realme 16 Pro+ prezentuje się bardzo efektownie, ale fanem testowej wersji kolorystycznej nie jestem

realme 16 Pro+ po raz pierwszy zobaczyłem dopiero przy wyjmowaniu go z pudełka i pierwsze wrażenie było nieco mieszane, ale z przewagą pozytywów. Smartfon jest bardzo efektowny ze względu na kolorystykę i materiał tylnego panelu. Jest to materiał niemal taki sam, jak w realme GT8 Pro, tylko bardziej miękki. Taaaak… coś czuję, że dla wielu osób niewiele to mówi.
Jest to materiał, który miękkością bardzo przypomina skórę i tak też jest określany przez producenta (skóra ekologiczna), ale ma fakturę nieco imitującą pergamin. Sprawia wrażenie solidnego, przyjemnie leży w dłoni i bardzo dobrze wygląda. Podobny materiał mamy w czarnej wersji kolorystycznej.

Nieco gorzej wypada wykonanie korpusu oraz wyspy aparatów. Korpus jest plastikowy i to czuć, wydaje się nieco pusty w środku, ale nie mogę złego słowa powiedzieć o jego solidności. Sprawia bardzo dobre wrażenie. Problemem jest jego połysk. W wersji złotej jest to złote, w czarnej srebrne. Ten element praktycznie cały czas jest pokryty odciskami palców i tego w żaden sposób nie unikniemy. Chyba że schowamy smartfon w etui, choć to z zestawu nie jest zbyt urodziwe. To zwykły, gumowy i przezroczysty case.

Palcujący się korpus to jednak nic przy wyspie aparatów. Wystarczy ją tylko delikatnie musnąć palcem i już pojawiają się na niej smugi. Producent niestety mocno przesadził tu z połyskiem. Koniec końców, choć smartfon jest ładny i efektowny, a na jego tył chce się długo patrzeć, mimo wszystko raczej wpakowałbym go na stałe w etui.

Dodajmy jeszcze, że obudowa ma wymiary 162,5 x 76,3 x 8,1 mm i waży 203 gramy. Jest wodoodporna, zgodnie z normą IP68 oraz IP69.
Czytaj też: Test Huawei FreeBuds Pro 5 – najlepsze połączenie komfortu i jakości
realme 16 Pro+ ma bardzo jasny ekran pod mocno pozakrzywionym szkłem

realme 16 Pro+ jest kolejnym modelem pokazującym, że realme jak mało kto umie w jasne ekrany. Mamy tu panel AMOLED o przekątnej 6,8 cala, rozdzielczości 1280 x 2800 pikseli, ze 144 Hz odświeżaniem obrazu. Chroni to szkło Gorilla Glass 7i, które jest zakrzywione na wszystkich czterech bokach. Z lewej i prawej strony nieco bardziej, na górze i na dole nieco mniej. Zawsze przy takich konstrukcjach mam obawę, czy krzywizny z czasem nie będą się mocniej rysować, bo trudno jest tu dopasować odpowiednią folię ochronną.
Ekran jest bardzo jasny, bo w trybie automatycznym osiąga prawie 1800 nitów jasności dla niemal całej powierzchni. realme mówi o 1800 nitach typowej jasności i to się sprawdza, natomiast obiecywane 6500 nitów pewnie da się uzyskać, ale w warunkach laboratoryjnych, na małym wycinku panelu. Czego jak łatwo się domyślić żaden przeciętny użytkownik nigdy nie zobaczy.

Dlatego też ten wątek bym odpuścił i skupmy się na tym, że jest to bardzo jasny i bardzo ładny ekran. Kolory są bardzo dobrej jakości, miłe dla oka, widoczność w słońcu jest wzorowa i to jeden z najmocniejszych punktów smartfonu.
Czytaj też: Test Bayerdynamic MMX 150 Wireless – połączenie komfortu i jakości siadło tu aż za dobrze
Interfejs Oppo mocno poszedł w iOS. Interfejs realme… trochę mniej

