Uprzedzony jak… AI? Modele językowe krytykują, a myślą tak samo

Codziennie podejmujemy decyzje w oparciu o nasze przekonania i wiedzę. Podobnie działa AI, choć teoretycznie nie powinno ono mieć swoich przekonań. Okazuje się, że sztuczna inteligencja potrafi stosować podwójne standardy równie skutecznie, co ludzie i korzysta w tym celu ze zjawiska, którego poznanie datuje się jeszcze na XVIII wiek.
Uprzedzony jak AI
Uprzedzony jak AI

Wnioskowanie bayesowskie to termin z zakresu statystyki. Chodzi w nim o matematyczne aktualizowanie naszego przekonania (prawdopodobieństwa) na temat danej hipotezy w miarę pojawiania się nowych dowodów lub informacji. Ważne w tym rozumowaniu jest początkowe założenie (prior), prawdopodobieństwo (likelihood) i końcowy wynik (posterior).

Ludzki mózg w tym rozumowaniu nie zawsze radzi sobie z prawidłowym rozumowaniem założenia i dochodzi wtedy do tzw. hipokryzji bayesowskiej. Przykładowo: jeśli kupujemy test na chorobę, który ma 99% skuteczności, badamy się nim i okazuje się, że mamy chorobę, to jesteśmy przekonani, że na 99% jesteśmy chorzy. W rzeczywistości nie uwzględniamy tego, że test był sprawdzany na 1000 pacjentów i to wtedy osiągnięto 99% skuteczności, czyli 10 osób wskazano jako fałszywie chore. Oznacza to, że razem z naszym wynikiem mamy 11 osób chorych w próbce badania. To daje 1/11 szans na bycie chorym, a więc mniej więcej 9%, a nie 99%.

Takie rozumowanie najczęściej nie szkodzi nam w rzeczywistości, a raczej staje się źródłem dodatkowego stresu. Co jednak, gdy tego typu błąd poznawczy odnotowuje się w dużych modelach językowych?

Modele językowe myślą jak my. I to nie jest dobra wiadomość dla AI

W największym skrócie duże modele językowe (LLM) korzystają z różnych informacji — nauczania przez wzmacnianie, wiedzy z zewnętrznych źródeł, modeli rozumowania — by obliczać największe prawdopodobieństwo tego, jakie będzie następne słowo bądź zdanie po poprzednim, by jego odbiór był prawidłowy. Dla nas wygląda to tak, jakbyśmy otrzymywali faktyczną odpowiedź na zadane pytanie.

Badacze z Uniwersytetu Harvarda postanowili przyjrzeć się temu, w jaki sposób duże modele językowe “rozumują” i czy dochodzi w ich założeniach do hipokryzji bayesowskiej. W niezrecenzowanej jeszcze pracy opublikowanej w arXiv sugerują, że niektóre LLM-y krytykują ludzi za rozumowanie bayesowskie, nawet wtedy, gdy same się go dopuszczają. Ich zdolność do oszacowywania i przewidywania ludzkich zachowań i sytuacji nie jest jednak idealna.

AI ocenia oceny innych
Tak ludzie, GPT-4o i Claude 3.7 Sonnet ocenili szacunki osoby, że operację przeprowadzałby częściej mężczyzna niż kobieta. Obydwa modele nie były neutralne i w swoich ocenach okazywały się mocniej radykalne od ludzi (Vitali & Banaji 2026)

Badacze: Nykko Vitali i Mahzarin R. Banaji, powtórzyli badania z 2019 roku, tyle że z użyciem modeli GPT-4o oraz Claude Sonnet 3.7. Wtedy to badani oceniali, czy częściej doktorem będzie mężczyzna czy kobieta. Następnie otrzymali dowody i dokonywali zmian lub pozostawali przy swoim zdaniu. Później do badania wprowadzono “inną” osobę dokonującą tych ocen i najczęściej uczestnicy badania oceniali jej podejście jako niedokładne i niesprawiedliwe.

Czytaj także: Sztuczna inteligencja odkryła dziurę w Chrome. Teraz hakerzy też używają AI do ataków

Okazuje się, że takim uprzedzonym ocenom ulegają też modele językowe. Przy 48 zmiennych warunkach i ponad 5000 próbach oceniały one zarówno same sytuacje, jak i oceny innych na temat danych sytuacji, jak np. tego, czy częściej z wieżą kontroli lotu będzie rozmawiać pilot czy steward, wiedząc tylko, że w samolocie jest osoba pilotująca i osoba obsługująca lot, a następnie dodawano kolejne informacje, by na końcu wprowadzić osądy osoby X. W tej kwestii modele okazały się podobne do ludzi.

Podwójne standardy AI

Zarówno GPT-4o, jak i Claude 3.7 Sonnet dokonywały ocen prawdopodobieństwa, które były przybliżone do tego, jak sytuację oceniali ludzie. Jednocześnie ich odpowiedzi były mniej elastyczne i bardziej oparte na sztywnych zasadach. Praktycznie zawsze modele przekonywały, że osoby pielęgniarskie nie mogą przeprowadzić operacji, a z wieżą kontroli lotów nie może rozmawiać pracownik obsługi lotu.

Stosunek prawdopodobieństwa, w jakim każdy z badanych przyznał, że z wieżą lotów skontaktował się mężczyzna. Przyrównano to zgodnie z zasadami Bayesa. Podobnie jak ludzie, obydwa modele aktualizowały swoje przekonania zgodnie z zasadą Bayesa.

Ta “sztywność” przełożyła się też na powtarzalną krytykę osądów osoby X, która miała za zadanie oceniać sytuację bardziej radykalnie niż ludzie. Uczciwość osoby X Claude oceniał na najniższym możliwym poziomie, a GPT-4o najczęściej dawał jej ocenę 2 na 7. Ludzie osądy osoby X oceniali na 3 w siedmiostopniowej skali. W scenariuszu, gdzie od decyzji modeli zależało, czy da on pieniądze osobie X, Claude nie dał nic, gdy osoba X uznała, że mężczyzna ma większe szanse, by być doktorem i dał połowę pieniędzy, gdy osoba X uznała, że szanse na bycie doktorem są równe dla obydwu płci. GPT-4o dał połowę pieniędzy w obydwu scenariuszach.

Czytaj także: Konkurencja dla Ray-Bana z kamerą i sztuczną inteligencją. Kosztują tyle co przeciętny smartwatch

Jakie może to mieć implikacje? Istnieje społecznego filtra w ocenach dużych modeli językowych zakłóca oceny prawdopodobieństwa wewnątrz modeli. Jeśli kierujemy się do nich, by otrzymać obiektywne i analityczne odpowiedzi, być może jest to zły pomysł i nigdy nie uda się osiągnąć stanu neutralności AI. Badacze kontynuują pracę na nowych pytaniach, tym razem na modelach open-weight, by dojść do tego, co może wpływać na istnienie hipokryzji bayesowskiej.

Napisane przez

Michał Mielnik

Redaktor