Timex uznał, że Twój nadgarstek potrzebuje Tweety’ego. I w sumie trudno się z tym kłócić

Rynek klasycznych zegarków potrafi być czasem nieznośnie poważny. Większość firm tworzy nowe modele w stonowanych, ciemnych kolorach lub utrzymane w srebrnej albo złotej, wciąż eleganckiej tonacji. Cóż, nie ma w tym niczego dziwnego, bo lwia część klientów właśnie tego oczekuje – solidności, powagi i kolorów, które będą pasować do garnituru. Na szczęście raz na jakiś czas pojawiają się również projekty, które przypominają, że w życiu nie wszystko musi być stonowane i nawet coś tak prozaicznego jak zegarek może poprawiać humor.
Timex uznał, że Twój nadgarstek potrzebuje Tweety’ego. I w sumie trudno się z tym kłócić

Timex od lat jest mistrzem w balansowaniu pomiędzy tymi światami. Raz daje nam klasykę skąpaną w monochromatycznych barwach, a innym razem wyciąga popkulturowy motyw i otacza go żywymi kolorami. Najnowszy model zalicza się bez wątpienia do tej drugiej kategorii. Looney Tunes Tweety Bird x Timex Weekender zamyka bowiem w klasycznej kopercie jednego z najbardziej uwielbianych bohaterów Zwariowanych Melodii.

Po co komu nudne wskazówki, skoro Tweety ma dwie ręce?

Kultowa linia Weekender słynie z prostoty, niezwykłej trwałości i uniwersalnego charakteru, więc dodawanie do tego postaci z dziecięcych bajek wydaje się trochę nie na miejscu. Timex potrzebował jednak solidnego projektu, który sam w sobie nie będzie odwracał uwagi od najważniejszego, czyli od tarczy z intensywnie niebieskim tłem i ilustracją kanarka Tweety’ego. Przy tak wyrazistych detalach dobrze jest zestawiać je z czymś neutralnym, a klasyczna, okrągła koperta w kolorze srebrnym sprawuje się w tej roli świetnie.

Zwłaszcza, że sam wizerunek ptaszka to jedynie połowa zabawnej niespodzianki. Drugą są natomiast jego ręce, które w tym modelu służą również jako wskazówki. Inżynierowie wyrzucili klasyczne, metalowe elementy i wykorzystali żółte ramiona, które będą się obracać, jak to zresztą czasem widzieliśmy w bajkach. Dla porządku jedno ramię jest nieco krótsze, by można było bez problemu połapać się podczas odczytywania czasu. A żeby wszystko było naprawdę widoczne, Timex postawił też na wyraziste cyfry arabskie dookoła, pozbawione niepotrzebnych udziwnień czy zawijasów.  

Czytaj też: Kultowy CasiOak ma nowego rywala. Zadebiutowała seria G-SHOCK 2500, czyli „CasioNaut” bez wyświetlacza

Nie zabrakło też absolutnego znaku rozpoznawczego marki, czyli patentowego podświetlenia Indiglo. Wystarczy delikatnie wcisnąć koronkę z boku koperty, by cała tarcza rozbłysła charakterystycznym, jasnym światłem, pozwalając sprawnie sprawdzić godzinę w środku nocy.

Zwieńczeniem całego projektu jest logo Looney Tunes na dekielku oraz niebieski pasek z materiału, który jednak można szybko i łatwo wymienić na inny, jeśli kolor na tarczy jest już dla nas wystarczający.

Prosta klasyka, która przetrwa próbę czasu

Choć design jest tutaj trochę dziecięcy, to o parametry nie ma się co martwić. To nadal jest seria Weekender, którą znamy i od której oczekujemy solidności. Timex oferuje nam tutaj kopertę wykończoną w połyskującym, srebrnym kolorze, którą wykonano z mosiądzu o niskiej zawartości ołowiu. Wymiary to bardzo uniwersalne 38 mm szerokości, 9 mm grubości oraz 45,5 mm lug to lug, co sprawia, że zegarek będzie wyglądał dobrze niemal na każdym nadgarstku.

Cała konstrukcja waży nieco ponad 45 gramów, a wewnątrz pracuje klasyczny, bezobsługowy mechanizm kwarcowy zasilany standardową baterią SR626SW. Tarczę chroni utwardzane szkło mineralne, a wodoszczelność ustalono na poziomie 50 metrów (5 ATM), więc temu zegarkowi niestraszny jest deszcz, mycie rąk czy lekkie pływanie w basenie, choć producent uczciwie zaznacza, że o nurkowaniu z rurką należy zapomnieć.

Czytaj też: Xiaomi Smart Band 11 w końcu wchodzi do Europy. Kosztuje więcej, a zmian trzeba szukać z lupą

Na koniec oczywiście cena. Timex nie szalał tu przesadnie, dzięki czemu za Tweety Bird x Timex Weekender zapłacimy 169 dolarów, czyli niecałe 700 złotych. Czy to dużo jak na prosty zegarek kwarcowy na tekstylnym pasku? Z czysto technicznego punktu widzenia pewnie dałoby się znaleźć coś tańszego. Ale dla tych, którzy wciąż kochają kreskówkę z dzieciństwa albo po prostu szukają niebanalnego dodatku, ta cena nie powinna wydawać się aż taka straszna.

Źródło: Timex

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.