Czołgi stawały się przez ostatnie dekady coraz cięższe, dostawały nowe warstwy ochrony, aktywne systemy obrony (APS), pancerze reaktywne (ERA) i coraz bardziej złożone układy kompozytów. Aktualnie zauważyłem zwrot w stronę lżejszych pojazdów opancerzonych, dzięki rozpowszechnianiu się APS, ale stary dobry pancerz nigdy nie zniknie. Zwłaszcza ten reaktywny, który stanowi nieocenioną warstwę ochrony, kiedy APS zawiedzie i nie zestrzeli zaawansowanego pocisku przeciwpancernego. Firma Saab opracowała jednak nową amunicję, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Tutaj nie chodzi bowiem wyłącznie o większą głowicę, mocniejszy wybuch czy prostą próbę przebicia jeszcze grubszej stali.

HEAT 758 dla systemu Carl-Gustaf pokazuje bowiem kierunek, w którym broń piechoty przestaje być tylko prostym narzędziem do wysadzania celu, a zaczyna przypominać bardzo precyzyjnie zaprojektowany sposób oszukiwania pancerza.
Pancerz reaktywny miał być odpowiedzią. Teraz sam staje się problemem
Saab zaprezentował HEAT 758 podczas strzelań pokazowych w Karlskodze w Szwecji. Jest to amunicja kalibru 84 mm przeznaczona specjalnie do bezodrzutowego systemu Carl-Gustaf i od podstaw zaprojektowana do zwalczania ciężko opancerzonych pojazdów chronionych pancerzem reaktywnym ERA. W oficjalnym komunikacie mowa o głowicy tandemowej, produkcji już uruchomionej dla nieujawnionego klienta i zdolności przebijania do 700 mm RHA, czyli walcowanego jednorodnego pancerza używanego jako porównawczy standard odporności.
Czytaj też: Nowy sposób zwiększenia potęgi wojska mnie zaskoczył. Nie trzeba było nowych silników, wystarczyła chemia
Żeby zrozumieć, dlaczego HEAT 758 jest ciekawy, trzeba najpierw odłożyć na bok obraz czołgu jako “grubej puszki ze stali”. Współczesny pancerz to bowiem nie jedna warstwa metalu, tylko cały zestaw, obejmujący stal, kompozyty, ceramikę, układ warstw, kąty nachylenia, puste przestrzenie, a do tego zewnętrzne moduły pancerza reaktywnego. Właśnie tak – te charakterystyczne “kostki” na wieży i kadłubie nie są ozdobą, tylko próbą uderzenia pocisku jego własną bronią.
ERA działa w dużym uproszczeniu tak, że po trafieniu wybucha i ruchem metalowych płyt zakłóca strumień kumulacyjny pocisku HEAT albo uszkadza penetrator. Ten mechanizm opisywałem dokładnie przy okazji większego artykułu o pancerzu reaktywnym ERA, którego świetnym uzupełnieniem jest inny tekst o znaczeniu pancerza reaktywnego w pancernych bitwach. Najważniejsze jest jednak to, że pancerz reaktywny od dekad nie stoi w miejscu. Kontakt-1 był odpowiedzią na klasyczne głowice kumulacyjne, Kontakt-5 i Relikt poszły dalej, a kolejne konstrukcje zaczęły brać pod uwagę także amunicję tandemową.
Wyjątkowość HEAT 758 bierze się ze sprytnej sztuczki
Klasyczna głowica tandemowa ma dwa ładunki: pierwszy ma sprowokować ERA do zadziałania, a drugi ma trafić w odsłonięty pancerz zasadniczy. Pomysł ten jest logiczny, ale nie idealny, bo pierwsza eksplozja i praca modułu reaktywnego mogą zaburzyć warunki dla głównego strumienia kumulacyjnego. Innymi słowy, pocisk w takim scenariuszu sam tworzy chaos, przez który później musi się przebić. HEAT 758 ma ten problem rozwiązywać bardziej elegancko.

Czytaj też: Turcja zrobiła własnego Shaheda
W przypadku tej szwedzkiej amunicji pojawia się koncepcja prekursora, który nie ma po prostu “walnąć pierwszy”, lecz wykorzystać ograniczenia pancerza reaktywnego. Taki moduł pancerza musi bowiem być wystarczająco czuły, żeby zadziałać na prawdziwe zagrożenie, ale jednocześnie nie tak czuły, żeby reagować na każdy przypadkowy impuls. Jeśli więc amunicja potrafi naruszyć moduł i otworzyć drogę dla ładunku głównego bez pełnego zainicjowania ERA, to dostajemy coś znacznie ciekawszego niż kolejną większą eksplozję. Dostajemy próbę wejścia między zasady działania obrony.

