Tanio to już było. PS5 drożeje w Polsce!

„Poczekam ponad 4 lata od premiery, wtedy na pewno kupię tę konsolę taniej” — to zdanie ma sporo sensu i faktycznie tak to powinno działać. Cóż… nie w przypadku PlayStation 5 w naszym kraju. Sony właśnie ogłosiło, że ceny konsoli obecnej generacji rosną w kilku regionach. Wzrost cen nie jest identyczny w przypadku wszystkich modeli konsoli i krajów; zależy to od regionu i wersji PS5. Pewne jednak jest to, że w Polsce również będziemy musieli sięgnąć głębiej do kieszeni.
Fot. Arkadiusz Dziermański

Fot. Arkadiusz Dziermański

Sony oficjalnie podnosi ceny PlayStation 5

W obliczu trudnych warunków ekonomicznych, w tym wysokiej inflacji i wahań kursów walut, SIE podjęła trudną decyzję o podniesieniu rekomendowanej ceny detalicznej (RRP) konsoli PlayStation 5 na wybranych rynkach w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce (EMEA), Australii i Nowej Zelandii.

– czytamy w oficjalnym ogłoszeniu Sony Interactive Entertainment. Zaktualizowane ceny detaliczne PS5 obowiązują od 14 kwietnia, czyli od… teraz. O ile więcej będziemy musieli zapłacić?

Czytaj też: Marathon powraca. Protoplasta Halo z Macintosha znów w grze

W Polsce zapłacimy więcej za konsolę, ale i tak mamy nieco „szczęścia”

W Europie i Wielkiej Brytanii najnowsza konsola firmy z Kraju Kwitnącej Wiśni podrożała dość odczuwalnie, ale — co ciekawe — skok cen dotknął wyłącznie wersję Digital Edition. W UK mówimy o wzroście na poziomie 40 funtów, a w strefie euro o 50 euro, co oznacza, że obecnie trzeba zapłacić odpowiednio 429,99 funtów lub 499,99 euro za konsolę bez napędu. Taka zmiana powinna oznaczać dla polskich graczy wzrost ceny o około 200 zł, chociaż może się okazać, że będzie to nawet więcej.

Czytaj też: Recenzja Xenoblade Chronicles X: Definitive Edition. Nintendo odpala petardę na do widzenia

Wystarczy spojrzeć na ceny z premiery, by zrozumieć, jak duża jest skala obecnych podwyżek. W Europie i Wielkiej Brytanii model PS5 bez napędu optycznego kosztuje dziś aż o 100 euro lub 70 funtów więcej niż w dniu debiutu — kiedy to można go było kupić za odpowiednio 400 euro lub 360 funtów. To znaczący skok, biorąc pod uwagę, że nie mówimy o nowym modelu z dodatkowymi funkcjami, a o tej samej konsoli, która zadebiutowała w 2020 roku; niemal 5 lat temu.

Co ciekawe, podwyżki są bardzo selektywne i nie wszędzie obejmują ten sam sprzęt. Podczas gdy w Europie i Wielkiej Brytanii cena klasycznej wersji z napędem pozostaje bez zmian (co spotkało się ze sporym i słusznym niezrozumieniem wśród graczy), w Australii, Nowej Zelandii, na Bliskim Wschodzie i w Afryce wzrosty dotknęły już obu wariantów konsoli.

W Australii standardowa PS5 zdrożała o 80 dolarów australijskich względem ceny premierowej (z 750 do 830 AUD), a edycja cyfrowa aż o 150 dolarów (z 600 do 750 AUD). Jeszcze mocniejszy wzrost odczuli gracze z Nowej Zelandii — tam klasyczny model PS5 kosztuje teraz o 130 dolarów nowozelandzkich więcej niż wcześniej (z 820 do 950 NZD), a Digital Edition podrożała aż o 210 NZD — z poziomu 650 do 860 NZD.

Czytaj też: Tencent przejmuje kontrolę nad hitami Ubisoftu? Wielka zmiana w branży gier

Tanio… w sumie nigdy nie było, ale jest tylko coraz drożej. Okazuje się, że nierówna walka z pre-orderami i scalperami pod koniec 2020 roku była warta świeczki.

Źródło: PlayStation Blog

Kacper CembrowskiK
Napisane przez

Kacper Cembrowski

Szef działu wideo
Dziennikarz z wykształcenia, ale przede wszystkim z pasji i wyboru. Zacząłem pisać do internetu w wieku 15 lat — od branży gamingowej płynnie przeszedłem do nowych technologii, z czasem poszerzając je także o motoryzację. Po drodze zacząłem również coraz częściej stawać przed kamerą i za nią. Na co dzień zajmuję się tworzeniem i rozwijaniem treści technologicznych w wielu formach. Piszę artykuły, recenzje, felietony i scenariusze, nagrywam oraz montuję materiały wideo, prowadzę wywiady i realizuję formaty wideo oraz podcastowe. Równolegle rozwijam projekty w mediach społecznościowych. Regularnie relacjonuję najważniejsze targi technologiczne i motoryzacyjne na całym świecie, testuję najnowszy sprzęt oraz samochody, a także pracuję przy współpracach komercyjnych z markami i uczestniczę w procesach sprzedażowych oraz projektowych związanych z mediami i content marketingiem. Od 2020 roku prowadzę również własny podcast. Praca z mikrofonem i kamerą jest dla mnie naturalnym przedłużeniem dziennikarstwa — pozwala opowiadać o świecie nowych technologii, motoryzacji i współczesnej kultury w bardziej bezpośredni sposób. Fascynuje mnie technologia w każdej postaci — szczególnie ta nowoczesna, choć retro sprzęty mają w moim sercu specjalne miejsce (transparentne obudowy zawsze wygrywają). Uwielbiam japońską (pop)kulturę, katalońską piłkę nożną, sprzęty z Cupertino, samochody elektryczne (i najlepiej ze stali nierdzewnej), minimalistyczny design, dystopijny streetwear i anti-fashion, a muzyka towarzyszy mi całą dobę. Najlepiej czuję się w studiu nagraniowym, na planie wideo albo w samolocie.