DAB 1 wchodzi na rynek z bardzo konkretną obietnicą. To nie ma być kolejny bezbarwny elektryk do toczenia się po mieście, ale pełnoprawny motocykl z własnym charakterem, wyraźnym designem i osiągami, które nie wymagają pobytu pod kablem po pierwszych światłach. Francuska marka DAB, działająca dziś pod skrzydłami Peugeot Motocycles, próbuje przekonać klientów, że elektryczny motocykl może być nie tylko ciekawostką dla nielicznych, ale wręcz sensownym pierwszym krokiem w stronę ekologicznej jazdy.

Elektryczny motocykl DAB 1 ma być ekwiwalentem 0,125-litrowców
DAB nie pojawił się znikąd. Producent wywodzi się z Francji, zaczynał od małoseryjnych projektów i z czasem przeszedł od garażowo-designerskiej wizji do produkcyjnego modelu rozwijanego z Peugeot Motocycles. Przejęcie z 2023 roku miało pomóc “uprzemysłowić” projekt i zamienić wcześniejsze idee w regularnie oferowany model. DAB 1 jest więc czymś więcej niż efektownym prototypem – to maszyna zaprojektowana w Bayonne i składana w fabryce Peugeot Motocycles w Beaulieu-Mandeure.
Czytaj też: Tesla dostała nowego rywala w grze o robotaxi. Lucid właśnie pokazał autonomiczny samochód Lunar

Taka historia marki DAB jest o tyle ważna, że segment elektrycznych motocykli długo cierpiał na brak wiarygodności. Łatwo było zrobić jedną pokazową sztukę pod media społecznościowe, a dużo trudniej stworzyć model, który da się homologować, sprzedawać i serwisować. DAB 1 ma z kolei już “przybitą” homologację L3e-A1, a na stronie producenta widnieje wprost informacja o tym, że jest to odpowiednik modeli z silnikiem o pojemności 0,125 litra.
Najważniejsze liczby nie wyglądają źle. DAB 1 rozwija 23 kW mocy szczytowej, czyli około 31 KM, oferuje 8 kW mocy ciągłej, 395 Nm maksymalnego momentu obrotowego na kole i rozpędza się do 120 km/h. Całość waży 145 kg, a do tego dochodzą porządne komponenty: hamulce Brembo, zawieszenie Kayaba, 46-mm widelec USD, dwa 17-calowe koła i system ABS od Peugeot Motocycles. Ciekawostką jest też sterowanie hamulcami wyłącznie dźwigniami na kierownicy.

Czytaj też: Chińczycy rzucili rękawicę Kawasaki. Ten sportowy motocykl kosztuje absurdalnie mało
W praktyce DAB 1 wydaje się więc motocyklem zbudowanym pod jeden konkretny scenariusz – krótsze dystanse, częste ruszanie spod świateł, szybkie reakcje na gaz i jazdę, w której bardziej liczy się zwinność niż długodystansowa wszechstronność. Mają w tym pomagać różne tryby jazdy “Eco”, “Street”, “Sport”, “Nitrous” i “Reverse”.
Zasięg i ładowanie brzmią dobrze, ale tylko w warunkach “lokalnych”
Oficjalnie DAB 1 ma akumulator o pojemności nominalnej 6,2 kWh i maksymalnej 7,1 kWh. Producent deklaruje do 150 km zasięgu w mieście oraz 120 km w cyklu mieszanym WMTC na jednym ładowaniu Z prostego rachunku wychodzi, że zużycie energii oscyluje w okolicach 5,2 kWh na 100 km lub niecałe 6 kWh na 100 km, gdyby liczyć od pojemności maksymalnej. Producent zintegrował w tym modelu ładowarkę o mocy 2000 W, więc nie trzeba wozić ze sobą osobnego dużego modułu. Wystarczy przewód schowany w schowku o pojemności 3,4 litra, którego wykorzystanie podbija poziom naładowania z 20 procent do 100% w 3,5 godziny oraz z 50 do 100% w 1,5 godziny. Motocykl można podpiąć do zwykłego gniazdka 230 V albo stacji Type 2.

Czytaj też: Chiński elektryk przetrwał uderzenie rakiety w Jerozolimie. Pięć osób wyszło żywych z auta przy ogromnym kraterze
Cena za taki elektryczny jednoślad nieco przeraża, bo DAB 1 startuje od 9990 euro z VAT-em, czyli około 42630 zł, więc to ogromna kwota, za którą kupimy nie tylko sprawdzony i dobry motocykl spalinowy, ale też przejedziemy tysiące kilometrów, wkładając resztę budżetu w paliwo i serwis. Na rynku znajdziemy bowiem np. model Yamaha MT-125 za 24300 zł czy Honda CB500 Hornet za 27400 zł. Innymi słowy, DAB 1 kosztuje znacznie więcej niż uznany spalinowy motocykl tej samej klasy, więc tylko naprawdę świadomi użytkownicy sięgną po niego, wiedząc, że np. nie są w stanie znieść spalinowego silnika i chcą zaoszczędzić na paliwie.
Źródła: DAB Motors, New Atlas

