Myśliwiec, niszczyciel, okręt podwodny, Marynarka USA

Najbardziej niszczycielskie okręty świata. Oto trzech kandydatów

Ile pytań o „najpotężniejsze okręty na świecie” tyle odpowiedzi. Trudno bowiem sklasyfikować tak skomplikowane i złożone sprzęty, których skuteczność określają nie tylko rodzaje broni, ale też poziom zaawansowania całej masy systemów pokładowych – od centrum dowodzenia po radary wszelkiego rodzaju i na napędzie kończąc. Świetnym tego przykładem jest niegdysiejszy klejnot rosyjskiej Floty Czarnomorskiej – krążownik Moskwa. Dlaczego? Bo teoretycznie był tym najbardziej zaawansowanym, a w praktyce… no cóż (więcej o tym przeczytacie w naszym artykule czy rosyjski krążownik Moskwa był potężny?). Poniżej poszliśmy więc w bardziej „surową” stronę, biorąc pod uwagę arsenał w myśl odpowiedzi na to, jakie są trzy najbardziej niszczycielskie okręty świata, pomijając te podwodne do odstraszania nuklearnego, choć finalnie i tak całe trio dotyczy tych podwodnych.

Najgroźniejsze okręty podwodne na świecie

Zanim jednak przejdziemy do trzech typów okrętów, które w kwestii arsenału możemy uznać za te najbardziej niebezpieczne na świecie, warto co nieco wyjaśnić. Jako że bierzemy pod uwagę bezpośrednią siłę ognia, patrząc na ilość, a nie jakość, musimy uznać, że każdy możliwy „slot” na torpedę lub pocisk jest zajęty. To może i jest nierealne w wielu przypadkach, ale takie uproszczenie stanowi najuczciwszy sposób porównania tego typu.

Hipersoniczny pocisk Rosji, 3M22 Cyrkon, Cyrkon

Poniższa klasyfikacja jest więc prosta w założeniach, bo za najbardziej zabójcze okręty uznajemy te, których łączna liczba wyrzutni, torped w „magazynie” oraz jakichkolwiek wyrzutni rakietowych przeznaczonych do wystrzeliwania pocisków przeciwokrętowych lub pocisków manewrujących do ataku lądowego jest najwyższa. Teoretycznie więc tego typu podejście do oceny ma sens, bo przekłada się to na szybkość i częstotliwość oddawanych ataków. Sprawa komplikuje się jednak wtedy, kiedy do mieszanki dodamy ogólną moc uderzeniową, celność i same możliwości każdego z pocisków i torped.

Amerykański Ohio SSGN to ciągle najbardziej niszczycielski okręt wojenny świata

Nie będziemy trzymać Was długo w niepewności. Obecnie to amerykańska marynarka ma na służbie najbardziej niszczycielski okręt wojenny świata w postaci okrętu typu Ohio z modernizacją SSGN. Ten dzierżący napęd atomowy okręt USS Ohio swoje życie rozpoczął wraz z kontraktem na jego stworzenie z 1974 roku, ale już pięć lat później zaliczył wodowanie, aby w 1981 roku wejść do służby.

Czytaj też: Opisujemy norweskie samobieżne haubice M109A3GN, które służą już Ukrainie

Ten dwukadłubowy, wypierający po zanurzeniu 18750 ton okręt podwodny o długości 170 metrów i szerokości 12,8 metra został wykonany ze stali HY-80. Napędza go atomowy reaktor atomowy S8G PWR o mocy 220 MW razem z dwoma turbinami. Dzięki temu napędowi USS Ohio rozpędza się ponoć aż do (nieoficjalnie) 46 km/h po zanurzeniu, posiada nieograniczony zasięg, ale na misję ze swoją 155-osobową załogą może tylko się udać przez około 60 dni przy odpowiednich zapasach jedzenia. Może z kolei zejść na przynajmniej 240 metrów głębokości. 

