Dlaczego nikt nie chce już robić małych smartfonów?
Tu oczywiście trzeba wyjaśnić pewną kwestię. Małe ekrany w tym kontekście to te, o przekątnej około 6”, których na rynku nie widzieliśmy od bardzo dawna. Znany informator Digital Chat Station postanowił zasięgnąć języka u źródła i zapytał czołową piątkę chińskich producentów (prawdopodobnie Xiaomi, OPPO, vivo, HUAWEI i HONOR), dlaczego w ich portfolio brakuje urządzeń o takiej przekątnej. Odpowiedzi, choć logiczne z biznesowego punktu widzenia, są dla entuzjastów kompaktów wyjątkowo gorzkie. Producenci wskazują na dwa główne powody, które skutecznie blokują powrót mniejszych form.
Po pierwsze, chodzi o efektywność wyświetlania treści. Żyjemy w środowisku przesyconym informacjami. Według ankiet przeprowadzanych przez producentów, ekran o przekątnej 6 cali jest po prostu zbyt mały, by komfortowo konsumować treści w dzisiejszym standardzie. Optymalnym balansem między ergonomią a czytelnością okazało się 6,5 cala. To właśnie ten rozmiar dominuje w statystykach sprzedaży. Co gorsza dla fanów małych urządzeń, trend idzie w drugą stronę – telefony uchodzące dziś za „kompaktowe” (ok. 6,3 cala) mają do końca roku urosnąć do co najmniej 6,4 cala.
Czytaj też: Ależ to będzie rozczarowanie! Galaxy Z Flip 8 nie dostanie wyczekiwanych ulepszeń
Drugim argumentem są problemy konstrukcyjne. Dzisiejszy użytkownik nie akceptuje kompromisów. Chce flagowej wydajności, profesjonalnych aparatów i baterii, która wytrzyma cały dzień. W obudowie 6-calowej po prostu nie ma miejsca na te wszystkie podzespoły. Sprawę pogarszają… zaokrąglone krawędzie obudowy. Choć wyglądają nowocześnie i poprawiają chwyt, drastycznie ograniczają przestrzeń wewnątrz urządzenia, zmuszając inżynierów do stosowania mniejszych ogniw. W efekcie stworzenie 6-calowego flagowca, który nie rozładuje się po kilku godzinach, jest obecnie niemal niemożliwe przy zachowaniu akceptowalnej ceny.
Czy 6,4” to „nowe 5 cali”?
Warto jednak zauważyć, że producenci nieco „naginają” rzeczywistość, by usprawiedliwić brak inwestycji w małe matryce. Ostatnie dwa lata pokazały, że da się stworzyć imponujący sprzęt w nieco większym, ale wciąż relatywnie poręcznym rozmiarze 6,3 cala. Modele takie jak Xiaomi 17 czy vivo X300 udowodniły, że można w takiej obudowie zmieścić potężne baterie krzemowo-węglowe o pojemnościach od 5360 mAh do nawet 7500 mAh. Te telefony oferują kompletne systemy trzech aparatów i topowe procesory, nie ustępując większym braciom.
Czytaj też: Samsung SmartThings z dużą aktualizacją. Inteligentny dom, który naprawdę opiekuje się rodziną
Mimo to, granica 6 cali pozostaje nieprzekraczalna. Nawet Samsung wprost sugeruje fanom małych ekranów przesiadkę na serię Galaxy Z Flip, twierdząc, że większość nowoczesnych zastosowań smartfona po prostu wymaga dużej powierzchni roboczej. Apple, który jako jedyny podjęło realną próbę z modelem iPhone Mini, również wycofał się z tego projektu z powodu niezadowalających wyników sprzedaży. Wygląda na to, że jeśli szukacie nowego telefonu, „kompaktowym” wyborem będzie od teraz Pixel 10 czy Galaxy S26 – oba z ekranami 6,3”.
Czytaj też: Nowa era w Cupertino. Tim Cook oddaje stery Apple’a w ręce Johna Ternusa
Niestety, z odpowiedzi udzielonych informatorowi wynika też, że długo się tymi rozmiarami nie pocieszymy. Oczywiście 6,4” to nadal lepsze niż 6,9”, zwłaszcza dla osób z niewielkimi dłońmi, więc nie musimy się aż tak martwić. Dodatkowo należy pamiętać, że rozmiar rozmiarowi nierówny – urządzenia o tej samej przekątnej ekranu mogą mieć różne wymiary, a to przez cieńsze ramki. Im są one smuklejsze, tym mniej dodatkowych milimetrów ma telefon.
Mimo wszystko, niezależnie od naszych preferencji, musimy pogodzić się z faktem, że telefon to dzisiaj przede wszystkim okno na świat, a to okno – zdaniem inżynierów – musi być odpowiednio duże.
Źródło: Digital Chat Station
