rosyjskie czołgi T-62, T-62

Opisujemy wycofane ze służby czołgi T-62. To one wróciły niedawno na front po stronie rosyjskiej

Pod koniec maja dowiedzieliśmy się, że Rosja po tym, jak straciła czołgi przewidziane na inwazję, zaczęła ściągać do Ukrainy z różnych zakątków swojego „mocarstwa” przestarzałe czołgi T-62. Te w ostatnim tygodniu maja 2022 roku wyjechały z magazynów położonych na terenie rosyjskiego obwodu oraz Półwyspu Krymskiego. Następne dni potwierdziły, że rzeczywiście trafiły na front, choć nielicznie, co sugeruje, że znaczna ich część finalnie znalazła się w warsztatach, gdzie kanibalizuje się je do produkcji lub naprawy innych albo na poligony, gdzie załogi uczą się obsługiwać czołg wymagający nie 3, a 4 czołgistów. Dlaczego? O tym (i nie tylko o tym) opowiadamy poniżej. 

T-62 jako wyjątkowy, bo pierwszy czołg podstawowy II generacji

Historia tego czołgu zaczęła się od wniosku radzieckich dowódców, którzy uznali, że obecne w czołgu T-55 100-milimetrowe działo jest niewystarczające w starciu z czołgami Zachodu przy zastosowaniu celniejszych pocisków APDS. Prowizoryczna wymiana armaty na 115-mm gładkolufową zdolną do strzelania pociskami APFSDS okazała się pomyłką przez niewystarczająco duży kadłub, więc tak narodził się pomysł na T-62, czyli oficjalnego następcę T-55. Trudno zresztą się temu dziwić, bo porównując te dwa czołgi, można odnieść wrażenie, że T-62 to po prostu „większy” T-55.

Czytaj też: Powietrzny Wojownicy dla Ukrainy. Opisujemy drony MQ-1C Gray Eagle, czyli alternatywę dla Bayraktarów

Świat po raz pierwszy dowiedział się oficjalnie o istnieniu T-62 w 1965 roku, bo to właśnie wtedy został pokazany publicznie. Jego produkcja trwała jednak wcześniej, bo od 1963 roku i tak też w ciągu następnych piętnastu lat powstało ponad 22700 egzemplarzy tych czołgów, a to przez fakt, że ZSRR sprzedało prawa ich produkcji Północnej Korei, która przeciągnęła produkcję na własnym terytorium o kilka kolejnych lat. 

Finalnie T-62 stał się w dużym stopniu eksportowym czołgiem, trafiając np. do Afganistanu, Wietnamu, Izraela czy Egiptu, z czego ten ostatni kraj podpisał w 1972 roku kontrakt na 600 egzemplarzy w cenie 300000$ każdy. Nas najbardziej jednak interesuje to, że Rosja wycofała je oficjalnie ze służby w 2013 roku i teraz wyciągnęła je z otchłani magazynów położonych na terenie rosyjskiego obwodu oraz Półwyspu Krymskiego. Z tego co nam wiadomo, to stare T-62 z rezerwy, których część była wcześniej przekazywana siłom w Libii czy Syrii. 

Powyżej możecie zobaczyć, że część z T-62 rzeczywiście trafiła na front z fascynującymi dodatkami w myśl pancerza w postaci baldachimów, które mają przeciwdziałać pociskom pokroju F-148 Javelin, mogącym uderzać w nie z górnej półsfery.

O szczegółach i możliwościach czołgów T-62

T-62 mierzą 9,3 metra całkowitej długości (z lufą), ich szerokość sięga 3,3 metra, a wysokości 2,28 metra, podczas gdy standardowy układ kierowcy obejmuje przedział kierowcy z przodu, ten bojowy pośrodku i silnikowy z tyłu. Przy wadze bojowej rzędu 40000 kilogramów ich chłodzony wodą silnik V12 o pojemności 38,88 litra i mocy 581 koni mechanicznych wydaje się nieco słaby i… (tutaj wyjątkowo bez ale) rzeczywiście taki jest, co wyszło dopiero po dostarczeniu pierwszych T-62 w ręce czołgistów. Prędkości rzędu 50 km/h po drodze i 40 km/h w terenie zdają się to potwierdzać, ale sam w sobie stosunek 14,5 koni na każdą tonę musiał się tak skończyć, jako że przykładowo T-72 chwali się już poziomem 19 KM/tonę, a M1A2 Abrams 24,5 KM/tonę.

