Człowiek z kablami podłączonymi do portów na jego karku.

Czy implanty mózgowe nas zmienią?

Fot. Piotr Sokołowski
Czy implanty mózgowe będą w przyszłości masowo stosowane? Trudno powiedzieć. Na razie wiadomo, że interfejsy mózg–komputer, takie jak ten, nad którym pracuje Neuralink są niczym wrota do zupełnie innego świata. A za nimi - matrixowe piekło, albo raj jak w San Junipero.

Czego możemy się spodziewać po ich przekroczeniu? W jaki sposób technika stojąca za implantami się rozwinie i jak wpłynie na rozwój technologii pobocznych. Neuralink to w początkowym okresie przede wszystkim szansa na zmianę stylu naszej pracy z urządzeniami cyfrowymi i być może w ogóle pracy i spędzania czasu, nie tylko wolnego.

Dotyk króla Midasa

W 2016 r. Elon Musk, założył Neuralink Corporation, której głównym celem jest opracowanie inwazyjnego, wszczepialnego interfejsu łączącego ludzki mózg z komputerem (BCI). Na projekt do lipca tego roku przeznaczonych zostało 158 mln dolarów (z czego 100 mln dolarów wyłożył Musk). Postać Elona Muska może budzić kontrowersje, ale nie można mu odmówić po pierwsze fantazji, po drugie konsekwencji. Jego inne, wydawałoby się, że też ekstrawaganckie projekty takie jak Tesla, czy SpaceX okazały się niezaprzeczalnym sukcesem. Czy w przypadku Neuralink też tak będzie? Zdaniem wielu specjalistów, na sukces Neuralink trochę jeszcze poczekamy. Choć ostatnia lipcowa prezentacja pokazuje, że postęp jest. Choć zapewne nie tak jednak błyskawiczny, jak oczekiwano.

Neuralink pokazał w San Francisco interfejs mózg-komputer

Nie jest to jednak zaskakujące. W przypadku Tesli i SpaceX Musk miał do dyspozycji załogę doświadczonych inżynierów, pracujących już wcześniej nad problematyką samochodów elektrycznych oraz rakiet nowej generacji. W przypadku Neuralinku zespół jest nadal niepełny (na stronie cały czas trwa rekrutacja), a problematyka badań i wyzwań zupełnie wykracza poza to, nad czym pracowano dotychczas w jakichkolwiek laboratoriach. Jedyną znaną organizacją pracującą nad podobnym rozwiązaniem jest DARPA (Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności).

Carnegie Mellon: sterowanie maszynami za pomocą myśli bez wszczepiania chipów do mózgu

Wspomniane 158 mln dolarów robi wrażenie, ale to przecież początek prac. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że Muskowi, który do tej pory płacił za większość wydatków Neuralinku skończą się finansowe możliwości. Dlatego niektórzy komentujący lipcową konferencję prasową Neuralinku, uznali, że jej celem było nie tyle przedstawienie sukcesów, co pozyskanie inwestorów, oraz kolejnych osób, które mogłyby dołączyć do zespołu badawczego. Z drugiej strony nie można powiedzieć, że nic nie pokazano, ponieważ przedstawiono kilka ciekawych dokonań i urządzeń. Pokazano również sam interfejs, elektrody oraz urządzenie wszczepiające.

Fragment interfejsu
Układ odbierający sygnały z elektrod i przesyłający je do interfejsu Neuralink. (źr: Neuralink)

Nad czym głowią się tęgie głowy?

Projekt Neuralinku ogólnie rzecz biorąc skupia się na połączeniu mózgu z interfejsem komputerowym, takim jak Bluetooth, USB-C czy z jakimkolwiek innym, wprowadzonym w przyszłości. Celem jest umożliwienie sterowania funkcjami urządzeń cyfrowych za pomocą myśli. Proces ten ma wspomagać kolejny projekt Elona Muska związany z odpowiednią SI, która miałaby wspomagać tę komunikację.

