Test Steelseries Apex Pro Gen 3. Klawiatura godna dłoni profesjonalistów

Mam pewien problem z klawiaturami dla graczy. Na przestrzeni prawie dekady ich testowania, odniosłem wrażenie, że regularnie wpadają mi w dłonie praktycznie identyczne modele robione pod przysłowiowe jedno kopyto. Producenci najwyraźniej również dostrzegli tę monotonię i powoli przestają nam wmawiać o wyższości jednych przełączników nad drugimi, a nawet idą o krok dalej. Steelseries jest jednym z takich producentów i Apex Pro Gen 3 jest tego świetnym przykładem.
Test Steelseries Apex Pro Gen 3. Klawiatura godna dłoni profesjonalistów

Najczęściej testy klawiatury dla graczy są dosyć nudne, bo ileż to można zachwycać się przełącznikami? Steelseries Apex Pro Gen 3 dostępny w trzech wariantach (mini, TKL i pełnym podlegającym niniejszemu testowi) jest jednak inne i to do tego stopnia, że producent określa ją nawet najszybszą klawiaturą na świecie. Trzeba to oczywiście przyjmować z przymrużeniem oka, ale rzeczywiście ten model wyróżnia się swoimi możliwościami, a to ze względu na obecność przełączników OmniPoint 3.0, które zostały oparte na efekcie Halla. 

Cena za taki sprzęt? W oficjalnym sklepie Steelseries Apex Pro Gen 3 jest dostępny za 1149,99 zł (jakiś czas temu promocja zbijała go do rejonu 750 zł), ale w innych sklepach znajdziecie go za 729 zł. Sprawdźmy więc, czy jest warta tych ponad siedmiu stówek.

Projekt SteelSeries Apex Pro Gen 3. Znajomo, solidnie i bez większego zaskoczenia

Wizualnie Apex Pro Gen 3 nie próbuje krzyczeć, że jest klawiaturą dla gracza i całe szczęście. Dostajemy pełnowymiarową konstrukcję o plastikowej podstawie i metalowej pokrywie z blokiem numerycznym (wymiary 437 x 139 x 41 mm, a waga 1,4 kg), podświetleniem RGB w formie diod pod każdym klawiszem, małym czarno-białym ekranem OLED (128 x 40 px) w prawym górnym rogu, gdzie znalazła się też horyzontalna metalowa rolka oraz dodatkowy przycisk funkcyjny. Wewnątrz tej klawiatura znalazła się z kolei pianka pod laminatem oraz ulepszone stabilizatory, które zostały umiejscowione pod szerszymi klawiszami, a w tym spacji, entera oraz obu shiftów. 

W samym zestawie poza klawiaturą znajdziemy też magnetyczną podkładkę pod nadgarstki z gumową powierzchnią, przewód USB-C do USB-A oraz przyrząd do zdejmowania klawiszy. Całość wygląda nowocześnie, a do tego bez jakiejś charakterystycznej gamingowej przesady. Nie ma tu dziwacznych kształtów, agresywnych wstawek i taniego udawania sprzętu e-sportowego dla przyszłego mistrza świata. W efekcie Apex Pro Gen 3 to po prostu stonowana i miła dla oka klawiatura utrzymana w ciemnej kolorystyce.

Czytaj też: Test SteelSeries Arctis Nova Pro Omni. Nie spodziewałem się, że producent TO zrobi

Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Konstrukcja jest sztywna, klawisze nie sprawiają wrażenia tanich, a sama klawiatura siedzi na biurku pewnie, co jest akurat ważne, bo przy pełnowymiarowym modelu za takie pieniądze nie ma już miejsca na usprawiedliwienia. Jeśli coś kosztuje 729 zł w sklepie, a u producenta ponad 1100 zł, to nie może zachowywać się jak plastikowa deska z ładnym podświetleniem. Tutaj na szczęście nie ma takiego wrażenia.

Podoba mi się też to, że SteelSeries nie zrobiło z Apex Pro Gen 3 klawiatury wyłącznie do grania. Pełny układ ma sens a przynajmniej wtedy, jeśli poza grami używacie komputera do pracy. Blok numeryczny, grube gumowe podkładki i solidne ogumowane nóżki, normalny układ oraz rozstaw, wygodny dostęp do funkcji i sensownie szeroka (choć dla mnie nieco zbyt niska) podkładka pod nadgarstki sprawiają, że to nie jest sprzęt tylko do wieczornego strzelania. 

Na Apex Pro Gen 3 da się normalnie pisać, pracować i ogarniać codzienne zadania, choć tylko warunkiem że nie ustawicie ręcznie aktywacji tak płytko, że klawiatura zacznie reagować na samo spojrzenie.

