Krzyczący człowiek trzyma się za głowę, do której od góry wpływa duży strumień bitów, a przez usta, uszy i oczy wypływają mniejsze.

Informacje nas zabiją

Fot. Piotr Sokołowski
Błyskawiczny rozwój technologii sprawił, że ludzki organizm, w szczególności ludzkie zmysły, muszą się zmagać z coraz większymi wymaganiami. Nasze umysły bombardowane są ogromną liczbą bodźców. Czy ludzie sobie z tym poradzą?

Rozwój ludzkiego organizmu jest podporządkowany ewolucji, która rządzi się swoimi zasadami. Jedną z nich jest długotrwałość procesu zmiany. W porównaniu z tempem rozwoju technologicznego, rozwój ludzkości przebiegał nad wyraz wolno. Czy w takim razie spowoduje szkody w naszych organizmach, czy ciało i psychika nadążą za zmianami? Czy umysł ludzki jest w stanie poradzić sobie z przetwarzaniem ogromnych ilości informacji, które odbieramy przez całą dobę? Jakie zagrożenia niesie za sobą postęp cyfrowy?

Jak żyć we współczesnym świecie?

Homo sapiens jest stosunkowo elastycznym gatunkiem, który wykorzystał każdą nadarzającą się okazję, by stanąć na czele łańcucha pokarmowego. A przecież nigdy nie był najsilniejszym, najzwinniejszym, czy najszybciej biegającym stworzeniem na planecie. Mamy przeciętny wzrok, nienajlepszy słuch i węch. Naszym zmysłom daleko do zmysłów ptaków, kotów czy psów. A jednak to my, ludzie, jesteśmy dominującym gatunkiem na Ziemi. Dlaczego? Z powodu niezwykłej zdolności adaptacji do zastanych warunków i równie szybko reagującym na zmiany. Rozwijający się mózg, a wraz z nim coraz większa inteligencja pozwoliła nam na wytworzenie kolejnych narzędzi i sprawne wychodzenie z tarapatów. Okres ewolucji człowieka jest stosunkowo krótki. Do tej pory jednak mieliśmy czas, by jako gatunek, dostosować się do zmian otoczenia. Jednak w porównaniu z tym, jak rozwija się dzisiaj technologia mieliśmy tego czasu całe eony.

Reklama

Doskonałym przykładem tego, jak bardzo i jak szybko potrafi zmienić się Homo sapiens jest sport. Od czasu pierwszej nowożytnej olimpiady wyniki sportowe w popularnych konkurencjach poprawiły się diametralnie. Podczas pierwszej nowożytnej olimpiady w 1896 r. Thomas Edmund „Tom” Burke zdobył złoty medal w biegu na 100 m. Jego wynik to 12 s. Wystarczyło, by minęło 120 lat, a Jamajczyk Usain Bolt przebiegł ten dystans w 9,81 sekundy. Wydaje się, że to nieduża różnica. Ale dla ludzkiego ciała osiągnięcie takiej prędkości jest czymś naprawdę niezwykłym. A przecież zapewne jeszcze nie do końca osiągnęliśmy kres naszych fizycznych możliwości (pomijając kwestę dopingu). Czy to samo dotyczy umysłu?

bieg na 100 metrów. Ateny 1896 r.
Bieg na 100 metrów podczas pierwszej Olimpiady Nowożytnej. (źr. en.wikipedia.org)

Napędzają nas dane

Żyjemy w erze gospodarki cyfrowej, a jej głównym paliwem napędowym staje się informacja. Przesyłamy i przechowujemy niesłychane ilości danych; wystarczy tylko przyjrzeć się nośnikowi sprzed dwudziestu lat – dyskietce 3,5 cala o pojemności 1440 kb i porównać z pojemnością micro SD o pojemności 1 TB, czy też przypomnieć sentencję „640 kB wystarczy dla każdego”.

640 KB pamięci operacyjnej powinno każdemu wystarczyć. (ang. 640 K ought to be enough for anybody.)
Słowa te przypisuje się Billowi Gatesowi, który jednak wielokrotnie zaprzeczał, że je wypowiedział.  

Ogromne znaczenie i użyję tutaj tego słowa intencjonalnie, ma konsumpcja treści i jej przyswojenie przez nasz mózg. Zacznijmy jednak od najważniejszego „interfejsu”, za pomocą dane są wprowadzane do naszego umysłu – a mianowicie oka.

