okręt podwodny klasy Ohio, cichej potędze USA

Jak trzyma się okręt podwodny klasy Ohio? Przyglądamy się cichej potędze USA

W ostatnim czasie wiele dzieje się na poletku okrętów podwodnych oraz związanych z nimi rakiet. Mogłoby się wręcz wydawać, że te starsze sprzęty tracą na znaczeniu. Jednak w praktyce, nawet stary już okręt podwodny klasy Ohio, jest w stanie pokazać pazury i to w stopniu, który może zmieść naprawdę wiele z powierzchni ziemi. W przyszłości będzie w tej kwestii tylko lepiej.

Dzięki modernizacji SSGN, okręt podwodny klasy Ohio zyskał zupełnie nowy niszczycielski wymiar, a wkrótce sięgnie jeszcze dalej

Okręty Stanów Zjednoczonych klasy Ohio ze szczególną modernizacją SSGN są jednymi z najbardziej niszczycielskich okrętów na świecie. Te dzierżące napęd atomowy okręty swoje życie rozpoczęły wraz z kontraktem na ich stworzenie w 1974 roku, aby po pięciu latach zaliczyć wodowanie i w 1981 roku finalnie wejść do służby. W czasie budowy były to największe okręty podwodne, jakie kiedykolwiek skonstruowano.

Czytaj też: Dlaczego USA i Chiny produkują nawzajem repliki swoich czołgów? Spójrzcie na atrapę Abramsa i Typ 99

Ten dwukadłubowy, wypierający po zanurzeniu 18750 ton, okręt podwodny o długości 170 metrów i szerokości 12,8 metra został wykonany ze stali HY-80. Napędza go reaktor atomowy S8G PWR o mocy 220 MW we współpracy z dwoma turbinami. Dzięki temu napędowi USS Ohio rozpędza się ponoć aż do (nieoficjalnie) 46 km/h po zanurzeniu, posiada nieograniczony zasięg, ale na misję ze swoją 155-osobową załogą może tylko się udać przez 60 dni przy odpowiednich zapasach jedzenia.

Czytaj też: Nowe polskie fregaty Miecznik. Poznaliśmy potencjalnego wykonawcę systemu zarządzania walką

Reklama

Początkowo USS Ohio dzierżył pociski balistyczne, ale w 2006 roku przerobiono go w ramach modernizacji SSGN, aby przyjął na swój pokład 154 pociski manewrujące UGM-109 Tomahawk. Teraz bowiem Ohio SSGN posiada cztery wyrzutnie torped 533 mm, 18 torped w magazynach i dostęp do aż 154 pocisków manewrujących. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bo wkrótce jego już i tak imponująca zdolność do rażenia z daleka, obejmie kilka pocisków hipersonicznych, które są obecnie opracowywane w ramach programu CPS.

Czytaj też: Po raz pierwszy sztuczna inteligencja wykryła cel do zlikwidowania

Tego typu pociski będą w stanie trafiać w cele z tą samą precyzją i zasięgiem, jak istniejące pociski kierowane, ale z niesamowitą prędkością, bo prawie 5 razy większą od prędkości dźwięku. Obecnie Marynarka Wojenna USA spodziewa się rozmieszczenia tej nowej hipersonicznej broni uderzeniowej do 2025 roku, ale nie ma jeszcze informacji na temat tego, ile z tych nowych pocisków będzie w stanie zmieścić w każdym silosie okrętu podwodnego typu Ohio. Te nie zastąpią wprawdzie w zupełności pocisków Tomahawk, ale będą ich znacznie bardziej niszczycielską alternatywą.