Ekranik OLED nie robi tylko za ozdóbkę

Mały ekran OLED w prawym górnym rogu to jeden z tych dodatków, które pasują do zaawansowanej klawiatury. Można bowiem podejrzeć ustawienia, profil, podstawowe informacje i część funkcji bez potrzeby zaglądania do aplikacji, ale nie jestem aż tak przekonany, czy jest rzeczywiście przydatny na co dzień. W praktyce traktowałem go bardziej jako miły bajer niż coś, bez czego nie da się żyć.

Podczas testów odkryłem, że związany z nim przycisk funkcyjny (ustawienia wywołujecie poprzez jego przytrzymanie), który służy też do wstrzymywania i aktywacji odtwarzania lata na boki i po prostu “klika się go” źle, jak na sprzęt w tej cenie. Sama rolka działa jednak bezbłędnie i płynnie, co tyczy się też jej kliku, powodującego wyciszenie oraz powrotną aktywację dźwięków.

Taki ekran OLED ma też pewne wykluczające się ustawienia, bo jeśli chcecie wyświetlić na nim swoją grafikę, a do tego ikonki pokazujące np. aktywne funkcje czy aktualnie działający przełącznik, to musicie pożegnać się z 25% górnej krawędzi, która jest po prostu “ścinana” na potrzebę ikon właśnie. Steelseries nęci też w materiałach produkcyjnych opcją wyświetlania temperatury CPU i GPU, ale nie znalazłem nigdzie tej opcji. 

Dziwne prowadzenie USB pod spodem

Drugi zgrzyt dotyczy przewodu. Sama obecność odpinanego USB-C jest oczywiście na plus, bo dziś w klawiaturze tej klasy nie wyobrażam sobie stałego kabla. Problem zaczyna się po odwróceniu Apex Pro Gen 3, bo prowadzenie przewodu pod spodem wygląda dziwnie względem samego umiejscowienia portu. które znalazło się po prawej stronie  tylnej krawędzi. Człowiek patrzy na ten układ i ma wrażenie, że coś tu zostało zaprojektowane pod inną logikę niż ta, którą finalnie dostał użytkownik.

Czy to przeszkadza w codziennym graniu? Nie. Czy wpływa na działanie? Też nie. Jednak mówimy tutaj o klawiaturze z segmentu premium. W takim sprzęcie drobiazgi zaczynają mieć znaczenie, bo właśnie nimi odróżnia się urządzenia dopracowane od takich, w których świetna technologia przykrywa kilka dziwnych decyzji projektowych. Apex Pro Gen 3 jest świetna tam, gdzie chodzi o przełączniki, ale nie wszystko wokół nich jest równie eleganckie.

Mam tym samym wrażenie, że Steelseries po prostu używa tutaj nadwyżek produkcyjnych z innych modeli. Brak wzmianki o wykorzystaniu tych kanalików tylko mnie w tym utwierdza, więc drodzy marketingowcy – po prostu zróbcie z tej dziwności ficzer pokroju możliwości poprowadzenia tych kanałach przewodu pod odbiornik radiowy dla myszki i podziękujcie mi później. 

SteelSeries Apex Pro Gen 3 to klawiatura, która wymaga zabawy ustawieniami

Najważniejszy w Apex Pro Gen 3 nie jest sam fakt, że to klawiatura mechaniczna. Cały sens tego modelu zaczyna się dopiero przy wspomnianych przełącznikach OmniPoint 3.0, bo to one sprawiają, że ta klawiatura może zachowywać się zupełnie inaczej zależnie od gry, aplikacji albo nawet konkretnego klawisza. Te przełączniki magnetyczne wytrzymują do 100 mln naciśnięć, reagują w 0,7 ms, wykorzystują efekt Halla, a przede wszystkim pozwalają regulować punkt aktywacji w zakresie od 0,1 do 4,0 mm na 40 poziomach. Do tego dochodzą funkcje takie jak Rapid Trigger, Rapid Tap, Protection Mode, klawisze akcji 2 w 1 oraz GG QuickSet, czyli zestaw gotowych ustawień pod konkretne gry. 

Na tym polega największa różnica Apex Pro Gen 3 względem większości klawiatur dla graczy. W typowym modelu wybieramy przełączniki i potem musimy z nimi żyć albo wymieniać, jeśli klawiatura wspiera hot-swapa. Tutaj zaś wybieramy bezpośrednio samo zachowanie każdego klawisza z osobna. Apex Pro Gen 3 może być absurdalnie czuły, przez co reaguje na minimalny ruch palca, ale może też stać się znacznie spokojniejszy, kiedy trzeba napisać tekst, ogarnąć dokumenty albo przestać przypadkowo wciskać pół klawiatury od samego oparcia palców. Jest to z jednej strony świetne, ale też ma swoje konsekwencje, bo ten sprzęt trzeba ręcznie skonfigurować pod siebie. Bez tego kupujemy po prostu drogą klawiaturę i wykorzystujemy tylko część jej sensu.

