
Sieci społecznościowe tylko od 15. roku życia. Francja działa szybko i stanowczo

Dostęp do usługi sieci społecznej świadczonej przez platformę online jest zabroniony dla osób poniżej 15 roku życia – brzmią nowe przepisy zatwierdzone przez francuskie Zgromadzenie Narodowe i zaczną obowiązywać od 1 września 2026 roku. Szybko, choć prezydent Macron chciał, aby zmiany zaczęły obowiązywać jeszcze szybciej.
Przepisy nie precyzują z nazwy, o jakie platformy społecznościowe chodzi. Mówią za to, czym jest platforma społecznościowa. Jej głównym lub znaczącym celem jest umożliwienie interakcji społecznej online, użytkownicy mogą na niej wchodzi w interakcje z innymi użytkownikami oraz mogą publikować na niej treści. Lista platform zostanie podana w dekrecie, po zasięgnięciu opinii ARCOM, lokalnego organu regulacyjnego. W zasadzie niemal pewne jest, że zakaz obejmie serwisy Meta, TikToka, Snapchata, X-a, YouTube’a, Reddita, Twitcha oraz Kicka.
Zakaz nie obejmie komunikatorów, ale ich działanie ma zostać ograniczone. Mowa tu o Messengerze czy WhatsAppie, a przepisy mogą dosięgnąć też gry online, o ile będą one stwarzać udokumentowane ryzyko. Póki co gry online z funkcjami społecznościowymi są z zakazów wyłączone.
Platformy objęte przepisami będą musiały na własną rękę stworzyć metody weryfikacji wieku. Dostępne muszą być co najmniej dwie metody, w tym jedna w systemie podwójnej anonimowości, czyli platforma nie wie, jaki dokument został przedstawiony, a weryfikator nie wie, jakiej platformy dotyczy weryfikacja. Honorowane będą dokumenty tożsamości, estymacja wieku przez AI na podstawie zdjęcia, weryfikacja głosowa, dane bankowe lub kombinacja różnych metod. Nie wystarczy samoocena (w stylu potwierdzam, że mam więcej niż 15 lat…) oraz zgoda rodziców, choć może być użyta jako uzupełnienie weryfikacji.
Weryfikacja wieku ma być zewnętrzna, czyli nie może być przeprowadzana przez pracowników platform. Ma być objęta ochroną przed wszelkiego rodzaju deepfake’ami, zbierać minimalne ilości danych, a cały system ma być przejrzysty i jasno wyjaśniać poziom ochrony danych użytkowników.
Oczywiście przewidziano też kary, ale wyłącznie dla platform. Nie będą nimi objęci użytkownicy, w tym rodzice. Kary mogą wynieść do 3% rocznego obrotu platformy, co w przypadku Mety może sięgnąć 4,2 mld dolarów.
Od 1 września zacznie obowiązywać zakaz rejestracji nowych użytkowników poniżej 15. roku życia na platformach społecznościowych. Do 31 grudnia platformy mają obowiązek dezaktywacji wszystkich kont użytkowników poniżej 15. roku życia, które były zarejestrowane do 1 września, a od 1 stycznia 2027 roku platformy mają mieć zweryfikowany wiek wszystkich użytkowników.
Dodatkowo przepisy rozszerzają zakaz korzystania z telefonów komórkowych w szkołach, dodając do niego licea. Aktualnie zakazem objęte są szkoły dla dzieci w wieku 11-15 lat, co możemy nazwać odpowiednikiem gimnazjum. Szkoły będą jednak mogły pozwolić na korzystanie z telefonów w wewnętrznych regulaminach.
Czytaj też: OpenAI chce zrewolucjonizować naukę tak, jak zmieniło programowanie. Prism ma to umożliwić
Francja chce porzucić Microsoft. Cyfrowa suwerenność będzie trudna do wprowadzenia

Francja idzie jeszcze dalej i chce uniezależnić się od oprogramowania Microsoftu, a tym samym zależności od Stanów Zjednoczonych.
Ustawa zaprezentowana 27 stycznia 2025 roku zakłada, że od 2027 roku administracja państwowa przestanie korzystać z Microsoft Teams, zastępując go aplikacją Visio. To francuskie rozwiązanie typu open-source, które już teraz potrafi obsługiwać konferencje z udziałem do 500 uczestników, nagrywać sesje, a wdrażana jest również transkrypcja i napisy tworzone przez AI (mają być dostępne od czerwca 2026 roku).
Visio już teraz jest w użyciu, bo pilotażowe wdrożenie obejmujące 40 000 pracowników trwa od ponad roku. W marcu 2026 roku dołączy do nich kolejne 34 000 pracowników Narodowego Centrum Badań Naukowych. Docelowo z aplikacji mają korzystać wszyscy urzędnicy państwowi, których liczba ma wynosić 200 000 osób.
To tylko pierwszy krok, bo w II połowie roku mają pojawić się kolejne plany dotyczące zastępowania innych aplikacji biurowych. Chodzi o zastąpienie Gmaila, Slacka oraz całego pakietu Microsoft365. Równolegle działają też pilotaże lokalne. Lyon idzie aktualnie jeszcze dalej i chce całkowicie zastąpić Windowsa Linuxem.
Po co te zmiany? Z jednej strony chodzi o oszczędności, ale z drugiej i przede wszystkim chodzi o suwerenność cyfrową. Francja, jak i cała Unia Europejska obawiają się kontroli USA nad danymi publicznymi państw Europy oraz wpływu administracji niestabilnego Donalda Trumpa na dostęp do danych. Co jest pięknym paradoksem, bo obecnie Europa boi się tego, o czym usilnie alarmowały ją Stany Zjednoczone w kontekście Chin.
Czytaj też: Producenci smartfonów mają nowy trend. Tego się w 2026 roku nie spodziewałem
Polska chce tego samego. Przynajmniej tak mówią politycy. Jak ładnie mówią!

