Według najnowszych doniesień lotniskowiec Fujian ma otrzymać coś, czego nie widzieliśmy dotąd na żadnym lotniskowcu. Mowa o systemie, który ma fizycznie niszczyć nadpływające pod wodą torpedy, zanim te uderzą w kadłub.
Fujian nie jest zwykłym lotniskowcem. Chiny budują wokół niego całą wizję floty
Fujian, znany też jako Typ 003 i noszący numer burtowy 18, jest trzecim lotniskowcem Chin, ale pierwszym zaprojektowanym i zbudowanym w kraju od początku jako jednostka tej klasy ambicji. Nie mówimy tu o modernizowanym dziedzictwie poradzieckiej myśli ani o kolejnym okręcie z rampą startową. Mówimy o jednostce o wyporności około 80000 ton, długości około 316 metrów i szerokości około 76 metrów, która formalnie została wcielona do służby 5 listopada 2025 roku.

Najważniejsza zmiana względem Liaoninga i Shandonga kryje się w lotnictwie pokładowym. Fujian korzysta z układu CATOBAR i elektromagnetycznych katapult, a więc rozwiązania pozwalającego wypuszczać w powietrze samoloty z większym zapasem paliwa, cięższym uzbrojeniem i bardziej wymagającym wyposażeniem misyjnym. Pisałem już o tym przy chińskiej odpowiedzi na amerykańskie lotniskowce, bo Fujian od początku wyglądał jak okręt, który ma zmniejszyć dystans między Chinami a Stanami Zjednoczonymi w najbardziej prestiżowej kategorii morskiej potęgi.
Taki lotniskowiec nie jest jednak samotnym bohaterem. Działa w grupie uderzeniowej, korzysta z osłony niszczycieli, fregat, okrętów podwodnych, samolotów wczesnego ostrzegania i śmigłowców. W teorii właśnie ta warstwowa obrona powinna sprawić, że wrogi okręt podwodny nigdy nie podejdzie wystarczająco blisko, aby odpalić torpedę w stronę lotniskowca. W praktyce jednak nigdy wojskowi nie projektują okrętów na podstawie idealnego scenariusza. Projektują je także na moment, w którym kilka warstw zawiodło.
Ostatnia linia obrony zeszła pod wodę
Według najnowszych informacji Fujian ma być wyposażony w sześciolufowe wyrzutnie kalibru 324 mm i uznaje się je jako element systemu Anti-Torpedo Torpedo, czyli torpeda przeciw torpedzie. Nie chodzi więc o klasyczne uzbrojenie do polowania na okręty podwodne, bo tym zwykle zajmują się eskortowce, lotnictwo, śmigłowce, boje sonarowe, sonary holowane i cała grupa sprzętu wokół lotniskowca. Sens takiego systemu jest inny. Jeżeli ciężka torpeda przebiła się przez zewnętrzną obronę i płynie już w stronę kadłuba lotniskowca, to okręt ma dostać jeszcze jedną, ostatnią szansę, aby zwalczyć zagrożenie.
Czytaj też: Koniec procesorów jakie znamy? Chiny dokonały czegoś niesamowitego jako pierwsze na świecie

Dla mnie właśnie tutaj robi się ciekawie. W wojnie morskiej przez lata przyzwyczailiśmy się do porównywania zasięgów rakiet, parametrów radarów i liczby samolotów na pokładzie. Tymczasem torpeda pozostaje jednym z najbardziej niewdzięcznych zagrożeń, bo atakuje tam, gdzie wielki okręt jest najbardziej bezbronny. Pod linią wodną. Już byle jeden skuteczny wybuch takiej torpedy może naruszyć konstrukcję, uszkodzić wały napędowe, stery, maszynownię, systemy pomocnicze i doprowadzić do zalania przedziałów. Woda zresztą przenosi energię uderzenia znacznie skuteczniej niż powietrze, więc szkody nie muszą ograniczać się do miejsca trafienia.

