Projektant Povilas Grigas zaproponował nam właśnie taki koncept, który potraktował inteligentne oprawki jako zupełnie osobną kategorię projektową, a nie zwykłe okulary z technologicznym sekretem. I muszę przyznać, że to podejście kupuje mnie od pierwszego wejrzenia.
Technologia zatopiona w tytanie
Wizualnie te oprawki mają w sobie tyle charakteru, że trudno przejść obok nich obojętnie. Szerokie, miękko zaokrąglone soczewki osadzono w płynnej, srebrzystej ramie, choć człowiek od razu patrzy na mostek. To właśnie tam umieszczono dwa ciemne, okrągłe obiektywy tuż nad owalnym wycięciem. Trochę przypomina to zdziwioną buźkę. Jednak w gruncie rzeczy chodziło o bardzo prosty efekt – rozmówca od razu widzi, że mamy na nosie inteligentne okulary, bo w żaden sposób nie chcieliśmy tego ukrywać.

Projektant nie oszczędzał tu na materiałach. Rama ma być frezowana w technologii CNC z polerowanego tytanu klasy 5, natomiast soczewki powstaną optycznie polerowanego szkła szafirowego. Czas przyszły nie jest tu przypadkiem, ponieważ cały czas poruszamy się jedynie w obrębie konceptu, a w takowym można dużo poszaleć. Trudno powiedzieć, czy w przypadku masowej produkcji nie zaszłyby tu jakieś zmiany w materiałach, ale na razie można sobie popatrzeć. Sama wizja jest bowiem bardzo ciekawa i zakłada, że jeśli już mamy nosić na twarzy komputer tak widoczny dla całego świata, to zasługuje on na dokładnie taką samą dbałość o materiały, jaką obdarzamy luksusowe zegarki czy bardzo luksusowe oprawki.

Podczas gdy Meta czy inni producenci inteligentnych okularów celują teraz w maksymalne odchudzanie, tu tego nie uświadczymy. Zauszniki wyglądają na solidne, długie i gładkie, mocno zakrzywiając się za uszami. Ich zauważalna grubość jest świadomym elementem estetyki, a nie czymś, co projektant próbuje niezdarnie zamaskować. Zdecydowanie wolę widzieć takie podejście, niż oglądać projektantów goniących za absurdalną cienkością kosztem ergonomii i spójności całej formy.
Czytaj też: Klasyczny wzór i zero rewolucji. Galaxy Fit 4 wraca po dłuższej przerwie

Sam kontur ramy został wyprofilowany tak, by podążać za kośćmi oczodołów. Czujniki wizyjne skoncentrowano w jednym miejscu – bezpośrednio na mostku – co daje czysty, symetryczny punkt widzenia i oszczędza nam widoku chaotycznie rozrzuconych obiektywów na rogach oprawek. Całość dopełnia skórzane etui ładujące. Okulary składają się w nim całkowicie na płasko, a ciemna, teksturowana skóra z widocznymi szwami i metalowym, stanowi lekkie odstępstwo od futurystycznego projektu.
Nie dla każdego, ale o to chodzi
Z inteligentnymi okularami sprawa jest taka, że nie każdy chce nosić na twarzy dodatkową elektronikę. Kolejną przeszkodą jest natomiast design, który wciąż w tym segmencie nie zachwyca. Ten projekt też nie jest uniwersalny i może nawet bardziej odstraszać niż klasyczne oprawki od Mety. Mimo to, jeśli trafiłyby do masowej sprzedaży, na pewno znalazłoby się sporo osób, które chciałoby je mieć. Oczywiście, o ile specyfikacja dogoniłaby projekt.

Czytaj też: Timex uznał, że Twój nadgarstek potrzebuje Tweety’ego. I w sumie trudno się z tym kłócić
Z tym natomiast nigdy nic nie wiadomo. Koncept robi wrażenie, ale nie oszukujmy się, gdy chodzi o inteligentne okulary, to czas pracy, jakoś wyświetlanego obrazu i pozostałe funkcje naprawdę decydują, czy wydamy na nie pieniądze. Dopóki jednak jest to tylko projekt, można się nim zachwycać bez narzekań na techniczną specyfikację, ponieważ takowej po prostu nie ma.
Źródło: Povilas Grigas
