Wyglądają ładnie i grają ślicznie, pomedytować też można. Czego chcieć więcej niż realme Buds Air8 Pro w tej cenie?

Bezprzewodowe słuchawki dopadł ten sam problem, który od lat nęka smartfony. Wszystkie mają mdłe etui o pękatych kształtach bez charakteru oraz ten sam design pchełek z kanciastymi pałąkami. Popularność klipsów zaczyna ostatnio ten stan rzeczy naruszać, ale póki co pozostaje się cieszyć, że niektórzy, jak jak w realme Buds Air8, robią chociaż minimum dla odmiany formy.
Wyglądają ładnie i grają ślicznie, pomedytować też można. Czego chcieć więcej niż realme Buds Air8 Pro w tej cenie?

Półka cenowa bezprzewodowych słuchawek TWS przypomina dzisiaj bardzo duży hipermarket pełen różności z każdą półką cenową. Znajdziemy tu dosłownie wszystko, od tanich i do bólu budżetowych konstrukcji, po przesadnie drogie flagowce, za które trzeba słono zapłacić.

Najnowszy model słuchawek realme Buds Air8 Pro, trafia na rynek z ciekawą propozycją, bowiem wprowadzeniem kilku zmian w projekcie oraz dodaniem flagowej jakości ANC do średniej półki słuchawek tworzy pozycję, która chociaż nie jest idealną, to ma na tyle silną rękę kart, żeby zachęcić klienta do rezygnacji z droższych opcji.

Recenzja realme Buds Air8 Pro, znienacka mogą zdobyć serce

Pierwsze wrażenie po wyjęciu pudełka z paczki kuriera nie będzie zaskoczeniem, to po prostu kolejne pudełko na słuchawki w stylu dyktowanym przez Apple, lecz w środku czeka miła niespodzianka. Większość producentów w tej klasie stawia na matowy lub bardzo błyszczący, dosyć nudny plastik albo bezpłciowe kopiowanie kultowych konstrukcji z jabłkiem w logo. realme poszło jednak własną drogą.

Unikalny styl, który przyciąga wzrok (i odciski palców)

Etui i same słuchawki wyróżniają się w miarę unikalną stylistyką. Zastosowano tutaj szklaną (z plastiku) płytkę z subtelnie napisanym logo i chociaż mój egzemplarz był biały, to jest delikatnie matowy oraz mieniący się różnobarwnie pod światłem. W dotyku jest przyjemnie miękkie, a kanciasta bryła nadaje temu etui eleganckiego stylu.

Sam fakt, że tyle czasu poświęcamy na tak “nieistotny” element jak etui, jest dobrym wyznacznikiem pozytywnego wrażenia jakie ono robi. Ten sprzęt po prostu wygląda dobrze i bez wstydu można położyć go na biurku obok laptopa podczas pracy w kawiarni. Zawias działa pewnie, a same pchełki magnetycznie wsuwają się do środka bez irytującego celowania po omacku, magnesy robią robotę, chociaż czasami podwinie się gumka (etui i tak się zamyka bezpiecznie).

Ergonomia i szczelność

Estetyka ma jednak swoją małą cenę. Szklane, błyszczące akcenty dosłownie uwielbiają zbierać odciski palców jak magnes. Każdego komu to przeszkadza – jak mnie – czeka rutyna wycierania szkiełka w koszulkę, albo ściereczkę z mikrofibry, którą okularnicy raczej zawsze mają w zasięgu – ponownie, winny. Dotyczy to również pałąka dotykowego na słuchawkach, który jest śliczny, lecz prędko przyciągnie niejedną smugę.

Mimo tej małej skazy, pod kątem wygody noszenia i ergonomii jest naprawdę świetnie. Słuchawki są lekkie, dobrze leżą w kanale słuchowym i nie wywołują uczucia ucisku nawet po kilku godzinach ciągłego słuchania, a przynajmniej nieszczególnie mocnego. Certyfikat odporności IP55 sprawia z kolei, że bez obaw można w nich trenować czy iść na spacer w lekkim deszczu. A samo etui oczywiście ładuje się przy pomocy USB-C, lecz nie posiada wewnątrz kabelka do ładowania, co jest na plus, bo i tak by pewnie trafił do tego specjalnego pudełka na krótkie kabelki, które dodają producenci do każdego sprzętu.

Dzień z realme Buds Air8 Pro, poprawnie na każdym kroku

Przerzucenie się ze słuchawek codziennego użycia do tych recenzenckich bywa trudne. W końcu trzeba nagle zmienić przyzwyczajenia, ale szokująco tutaj, było bardzo komfortowo i lekko, bowiem za wyjątkiem rzeczy ekskluzywnych dla systemów Apple, to niczego mi nie brakowało.

realme chwali się zastosowaniem tutaj zaawansowanego podwójnego systemuprzetworników: 11-milimetrowy niskotonowy oraz 6-milimetrowy przetornik wysokotonowy. Do tego dochodzi certyfikat Hi-Res Audio oraz obsługa zaawansowanego kodeka LHDC 5.0 po Bluetooth (Android). Parametrami każdy się jednak może chwalić, a życie to zupełnie inna sprawa.