Saab informuje, że HEAT 758 waży 3,7 kg, przebija do 700 mm RHA i ma być przeznaczony do zwalczania czołgów podstawowych. W materiałach dotyczących rozwoju tej amunicji pojawia się też porównanie z wcześniejszym pociskiem HEAT 751, który ma przebijać 500 mm z dystansu do 500 metrów, podczas gdy nowy pocisk zwiększa przebijalność do wspomnianych 700 mm, a skuteczny dystans użycia do 600 metrów.
Carl-Gustaf to stara platforma, ale nie przestarzała
Dla mnie równie ważne jest to, że HEAT 758 nie trafia do jakiegoś egzotycznego, futurystycznego systemu, tylko do Carla-Gustafa. Ten szwedzki bezodrzutowy system ma długą historię, a jednocześnie wcale nie zachowuje się jak muzealny relikt. Wersja M4 waży około 7 kg, ma mniej niż metr długości, korzysta z amunicji 84 mm i obsługuje szeroki zestaw celowników, a w tym zaawansowane urządzenia kierowania ogniem. Saab ciągle go rozwija i sprawia tym samym, że ten przenośny, wielozadaniowy system dla piechoty, który jest zdolny do używania amunicji przeciwpancernej, przeciwstrukturalnej, przeciwpiechotnej i wsparcia, stał się poniekąd symbolem unikalnego wyposażenia.

Oczywiście obietnice o przebijaniu 700 mm RHA nie oznaczają automatycznie, że każdy nowoczesny czołg zostanie przebity z dowolnego kierunku i w dowolnych warunkach. RHA to punkt odniesienia, nie uproszczona instrukcja “przebija albo nie przebija”. Współczesne czołgi mają pancerze kompozytowe, różne kąty nachylenia, moduły ERA, dodatkowe osłony, siatki, aktywne systemy ochrony i ogromne różnice między przodem wieży, bokiem kadłuba, tyłem, stropem czy rejonem układu napędowego. Innymi słowy, przebicie pancerza czołgu to nie prosta sprawa i właśnie dlatego najrozsądniej patrzeć na HEAT 758 nie jak na magiczny pocisk do niszczenia czołgów, tylko jak na bardzo poważne wzmocnienie piechoty w konkretnych scenariuszach. Saab zresztą zaznacza, że amunicja typu HEAT 751 i HEAT 758 najwięcej sensu ma przy atakach z boku i z tyłu, czyli tam, gdzie nawet najcięższy pojazd nie ma takiej ochrony, jak na froncie wieży.
Czy superpancerz czołgów trafi do kosza?
Na pewno coraz to bardziej zaawansowana amunicja sprawia, że czołgi stają się coraz to mniej bezpieczne. Jednocześnie jednak HEAT 758 wcale nie unieważnia czołgów, tak jak Javeliny, NLAW-y, drony FPV i miny nie unieważniły ich wcześniej. Zmieniły tylko koszt błędu, wymusiły nowe procedury, dołożyły ciężaru ochrony i sprawiły, że samotny czołg jadący bez rozpoznania, osłony i wsparcia stał się znacznie łatwiejszym celem niż jeszcze kilkanaście lat temu. Nowa amunicja Saaba wpisuje się w ten sam trend. Czołg nadal pozostaje jednym z najgroźniejszych narzędzi wojsk lądowych, ale jego przewaga coraz bardziej zależy od całego ekosystemu: dronów rozpoznawczych, walki radioelektronicznej, obrony przeciwlotniczej, aktywnej ochrony, piechoty, artylerii i logistyki. Sam pancerz, nawet bardzo zaawansowany, przestaje być obietnicą bezpieczeństwa. Staje się tylko jedną z warstw ryzyka.

Czytaj też: Turcja znów mnie zaskoczyła. Tym razem chodzi o wielką rewolucję wojskowego lotnictwa
Dla mnie HEAT 758 jest więc ciekawy dlatego, że pokazuje coś istotnego o współczesnym uzbrojeniu. Najgroźniejsza broń przeciwpancerna nie musi dziś wyglądać jak wielka rakieta za setki tysięcy dolarów. Czasem wystarczy ulepszona amunicja do systemu, który armie znają od dekad, ale z głowicą dopracowaną pod konkretne słabości nowoczesnej ochrony. To nie jest więc koniec czołgów, a kolejny dowód, że pancerz i pocisk są skazane na niekończący się pojedynek, w którym każda “ostateczna odpowiedź” starzeje się w mgnieniu oka. Kolejny krok? Strzelam, że wabiki w broni przeciwpancernej, które przytłoczą system APS.
Źródła: Start