W Polsce jesteśmy najbliżej wprowadzenia zakazu korzystania z platform społecznościowych przez osoby do 16. roku życia. Czy 15. roku życia? No właśnie, już na starcie mamy rozbieżności. O 16. roku życia mówiło na początku stycznia Ministerstwo Cyfryzacji, a system weryfikacji oparty na portfelu cyfrowej tożsamości ma działać w bliżej nieokreślonym momencie 2026 roku.
Z drugiej strony mamy projekt ustawy Barbary Nowackiej i Romana Giertycha, który mówi o 15. roku życia. Sam projekt ma być gotowy do końca lutego 2026 roku i podobnie jak we Francji, cała odpowiedzialność weryfikacji wieku ma stać po stronie platform społecznościowych.
Jeśli chodzi o suwerenność cyfrową, to takowa nie istnieje. W marcu 2025 roku Polska podpisała wieloletni kontakt z Microsoftem na dostawy Windowsa, Microsoft365 oraz Azure dla administracji państwowej o wartości ok 700 mln dolarów. Dodajmy do tego, że 99% wszystkich przetargów na oprogramowanie biurowe w Polsce jest konstruowana tak, aby jedynym słusznym zwycięzcą było oprogramowanie Microsoftu.
Czytaj też: Test Huawei FreeClip 2 – nieziemsko wygodne, ale co z jakością dźwięku?
Czy zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez małoletnich i suwerenność cyfrowa w ogóle mają w Polsce szansę powodzenia?

Trudno jest mówić o tych tematach bez wchodzenia w politykę i ocenę działalności polityków. Bo to ich działalność będzie tutaj kluczowa i niestety wydaje mi się, że jesteśmy w głębokim lesie.
Projekt ustawy dotyczący korzystania z mediów społecznościowych przez osoby do 15. roku życia powinien powstać. Złośliwie powiem, że to ogromna szansa dla Romana Giertycha, który w ciągu 20 lat może solidnie podpaść młodzieży już drugi raz. Jednemu pokoleniu mieszał w lekturach i wprowadził mundurki do szkół, drugiemu zabierze TikToka. Niemniej, jak mało kto ma potwierdzoną skuteczność w zachodzeniu młodzieży za skórę i pomimo tej złośliwości bardzo mu w tym temacie kibicuję.
Problem dostępu małoletnich do serwisów społecznościowych jest w Polsce duży. Według danych Gemiusa za II kwartał 2025 roku 58% dzieci w wieku 7-12 lat korzysta z mediów społecznościowych. Czyli 1,4 mln dzieci, które według regulaminów platform nie powinny z nich korzystać. Według raportu NASK Nastolatki 3.0, jeden nastolatek ma średnio sześć kont w serwisach społecznościowych. Wszyscy oni są narażeni na hurtowe ilości fałszywych treści i zmanipulowanego przekazu, który wylewa się z fatalnie administrowanych serwisów społecznościowych. Na których nie brakuje też treści zwyczajnie nieodpowiednich dla dzieci i młodzieży, z pornografią na czele.
O ile ustawa, jeśli powstanie, bez problemu przeszłaby przez Sejm, tak w czasach Wiecznego Weta… nic nie jest pewne. Na prawicy mogą pojawić się głosy o wprowadzeniu cenzury czy zamordystycznych ograniczeń. Fakt, że taki zakaz znacznie uszczupliłby liczbę zwolenników Konfederacji. Byłoby to też uderzenie w amerykańskich właścicieli platform społecznościowych, co też mogłoby zostać źle odebrane w poddańczo nastawionym wobec USA Pałacu Prezydenckim.
O suwerenności cyfrowej w zasadzie nie mamy co rozmawiać. Z jednej strony – patrz wyżej na ostatnie zdanie. Z drugiej – sprawczość to ostatnie, o co można posądzać obecne Ministerstwo Cyfryzacji. Jest też jeszcze trzeci aspekt. Zadajmy sobie pytanie – czy wyobrażamy sobie, że cała administracja państwowa przestaje korzystać z oprogramowania, do którego jest przyzwyczajona i którego została nauczona i uczy się nowych programów? To byłby istny armagedon, który mógłby skutkować całkowitym paraliżem kraju. A nie zapominajmy, że Polska urzędnikami stoi, a ich liczba to niechlubna unijna czołówka pod tym względem. Zwyczajnie nie wyobrażam sobie, że takie przedsięwzięcie mogłoby się w Polsce udać. A jeśli już, byłby to mozolny, wieloetapowy i wieloletni proces okupiony potem i łzami.
Chciałbym się mylić, ale w myśl zasady – nie można mieć wszystkiego, obyśmy dobrze zaczęli i faktycznie zrobili przynajmniej porządek z dostępem małoletnich do serwisów społecznościowych. A jeśli udałoby się to zrobić, to rzut beretem byłoby ograniczenie dostępu do serwisów pornograficznych, które mogłoby działać na identycznych zasadach. Tylko spokojnie, powoli, nie wszystko na raz. Niech najpierw uda się zrobić przynajmniej jedną rzecz.