Od niedawna Oppo i realme ponownie oficjalnie są razem. Zawsze były, w końcu realme to początkowo była marka Oppo i dopiero później powstał z tego osobny, samodzielny producent. Do czego zmierzam? Do tego, że niedawno Oppo Reno15 Pro zaskoczył mnie wręcz kalką iOS i zastanawiałem się, czy coś podobnego spotkam w realme 16 Pro+.
Nie spotkałem… prawie. realme od dłuższego czasu ma swoją wariację na temat Dynamic Island i coś takiego faktycznie tu jest. Poza tym możemy ustawić efekt matowego szkła dla ikon na dole ekranu oraz w widoku folderów. Co jednak ani trochę nie przypomina Liquid Glass Apple’a. Poza tym realme wypada całkiem oryginalnie. Ok, wygląd folderów też przypomina iOS. realme UI 7.0 prezentuje się bardzo dobrze i oferuje sporo opcji personalizacji. Zmianę wyglądu, kształtu i rozmiaru ikon, wygląd ekranu blokady, albo gotowe motywy do wyboru, których jest naprawdę sporo. Łatwo można dopasować wygląd do własnych preferencji.

Osobiście lubię mieć na ekranie dużo elementów. Nie lubię wielkich ikon, bo mam wrażenie, że marnuje mi się przestrzeń. realme 16 Pro+ pozwala mocno rozszerzyć siatkę ikon, mocno zmniejszyć ich rozmiar i nawet po zmniejszeniu wszystkiego, interfejs nadal pozostaje czytelny i nie jest zbyt mały. Patrzy się na to bardzo przyjemnie i korzysta się wygodnie.
Sercem smartfonu jest układ Qualcomm Snapdragon 7 Gen 4, do tego mamy 8 lub 12 GB pamięci RAM i 256 lub 512 GB pamięci wbudowanej. Jest więc to bardzo mocna średnia półka i jeśli jest to komukolwiek potrzebne, w AnTuTu smartfon wykręca wynik na poziomie 1137642 punktów. To jeden z lepszych wyników dla tego procesora. Na co dzień realme 16 Pro+ działa bardzo dobrze, nie ma problemów z płynnością czy przegrzewaniem się podczas większego obciążenia.
Czytaj też: Test Ajazz AK870 – 250 zł za chińską klawiaturę. Okazja czy upadłem na głowę?
Funkcje AI realme 16 Pro+ część pierwsza

Funkcji AI w realme 16 Pro+ jest naprawdę dużo. Jak przystało na Androida, są to przede wszystkim funkcje powiązane z Gemini. Transkrypcje i streszczenia, automatyczne tworzenie notatek, wyszukiwanie w aplikacjach i sieci z pomocą Gemini oraz sam Gemini, z którym możemy porozmawiać.
Dalej mamy już własne funkcje realme w ramach NEXT AI i część z nich się dubluje z rozwiązaniami Google. Jak AI Recording, czyli nagrywanie spotkań z późniejszą redukcją szumów i separacją głosów, transkrypcją w czasie rzeczywistym i redagowaniem całości. Pozostałe funkcje nie do końca rozumiem, to znaczy nie bardzo rozumiem ich przydatność. Jak przykładowo AI Smart Clip, który wycina najciekawsze fragmenty z odtwarzanych materiałów wideo, albo AI Gaming Coach, który przeanalizuje nasz sposób grania w gry i podpowie nam lepszą strategię. Z kolei AI odpowiadające za komfort wzroku kiedyś nazywało się automatyczną regulacją jasności i temperatury barwowej, ale może już za stary jestem i nie nadążam. Choć trochę się zdziwiłem, jak pierwszego wieczora ekran zrobił mi się czarno-biały. Smartfon uznał, że dla mojego komfortu tak będzie lepiej. Musiałem wyprowadzić go z błędu.
Do narzędzi AI wrócimy przy okazji omówienia aparatu, bo tam… tam to się dopiero dzieje.
Czytaj też: Test realme GT 8 Pro – najbardziej wyczekiwany smartfon tego roku. Z czasem go doceniłem
Czy aparat realme 16 Pro+ nadąża za jego funkcjami?

