Zdradzili coś, co miało zostać tajemnicą? USA chronią myśliwiec F-47 jak tajemnicę państwową

W świecie wojskowego lotnictwa najciekawsze rzeczy rzadko wychodzą na jaw wprost i oficjalnie. Czasem nie ma konferencji, nie ma nowych zdjęć satelitarnych i nie ma nawet kontrolowanego przecieku. Jest za to film lub grafika komputerowa, które wystarczą, żeby ludzie zaczęli składać układankę z tego, co zwykle pozostaje poza zasięgiem ciekawskich. Tak właśnie wygląda ostatnie zamieszanie wokół F-47, czyli przyszłego myśliwca programu NGAD. Oficjalnie wiemy o nim jednak niewiele, bo projekt jest po prostu utajniony.
...

Gdy silnik staje się najważniejszą częścią historii

Tym razem wszystko sprowadza się do wideo opublikowanego w lutym 2026 roku przez firmę Pratt & Whitney w materiale o rozwoju adaptacyjnego silnika XA103. Skupia się on na cyfrowym projektowaniu, modelach, współpracy z dostawcami i skracaniu cyklu prac, czyli tematach nieco mało widowiskowych. Tyle tylko, że w tle pojawia się render myśliwca, który wygląda jak próba dopasowania “nowej generacji płatowca” do “nowej generacji napędu”.

Czytaj też: Venom zaskoczył. Zbudowali bezzałogowy samolot uderzeniowy w 71 dni

To nie jest przypadek, bo amerykańskie programy myśliwskie od lat pokazują, że napęd nie jest dodatkiem do kadłuba, tylko jednym z głównych ograniczeń projektowych. Ma to sens zwłaszcza dziś, a więc w momencie, gdy o przewadze decydują nie tylko prędkość i zwrotność, ale też zasięg, chłodzenie elektroniki, generowanie energii dla sensorów oraz zdolność działania w środowisku, gdzie przeciwnik ma zaawansowaną obronę przeciwlotniczą i własne środki walki radioelektronicznej.

Jeden kadr, który ma być przeciekiem co do myśliwca F-47

Szereg analiz wspomnianego nagrania skupia się na jednym z kadrów, który pokazuje myśliwiec w konfiguracji jednosiedzeniowej oraz dwusilnikowej bez klasycznego usterzenia pionowego, z trapezowym obrysem skrzydeł i canardami. Widać też elementy sugerujące nacisk na operacje dalekiego zasięgu, a w tym detale związane z tankowaniem w powietrzu. Ma to być jednak projekt poglądowy, a nie ujawnienie prawdziwego wyglądu F-47 i tu właśnie zaczyna się gra w interpretacje. Bo nawet jeśli render nie jest “tym” samolotem, to może być zbudowany na bazie założeń, które przynajmniej częściowo pokrywają się z wymaganiami Sił Powietrznych USA. Firmy zbrojeniowe często pokazują “koncepcje”, które mają brzmieć wiarygodnie, bo są wystarczająco podobne do kierunku rozwoju, by przekonać decydentów i opinię publiczną, ale jednocześnie na tyle ogólne, by nie zdradzić szczegółów.

Czytaj też: Okręty rodem z legend to już teraźniejszość. Niszczycielskie floty widmo nadchodzą

XA103 powstaje w ramach programu Next Generation Adaptive Propulsion (NGAP), w którym rywalizują Pratt & Whitney i GE Aerospace. Chodzi o napęd adaptacyjny – taki, który ma umieć przełączać się między trybem nastawionym na osiągi a trybem nastawionym na ekonomikę, zależnie od fazy lotu i potrzeb misji. Architektura takiego napędu ma zapewnić kombinację wydajności, przeżywalności oraz zapasów energii i możliwości odprowadzania ciepła dla systemów pokładowych. Co ważne, NGAP jest spadkobiercą doświadczeń z programu AETP, który celował w adaptacyjne jednostki napędowe jako potencjalne ulepszenie dla F-35, ale ostatecznie został wygaszony jako ścieżka modernizacji tej platformy. Technologie miały jednak nie zniknąć, a zasilić NGAP – już z myślą o samolocie 6. generacji.