Tutaj słucha się bardzo przyjemnie, szczególnie na systemach wspierających LHDC. Da się wręcz czasami poczuć instrumenty dobywające się z przestrzeni dźwiękowej. Utwory brzmią czysto; gitary, bassy, perkusja i wszystkie inne elementy kompozycji nie tłumią wokalu, ani nie zlewają się w mdłą papkę. Wciąż jak się wsłucha, da się odnaleźć wybrane elementy. Niestety dla mnie domyślny bass jest trochę za mocny i chociaż po czasie się do niego przyzwyczaja, to zmiana słuchawek skutkuje powrotem, do uczucia przesycenia niskimi tonami.

Złote brzmienie, to skuteczna technologia lub placebo. Ważne że działa!

Dla entuzjastów dopasowania brzmienia przygotowano w aplikacji opcję “Złote brzmienie”, która analizuje budowę naszego kanału słuchowego przy użyciu testu dźwiękowego, który zajmuje kilka minut i bardzo przypomina profesjonalny sprzęt z badań słuchu. Czy działa naprawdę? Trudno powiedzieć, wierzymy producentowi, że nie jest to tylko chwyt marketingowy, ale jeżeli ktoś mnie by zapytał? To mam wrażenie, że po stworzeniu mojego profilu, z utworów jest wyciąganych kilka nutek więcej.

Jest także korektor EQ, którym łatwo dostosujemy profil pod własne preferencje. Dźwięk dynamiczny, którym można samodzielnie dostosować odpowiednie tony w dostępnym zakresie oraz znalazło się miejsce dla dźwięku przestrzennego, który ma tworzyć złudzenie obecności na sali koncertowej. Ten mnie zawiódł najbardziej, gdyż aż “za dobrze” mnie przenosił. Czasami towarzyszyło uczucie jakby się słuchał utworów w jakimś pustym lofcie.

ANC na medal, chociaż pozostał niedosyt oraz przesyt jednocześnie

Przejdźmy do funkcji, która w codziennym użytkowaniu potrafi całkowicie zmienić odbiór słuchawek, czyli do aktywnej redukcji szumów. Producent chwali się tu tłumieniem hałasu do poziomu aż 55 dB.

Słuchawki odcinają od otoczenia z potężną siłą. Monotonny szum silnika, miejski zgiełk czy hałas klimatyzacji w biurze znikają niemal natychmiast po włożeniu słuchawek do uszu. Tłumienie jest na tyle głębokie i bezwzględne, że w pewnych sytuacjach trzeba po prostu uważać.

Testując je w miejskiej komunikacji podczas jazdy autobusem trzeba dosłownie włączyć mentalny tryb ostrożności. Stojąc w ciasnym przejściu, po prostu nie słyszałem nawet, że ktoś mówi do mnie “przepraszam” próbując dotrzeć do drzwi. A wydarzyło się to mimo mojej ostrożności, żeby być świadomym otoczenia – i pewnie tylko dlatego ktoś zdążył wyjść na przystanku.

Czytaj też: Sprytny smartfon dla poszukiwaczy stylu. Tak zaskoczył mnie realme 16 5G

Tłumienie dźwięków jest na tyle silne, że aż powiedziałbym że jest za dobre. Całkowicie odcina od otoczenia, pozostawiając jedynie najgłośniejsze kawałki w formie tła. Jest jeszcze w dedykowanej aplikacji dostępny inteligentny tryb adaptacyjny, nie mogę jednak powiedzieć, żeby wprowadzał dużą różnicę w odbiorze niż standardowe tłumienie.

Co mnie zawiodło mocniej niż pewnie powinno. To jest stosunkowo świeża funkcja u innych producentów. Osobiście używam jej niezmiennie w AirPodsach, lecz to inna półka cenowa, więc skreślanie realme z tego powodu byłoby wysoce niesprawiedliwe. Fajnie, że w ogóle jest taka możliwość, nawet jeżeli subtelna.

Tryb transparentny pozwala zachować świadomość otoczenia i głosów mówiących do nas osób i działa poprawnie. Wszystko słuchać czysto i wyraźnie, niestety pozostawia wciąż w tle delikatny szum oraz nie sprawia, że słuchawki niejako znikają w uszach, wciąż czuć dudnienie własnego głosu oraz ten stłumiony, głuchy bęben kroków po twardej powierzchni. Niemniej – działa na medal.

Bateria, aplikacja i funkcje smart

Jeśli chodzi o czas pracy na jednym ładowaniu, realme Buds Air8 Pro również stanowią ścisłą czołówkę. Łączny czas pracy wraz z etui sięga kilkudziesięciu godzin, a bez niego, ciągiem nawet powyżej 8, w zależności od tego, czy korzystamy z kodeków Hi-Res i włączonego ANC. W codziennym użytkowaniu oznacza to, że przy umiarkowanym słuchaniu po ładowarkę sięgamy raz na jakiś czas. Nie zabrakło też szybkiego ładowania, wystarczy 10 minut w etui, by zyskać kolejne kilka godzin odtwarzania muzyki.

