
Zaczęło się od dwóch monitorów. Momentami nawet trzech
Przez długie lata początków pracy w Internecie korzystałem wyłącznie z ekranu laptopa. Początkowo było to 17 cali w pancernej obudowie, później bardziej kompaktowe 14 cali. Czy było to wygodne? Ani trochę, ale przez długi czas pracowałem gdzie popadnie, bez biurka, więc na dobrą sprawę nawet nie miałem gdzie postawić monitor.

Z monitora korzystałem w drugiej pracy, ale z komputerem stacjonarnym. Początkowo był to jeszcze 17-calowy ekran kwadratowy (tak, jestem tak stary), a później 21-calowy monitor o proporcjach 16:9. Co względem mojej drugiej pracy nie robiło dużej różnicy, bo choć przekątna ekranu była wyższa, to rozdzielczość FullHD pozwalała zmieścić na nim tyle samo treści. Tyle tylko, że były one większe.
Zmiana obowiązków z czasem dorzuciła mi na biurko drugi monitor (2x 24 cale) i wtedy pierwszy raz zobaczyłem, jak może wyglądać komfort pracy. Moje obowiązki, czy to redakcyjne, czy w drugiej pracy wymagały do pracy wielu okien. W jednym rozmowa z klientem, w drugim jego konto, w trzecim szukanie rozwiązania problemu. Był też okres, kiedy korzystałem z trzeciego ekranu ustawionego w pionie, co pozwalało mi zmieścić na nim całą, specyficzną aplikację, bez konieczności przewijania. Podobnie w pracy redakcyjnej – w jednym oknie piszę tekst, w drugim mam źródło, a w kolejnych… kolejne. To było coś, czego potrzebowałem.
Czytaj też: Najlepsze technologiczne zakupy w 2025 roku. Trafiłem kilka perełek!
Z MacBookiem zacząłem inaczej korzystać z szerokiego ekranu

Co mówią nam proporcje ekranu? W przypadku wyświetlaczy 21:9 jest to 1,5 ekranu o klasycznych proporcjach 16:9. Przy 32:9 mówimy o obrazie składającym się z dwóch połączonych monitorów. Jak przełożyć to na okna? Zawsze wychodzę z założenia, że na ekranie 16:9 można śmiało i komfortowo uruchomić obok siebie dwa okna aplikacji. Większość programów biurowych czy działań w przeglądarce pozwala na wygodne użytkowanie w takim układzie.
Z prostej matematyki wynika, że na ekranie o proporcjach 21:9 możemy wygodnie używać z trzech tego typu aplikacji, a na 32:9 czterech. Rzadko kiedy z tylu korzystałem, zazwyczaj używałem trzech, a Windows dodatkowo sam pozwala wygodnie rozmieścić okna właśnie w podziale ekranu na trzy części. I tak, na Windowsie korzystałem głównie z trzech okien programów ułożonych obok siebie na pełnym ekranie. Choć oczywiście można to rozłożyć na dowolne inne sposoby.

W MacOS jest inaczej. Sam system jest zaprojektowany do nieco innego użytkowania niż Windows. Głównie są to pojedyncze aplikacje, więc komputery Apple skupiają się na pełnoekranowym użytkowaniu jednego programu. A jeśli chcemy mieć ich więcej, to domyślnie możemy je rozdzielić na dwa okna. Tak, jest podział na trzy lub cztery, ale w przeciwieństwie do Windowsa to nie są trzy lub cztery obok siebie, a jedno pionowo z lewej i dwa z prawej (jedno nad drugim) lub dwa okna poziomow obok siebie na górze i dwie na dole.

Z czego to wynika? Apple nie ma w swojej ofercie ekranów o panoramicznych proporcjach. Studio Display, ekrany MacBooków i iMaców to proporcje 16:9 i Apple nie przejmuje się sprzętem firm trzecich. Dostosowuje interfejs systemu do własnych produktów. Tak, można to zmienić dodatkowym oprogramowaniem, niemniej domyślnie MacOS na tle Windowsa bardzo słabo radzi sobie ze skalowaniem okien aplikacji używanych obok siebie. Co z czasem zmieniło moją pracę i przestałem korzystać z aplikacji na pełnym, podzielonym ekranie. Mam jest rozłożone obok siebie, często w różnych rozmiarach i tutaj MacOS świetnie współpracuje z dużym ekranem o proporcjach 32:9. Mam przed sobą wielką przestrzeń roboczą, na której rozkładam narzędzia niezbędne do pracy i mogę w dowolnej chwili do nich sięgać.
Czytaj też: Test Oppo Reno15 Pro – tak dobrego Reno nie było już dawno. Czy przekonał mnie do siebie?
Kiedy szeroki ekran jest dobrym, a kiedy złym wyborem?