Starsze chińskie lotniskowce miały korzystać z dwunastolufowych wyrzutni bomb głębinowych. Fujian ma iść inną drogą, bo zamiast liczyć na eksplozje w pewnym obszarze, miałby strzelać wyspecjalizowanymi torpedami przechwytującymi. Według dostępnych informacji wyrzutnie znajdują się po obu stronach okrętu, pod pokładem lotniczym, w formie obrotowych sześciolufowych modułów. Jeżeli to rzeczywiście działa zgodnie z opisem, to mówimy o podwodnym odpowiedniku systemu CIWS, tylko zamiast rozrywać nadlatującą rakietę serią pocisków, próbuje on zniszczyć obiekt poruszający się w dużo trudniejszym środowisku.
Torpeda przeciw torpedzie brzmi prosto tylko na papierze
Nadlatujący pocisk przeciwokrętowy porusza się szybko, ale radar może go wykryć, śledzić i przekazać dane systemowi kierowania ogniem. Pod wodą wszystko jest bardziej skomplikowane. Akustyka zależy od temperatury, zasolenia, głębokości, warstw termicznych, odbić od dna, hałasu własnego okrętu, pracy eskorty, wabików, zakłóceń i naturalnego tła. Przeciwnikiem nie musi być też prosta torpeda płynąca po przewidywalnej linii. Współczesne ciężkie torpedy mogą być bowiem naprowadzane przewodowo, korzystać z aktywnego lub pasywnego naprowadzania akustycznego, wracać do poszukiwania celu po nietrafionym ataku, a w niektórych wariantach podążać za śladem torowym okrętu.
Czytaj też: Katapulta z lotniskowca wyjechała na drogę. Chiny właśnie przesunęły granicę absurdu
W takim scenariuszu akustyczny wabik, jammer, ekran bąbelkowy czy holowany wabik nadal są potrzebne, ale nie dają gwarancji. Zwłaszcza wtedy, gdy torpeda została zaprojektowana właśnie po to, aby odróżniać prawdziwy cel od sztucznego. Dlatego system typu hard-kill zmienia całą logikę obrony. Nie próbuje wyłącznie oszukać pocisku. Próbuje go zniszczyć, uszkodzić, zdetonować przedwcześnie albo tak zaburzyć jego pracę, żeby minął cel.

Torpedy obronne lotniskowca Fujian mają po wejściu do wody aktywować własny sonar szerokopasmowy, szukać nadciągającej torpedy, korzystać z danych z okrętu przez dwukierunkowe łącze akustyczne i wykonywać końcowe manewry naprowadzania. Mają poruszać się z prędkością około 93-111 km/h, która ma być osiągana w ciągu mniej więcej trzech sekund od startu. Napęd tej torpedy ma opierać się na małym boosterze rakietowym do startowego przyspieszenia oraz pędniku pump-jet w fazie podwodnej. W opisie pojawia się także silnik synchroniczny z magnesami trwałymi i napędem bezpośrednim, co ma z kolei dawać szybką reakcję momentu obrotowego, precyzyjną kontrolę prędkości i mniejsze zakłócenia dla własnego sonaru interceptora.
Fujian pokazuje, że przyszłość wojny morskiej jest warstwowa
Fujian coraz lepiej pokazuje, dokąd zmierza rywalizacja na morzu. Lotniskowiec nie jest już wyłącznie pływającym lotniskiem. Staje się węzłem sensorów, systemów obrony, łączności, lotnictwa załogowego i być może bezzałogowego, a także platformą, która musi chronić się jednocześnie przed rakietami, dronami, okrętami podwodnymi, cyberatakami i torpedami. Takie podejście widać też przy chińskich okrętach podwodnych typu Yuan z nowym uzbrojeniem, bo Pekin bardzo konsekwentnie łączy relatywnie klasyczne platformy z rozwiązaniami, które zwiększają ich użyteczność w konkretnym scenariuszu konfliktu.

Czytaj też: Chiny odkurzyły radziecki koszmar z orbity. FOBS wraca jak duch zimnej wojny
W przypadku Fujiana tym scenariuszem jest przetrwanie w rejonie, w którym przeciwnik będzie polował na lotniskowiec wszystkimi możliwymi sposobami. Rakietami balistycznymi, pociskami hipersonicznymi, samolotami, okrętami podwodnymi i minami. Pisałem już o tej presji przy tajemniczej chińskiej wyrzutni mogącej przenosić pocisk zdolny zatopić lotniskowiec, ale tym razem patrzymy na sprawę z drugiej strony. Nie “czym zatopić lotniskowiec?”, lecz “co zrobić, żeby lotniskowiec nie zatonął, kiedy zrobi się gorąco?”
Źródła: Army Recognition, South China Morning Post

