Bruksela bierze na celownik AI od Google. Android musi stać się bardziej gościnny

Unia Europejska nie zwalnia tempa w regulowaniu cyfrowych gigantów i tym razem rzuca wyzwanie Google w sferze, która definiuje obecną dekadę: sztucznej inteligencji. W poniedziałek Komisja Europejska przedstawiła listę oczekiwań, które mają zmusić system Android do pełnego otwarcia się na konkurencyjne usługi AI.
Google Gemini AI
Google Gemini AI

Bruksela chce, aby użytkownik miał prawo wyboru, która sztuczna inteligencja będzie zarządzać jego codziennymi zadaniami – od wysyłania maili po zamawianie jedzenia – bez faworyzowania natywnego Gemini. To kolejny rozdział walki o to, czy nasz smartfon należy do nas, czy do korporacji, której logo jest na nim widoczne.

Koniec monopolu Gemini? Nowe zasady gry na Androidzie

Podstawą prawną tych działań jest słynny już akt o rynkach cyfrowych (Digital Markets Act – DMA). Przepis ten ma na celu ukrócenie praktyk tzw. „strażników dostępu” (gatekeepers), którzy wykorzystują dominującą pozycję rynkową do promowania własnych rozwiązań kosztem konkurencji. W świecie Androida oznacza to, że Google nie może już po prostu zaszyć swojej sztucznej inteligencji w każdym zakamarku systemu, odcinając drogę alternatywom takim jak Claude od Anthropic czy ChatGPT od OpenAI.

Bruksela stawia sprawę jasno: konkurencyjne usługi AI muszą mieć możliwość głębokiej interakcji z aplikacjami zainstalowanymi na urządzeniu. Jeśli wolisz, aby to inna sztuczna inteligencja analizowała Twoje zdjęcia i wysyłała je znajomym, system musi jej na to pozwolić w taki sam sposób, w jaki pozwala usługom Google. To swego rodzaju „demokratyzacja” interfejsu, która brzmi świetnie na papierze, ale w praktyce wywołuje potężne tarcie na linii Europa–USA.

Czytaj też: Wsiadasz do auta i coś jest nie tak z Android Auto. Co na to Google?

Reakcja Google była oczywiście do przewidzenia – firma określiła te działania jako „nieuzasadnioną interwencję”. Amerykański gigant argumentuje, że zmuszanie ich do otwarcia systemowych bebechów przed obcymi algorytmami narazi użytkowników na utratę prywatności i osłabi bezpieczeństwo danych. Pojawia się też klasyczny straszak ekonomiczny, bo zdaniem Google takie regulacje mogą doprowadzić do wzrostu cen urządzeń i usług w Europie. Co ciekawe, głos w sprawie zabrała też administracja Donalda Trumpa, oskarżając Brukselę o celowe uderzanie w amerykański sektor technologiczny.

Miliardowe kary w tle i walka o cyfrowe jutro

Warto zauważyć, że obecne pismo z Brukseli to na razie zestaw wstępnych wniosków, a nie formalne śledztwo, które od razu kończy się wyrokiem. To jednak bardzo czytelne ostrzeżenie. Jeśli gigant z Mountain View nie przedstawi satysfakcjonującego planu naprawczego, Komisja może uznać, że firma nie przestrzega DMA. A tu żarty się kończą – kary za naruszenie tych przepisów mogą sięgać nawet 10% całkowitego rocznego obrotu firmy na świecie. Mówimy więc o kwotach, które mogą przyprawić o zawrót głowy nawet najbogatszych dyrektorów z Doliny Krzemowej.

Czytaj też: Od luźnego szkicu do gotowego kodu. Claude staje się projektantem

To zresztą nie pierwszy raz, gdy Google płaci za bycie nieprzychylnym konkurencji gigantem w Europie. Jeszcze we wrześniu 2025 roku firma została uderzona gigantyczną karą w wysokości 2,95 miliarda euro w innej sprawie dotyczącej konkurencji. Unia zdaje się mieć bardzo długą pamięć i jeszcze większą cierpliwość w egzekwowaniu swoich racji.

Czytaj też: ChatGPT Images 2.0. OpenAI rzuca wyzwanie Google w wyścigu o fotorealizm i logikę

Z perspektywy zwykłego użytkownika sytuacja jest intrygująca. Z jednej strony, faktycznie możemy zyskać większą swobodę – wyobraźcie sobie, że możecie całkowicie podmienić asystenta głosowego na takiego, który faktycznie Was rozumie i nie próbuje na każdym kroku wcisnąć usług Google. Z drugiej strony, obawy o stabilność systemu i to, jak różne AI będą się ze sobą „gryźć” na jednym telefonie, są całkiem zasadne. Czy Android stanie się przez to bardziej chaotyczny? Możliwe. Ale czy stanie się bardziej otwarty? Zdecydowanie tak.

Źródło: TechXplore

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.