Mamy już wyjaśnioną kwestią pracy na wielu oknach aplikacji. Do tego szeroki monitor sprawdza się idealnie i tu nie mamy o czym dyskutować. Co z innymi zastosowaniami?
Przeciwnicy ekranów o proporcjach 32:9 często jako argument podają ich wysokość. Tak, to nie są wysokie ekrany i w pionie mieszczą tylko 1080 pikseli, czyli dokładnie tyle samo, ile klasyczne ekrany 16:9. Są zastosowania, w których tego typu monitory się nie sprawdzą. Nie jest to na pewno sprzęt dla programistów, którzy do pracy potrzebują widzieć wiele linii kodu. Podobnie w przypadku arkuszy kalkulacyjnych. Excele są raczej długie, niż szerokie, więc tutaj też przestrzeń robocza w pionie może być zbyt mała. Podobnie wygląda to w przypadku pracy na wielu dokumentach, choć tutaj na upartego ich kolejne strony można umieszczać obok siebie.

Edycja filmów… tu zdania są podzielone. Z jednej strony mamy bardzo wygodny wygląda timeline’u. Z drugiej przeglądanie efektów czy część z podglądem są mniejsze. Osobiście jednak bardzo wygodnie montuje mi się właśnie przy proporcjach 32:9. Tu na pewno wiele zależy od specyfiki pracy. Mój timeline nie jest przesadnie rozbudowany, ma nie więcej niż 3-4 warstwy, więc bez problemu się z nim mieszczę. Przy bardziej rozbudowanych produkcjach tego miejsca w pionie może brakować.

Jeśli chodzi o edycję zdjęć to ponownie – to zależy. Przede wszystkim znalezienie panoramicznego ekranu o jakości pozwalającej na edycję zdjęć nie jest proste. 10-bitową paletę kolorów znajdziemy głównie w droższych modelach OLED. Do tego są to głównie ekrany zakrzywione. Płaskich jest na lekarstwo. Przy proporcjach 21:9 są to np. ASUS ProArt PA348CGV lub LG 34UN880, o 32:9 można zapomnieć, ewentualnie za granicą trzeba szukać czegoś pokroju Sceptre E448B-FSN168. Zakrzywiony ekran oczywiście zaburzy nam proporcje, ale można sobie z tym poradzić. Raz, że są ekrany o mniejszym zakrzywieniu (przykładowo 1500R przy proporcjach 32:9), a dwa, że mało kto do edycji używałby pełnego ekranu. Więc wracając do początku akapitu – można edytować zdjęcia, można to robić wygodnie, o ile robimy to w oknie i znajdziemy odpowiednio dobry ekran.
Szerokie monitory nie nadają się do filmów. Serwisy streamingowe wyświetlają je w proporcjach 16:9, więc po bokach mamy czarne pasy, co zmniejsza roboczą przekątną do okolic 30 cali. Do oglądania z bliska – jak najbardziej, ale dużego ekranu tutaj mieć nie będziemy.

Gry to już czysta poezja, choć wymagają przyzwyczajenia. Przede wszystkim widzimy więcej. Pole widzenia jest ogromne i uwierzcie mi, że jak później zobaczycie tę samą grę na ekranie 16:9 to pierwsze co zrobicie, to będzie szukanie zwiększenia pola widzenia w Ustawieniach. Przyzwyczajenia wymagają przede wszystkim dynamiczne strzelanki. Elementy interfejsu są umieszczone zazwyczaj w rogach. Jak mapa, pasek życia, informacja o amunicji, pasek przeładowania w serii Gears of War… To powoduje, że musimy uciec wzrokiem dosyć daleko w bok, żeby te informacje zobaczyć. Naprawdę da się z tym żyć. Gry strategiczne to już kompletnie inny świat. Macie przed oczami ogromną mapę i można się tu poczuć, jak w wielkim centrum sterowania.
Czytaj też: Zegarki hybrydowe – zapomniana technologia, która przegrała ze smartwatchami
Szerokie ekrany nie są dla każdego. Jeśli trafią w Twoje wymagania – do droga w jedną stronę

Podobnie jak wiele innych rzeczy, szerokie monitory sprawdzą się w konkretnych zastosowaniach. W jednej bardziej, w innych mniej, a w jeszcze innych będą bardzo złym wyborem. Dlatego warto dobierać je według własnych preferencji i do konkretnych zastosowań oraz… wielkości biurka.

Duży monitor o proporcjach 16:9 będzie wyglądać bardzo źle na małym biurku. Przykładowo Asus ROG Swift OLED PG42UQ na małym blacie wyglądał u mnie dosłownie jak telewizor. Później miałem okazję używać go na biurku większym o co najmniej 1/3, korzystało mi się z niego o wiele lepiej. Kiedy w jego miejscu stanął ogromny Samsung Odyssey Neo G9 G95NC, który ma bardzo duży promień zakrzywienia – znów było źle. Ekran znajdował się za blisko i miałem wrażenie, że siedzę w nim, a nie przed nim. Niewiele mniejszy monitor, ale już o zakrzywieniu 1500R zamiast 1000R wyglądał w tym samym miejscu już o wiele lepiej. Warto o tym pamiętać, bo na mniejszym biurku większy ekran wcale nie jest dobrym wyborem.
Wybór monitora to złożona kwestia. Warto dopasować go do naszych potrzeb, wymagań oraz przestrzeni, w jakiej ma stanąć. Sam już wiem, że szerokie ekrany były w moim przypadku drogą w jedną stronę, z której nie ma już powrotu.