Moto Guzzi łamie tradycję liczącą 59 lat. Nowy motocykl robi coś, czego fani mogą nie wybaczyć

W ramach najnowszego The Trip włoska firma Moto Guzzi stworzyła motocykl, który pod względem mechaniki odcina się od tego, z czym marka była kojarzona przez dekady. Zamiast charakterystycznego V-twina dostajemy rzędowy silnik dwucylindrowy i wprawdzie jest to decyzja bardzo logiczna, ale właśnie dlatego może nie spodobać się części fanów.
Moto Guzzi łamie tradycję liczącą 59 lat. Nowy motocykl robi coś, czego fani mogą nie wybaczyć

Moto Guzzi można rozpoznać bez patrzenia na logo. Wystarczy zobaczyć charakterystyczne cylindry wystające na boki spod zbiornika i już wiadomo, z czym mamy do czynienia. Poprzecznie ustawiony V-twin stał się dla tej marki czymś podobnym do silnika bokser w BMW i od premiery pierwszego V7 w 1967 roku urósł wręcz do rangi jej mechanicznego podpisu. Przez ostatnie 59 lat zmieniały się pojemności, osiągi, elektronika, normy emisji i całe generacje motocykli, ale ten jeden element pozostawał niewzruszony… aż do dziś.

Silnik to największa kontrowersja motocyklu The Trip

Nowy motocykl The Trip powstał z myślą przede wszystkim o posiadaczach prawa jazdy A2. Ten model rozwija niemal maksymalne dla tej kategorii 48 KM, waży 180 kg w stanie gotowym do jazdy, ma siedzisko na wysokości 790 mm oraz 15-litrowy zbiornik paliwa. Nie wygląda więc jak byle próba stworzenia kolejnego wielkiego turystyka czy maszyny dla wieloletnich fanów marki. Ma być to sprzęt po prostu bardzo przystępny, a wspomniany rzędowy silnik dwucylindrowy świetnie pasuje do takiego założenia.

Czytaj też: Kawasaki przeszczepiło serce Z900 do turystyka, ale to nie koniec niespodzianek w tym motocyklu

Silniki tego typu zdominowały średnią klasę motocykli nie bez powodu. Są kompaktowe, stosunkowo łatwe i tanie w produkcji, pozwalają projektować lekkie podwozia oraz zapewniają osiągi, których początkujący i średnio zaawansowany motocyklista realnie potrzebuje. Honda, Yamaha, Kawasaki, Triumph czy CFMoto od dawna pokazują, jak dobrze takie serce jednośladu sprawdza się w maszynach mających być uniwersalne i stosunkowo niedrogie. Tyle że Moto Guzzi przez lata wyróżniało się właśnie tym, że nie podążało najprostszą drogą.

The Trip nie będzie jednak jakimś okrojonym motocyklem, bo dostanie całkiem współczesne wyposażenie. Można liczyć na elektroniczną przepustnicę Ride-by-Wire oraz trzy tryby jazdy: Road, Sport i Rain. Do tego dochodzi oświetlenie LED, okrągły 3,6-calowy ekran TFT ze współpracą ze smartfonem, a wśród wyposażenia dodatkowego znajdą się m.in. nawigacja oraz quickshifter. Szczegółów co do jednostki napędowej jednak nie znamy.

Czy Moto Guzzi pozbywa się własnego charakteru?

Kupując motocykl Moto Guzzi, część klientów prawdopodobnie nie szuka najbardziej racjonalnego rozwiązania w danej klasie. Gdyby chodziło wyłącznie o stosunek ceny do osiągów, masy oraz wyposażenia, to na rynku już dziś nie brakuje bardzo mocnych konkurentów i to właśnie świetnie pokazuje, że w takich momentach kupuje się również charakter marki.

Czytaj też: BMW stworzyło małego superbike’a. Cena za ten motocykl zaskakuje nawet w Polsce

Charakterystyczny V-twin przez dekady zapewniał Moto Guzzi coś wyjątkowego, bo oto motocykl można było rozpoznać po samej konstrukcji silnika, jego pracy i wyglądzie. Zastąpienie tego układu klasycznym rzędowym twinem sprawia, że The Trip z technicznego punktu widzenia zbliża się do ogromnej liczby motocykli dostępnych już na rynku i tym samym traci charakter na rzecz… racjonalizmu.

Nie oznacza to oczywiście końca tych jednostek w Moto Guzzi. Modele V7, V85 czy Stelvio nadal korzystają z tego charakterystycznego układu, więc producent nie wyrzuca swojej historii do kosza. The Trip jest raczej próbą stworzenia drugiej ścieżki dla osób, które dotychczas nawet nie brały tej marki pod uwagę i być może właśnie dlatego ten motocykl jest tak ważny. Jeśli okaże się sukcesem, to Moto Guzzi może zacząć znacznie mocniej walczyć o młodszych i mniej doświadczonych klientów, zamiast opierać się głównie na charakterze oraz tradycji. Jeśli jednak takich modeli pojawi się więcej, to firma będzie musiała uważać, żeby w pogoni za bardziej masowym odbiorcą nie zgubić tego, co przez 59 lat pozwalało rozpoznać jej motocykle bez patrzenia na znaczek.

Czytaj też: Jak motocykle pokonały największy problem elektrycznych samochodów BEV?

Pełną specyfikację The Trip poznamy podczas EICMA 2026, a sprzedaż ma ruszyć w 2027 roku. Dopiero wtedy okaże się również, ile Moto Guzzi każe zapłacić za swoją próbę wejścia do świata bardziej racjonalnych motocykli.

Źródła: Moto Guzzi, Visordown

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy, książki Powrót do Korzeni oraz gry wideo DIGSITE ZERO.