Marynarka wojenna Niemiec wyłożyła karty na stół. Zapowiedziała rewolucję, o której Polska może marzyć

Niewiele dzieje się w zakresie polskiej floty, pomijając m.in. aktualnie rozwijany program Miecznik, co nie wypada najlepiej na tle trwającej od lat rewolucji marynarek wojennych oraz flot powietrznych. Zwykle wspominało się o nich głównie w kontekście Stanów Zjednoczonych, Chin i Rosji, ale inne kraje również nie są ślepe na to, jak rozwinęła się technologia sprzętów bezzałogowych, czego świetnym przykładem jest teraz marynarka wojenna Niemiec.
Marynarka wojenna Niemiec
Marynarka wojenna Niemiec

Do 2035 roku marynarka wojenna Niemiec zmieni się nie do poznania. Wzięła drony i nowe okręty na celownik

Niemiecka marynarka wojenna opublikowała właśnie dokument, w którym to nakreśliła swoje nowe podejście aż do 2035 roku (i później). Co wyróżnia się w tych planach? Przede wszystkim duży nacisk na systemy bezzałogowe, które to mają być dla niemieckiej marynarki kluczem do “wysoce usieciowionych i zintegrowanych” sił, które mogą działać we wszystkich domenach i radzić sobie z różnymi zagrożeniami. 

Czytaj też: Projekt MUTANT odmieni powietrzne potyczki. Nowe pociski USA będą jeszcze celniejsze

W celu realizacji tego celu marynarka wojenna Niemiec planuje pozyskać ponad 100 bezzałogowych systemów powietrznych (UAV) różnych typów i rozmiarów, które obejmą drony wszelakiej maści – od stałopłatowych po wirnikowe i na hybrydowych kończąc. Nie będą to jednocześnie zwyczajne UAV, a te wyspecjalizowane w konkretnych zadaniach. Niektóre z nich będą uzbrojone w rakiety lub torpedy, inne zapewnią zdolności w zakresie wywiadu, obserwacji oraz rozpoznania, a jeszcze inne będą realizować misje obejmujące wojnę elektroniczną. 

Czytaj też: Tajny plan lotnictwa USA wyszedł na jaw. W powietrzu zaroi się od zaawansowanych maszyn

Marynarka naszego zachodniego sąsiada zamierza również opracować i pozyskać nawodne i podwodne drony, które będą wykorzystywane nie tylko do wspomnianych zastosowań, bo będą przy tym mają realizować zadania przeciwminowe, logistyczne i wspomagać pozostałą część floty w zwalczaniu podwodnych okrętów wroga. Uzupełnią tym samym okręty załogowe, takie jak fregaty, korwety, okręty podwodne i trałowce. Niemieccy specjaliści będą też inwestować i rozwijać nowe technologie, które obejmą sztuczną inteligencję, komputery kwantowe, broń hipersoniczną i laserową, a nawet sposoby realizowania cyberwojen. 

Skąd tak ogromne zmiany? W dokumencie stwierdzono, że są one konieczne, jako że niemiecka marynarka wojenna stoi w obliczu złożonego i dynamicznego środowiska bezpieczeństwa, które wymaga elastycznych i adaptacyjnych sił, mogących działać w wielu domenach. Bezzałogowce różnego typu wpisują się idealnie w ten schemat i mogą zmienić wiele w ewentualnej wojnie przyszłości, do której (miejmy nadzieje) nigdy nie dojdzie. 

Czytaj też: Przed tymi pociskami USA ma drżeć świat. Właśnie przetestowano ich podstawę

Plany polskiej marynarki wypadają jednocześnie niespecjalnie obiecująco na tle zapowiedzianych wysiłków Niemiec, ale trudno się temu dziwić. Nasz kraj skupia się raczej na siłach lądowych i daleko mu do przemysłu zbrojeniowego na poziomi Niemiec oraz samych funduszy, które możemy przeznaczyć na rozwój różnych domen wojska. Najważniejsze aktualne projekty modernizacji floty polskiej marynarki obejmują wspomniany program Miecznik, jak również Orka (dotyczy nowych okrętów podwodnych), Czapla (20 nowych okrętów patrolowych i trałowców) i Harpia (kilkunastu samolotów patrolowo-rozpoznawczych).