Skala pieniędzy pokazuje, że to nie jest byle projekt. W styczniu 2025 roku ogłoszono bowiem podniesienie pułapu kontraktów dla obu producentów do 3,5 mld dolarów amerykańskich każdy, czyli łącznie 7 mld dolarów na prace prototypowe i pokrewne działania.

Myśliwiec F-47 w szczegółach. Co wiemy oficjalnie?

Sam F-47 dostał zielone światło formalnie 21 marca 2025 roku, a więc w momencie, gdy Departament Sił Powietrznych USA ogłosił przyznanie Boeingowi kontraktu EMD (Engineering and Manufacturing Development) dla “NGAD Platform – F-47”. W lutym 2026 roku Air & Space Forces Magazine cytował oficera odpowiedzialnego za program, podtrzymując harmonogram pierwszego lotu w 2028 roku. Ten sam tekst przypomina o promieniu bojowym przekraczającym 1000 mil morskich, czyli około 1852 km i prędkości powyżej Mach 2. W materiałach amerykańskiego lotnictwa miało też pojawiać się odniesienie do “ponad 2414 km/h”, ale pamiętajmy, że w praktyce Mach zależy od warunków atmosferycznych i wysokości.

Domniemany projekt NGAD firmy Lockheed Martin

Dlaczego to takie istotne? Bo ten jeden parametr tłumaczy sporą część filozofii projektu. W scenariuszu indo-pacyficznym problemem nie jest tylko walka powietrze-powietrze, ale sama specyfika teatru działań, która sumarycznie obejmuje odległości, bazowanie, tankowanie w powietrzu i narażenie tankowców. Tutaj właśnie wraca temat renderu z filmu o XA103. Jeśli ktoś projektuje samolot z myślą o zasięgu i “przetrwaniu” w strefie silnej obrony, to klasyczne kompromisy zaczynają wyglądać inaczej. Nacisk na gładkie, zintegrowane powierzchnie pod kątem obniżenia wykrywalności jest przewidywalny, ale samo pojawienie się canardów w takim układzie już nie, bo jest to element trudniejszy do pogodzenia z założeniami stealth, wymagający dopracowanej geometrii i sterowania.

Czytaj też: Cichy atak zamiast głośnej eksplozji. Nowy sposób paraliżowania wroga na wojnie

CCA (Collaborative Combat Aircraft)

Drugą warstwą NGAD jest to, że F-47 ma nie być samotnym myśliwcem w klasycznym sensie, tylko elementem “rodziny systemów”. W praktyce chodzi o założenie, że załogowa maszyna ma działać jako węzeł decyzyjny i sensoryczny, a obok niej pojawią się Collaborative Combat Aircraft, czyli bezzałogowce współpracujące, które mogą przenosić uzbrojenie, wykonywać rozpoznanie albo działać jako wabiki. To też tłumaczy, czemu w opowieści o “samolocie przyszłości” tak często wraca temat energii elektrycznej i chłodzenia. Jeśli platforma ma być węzłem sieci, to koszt energetyczny sensorów, łączności i przetwarzania rośnie, a to jest dokładnie ten obszar, w którym producenci silników próbują dziś sprzedawać przewagę adaptacyjnej architektury.

Czy to “prawdziwy” F-47 na nagraniu? Nie wiemy

Najsensowniejsza interpretacja nagrania jest taka, że wideo Pratt & Whitney nie ujawnia kształtu F-47, tylko pokazuje wiarygodnie wyglądającą koncepcję, która ma sprzedać historię o “silniku przyszłości”. Render jest więc tym samym poglądowy, a prawdziwy wygląd F-47 pozostaje nieznany. Jednocześnie to nie znaczy, że cały temat jest bezwartościowy. W programach myśliwców 6. generacji ich detale i tak zwykle wypływają okrężną drogą, bo przez wymagania, przez budżety, przez tempo prac czy też przez to, na co firmy kładą nacisk w oficjalnych materiałach. Dlatego nawet jeśli render jest tylko “ładną grafiką”, to mówi coś o priorytetach, które dziś uchodzą za najważniejsze, a sprowadzają się do zasięgu, energetyki, chłodzenia i sieciocentryczności. A jeśli F-47 ma wzbić się w powietrze w 2028 roku, to takie sygnały będą się pojawiać coraz częściej i to czasem w miejscach, w których nikt nie szukałby odpowiedzi.

Źródła: Air & Space Forces, Reuters, Defense News, RTX.com, The Aviationist