Nie zabrakło mile widzianych dodatków, których na tej półce cenowej nawet za bardzo nie oczekiwano. Jest obecne Bluetooth 6.1, pozwala na połączenie z trzema urządzeniami w tej samej chwili i działa to sprawnie aż miło. Dźwięk może i się nie przełącza automatycznie, lecz jeżeli na komputerze włączymy muzykę i spauzujemy ją na wcześniej używanym na przykład telefonie, wtedy po sekundzie wskoczy dźwięk z PC.

Z kolei do zarządzania słuchawkami służy aplikacja realme Link. I jak to niestety bywa i u chińskiej konkurencji, jest ona zasypana dziwnym dodatkami, które tylko burzą komfort używania, a to dlatego, że jest to hub dla sprzętów. Dopiero stuknięcie ikony słuchawek przenosi do właściwego menu. Problem w tym, że ktoś uznał za dobry pomysł dodanie sampli, jakby to wyglądało, gdyby się miało inne urządzenia. Zatem na dzień dobry, przez sparowaniem ze słuchawkami ma się już w środku inny model oraz zegarek. Ktoś jest niepoważny.

Gdy jest się już we właściwym menu, jest poprawnie, po prostu klasycznie. Menu jest po polsku i można w nim ustawić wspominane wcześniej funkcje jak tryby ANC, dźwięku przestrzennego 360° (Spatial Audio), funkcji Multipoint, czyli jednoczesnego połączenia z kilkoma urządzeniami, trybu niskiego opóźnienia dla graczy (Game Mode) oraz dodatkowe funkcje oparte na AI. Znalazło się także miejsce dla zakładki MindFlow, która ma kilka miłych dźwięków do relaksu.

Niestety problemy nie są obce aplikacji realme Link, szczególnie jak ma się włączone wtyczki antyreklamowe i cookies

Jakość rozmów telefonicznych stawia realme Buds Air8 w bardzo dobrym świetle. Wbudowany zestaw mikrofonów wspomagany algorytmami redukcji hałasu AI radzi sobie z wycinaniem wiatru i gwaru otoczenia, sprawiając, że rozmówca słyszy nas wyraźnie i bez przesterów. Dodatkowo nad czystością głosu i zrozumieniem obydwu rozmówców, stoi na straży przewodnictwo kostne wbudowane w słuchaweczki.

Na koniec, lecz wciąż może być ważne, wsparcie AI

Poza opcjami, których się w aplikacji realme Link spodziewaliśmy, jest jeszcze dodatek w formie AI. Służy on do tłumaczenia na żywo zasłyszanej mowy. Co prawda nie miałem okazji sprawdzić tej opcji w akcji z osobami, które nie mówiły po polsku, lecz testy po angielsku zadziały szokująco szybko i dopóki się bardzo nie mówiło pod nosem, to i bardzo skutecznie! Ciekawi aż, jakby się to sprawdziło faktycznie w podróży.

Czytaj też: Test realme 16 Pro+ – dużo pozytywnych zaskoczeń. Tylko ta obudowa…

realme może i wydało słuchawki średniej póki, lecz dla wielu to będzie wystarczające

Chiński producent bardzo miło mnie zaskoczył. To jest produkt, może nie unikalny, lecz chociaż trochę wyjątkowy na tle konkurencji, a już na pewno elegancki i trudno się oprzeć szklanym elementom. ANC powinno zadowolić każdego, a i co najważniejsze, ulubione utwory będą brzmiały soczyście, jak głos naszego rozmówcy.

Jest naprawdę niewiele rzeczy, do których się można przyczepić. Większość z nich jest szalenie indywidualna, jak kwestia dopasowania do małżowiny usznej, czy wyższa wrażliwość na czystość dźwięku. To są wciąż tylko i aż malutkie słuchawki bezprzewodowe, więc cudów nausznych, specjalistycznych narzędzi tutaj nie można oczekiwać, jednak na to, czym są, prezentują uniwersalny charakter który się sprawdzi podczas codziennego użytkowania w pracy, w trakcie treningów i w podróży. Wszędzie gdzie potrzeba odetną Cię od hałasu otoczenia i to bez wątpienia jeden z najciekawszych wyborów w swoim przedziale cenowym.

Nigdy nie będą obiektem kultu jak AirPods, lecz w cenie około 500 złotych, trudno będzie komuś je przyćmić.

Bartosz GabiśB
Napisane przez

Bartosz Gabiś

Redaktor
Od lat logistyk i project manager, który postanowił w pewnym momencie, że pora zmienić coś w życiu i warto odnowić marzenia z lat szkolnych. Tak zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem, którą udało się połączyć z pasją do technologii, a szczególnie z tą starą jak discmany, walkmany i telefony z klapką. Niestety takie sformułowanie zdania, uświadamia mi własny wiek, ale cóż! Takie jest właśnie życie i to w nim jest najciekawsze.