Sprawą zajęli się przedstawiciele SETI Institute. Zorganizowali szeroko zakrojoną kampanię obserwacyjną, której celem było wykrycie ewentualnych technosygnatur, czyli sygnałów mogących świadczyć o działalności inteligentnych istot. Wyniki trafiły już do sieci, lecz nie zadowolą zwolenników teorii o istnieniu obcych cywilizacji. Brakuje bowiem oznak tego, iż 3I/ATLAS stanowi wytwór działania kosmitów.
Astronomowie wykorzystali możliwości Allen Telescope Array, jednego z najważniejszych instrumentów wykorzystywanych przez program SETI. Teleskopy monitorowały tytułowy obiekt przez ponad siedem godzin, skanując szeroki zakres częstotliwości radiowych od 1 do 9 gigaherców. Celem było wychwycenie wąskopasmowych sygnałów radiowych, które w naturalnych warunkach praktycznie nie występują i mogłyby wskazywać na działalność technologiczną.
Łączna liczba potencjalnych sygnałów była ogromna i opiewała na 74 miliony. Niestety, większość z nich okazała się zwykłym radiowym szumem generowanym przez ziemską technologię. Po zastosowaniu zaawansowanych filtrów eliminujących zakłócenia pochodzące z Ziemi oraz sygnały niezgodne z ruchem obiektu, naukowcy zawęzili listę kandydatów do około dwustu przypadków wymagających szczegółowej analizy. Ostatecznie każdy z nich udało się powiązać z urządzeniami znajdującymi się na powierzchni Ziemi lub satelitami krążącymi wokół naszej planety.
3l/ATLAS nie wydaje się stanowić obiektu stworzonego przez obcą cywilizację
Choć nie wykryli żadnych sygnałów od obcej cywilizacji, badacze podkreślają, że sam eksperyment był niezwykle wartościowy. Naukowcy byli w stanie określić granice czułości obserwacji i oszacować, jakie nadajniki mogłyby zostać wykryte przez współczesną aparaturę. Według zespołu SETI obserwacje były wystarczająco dokładne, aby wychwycić sygnały o mocy porównywalnej z niektórymi urządzeniami codziennego użytku, gdyby rzeczywiście znajdowały się na obiekcie lub w jego pobliżu.
Zainteresowanie 3I/ATLAS wynikało nie tylko z jego międzygwiezdnego pochodzenia. Od momentu odkrycia pojawiały się spekulacje, że niezwykle rzadkie obiekty tego typu mogą stanowić potencjalny nośnik technosygnatur. Scenariusz, w którym zaawansowana cywilizacja wykorzystuje niewielkie sondy międzygwiezdne do eksploracji galaktyki, faktycznie wydaje się możliwy, choć oczywiście mało prawdopodobny.
Czytaj też: Wszechświat pełen zagadek. Przełomowa ankieta ujawnia podziały wśród fizyków w fundamentalnych kwestiach
Poza tym, pamiętajmy o czymś jeszcze: brak wykrycia sygnałów nie oznacza porażki. Każde takie badanie pozwala doskonalić metody poszukiwania technosygnatur i sprawdzać skuteczność narzędzi wykorzystywanych przez programy SETI. W praktyce oznacza to, że gdy w przyszłości pojawi się rzeczywiście nietypowy obiekt, naukowcy będą dysponowali jeszcze lepszymi procedurami pozwalającymi na jego analizę. Jeśli więc kosmici faktycznie nas kiedyś odwiedzą, to prawdopodobnie będziemy w stanie szybko określić, czy mamy z nimi do czynienia.
Źródło: The Astronomical Journal
