Wchodzimy w erę robotów. Amerykanie i Chińczycy próbują przeciągnąć linę na swoją stronę, ale wychodzi im coś innego

Przyszłość humanoidalnych robotów powoli nabiera kształtu. Nie będzie ona jednak ani wyłącznie amerykańska, ani w pełni chińska. Patrząc na ruchy największych graczy w tej dziedzinie, może się okazać, że najbardziej zaawansowane maszyny następnej dekady będą powstawały dzięki połączeniu chińskiej produkcji sprzętu z amerykańską dominacją w dziedzinie sztucznej inteligencji.
Wchodzimy w erę robotów. Amerykanie i Chińczycy próbują przeciągnąć linę na swoją stronę, ale wychodzi im coś innego

Podczas konferencji GTC Taipei prezes Nvidii, Jensen Huang, przedstawił nową platformę badawczą dla humanoidalnych robotów. Konstrukcja opiera się na humanoidzie H2 Plus chińskiej firmy Unitree Robotics, wyposażonym w procesor Nvidia Jetson Thor T5000. Napędzany jest natomiast oprogramowaniem Isaac GR00T przeznaczonym do szkolenia i sterowania robotami. 

Sam robot robi ogromne wrażenie. Mierzy niemal 180 centymetrów wzrostu, waży około 68 kilogramów i dysponuje 75 stopniami swobody ruchu. Oprócz zaawansowanych kończyn wyposażono go w pięciopalczaste dłonie firmy Sharpa, zdolne do wykonywania niezwykle precyzyjnych czynności. Konstruktorzy pokazali między innymi manipulowanie kartami do gry, chwytanie delikatnych przedmiotów czy obieranie owoców. Tzw. zręczność manipulacyjna pozostaje jednym z najpoważniejszych problemów współczesnej robotyki i chyba czas uznać ją za ostatnią wielką barierę przed masowym wdrożeniem humanoidów do pracy.

Czytaj też: Od pierwszego robota do niemal bezobsługowego pomocnika. Tak wygląda nowa rodzina Roomba

Ale w tym przypadku najważniejsze nie jest mechaniczne ciało, lecz jego cyfrowy mózg. Procesor Thor T5000 oparty na architekturze Blackwell zapewnia ponad dwa tysiące teraflopów mocy obliczeniowej przeznaczonej dla modeli sztucznej inteligencji. Dzięki temu robot może analizować obraz z kamer, rozumieć polecenia, planować działania i kontrolować ruch całego ciała praktycznie w czasie rzeczywistym.

Bo najwyraźniej Nvidia nie próbuje zostać producentem robotów. Amerykańska firma chce dostarczać to, co robi najlepiej: układy obliczeniowe, modele AI oraz środowiska symulacyjne. Strategia przypomina rolę, jaką ten gigant odegrał podczas rewolucji w zakresie generatywnej sztucznej inteligencji. O ile większość współczesnych modeli językowych działa na procesorach Nvidia, tak w przyszłości wiele robotów może korzystać z tej samej infrastruktury obliczeniowej.

Nowy projekt pokazuje jednocześnie rosnącą współzależność dwóch największych rywali technologicznych świata. Stany Zjednoczone dominują w projektowaniu zaawansowanych układów AI, natomiast Chiny zbudowały jeden z najpotężniejszych ekosystemów produkcji robotów. Dzięki dostępowi do ogromnych łańcuchów dostaw, silników elektrycznych, przekładni, baterii i elektroniki chińskie firmy są w stanie produkować humanoidy znacznie taniej niż większość zachodnich konkurentów.

Najlepszym przykładem jest Unitree. Podstawowa wersja humanoida G1 kosztuje około 15 tysięcy dolarów, podczas gdy wiele konkurencyjnych konstrukcji wycenianych jest na kwoty kilkukrotnie wyższe. W ostatnich latach roboty tej firmy stały się internetową sensacją dzięki nagraniom prezentującym bieganie, skoki, czy parkour. Jednocześnie coraz częściej trafiają do laboratoriów badawczych w Europie i Ameryce Północnej.

Czytaj też: Niby humanoid, a wcale nie wygląda jak człowiek. Francuzi pokazali robota przyszłości

Partnerstwo budzi jednak kontrowersje. W Waszyngtonie coraz częściej mówi się o strategicznym znaczeniu robotyki. Możemy więc obawiać się, iż sytuacja zacznie przypominać historię rynku dronów, który został niemal całkowicie zdominowany przez chińską firmę DJI. W rezultacie Stany Zjednoczone znalazłyby się w sytuacji, w której kluczowa technologia przemysłowa i wojskowa będzie zależna od zagranicznych producentów.

Odnoszę wrażenie, że całkowite oddzielenie amerykańskiej i chińskiej robotyki jest mimo wszystko nierealne. Współczesne humanoidy wymagają połączenia dziesiątek technologii: procesorów AI, czujników, baterii, siłowników, oprogramowania, symulacji oraz ogromnych zbiorów danych treningowych. Żaden kraj nie kontroluje wszystkich tych elementów jednocześnie. Dlatego coraz częściej mówi się o globalnym wyścigu, w którym przewagę osiągną nie pojedyncze firmy, lecz całe ekosystemy współpracujących przedsiębiorstw.

Źródło: Wired

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.