Aplikacja Neuralink (źr: theverge.com)

Kolejnym celem ma być bowiem rozszerzenie inteligencji człowieka o możliwości SI. Elon Musk podczas lipcowej konferencji mówił o „symbiozie ze sztuczną inteligencją”. Wsparcie możliwości poznawczych ludzi zdrowych to jedno, ale pomoc osobom niepełnosprawnym to drugie. Pierwsze wydaje się kaprysem i fantasmagorią. Drugie, jest olbrzymią szansą dla osób niepełnosprawnych ruchowo i sparaliżowanych. Medycyna czyni bowiem cuda i ludzie wychodzą z życiem z wydawałoby się nieraz śmiertelnych wypadków, ale bardzo często pozbawieni są choć podstawowej samodzielności czy możliwości komunikacji. Jakimś rozwiązaniem jest np. Cyber Eye (przy okazji przypominamy, że stoi za tym wynalazkiem Politechnika Gdańska), ale interfejs mózg-komputer to przeskoczenie na zupełnie inny poziom. Jeśli bowiem z sukcesem zakończy się faza testów na ludziach (Neuralink wciąż będzie potrzebował na to zgody FDA, a o tę jeszcze nie wystąpił) będzie to też przełom w leczeniu osób sparaliżowanych w wyniku uszkodzenia rdzenia kręgosłupa. Opracowanie systemu elektrod łączących mózg z komputerem oraz produkcji elektrod łączących i przywracających przewodzenie impulsów w przerwanym rdzeniu kręgowym mogłoby skutkować przywróceniem władzy nad sparaliżowanymi kończynami. Nie każdy bowiem ma tyle szczęścia (jeśli można w takim przypadku mówić o szczęściu), co Dariusz Fidyka, któremu, dzięki pionierskiej operacji przeprowadzonej w 2012 r., udało się przywrócić władzę w nogach.

W jego przypadku rdzeń kręgowy nie został przerwany, lecz przecięty nożem, a to pozwoliło na przeprowadzenie skomplikowanej, lecz jak się potem okazało udanej operacji. Być może w przyszłości interfejs, nad którym trudzi się Neuralink pozwoli nie tyle połączyć uszkodzony i poszarpany rdzeń, co zapewni przewodnictwo impulsów nerwowych mimo uszkodzenia głównego przewodnika, stając się rodzajem pomostu nad nimi.

Sterowanie mózgiem, czy mózg sterowany?

Niewątpliwie możliwość leczenia ludzi z dzisiaj nieuleczalnych schorzeń i urazów, czy też sterowania wieloma przedmiotami za pomocą myśli to fantastyczna perspektywa. Wyobraźmy sobie choćby inteligentny dom, którym zarządzamy myślą albo komputer, do którego praktycznie nie potrzebujemy klawiatury. A nawet nie potrzebujemy nic mu dyktować. Pliki przesuwamy myślą, a teksty też wymyślamy. W dosłownym znaczeniu tego słowa. Tyle że pomysł wygląda dobrze, gdy mowa o interfejsie jednokierunkowym: mózg – maszyna. A co się stanie, kiedy pojawi się komunikacja dwustronna?

Przed Neuralink i innymi organizacjami stającymi za projektami łączenia mózgu, a docelowo świadomości ludzkiej z Siecią stoi ogromne wyzwanie związane z bezpieczeństwem i zachowaniem prywatności użytkowników. Nakłady na stworzenie zabezpieczeń z pewnością będą olbrzymie. Do spraw związanych z technikaliami zabezpieczeń dołączą też zagadnienia związane z etyką, religią oraz poszanowaniem praw jednostki. Potrzeba bezpieczeństwa będzie wprost proporcjonalna do niewątpliwej pokusy kontrolowania ludzi przez hakerów, rządy, a może samą SI:

Stworzenie interfejsów pozwalających nam na łączenie się z Siecią bez dodatkowych końcówek czy urządzeń przenośnych bez wątpienia wpłynie na ogromny rozwój gospodarczy związany przede wszystkim z usługami on-line, nowymi serwisami, a dla producentów sprzętu z odpowiednio wydajną infrastrukturą. Nie możemy zapominać również o odpowiedniej przepustowości Sieci – w tym o technologiach związanych z sieciami 5G. Awatary, skórki, wirtualne wyposażenie, cyberseks, plug-iny pozwalające na korzystanie z dodatkowych, czy zupełnie nowych światów, czy też wirtualnych pokoi dla VIP-ów. Generalnie rzecz biorąc, kto choć trochę interesuje się literaturą fantastyczną znajdzie takich przykładów setki, jeśli nie tysiące (my polecamy doskonałą książkę Iana McDonalda „Rzeka bogów”). Prawdopodobnie, jeśli znajdzie się tylko taka okazja, część osób przestanie prowadzić życie w świecie realnym, przenosząc się w stu procentach do sztucznie wykreowanego, wirtualnego świata. Kto będzie się nimi zajmował i kto będzie chronił ich doczesną powłokę, gdy będą podłączeni, tak jak np. przedstawiono to w filmie z 2009 r.:

Interfejsy neuralne to również łakomy kąsek dla rządów oraz organizacji militarnych. Czyż posłuszny i łatwy w sterowaniu obywatel nie jest najlepszą gwarancją niezmienności władzy? Jak za pomocą SI oraz AR można zwiększyć skuteczność odpowiednio zmotywowanego żołnierza? Czyż nie dlatego takim projektem zainteresowana DARPA prowadząc (a właściwie finansując) projekt w kierunku podobnego, aczkolwiek bezinwazyjnego systemu kontroli za pomocą myśli? Wystarczy tylko pomyśleć, że największym obecnie ograniczeniem w rozwoju samolotów myśliwskich jest ludzki organizm. Samoloty bojowe osiągnęły bowiem tak wysokie parametry aerodynamiczne, a co za tym idzie przeciążenia, że piloci już nie tylko w skrajnych momentach walki nie są w stanie fizycznie ich kontrolować. Mięśnie nie są w stanie przezwyciężyć sił związanych z przeciążeniami, a serce nie daje rady pompować krwi do mózgu (lub niej z niego odpompowywać). Ciśnieniowe kombinezony uciskowe nie są w stanie już skompensować tychże sił. Przez to broń nie osiąga swojego pełnego potencjału. Jednak siedzący w kokpicie pilot stanie się zbędny, jeśli będzie mógł sterować myśliwcem absolutnie zdalnie.

Z innej strony Neuralink i pokrewne technologie mogą stanowić punkt zwrotny w rozwijającej się już dzisiaj telemedycynie, dając znacznie lepsze możliwości diagnozowania czy nawet leczenia w czasie rzeczywistym dotychczas nieuleczalnych schorzeń, takich jak chorobach Parkinsona, Alzheimer, stwardnienie rozsiane i boczne oraz inne choroby neurodegeneracyjne. Wydaje się również, że systemy elektrod podłączonych w odpowiednich ośrodkach mózgu mogą służyć w celu terapii przewlekłego bólu, czy w ogóle anestezji. Implanty mózgowe to na pewno pierwszy krok w leczeniu niedosłyszenia i głuchoty (to już się dzieje, choć wyniki są dalekie od ideału) oraz uszkodzeń wzroku.

Soczewki, które pozwalają „zoomować” obraz za pomocą podwójnego mrugnięcia

Otwierają one również drogę do stosowania wielorakich implantów elektronicznych w pełni skomunikowanych z naszym systemem nerwowym i działających w czasie rzeczywistym. Widzenie nocne, telemetria, identyfikacja czy w końcu pełna „myślowa” komunikacja to zaledwie kilka idei. Możliwości zapewne jest znacznie więcej. A na sto procent zainteresowana byłaby nimi branża usług seksualnych.

Olbrzymie perspektywy oznaczają równie wielkie zagrożenia. Inwazyjne implanty, takie jak proponuje Neuralink mogą się okazać ostatecznie jednym z bardziej niebezpiecznych projektów. Biorąc pod uwagę bardzo pesymistyczny scenariusz zamiast społeczeństwa będziemy farmą marionetek zamkniętych w dystopijnym świecie, gdzie „real” miesza się z „wirtualem”, a wszystkim rządzi SI.

Rewolucja w protetyce: proteza sterowana myślami


Na następnej stronie: czy i jak interfejs BCI wpłynie na społeczeństwo.

9
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.