Czytaj też: Opisujemy Robot 17, czyli nowe pociski dla Ukrainy. To przeciwokrętowa wersja kultowych Hellfire

Problem niewystarczającej mocy rozwiązywały jednak kolejne modernizacje, bo po oryginalnym T-62 (Obiekt 166) opracowanym oficjalnie w 1961 roku, po 22 latach nadszedł T-62D-1 z systemem aktywnej obrony Drozd i 690-konnym silnikiem. Najważniejszą wersją była jednak i tak T-62M z tego samego roku, bo ta gruntownie przerabiała oryginał, znacząco zwiększając jego obronność, potencjał systemu kierowania ogniem i stabilizacji, a na dodatek modyfikując podwozie i dorzucając do mieszanki 620-konny silnik oraz system pocisków rakietowych 9K116-1. Modyfikacji było jednak kilkanaście, a większość z nich była skupiona właśnie na podstawach T-62M i wymieniła silnik, systemy pokładowe oraz dodatkowe uzbrojenie/opancerzenie.

Jeśli już o tym mowa, T-72 wykorzystywał przede wszystkim armatę 2A20 kalibru 115 mm z zapasem 40 sztuk amunicji (4 w wieży, 36 w kadłubie). Ta amunicja jest przykładem starych pocisków z metalowymi łuskami w czterech typach – HEAT stabilizowanym brzechwowo (BK-4 i BK-4M), przeciwpancernym (BM-6) oraz odłamkowo-burzącym (OF-18). Warto przy okazji wspomnieć, że podczas procedury ładowania obrót wieży był blokowany, a lufa musiała być ustawiona pod kątem +3°30′, więc szybkostrzelność rzędu 4 wystrzałów na minutę przy postoju i 2 w ruchu nie dziwi nas zupełnie. 

Z kolei po stronie ochrony kadłub T-62 jest wykonany ze spawanych płyt ze stali pancernej. Te z przodu są grube na 102 mm i bardzo mocno nachylone, co utrudnia pociskowi dobre trafienie. Na boku są standardowo cieńsze (od 15 do 79 mm), a na tyle i dnie od 20 do 46 mm. Wieża pancerna ma postać jednorodnego odlewu z 242 mm opancerzenia z przodu, 153 mm z boku i 97 mm z tyłu. Wersja T-62MW dodała do tego pancerz reaktywny Kontakt-1. 

Co warto wiedzieć i pamiętać o T-62?

Dla radzieckiego wojska T-62 był zdecydowanie wyjątkowy. Był to nie tylko pierwszy czołg II generacji, który stał się chwilowo tym „podstawowym”, ale też pierwszy z gładkolufową, a nie gwintowaną lufą. Dla przypomnienia, różnica między tymi dwoma lufami sprowadza się do ich wnętrza i tego, że drugi rodzaj nadaje pociskowi ruch obrotowy, aby zwiększyć jego celność, a ten pierwszy (obecnie uznawany za nowoczesny) wykorzystuje do tego pociski z płetwami na tyle. 

Czytaj też: Czym jest Iris-T SLM? Opisujemy pierwszy „przełomowy” sprzęt wojskowy dla Ukrainy od Niemiec

Z dzisiejszego punktu widzenia T-62 jest też wyjątkowy za sprawą zupełnego braku systemu automatycznego ładowania działa. Ten jest już powszechny od dekad (od T-72) w radzieckich i rosyjskich projektach czołgów, co pozwala m.in. ograniczyć wspomnianą załogę do trzech osób obsługujących czołg (kierowcy, dowódcy i strzelca) przez pozbycie się ładowniczego.