Google wróci do Chin na początku 2019 roku

Pracownicy i Amnesty International protestują.

Amnesty International opublikowała petycję skierowaną do kierownictwa Google w sprawie anulowania programu Dragonfly. Pod tą nazwą kryją się narzędzia, które pozwolą w przyszłości chińskim władzom łatwiej cenzurować sieć i inwigilować swoich obywateli korzystających z wyszukiwarki Google. Na to nie godzi się część pracowników koncernu. Teraz do ich głosu przyłączają się organizacje pozarządowe i międzynarodowa społeczność.

Amnesty International wystosowało petycję do władz Google (graf. Amnesty International)

Co prawda w 2010 roku koncern wycofał się z chińskiego rynku, właśnie ze względu na naciski ze strony chińskich władz. Jednak w tym roku amerykański gigant technologiczny robi wiele, aby ponownie tam się znaleźć. Aby tak się jednak stało, koncern musi pójść na ustępstwa, z czego zdają sobie sprawę prezes Google Sundar Pichai, a także Ben Gomes, który nadzoruje prace m.in. nad programem Dragonfly.

Wcześniej, po podobnych protestach zarząd Google zrezygnował z prac nad rozwojem sztucznej inteligencji dla amerykańskiego wojska. W wypadku programu Dragonfly wydaje się, że determinacja władz firmy jest zdecydowanie większa. Trudno się zresztą dziwić – chiński rynek to w końcu miliard potencjalnych użytkowników. Jednak przy tym wszystkim warto pamiętać o słynnym motcie Google sprzed lat, które po polsku można przetłumaczyć jako „Nie czyń zła” (ang. „Don’t be evil”). Wydaje się symboliczne, że również i ono zniknęło z oficjalnych dokumentów koncernu. | CHIP