Tak, dobrze czytacie. Firma zaprezentowała unikatowy model Xbox Series X-BITE, w pełni zintegrowany z ponad półtorametrową, sztuczną rzeźbą gada, która na pierwszy rzut oka wygląda jak dzieło jakiegoś szalonego taksydermisty, bo w sumie tylko oni mogliby wpaść na coś takiego.
Aligator połknął konsolę Xbox i właśnie zabiera się za kontroler
Zostawmy na moment samą absurdalność tego projektu i skupmy się na szczegółach. Przede wszystkim od razu widać, że projektanci (choć szaleni) dobrze do tego podeszli. Nie jest to aligator i konsola, a dosłownie urządzenie, które wygląda tak, jakby gad je połknął i miał teraz problem ze strawieniem. Naciągająca łuski podwyższona sekcja na grzbiecie gada skrywa podświetlane logo Xbox Nexus – najczytelniejszy dowód na to, że sprzęt faktycznie jest w środku.

Kiedy zaś przyjrzymy się głowie, zobaczymy tam kontroler umieszczony w pysku, z wyraźnymi śladami po ugryzieniach. Wygląda to więc tak, jakby sprzęt był tylko pierwszym daniem, a pad miał posłużyć za szybki deser. Jednak w tej części jest jeszcze jeden smaczek – oczy z zielonym akcentem. Jaskrawozielone tęczówki otaczają źrenice wymodelowane w kształcie symbolu Nexus.

Za realizację tego niezwykłego rekwizytu odpowiadają prawdziwi mistrzowie w swoim fachu – studio John Nolan Studio, znane ze stworzenia animatroniki i potworów do takich produkcji jak Wiedźmin, Jurassic World Dominion czy nadchodzący serial Harry Potter od HBO. Proces powstawania konsoli przypominał pracę nad rekwizytem filmowym z wykorzystaniem modelowania 3D, tradycyjnego rzeźbienia oraz zaawansowanej obróbki materiałowej. Inspiracją była oczywiście natura amerykańskiej Florydy, choć producent uspokaja i zapewnia, że żaden prawdziwy aligator nie ucierpiał przy tworzeniu tej rzeźby.
O dziwo nadal można na tym grać, ale…
Mimo że Microsoft z dumą podkreśla, iż znajdujący się wewnątrz Xbox Series X jest w 100% sprawny i gotowy do odpalania tegorocznych hitów, to drobny druk w zapowiedzi rekomenduje traktowanie całości raczej jako eksponatu dekoracyjnego. Unikatowa konstrukcja obudowy rodzi naturalne pytania o wentylację, przepływ powietrza czy dostęp do tylnych portów – stąd traktowanie tego trójwymiarowego aligatora jako codziennego zamiennika klasycznej konsoli może być w praktyce mocno kłopotliwe.
Czytaj też: Nowy pad Razer dla PlayStation 5, to lekka bestia pokryta egzoszkieletem i przezroczystymi elementami
Oprócz tego, potencjalny właściciel musiałby mieć też odpowiednio dużo miejsca na takie „cudo”. Półtorametrowa rzeźba ze zwisającym ogonem nie wciśnie się w luki między dekoderem a głośnikiem. To w zasadzie mebel sam w sobie, wokół którego trzeba zaplanować całą przestrzeń w salonie.
Na szczęście zbyt wiele osób nie będzie miało takiego problemu, bo Xbox Series X-BITE powstał w dokładnie jednym egzemplarzu i nie trafi do tradycyjnej sprzedaży sklepowej. Nie ma tu ceny katalogowej – jedyną drogą do jego zdobycia jest oficjalny konkurs organizowany w mediach społecznościowych, więc teoretycznie każdy ma szansę.
Aby wziąć udział w losowaniu, wystarczy do 10 listopada 2026 roku (do godziny 23:59 PT, czyli dla nas do 11 listopada do 8:59):
- Zaobserwować profil @XBOX w serwisie X, Instagram lub TikTok.
- Udostępnić/przekazać dalej oficjalny post konkursowy.
- Dodać w opisie lub repost hash tag #XbiteSweepstakes i upewnić się, że profil jest publiczny.
Czytaj też: Wiedźmin i Cyberpunk wychodzą poza ekrany. W Polsce ruszyło coś wyjątkowego w świecie gier wideo
Co ważne, ewentualny zwycięzca będzie miał zaledwie 48 godzin na odpowiedź na powiadomienie i odebranie nagrody – w przeciwnym razie zielony aligator ucieknie do innego szczęśliwca. Cóż, na pewno to coś, czego raczej nikt w tym całym świętowaniu się nie spodziewał i Microsoft dobrze wymyślił, jak zaskoczyć fanów. Ja bym tego u siebie nie postawiła, ale to już co kto lubi.
Źródło: Xbox