Dlaczego USS Ohio został uznany za najgroźniejszy okręt podwodny na świecie? Wszystko dzięki modernizacji SSGN. Początkowo okręt ten dzierżył pociski balistyczne, ale w 2006 roku przerobiono go w ramach modernizacji SSGN tak bardzo, że przyjął na swój pokład łącznie 154 pociski manewrujące UGM-109 Tomahawk w ramach 22 wyrzutni z 7 pociskami każda. Poza tym typ Ohio SSGN posiada również aż cztery wyrzutnie torped 533 mm z dostępem do 18 kompatybilnych torped. To właśnie zapewniło mu ponad dwukrotną przewagę nad innymi okrętami na świecie. 

Okręty Projekt 885M znane także jako Jasień-M i Severodvinsk-II

Na drugim miejscu znajdują się zdecydowanie okręty podwodne typu Severodvinsk (to nazwa NATO), a dokładniej mówiąc Projekt 885-M „Ash” Jasień-M na służbie od 2013 roku. Obecnie Rosja ma na wyposażeniu trzy okręty tego typu w postaci K-560 (Sewerodwińsk), K-561 (Kazań) oraz K-573 (Nowosybirsk). Te mierzą 130 metrów długości oraz 13 metrów szerokości, a za ich napęd odpowiada nuklearny reaktor wodny ciśnieniowy dokładnie tak jak w przypadku Ohio. 

Czytaj też: Opisujemy potężne haubice FH70, bo nie tylko M777 służą w Ukrainie

Moc tego reaktora jest wprawdzie niższa (200 MW), ale poza tym najważniejsze jego cechy nadal obejmują nielimitowany zasięg i możliwość przebywania na misji przez nieograniczony (określany przez zapasy) czas. Ten okręt z racji swojego dosyć nowoczesnego i zaawansowanego projektu, może zejść na głębokość całych 450 metrów i płynąć maksymalnie 65 km/h pod wodą. 

Po stronie arsenału Jasień-M ma dostęp do pocisków przeciwlotniczych Igła-M, 10 wyrzutni torped 533 mm z 30 torpedami w magazynie oraz ośmiu pionowych wyrzutni pocisków manewrujących. Do nich są przeznaczone po cztery pociski Oniks lub Kalibr. Łącznie więc „siła bojowa” rosyjskich Jasień-M sięga „ocenie” 72, co nie wypada najlepiej na tle opisywanego wcześniej typu Ohio SSGN, którego „ocena” sięga 176. 

Rosja po raz drugi, czyli projekt 949A Antiej, zwany też mianem Oskar II

W przypadku tego okrętu podwodnego musimy cofnąć się w czasie i to nawet w myśl zaawansowania technologicznego. Okręty Projektu 949A będące na służbie rosyjskiej marynarki od 1980 roku mogą pochwalić się wypornością rzędu 19400 ton po zanurzeniu swojego 154-metrowego kadłuba o szerokości 18,2 metra. To może przecinać oceaniczną toń z prędkością do 59 km/h za sprawą nie jednego, a pary reaktorów jądrowych OK-650V o mocy 190 MW, które zasilają dwie turbiny parowe.

Okręty Oskar II mogą schodzić na głębokość 830 metrów, a na misji jednorazowo wytrzymają do 120 dni z 107-osobową załogą. Ostatnie miejsce na podium zapewniło im z kolei 6 wyrzutni torped 533 mm, które czekają na przyjęcie łącznie 22 torped oczekujących w magazynie na własną kolej oraz 24 pociski manewrujące P-700 Granit w pionowych wyrzutniach (VLS). Stąd łączna „ocena” rzędu 50. 

Czytaj też: Opisujemy czeskie RM-70 Vampire, czyli wieloprowadnicowe Wampiry używane w Ukrainie

Te ostatnie Rosja będzie jednak mogła zamienić na cztery „przerażające Posejdony”, czyli wyjątkowo paskudnie zapowiadane drony podwodne z 100-megatonowymi głowicami nuklearnymi. Warto też wspomnieć o tym, że obecnie dwa z pięciu aktywnych okrętów typu Oskar II są poddawane modernizacji do projektu 949AM, który wymieni pociski Granit na 72 nowszych pocisków Kalibr lub Oniks.