Garnitur, wieczorowa sukienka i… smart band? Breezin udowadnia, że technologia może być biżuterią

Smart bandy bez ekranu stają się ostatnio coraz popularniejsze, co patrząc na problem cyfrowego przebodźcowania, z którym wiele osób się zmaga, nie jest niczym dziwnym. Zamiast wprowadzać wokół siebie kolejny ekran walczący o naszą uwagę, stawiamy na to, na czym najbardziej nam zależy – na monitorowanie zdrowia czy aktywności. Jednak z jakiegoś powodu producenci tego typu sprzętów zamknęli się w jednej szufladce projektowej i po prostu w niej tkwią, przez co nowe modele może i mają ciekawą specyfikację, ale wygląd pozostawia wiele do życzenia.
Garnitur, wieczorowa sukienka i… smart band? Breezin udowadnia, że technologia może być biżuterią

Twórcy projektu Breezin uznali jednak, że użyteczność wcale nie musi oznaczać estetycznej nudy i trwania przy sportowym designie. Zamiast zamykać czujniki w sztucznym tworzywie, autorzy postanowili odwrócić tradycyjną kolejność projektowania. Najpierw stworzyli kunsztowny obiekt jubilerski, a dopiero potem dyskretnie upchnęli w nim niezbędną technologię.

Ametyst, palisander i chirurgiczna stal na nadgarstku

Od strony czysto technologicznej opaska Breezin nie próbuje udawać rozbudowanego smartwatcha i oferuje dokładnie to, czego oczekujemy od bocznego monitora zdrowia. Na spodzie obudowy zamontowano czujnik optyczny PPG oraz 3-osiowy akcelerometr. Domyślnie urządzenie dokonuje pomiarów podstawowych parametrów organizmu co 10 minut, ale jeśli chcemy dokładniej przeanalizować poranny trening, interwał można skrócić do zaledwie 30 sekund.

Opaska wspiera też ponad 100 różnych aktywności fizycznych, a zbieranymi danymi zarządzamy z poziomu aplikacji na systemy Android lub iOS. Bardzo doceniam też fakt, że twórcy nie każą sobie płacić za żaden comiesięczny abonament czy subskrypcję, co ostatnio staje się raczej standardem. Bateria trzyma tu do 7 dni, więc i na czas pracy nie ma co narzekać. Choć zwykłe smart bandy osiągają lepszy wynik w tej kwestii, mają znacznie więcej miejsca na baterię, tymczasem modele bez ekranów próbują upchnąć wszystko w jak najmniejszym module.

Czytaj też: Fani skarżą się na klikanie w nowym iPhonie. Apple ma spory problem tuż przed świętami

Jak widać, pod względem specyfikacji nie jest tu jakoś bardzo ciekawie, ale to wcale nie wada. Breezin zapewnia po prostu wszystko to, czego można oczekiwać od takiego gadżetu. Zwykle w tym momencie można już skończyć pochylać się nad bezekranową opaską, bo dalej nie ma za bardzo co opisywać. Takie urządzenia składają się w końcu z paska i korpusu z czujnikami. Tymczasem Breezin dopiero się rozkręca.

Skoro możliwości techniczne mamy za sobą, czas na wygląd, a tu dzieje się naprawdę sporo. Przede wszystkim opcji konfiguracji projektu są tu… setki. Dokładnie mamy do wyboru 650 różnorodnych kombinacji materiałowych. Pierwszym krokiem jest wybór naturalnego kamienia szlachetnego umieszczonego na froncie – do dyspozycji mamy aż dziesięć wariantów, w tym ametyst, howlit, malachit albo rodonit. Potem trzeba zdecydować, z czego ma być wykonana obudowa i tutaj twórcy pozwalają wybrać między egzotycznym drewnem palisandrowym lub stalą chirurgiczną 316L.

Czytaj też: Apple Watch stawia na Audio Intelligence. Zaczyna się era podsłuchu?

Na sam koniec decydujemy o pasku i tu znów wariantów jest więcej: skórzany, nylonowy, silikonowy i stalowy. Każdy z materiałów występuje w kilku wersjach kolorystycznych, a same paski można z łatwością wymieniać. Właśnie dzięki temu mamy tyle możliwości personalizacji, przez co każdy model może wyglądać zupełnie inaczej. Oczywiście na pewno kila osób wpadnie na podobne pomysły konfiguracji, jednak nie będzie to aż tak częste jak w przypadku kilku z góry przygotowanych wariantów, które oferują zwykle urządzenia do noszenia.

Pomysł chwycił od razu

Podejście stawiające estetykę na równi z technologią okazało się absolutnym strzałem w dziesiątkę, czemu akurat się nie dziwię. W przypadku smartwatcha większości nie przeszkadza, że od razu widać, iż jest to elektronika. Z kolei przy bezekranowych opaskach wiele osób chce, by gadżet przede wszystkim wyglądał dobrze i to niezależnie od okazji. Breezin właśnie to oferuje.

Niestety jego dostępność jest na razie ograniczona do kampanii na Kickstarterze, gdzie zresztą opaska okazała się dużym sukcesem. Ceny zaczynają się od 107 euro (około 480 złotych), a po wyczerpaniu obecnych zapasów cena mocno pójdzie w górę, bo aż do 180 euro. Nie jest to więc aż tak mały wydatek. W podobnej cenie można kupić Fitbita Air, ale w porównaniu z propozycją od Google’a, Breezin prezentuje się znacznie lepiej.

Źródło: Kickstarter

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.