Innymi słowy, OmniPoint 3.0 to serce tej klawiatury i jednocześnie powód, dla którego SteelSeries może mówić o “najszybszej klawiaturze na świecie”. Marketing marketingiem, ale regulacja aktywacji od 0,1 mm rzeczywiście potrafi zaskoczyć. Po ustawieniu bardzo płytkiego punktu aktywacji Apex Pro Gen 3 reaguje tak szybko, że przez pierwsze chwile bardziej trzeba pilnować własnych palców niż przeciwników w grze. Każde przypadkowe oparcie dłoni może skończyć się niechcianym ruchem, źle rzuconą umiejętnością albo literówką przy pisaniu.

Czytaj też: Test Steelseries Arctis Nova 7 Wireless Gen 2. Najrozsądniejsze słuchawki “z trójcy”?

Właśnie dlatego Rapid Trigger jest kluczową funkcją, bo sprawia, że klawisz aktywuje się i dezaktywuje dynamicznie, bez czekania na powrót do jednego, sztywno ustalonego punktu, jak w typowych przełącznikach. W szybkich grach oznacza to sprawniejsze powtarzanie ruchów, lepszą kontrolę np. strafingu i mniej wrażenia, że klawiatura “czeka” na pełny powrót klawisza. Rapid Tap idzie zaś jeszcze dalej, bo pozwala priorytetowo potraktować ostatnio naciśnięty klawisz w wybranych parach. W praktyce najłatwiej wyobrazić sobie to przy ruchu lewo-prawo, gdzie klawiatura może szybciej przełączać kierunek bez konieczności perfekcyjnego puszczania poprzedniego klawisza.

Czy to brzmi jak coś dla garstki graczy? Tak. Nie ma co udawać, że jest inaczej i właśnie dlatego Apex Pro Gen 3 nie jest klawiaturą dla kogoś, kto chce tylko podłączyć sprzęt i zapomnieć o ustawieniach. Ten model ma największy sens wtedy, kiedy faktycznie chce się wejść w ustawienia, przetestować różne punkty aktywacji i znaleźć własny kompromis między szybkością a kontrolą. Bo ekstremalna czułość bez kontroli nie robi z nikogo lepszego gracza. Robi najwyżej więcej przypadkowych kliknięć.

Najbardziej rozsądną funkcją w tym całym wyścigu na milimetry może być jednak coś innego, bo Protection Mode. Jeśli ustawimy wybrane klawisze na bardzo czuły poziom, to w ferworze walki łatwo jest przypadkiem zahaczyć sąsiedni przycisk. SteelSeries rozwiązuje to przez czasowe zmniejszenie czułości klawiszy wokół tego, który faktycznie chcieliśmy nacisnąć. Brzmi to jak mały dodatek, ale w praktyce jest to bezpiecznik przed własnymi palcami. Przy agresywnych ustawieniach aktywacji taki mechanizm jest wręcz konieczny, bo inaczej klawiatura zaczyna być szybka kosztem przewidywalności.

Ciekawe są też akcje 2 w 1, czyli przypisywanie dwóch działań do jednego klawisza zależnie od głębokości naciśnięcia. Lekkie wciśnięcie może oznaczać chód, głębsze sprint w ramach kombinacji shift+W. Delikatne naciśnięcie może przygotować akcję, a mocniejsze ją wykonać. Nie każda gra będzie z tego korzystać, nie każdy użytkownik będzie chciał przebudowywać pod to pamięć mięśniową, ale sam pomysł pokazuje, że przełączniki magnetyczne nie są już tylko “szybszym mechanikiem”. Zaczyna to wręcz być osobna kategoria klawiatur, w których klawisz nie ma jednego zachowania, a cały zakres działania.

SteelSeries GG i GG QuickSet, czyli dobra klawiatura wymaga dobrego centrum dowodzenia

Do Apex Pro Gen 3 trzeba podejść razem z aplikacją SteelSeries GG, bo bez niej spora część sensu tej klawiatury zwyczajnie znika. W oprogramowaniu ustawiamy punkt aktywacji, Rapid Trigger, Rapid Tap, Protection Mode, akcje 2w1, profile, podświetlenie, ekran OLED i zachowanie klawiszy. Da się korzystać z klawiatury bez długiego siedzenia w ustawieniach, ale kupowanie takiego sprzętu i ignorowanie SteelSeries GG byłoby trochę jak kupienie sportowego roweru i jazda wyłącznie po bułki do sklepu.

