Sześć humanoidów trafiło do sklepu. Roboty miały robić kawę, wykładać towar i sprzątać

W działającym sklepie w Szanghaju pojawiło się sześć robotów G2, które od 2 do 3 listopada uczestniczyły w całodobowym eksperymencie transmitowanym na żywo. Klienci mogli robić zakupy, a maszyny dostały zadania typowych pracowników. Brzmi to wprawdzie jak zapowiedź sklepu bez ludzkiej obsługi, co jest wręcz przerażające w dobie rozwijającej się automatyzacji i postępujących zwolnień, ale cały pokaz obudził we mnie jedno pytanie – ile w tej pracy było rzeczywistej samodzielności?
Biuro Prasowe Żabka

Biuro Prasowe Żabka

Ekspres do kawy potrafi przygotować napój po naciśnięciu jednego przycisku, ale ktoś nadal musi podstawić kubek, uzupełnić ziarna, podać zamówienie i posprzątać, gdy klient coś rozleje. Dla człowieka są to drobiazgi, ale dla współczesnego robota każda taka czynność oznacza konieczność rozpoznania otoczenia, odpowiedniego chwytu i reagowania na niespodzianki. Dlatego też moim zdaniem zwyczajny sklep ogólnospożywczy w stylu Żabki może być dla humanoida trudniejszym sprawdzianem niż niejedna fabryka. Chińskie AGIBOT postanowiło sprawdzić to w bardzo dosłowny sposób.

Sześć robotów i zadania, które znamy z każdego sklepu

AGIBOT podzielił obowiązki między sześciu “praktykantów”. Jeden odpowiadał za witanie klientów, dwa za pobieranie produktów, uzupełnianie towaru i kontrolowanie półek, kolejny przygotowywał kawę, następny obsługiwał kasę i ciepłe posiłki, a ostatni zajmował się czyszczeniem stolików. Sporo tutaj pracowników, jak na standard polskich sklepów, co nie? Cztery okresy testu obejmowały południowy i wieczorny szczyt, noc oraz poranne przygotowania do śniadań.

Czytaj też: Sztuczna skóra zaczyna czuć. Robot złapał grafit z ołówka i cofnął rękę przed igłą

Warto przy tym pamiętać, że robot G2 nie jest klasycznym dwunożnym humanoidem. Ma tułów i ramiona przystosowane do manipulowania przedmiotami, ale porusza się na kołowej podstawie. Innymi słowy, sensowny kompromis, bo sklep z równą podłogą nie potrzebuje robota, który pokonuje schody i utrzymuje równowagę na dwóch nogach. Potrzebuje maszyny, która bezpiecznie ominie klienta, dojedzie do półki i nie wywróci kubka przy kasie.

O możliwościach AGIBOT G2 pisałem już przy okazji jego wejścia do przemysłu, ale sklep stawia przed takim sprzętem jeszcze inne wymagania. Gdyby tego było mało, organizatorzy celowo utrudniali robotom pracę, mieszając zwykłą i bezcukrową colę, przestawiając gumy do żucia na półkach oraz blokując przejścia ludźmi i kartonami. Według relacji z demonstracji maszyny potrafiły rozpoznawać właściwe produkty i omijać przeszkody, choć podczas całego eksperymentu zdarzały im się również błędy.

Roboty wykonały 1730 zadań. Tylko czy to dużo?

Według AGIBOT sześć maszyn wykonało łącznie 1730 zadań: przywitało lub obsłużyło klientów 683 razy, pobrało bądź dostarczyło 369 produktów, przygotowało 147 kaw i 126 zamówień śniadaniowych, przeprowadziło 277 operacji związanych z uzupełnianiem lub kontrolą półek oraz 128 razy sprzątało stoliki. Cztery roboty zaliczyły firmowy egzamin, a dwa nie.

Trzeba tylko zachować proporcje. Aż 39,5% wszystkich zarejestrowanych czynności stanowiły powitania i obsługa klientów, które trudno porównywać z fizycznym chwytaniem produktów. Gdybyśmy zaś podzielili wszystkie 1730 zadań przez sześć robotów i 24 godziny, to otrzymalibyśmy średnio około 12 czynności na maszynę na godzinę. Nie jest to jednak wiarygodna miara wydajności, bo nie znamy rzeczywistego czasu pracy poszczególnych robotów ani trudności wykonywanych zadań.

Czytaj też: Amazon ma już milion robotów. Teraz chce użyć ich doświadczenia do uczenia kolejnych

Znacznie ciekawsza jest technologia Genie Master, która według AGIBOT koordynuje pracę maszyn i zapisuje informacje o udanych oraz nieudanych operacjach. Takie doświadczenia mają następnie pomagać w realizacji kolejnych zadań oraz doskonaleniu modeli sterowania. Podobny kierunek rozwoju fizycznej sztucznej inteligencji opisywałem niedawno przy robotach Amazona. Samo gromadzenie doświadczeń nie gwarantuje jednak, że maszyna nauczy się poprawnie reagować na każdą nową sytuację.

Roboty w sklepach? Chińczycy już raz się sparzyli

W lipcu 2026 roku chińska sieć Hongqi Chain poinformowała o zakończeniu prac nad robotycznym systemem sprzedaży, który rozwijała od 2025 roku. Mimo osiągnięcia pewnych rezultatów firma uznała, że rozwiązanie nie spełnia wymagań masowej komercjalizacji, a dalsze inwestycje nie mają wystarczającego uzasadnienia ekonomicznego. Jest to o tyle istotne, że robotyzacja handlu nie rozbija się wyłącznie o sprawność mechaniczną, ale również koszty wdrożenia, utrzymania i nadzoru.

Dlatego nie przekonuje mnie jeszcze wizja sklepów, w których sześć humanoidów zastępuje sześciu pracowników. AGIBOT nie przedstawił pełnych, niezależnie zweryfikowanych danych dotyczących liczby interwencji człowieka, czasu przestojów czy kosztu wykonania pojedynczej operacji. Całodobowa transmisja nie dowodzi też, że każdy robot pracował przez 24 godziny bez ładowania i pomocy operatora.

Czytaj też: Przyjdzie robot i złoi nas baseballem. Jego prawdziwy przełom kryje się w ramionach

Jednocześnie trudno zignorować postęp. Zamiast kolejnego humanoida robiącego salto dostaliśmy sześć maszyn, które próbowały ogarnąć rzeczywiste obowiązki sklepowe. Dla mnie przyszłość tej technologii nie zależy jednak od tego, czy robot przygotuje 147 kaw podczas demonstracji, ale czy za kilka lat właściciel sklepu będzie mógł kupić taką maszynę, przeszkolić ją i zwyczajnie na niej zarabiać. Dopiero wtedy humanoidy zaczną naprawdę zmieniać rynek pracy, zamiast tylko pokazywać, jak mogłyby to zrobić.

Źródła: AGIBOT, STAR Market Daily, Shenzhen Business Daily

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.