Najdziwniejszy samochód ostatnich lat trafi do klientów. Wygląda jak żart, ale produkcja ruszyła

To kwestia czasu, aż samochód Spéirling PURE zacznie być nazywany “odkurzaczem na tor”, ale oto wizja jego twórców się ziszcza. Dziś pewne jest, że elektryczny potwór z wentylatorami pod podłogą będzie świadectwem powrotu pomysłu sprzed dekad.
Najdziwniejszy samochód ostatnich lat trafi do klientów. Wygląda jak żart, ale produkcja ruszyła

Przez lata motoryzacja udawała, że zna już wszystkie odpowiedzi na pytanie o przyczepność. Większe opony, bardziej lepkie mieszanki gumy, kolejne generacje systemów aerodynamicznych oraz specyficzne dodatki do nadwozia, które zaczynają działać dopiero wtedy, gdy wskazówka prędkościomierza wspina się na poziomy zarezerwowane dla toru. Tyle że to podejście ma wbudowane ograniczenie: klasyczna aerodynamika jest zakładnikiem prędkości. Bez niej cudów nie ma.

Jak rozwiązać problem przyczepności samochodów do drogi?

Wbrew pozorom, opracowanie samochodu, który nie potrzebuje prędkości, aby “załapać asfalt”, nie jest nowym pomysłem. Generowanie docisku do powierzchni nawet na postoju i to w stopniu, który pozwala wykorzystać go do hamowania i skręcania, wygląda jak oszustwo wobec fizyki, ale tylko w momencie, jak będziemy patrzeć na samochód przez pryzmat tradycji. Tak właśnie zadziałała brytyjska firma McMurtry Automotive, która opracowała jednoosobowy samochód elektryczny o nazwie Spéirling PURE.

Czytaj też: Wszechobecny tytan, cztery cylindry i tylko 300 sztuk. O tym motocyklu zamarzy każdy?

Spéirling PURE to model elektryczny, w którym najbardziej imponuje nie napęd, a system “Downforce-on-Demand”. Ten obejmuje dwa wentylatorami pod podłogą, kręcące się aż do 23000 obr./min. To właśnie one wytwarzają podciśnienie i docisk niezależny od prędkości rzędu nawet 2000 kg, dzięki czemu samochód może dosłownie “jeździć do góry kołami”.

W wersji demonstracyjnej tego modelu twórcy wykorzystali specjalną, obracaną platformę. Schemat jej działania jest prosty – samochód wjeżdża, całość obraca się o 180 stopni, a wentylatory “trzymają” go przy “suficie” na tyle mocno, że kierowca może przejechać kilka sekund bez podparcia. McMurtry opisuje ten test jako pokaz możliwości systemu podciśnieniowego i tutaj warto od razu się zatrzymać, bo same wentylatory zdałyby się na nic, gdyby nie “uszczelnienie” przestrzeni pod samochodem z drogą. To właśnie ta “zabudowa” pozwala wygenerować pod samochodem obszar niskiego ciśnienia, co widzieliśmy jużw modelach takich jak Chaparral 2J czy Brabham BT46B.

Czytaj też: Chiński motocykl za 20 tysięcy pokonuje Hondę za 40 tysięcy. Moment obrotowy elektryka powala na kolana

Tym razem różnica polega na tym, że kiedyś takie konstrukcje żyły krótko, bo były zbyt skuteczne albo zbyt kontrowersyjne. Dzisiaj wracają w formie elektrycznej i w roli torowej zabawki dla bardzo bogatych. Dlatego też2 Spéirling PURE jest sprzedawany jako samochód “track-only”, czyli bez ambicji na codzienną homologację drogową. To akurat upraszcza wiele problemów, ale nie usuwa najciekawszych pytań: ile kosztuje taka przyczepność energetycznie i jak w ogóle wygląda niezawodność układu przy realnym użytkowaniu.

Według specyfikacji na stronie producenta PURE ma 1000 koni mechanicznych (745 kW) mocy i akumulator o pojemności 100 kWh, waży 1300 kg, a podczas jazdy może rozwinąć prędkość maksymalną rzędu 305 km/h. Deklarowany czas jazdy to około 20 minut w tempie GT3, a ładowanie ma trwać około 25 minut przy zastosowaniu ładowarki o mocy 350 kW. Ten zestaw parametrów mówi sporo: to auto zaprojektowane pod krótkie, intensywne sesje, a nie “długie sprinty”. Co ciekawe, w 2023 roku zapowiedzi Spéirling PURE wspominały o 60-kWh akumulatorze i masie poniżej 1000 kg.

Czytaj też: Koreańczycy wskrzesili motocykle z lat 50. Oto Ciulator i Dandelion

Skoro mowa o produkcji – w lutym 2026 roku firma ogłosiła uruchomienie linii produkcyjnej i nowe zaplecze w Wotton-under-Edge w Gloucestershire. Ma też w planach przekazać pierwsze modele klientom już w 2026 roku. CEna za taką zabawkę jest wysoka, bo wynosi 995000 funtów brytyjskich, a więc w bezpośrednim, przeliczeniu około 4,82 mln złotych.

Źródła: New Atlas, MCMurtry

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.