Najważniejszym dodatkiem z perspektywy kogoś mniej zaawansowanego jest GG QuickSet, czyli gotowe profile pod konkretne gry. Zamiast samodzielnie zastanawiać się, czy w danym tytule lepiej ustawić aktywację na 0,2 mm, 0,8 mm czy 1,5 mm, można skorzystać z przygotowanych ustawień obejmujących zalecany poziom aktywacji, Rapid Trigger, Protection Mode, Rapid Tap i inne opcje. To bardzo dobry kierunek, bo funkcje Apex Pro Gen 3 są zaawansowane, ale niestety nie wszystkie gry zostały potraktowane przez Steelseries z odpowiednią miłością i na ponad 30, tylko 2 doczekały się profilu w chwili pisania tego testu.

Nie znaczy to jednak, że SteelSeries GG jest idealne. Jest to bardziej rozbudowany kombajn do obsługi sprzętu, podświetlenia, profili i funkcji dodatkowych, więc czasem czuć, że oto klawiatura dostała oprogramowanie z nieco zbyt dużymi ambicjami, które mogą przytłoczyć. Jednak jeśli będziecie chcieli spędzić w tej aplikacji dużo czasu, to z pewnością się nie zawiedziecie, projektując każdy z 5 profili użytkownika z precyzją godną mistrzów.  

Test SteelSeries Apex Pro Gen 3 – podsumowanie

Po odpowiednim ustawieniu profili Apex Pro Gen 3 jest bardzo dobrą klawiaturą zarówno do grania, jak i do pracy. W grach szybka aktywacja, Rapid Trigger i Rapid Tap faktycznie potrafią dać wrażenie większej bezpośredniości, a to zwłaszcza w tytułach, gdzie dużo zależy od ruchu, kontrstrafingu i powtarzalnych reakcji. Nie oznacza to oczywiście, że klawiatura zrobi z kogokolwiek lepszego gracza z automatu. Ona po prostu usuwa część opóźnień i daje większą kontrolę nad tym, jak rejestrowane są naciśnięcia. Do pisania najlepiej od razu przygotować spokojniejszy profil. Po przełączeniu na głębszą aktywację klawiatura staje się znacznie bardziej przewidywalna i wygodna. Jest to dla mnie największy plus tej konstrukcji, bo oto nie muszę wybierać między klawiaturą do grania a klawiaturą do pracy. Muszę tylko dobrze ustawić profile.

Dlatego właśnie SteelSeries Apex Pro Gen 3 jest jedną z tych klawiatur, których nie powinno się oceniać wyłącznie po tym, że producent uznaje ją za “najszybszą klawiaturę na świecie”. Najważniejsze jest coś innego, bo ogromna możliwość dopasowania działania klawiszy. OmniPoint 3.0, regulacja od 0,1 do 4,0 mm, Rapid Trigger, Rapid Tap, Protection Mode, akcje 2 w 1 i GG QuickSet sprawiają, że to nie jest kolejny nudny mechanik z RGB, a solidny sprzęt, który realnie pozwala zmienić zachowanie klawiatury pod gry i pracę.

Czytaj też: Test SteelSeries Arctis Nova Elite. Co potrafią słuchawki za 2699 złotych?

Nie jest jednak idealnie. Przycisk funkcyjny odstaje jakością, prowadzenie USB pod spodem wygląda dziwnie, a oprogramowanie SteelSeries GG wymaga chwili cierpliwości, jeśli chcecie wyciągnąć z tej klawiatury pełnię możliwości. Zwłaszcza że producent nie wspiera natywnie wszystkich gier. Do tego dochodzi cena. Za 1149,99 zł w oficjalnym sklepie miałbym duży problem z przełknięciem tych wad, bo przy takiej kwocie oczekuję dopracowania niemal każdego detalu. Za około 729 zł w innych sklepach Apex Pro Gen 3 broni się znacznie lepiej.

Jeśli więc chcecie po prostu dobrą klawiaturę mechaniczną do okazjonalnego grania i pisania, to możecie spokojnie kupić coś tańszego. Jeśli jednak naprawdę interesuje was regulowana aktywacja, szybkie przełączniki magnetyczne, gotowe profile GG QuickSet i możliwość ustawienia klawiatury osobno pod FPS-y, pracę oraz codzienne pisanie, to Apex Pro Gen 3 ma dużo sensu. Nie dlatego, że jest “najszybsza na świecie”, tylko dlatego, że wreszcie pozwala użytkownikowi zdecydować, jak szybka ma być.

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.