Świat pedałów platformowych od lat działa według bardzo prostych zasad. Im lepsze są piny, im mocniej but trzyma się platformy i im mniej trzeba myśleć o ustawieniu stopy, tym lepiej. Ma też być szeroko, szorstko, pewnie, a tym samym brutalnie skutecznie. W teorii trudno się z tym kłócić, bo taki rower górski czy BMX nie wybacza niepewnego podparcia. Problem w tym, że to, co daje poczucie pełnej kontroli nad rowerem, niekoniecznie musi podobać się kolanom, biodrom i kostkom wszystkich rowerzystów. Tutaj właśnie wchodzi 8 Degree Pedal.
8 Degree Pedal to nie unikat, ale uderza w ciekawą niszę
Sedno konstrukcji 8 Degree Pedal jest proste tylko z zewnątrz. Pedał ma pozwalać na samocentrujący ruch do 8 stopni, czyli po 4 stopnie w każdą stronę od położenia neutralnego. W środku pracuje sprężynowy mechanizm z łożyskiem sferycznym, ślizgającym się puckiem i zestawem wymiennych sprężyn o różnej charakterystyce. Fabrycznie montowana jest średnia sprężyna, ale w pudełku znajdują się też warianty lżejsze i twardsze. Do tego dochodzi aluminiowy korpus 6061-T6, stalowa oś ze stali chromowo utwardzanej i deklarowana zgodność z normą ISO 4210-8 po ponad milionie cykli testowych.
Czytaj też: ASUS chce wsadzić elektryczny rower do plecaka. Jest tylko jeden problem

Do wyboru są dwa główne warianty. X8-2 to większa platforma o wymiarach 112 x 111 mm i masie 554 gramów za parę, a X8-3 mierzy 100 x 100 mm i waży 537 gramów za parę. W praktyce nie są to więc lekkie, wyścigowe platformy dla ludzi liczących każdy gram. To sprzęt, który od początku stawia ergonomię i charakter pracy wyżej niż walkę o możliwie najniższą masę, ale trzeba podkreślić, że nie jest aż tak rewolucyjny, jak z pozoru może się wydawać.

8 Degree Pedal to ewidentnie nie pierwszy taki sprzęt na rynku rowerowym w ogóle, bo firma SQlab już wcześniej sprzedawała 502 active, czyli miejsko-trekkingowy pedał z boczną swobodą ruchu i ergonomicznym ustawieniem stopy. Różnica jest taka, że tamten produkt nie celował w agresywny segment MTB/BMX z pinami i mocnym trzymaniem buta, tylko raczej w komfort i turystykę. Dlatego też lepiej pokusić się o stwierdzenie, że 8 Degree to jeden z pierwszych naprawdę agresywnych flatów do jazdy terenowej, który przenosi logikę “floatu” do świata platform.
Nie chodzi o luz. Chodzi o to, żeby ciało nie walczyło z rowerem
8 Degree Pedal nie próbuje zrobić z platformy kolejnego pedału z bardziej agresywnym pinem, lżejszym korpusem czy modniejszym anodowaniem. Idzie w zupełnie inną stronę i zadaje znacznie ciekawsze pytanie: czy problemem klasycznych płaskich modeli bywa czasem nie brak przyczepności, ale jej nadmiar w złym miejscu? Nie jest to przesadne pytanie, bo przecież w pedałach zatrzaskowych niewielki zakres ruchu stopy względem pedału od dawna uchodzi za coś potrzebnego, a nie zbędnego. Już starsze badania biomechaniczne pokazywały, że całkowita “płaskość platformy” może zmniejszać momenty działające na interfejs but-pedał bez wyraźnej straty mocy.
Czytaj też: Rower, który patrzy za rowerzystę. Co Giant wsadził do swoich nowych AnyTour?

Właśnie to sprawia, że 8 Degree Pedal nie jest ani głupim gadżetem, ani automatycznie przełomem. Sam pomysł ma biomechaniczny sens, bo stopa nie jest zmuszana do całkowicie sztywnej pracy na platformie. Jednocześnie nie da się powiedzieć, że oto właśnie producent rozwiązał wieloletni problem przeciążeniowych urazów kolan jednym sprytnym mechanizmem. Rower nadal pozostaje układanką złożoną z ustawienia siodła, pozycji bloków albo buta, szerokości osi, pracy bioder i indywidualnej anatomii użytkownika. Z pierwszych testów wynika jednak, że taki sprzęt ma sens. Recenzenci opisywali mniejszą potrzebę poprawiania ustawienia stopy w czasie jazdy, lepsze otwieranie bioder w zakrętach i wrażenie płynniejszego prowadzenia roweru na nierównościach, a nawet szybką adaptację do nowego sprzętu i zauważalną poprawę panowania nad jednośladem w zakrętach.
Czytaj też: Zapomnij o smarze i wosku. Unikalny proszek zawalczy z brudnym napędem rowerowym
Nie jest to jednak taki tani sprzęt rowerowy, bo 8 Degree w trwającej wyprzedaży kosztują w przeliczeniu około 630 złotych i to bez wliczenia podatku VAT oraz ewentualnych opłat importowych. Są więc szanse, że zakup takiego sprzętu z perspektywy polskiej zbliży się do poziomu około 1000 zł.
Źródła: Human Kinetics Journals, 8 Degree Pedal, MBAction