Na szczęście dzisiejsza technologia wyświetlaczy rozwinęła się na tyle, żeby nie bombardować z kineskopu CRT naszych głów i korpusów, a przede wszystkim siatkówki szybkimi, naładowanymi cząstkami. Niemniej jednak nie do końca jest dobrze również i dzisiaj. Najczęstszym zjawiskiem, które jest raportowane przez organizację The Vision Council jest „zespół suchego oka” objawiający się ogólnym pogorszeniem widzenia, problemami z ostrością widzenia, ale także bólem: pleców, szyi, głowy – a niekiedy również i brzucha.  Kolejnym schorzeniem jest „syndrom widzenia komputerowego”, który objawia się zapaleniem spojówek, problemami z ostrością widzenia, w szczególności zaraz po przebudzeniu się. Według niektórych raportów obecnie co czwarty pacjent zgłaszający się do okulisty zgłasza problemy mające bezpośrednie źródło w użytkowaniu smartfonów, tabletów i innych tego typu urządzeń. Najszkodliwszy wpływ na oko ma jednak niebieskie światło emitowane przez ekrany LCD urządzeń przenośnych.

Niebieskie światło
Przenikanie niebieskiego światła jest bardzo głębokie (źr. iristech.co/msi.com)

Problemem jest budowa siatkówki, czyli organu, który jest odpowiedzialny za rejestrację obrazu i przeniesienie warstwy optycznej na sygnał nerwowy biegnący do naszego mózgu. Generalnie rzecz biorąc tylko około 3 proc. receptorów wrażliwych jest na światło niebieskie i używanie ekranów w dłuższej perspektywie kilku dekad spowoduje, że ludzkość stanie się nieczuła na kolor niebieski. Długość fali odpowiadająca światłu niebieskiemu wnika najgłębiej w strukturę oka i jest w stanie je podrażnić. Wśród schorzeń fizycznych związanych z nowymi technologiami wymienić można: brak ruchu, zbyt długie siedzenie, utrata słuchu, sztywność szyi i uszkodzenia szyjnego odcinka kręgosłupa, zespół cieśni nadgarstka. Nawet autor niniejszego tekstu ma problem z odcinkiem piersiowym kręgosłupa. Wszystko z winy zbyt długiego siedzenia przy komputerze.

A przy okazji pojawiają się nam rogi:

Uniwersytet z Queensland: od smartfonów wyrastają nam rogi

5G nas wykończy!

Cały czas trwa dyskusja na temat promieniowania elektromagnetycznego emitowanego przez urządzenia przenośne oraz przez infrastrukturę je podtrzymującą. Przekrój ekspertów jest ogromny: od „moim zdaniem” lub „słyszałem” do poważnych publikacji w uznanych periodykach renomowanych uczelni. Pozostawmy jednak teorie propagowane przez kuzynów „płaskoziemców”, czy „chemtrailsowców”, bo tu i tak nie ma pola na żadną sensowną dyskusję.

Przyjrzyjmy się bardziej sensownym argumentom dotyczącym sieci 5G. Pierwszy: nie są w ogóle potrzebne – bo przecież obecna architektura 4G/LTE doskonale daje sobie radę. Tymczasem konieczność rozbudowy infrastruktury szkieletowej oraz końcowej jest bezdyskusyjna, tylko komplikacja stosowanych rozwiązań nie do końca jest zrozumiała dla zwykłego użytkownika telefonu komórkowego. Z drugiej strony wyścig technologiczny pomiędzy Chinami, a resztą świata (odbijający się w tej sferze w sposób szczególny na firmie Huawei) nie skłania firm w nim uczestniczących do publicznego dzielenia się swoimi badaniami pochodzącymi z własnych działów rozwoju technologii. Mimo że osobiście uważam rozwój 5G za konieczny, to według mojej opinii technologia 5G może stanowić potencjalne zagrożeniem dla zdrowia. Nie dlatego, że jest niebezpieczna sensu stricte, ale dlatego, że z powodu wyścigu technologicznego jest niedostatecznie przetestowana i zbyt wiele rozwiązań jest objętych ścisłymi patentami.

Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku Boeinga MAX. W sumie, ogólnie rzecz biorąc samolot jest bezpieczny pod kątem „hardware” (pomijając zmianę środka ciężkości spowodowaną przez dodanie nowych, oszczędzających paliwo silników), zawiodły testy. Wyścig z Airbusem zawsze spędzał sen z oczu prezesom, zatem zaniedbano kontrolę jakości i wiele różnych procedur. Co gorsza, casus ten dowodzi, jak wiele współczesnych urządzeń zależnych jest od oprogramowania, które steruje jego funkcjami. Pal licho ekspres do kawy, ale na przykład klimatyzator, nie wspomnę o samochodzie. Ile to już akcji serwisowych na rynku samochodowym polegało na konieczności wgrania nowego oprogramowania… Czy choćby cały ten wielki, w mojej opinii wciąż nierozwiązany problem afery emisyjnej – czy to właśnie technologia IT nie pozwoliła samochodom spełnić wygórowanych, czy wręcz nierealnych norm emisji podczas testów? Perfidia nielicznych w zestawieniu z bardzo średnią wiedzą technologiczną większości to mieszanka bardzo wybuchowa.


Na następnej stronie m.in. o interfejsie mózg-komputer: zbawienie czy wielkie niebezpieczeństwo?

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.