizacji użytkowników za pomocą GPS, a jedynie sporadycznie weryfikuje podany w systemie adres zamieszkania.

Niezależnie od tego, czy zmiana dotknie nas dzisiaj, czy za miesiąc, era taniego dzielenia kont ze znajomymi w Spotify najwyraźniej dobiega końca. Podobnie jak wcześniej zrobił to Netflix czy Disney+, szwedzki gigant stawia sprawę na ostrzu noża, zmuszając subskrybentów do grania według oficjalnych reguł.

Czytaj też: Były szef Redmi wraca na rynek z nową marką. ISHO Ring postawi na tytan, szafir i pilnowanie naszego snu

Czy się dziwię podejściu firmy? Nie. Jednocześnie jednak nie dziwi mnie również oburzenie użytkowników, zwłaszcza że na początku roku Spotify podniosło ceny subskrypcji i zapewne niedługo czekają nas kolejne zmiany cennika. Wszystko drożeje, a teraz nawet opcja oszczędności została nam zabrana. Najgorsze jest to, że zapewne przyniesie to podobne skutki, co na Netfliksie. Ludzie ponarzekają, ale i tak zapłacą, bo gromadzone latami playlisty i wytrenowane algorytmy skutecznie trzymają nas na jednej platformie.

Źródło: Spotify, Reddit

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.