Chcesz nowego Samsunga? Lepiej przygotuj większy budżet

Dotychczas na rynku urządzeń mobilnych obowiązywała niepisana, niezwykle komfortowa dla nas zasada: im więcej czasu upływało od oficjalnej premiery danego smartfona, tym chętniej sklepy obniżały jego ceny. Tym razem jednak mamy do czynienia z sytuacją odwrotną. Producenci, w tym Samsung, szykują masowe podwyżki i nie mówię tu tylko o tegorocznych flagowcach, bo gigant z Korei Południowej zamierza zmienić na gorsze również cennik zeszłorocznych składaków.
Chcesz nowego Samsunga? Lepiej przygotuj większy budżet

Flagowce Samsunga stają się coraz bardziej premium

Od razu muszę tu zaznaczyć, że nie jest to do końca „widzimisię” firmy. Jasne, to nadal Samsung dokonuje wyboru, kto ma zapłacić więcej, ale czy ktokolwiek spodziewał się czegoś innego? Oczywiście sytuacja, o której piszę, dotyczy rosnących kosztów produkcji podzespołów, w szczególności kości pamięci RAM. Do niedawna najwięksi gracze na rynku – w tym Apple oraz Samsung – byli w stanie brać na siebie finansowe skutki drożejących półprzewodników poprzez wewnętrzną optymalizację łańcuchów dostaw oraz cięcie kosztów w innych obszarach. Ta poduszka bezpieczeństwa właśnie się jednak wyczerpała.

Jeśli śledzicie na bieżąco informacje z rynku, to zapewne wiecie, że analitycy od miesięcy ostrzegali przed globalnym deficytem pamięci przeznaczonych do urządzeń konsumenckich. Wiem, że na pierwszy rzut oka nie brzmi to jak coś, co mogłoby dotyczyć „szarego Kowalskiego”, ale niestety jest inaczej – im droższe komponenty, tym więcej płacimy za sprzęt, bo producenci nie są w stanie (a przede wszystkim nie chcą) w nieskończoność ponosić wyższych kosztów. Stąd właśnie podwyżki smartfonów, które już wkrótce wprowadzi Samsung. Zresztą, nie tylko on, bo jeszcze w marcu pisałam wam o planowanych przez Oppo i OnePlus podwyżkach.

Czytaj też: Nowe telewizory Samsung stawiają na AI i personalizację obrazu. Na tych telewizorach będziemy oglądać seriale

Warto tu również wspomnieć, że nawet Samsung ma już na swoim koncie podobne działanie. W kwietniu gigant zdecydował się na pierwszą, testową korektę cenników swoich składanych modeli: Galaxy Z Fold 7, Galaxy Z Flip 7 oraz budżetowego Galaxy Z Flip 7 FE. Choć część z tamtych cen ostatecznie wróciła do pierwotnego poziomu, to nadchodząca fala podwyżek ma mieć znacznie większy, globalny zasięg. Jak donosi grecki serwis technologiczny TechManiacs, powołując się na wewnętrzne źródła w łańcuchu dystrybucji, nowy cennik ma wejść w życie już w pierwszym tygodniu czerwca i nie będą to małe różnice.

To może zaboleć

Do tej pory, gdy już jakieś ceny smartfonów szły w górę, różnica nie była duża, ale tym razem jest inaczej. Przeciek wskazuje bowiem na podwyżkę w zakresie 100-200 euro, co w przeliczeniu daje nam wzrost cen o około 425 – 850 zł. Patrząc na dzisiejszy cennik oznacza to, że Fold 7 w wersji 256 GB może kosztować już grubo ponad 9 tys. złotych. Natomiast podstawowy S26 w najniższej konfiguracji może przekroczyć cenę 5000 zł.

Czytaj też: Twój iPhone znów będzie lepszy od amerykańskiego. Wszystko dzięki UE

Greckie źródło podaje co prawda, że Samsung zamierza więcej policzyć głównie za modele w bazowej konfiguracji, jednak szczerze mówiąc, nie spodziewam się, by droższe wersje pozostały w znanych nam cenach. I tak, na razie przeciek dotyczy greckiego rynku, ale biorąc pod uwagę ujednoliconą politykę dystrybucyjną wewnątrz Unii Europejskiej, podwyżki te z dużym prawdopodobieństwem uderzą rykoszetem także w polskich klientów. Jeśli więc planowaliście w najbliższym czasie zakup flagowca (nie tylko Samsunga), być może lepiej wcielić te plany w życie znacznie szybciej, bo później może to was kosztować znacznie więcej.

Czytaj też: Dodatkowy ekran w smartfonie? Nie musisz kupować flagowca Xiaomi, wystarczy ten gadżet Oppo

Problem drastycznym niedoborem i galopującymi cenami pamięci RAM na rynkach światowych trwa już od jakiegoś czasu i na razie ciężko ocenić, kiedy to się skończy. Boom na AI jest tego głównym powodem, a jak wiemy, nic nie wskazuje, by firmy chciały się z tym uspokoić. W ten sposób producenci układów przekierowują moce przerobowe na najbardziej opłacalne i nowoczesne moduły serwerowe, a kości pamięci dla zwykłych konsumentów schodzą na dalszy plan. Niektórzy eksperci przewidują, że być może w przyszłym roku rynek się ustabilizuje, ale są to tylko prognozy. W najbliższej przyszłości poprawy raczej nie będzie, dlatego możliwe, że teraz mamy najlepszy moment na wymianę telefonu, jeśli wasz stary już niedomaga.

Źródło: TechManiacs

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.