realme mocno promuje możliwości fotograficzne realme 16 Pro+, z dużym naciskiem na portrety. Do tego mamy różne tryby, filtry i szerokie wsparcie AI. Tylko wszystkie te zapowiedzi nie do końca zgrywają mi się ze specyfikacją aparatów.
Aparat główny ma matrycę o rozdzielczości 200 Mpix o przeciętnym rozmiarze 1/1.56″, obiektywem f/1.9 o ogniskowej 23 mm, z optyczną stabilizacją obrazu. Do tego aparat z małą matrycą 50 Mpix 1/2.76″ z peryskopowym teleobiektywem f.2.8 i nieznaną ogniskową. Choć przybliżenie na poziomie 3.5x sugeruje nam typowo portretowe 80 mm. Na końcu aparat 8 Mpix z maleńką matrycą 1/4.0″ i obiektywem ultraszerokokątnym o polu widzenia 116 stopni. To bardzo przeciętny zestaw, adekwatny do półki cenowej realme 16 Pro+, który został potężnie obudowany funkcjami. Tak przynajmniej mi się wydawało, bo w praktyce zdjęcia okazały się znacznie lepsze, niż się spodziewałem.

Przede wszystkim mamy tu pięć różnych filtrów portretowych wraz z opcją cyfrowej symulacji rozmycia w zależności od wybranej przysłony. Dalej mamy trenera AI, czyli funkcję znaną z flagowego realme GT 8 Pro. Działa ona tak, że kierujemy aparat w stronę kadru, a ten podpowie nam, jak go udoskonalić – gdzie i jak przesunąć za pomocą animacji na ekranie oraz dodatkowo sam zrobi zoom tak, aby najlepiej wykadrować daną scenerię. To faktycznie się sprawdza. Efekt świetlny mnie rozczarował. Jest to dodanie gwiazdek lub serduszek do punktów światła w kadrze i myślałem, że to doda fajnego efektu podczas zdjęć nocnych, ale wygląda to maksymalnie sztucznie i niezbyt dobrze. Do tego mamy dwa profile kolorystyczne – naturalny i vibrant. Co bardzo mocno zalatuje identycznie nazywającymi się trybami kolorów Leica w smartfonach Xiaomi.






Zdjęcia z aparatu głównego są bardzo dobrej jakości. W dzień nie można im zupełnie niczego zarzucić. Mamy masę szczegółów, świetne kolory, bardzo dobry balans bieli. Bardzo dobrze wypadają też zdjęcia nocne, które nie są przesadznie rozjaśniane i mogą pochwalić się ładnymi kolorami. Trudno zarzucić też coś 2-krotnemu przybliżeniu. Przy rozdzielczości 200 Mpix jest z czego wycinać kadr i mówimy o praktycznie bezstratnym zoomie, ale tylko w przypadku zdjęć robionych w dzień. W nocy jakośc już wyraźnie spada.

Pomimo małej matrycy aparat z teleobiektywem też wypada pozytywnie. Zdjęcia są szczegółowe, ostre, ale nie przeostrzone, z dobrymi kolorami. Przyznaję, że jestem pozytywnie zaskoczony. Ten aparat najlepiej spisuje się do zdjęć bardziej oddalonych obiektów. Co prawda minimalna odległość ostrzenia to 35 cm, ale w odległości nawet około metra do obiektu zdjęcia nie wyglądają najlepiej.
Tryby portretowe są mam wrażenie skonfigurowane w kierunku przesadzonej efektowności. Tak, żeby zdjęcia od razu były jakieś i bardzo efektowne bez konieczności dalszej edycji. Ma to swój urok i myślę, że efekty powinny się podobać odbiorcom.
Fotografie z aparatu z obiektywem ultraszerokokątnego… są. Są efektownie szerokie, z przyzwoitymi, ale nieco wypranymi kolorami, ale pozbawione szczegółów i bardzo nieostre na bokach kadru.


























Zdjęcia możemy bardzo mocno edytować przy wsparciu AI. Choć edytować to w tym przypadku niedopowiedzienie. Kreator zdjęć AI może nam edytować zdjęcie według własnej wizji lub na podstawie naszych wytycznych. Te możemy mu nawet podać głosowo, na zasadzie – rozjaśnij drzewa na brzegu kadru i to faktycznie działa. Do tego nie zabrakło opcji usuwania z kadru niechcianych osób czy obiektów oraz usuwania odblasków. Co też się sprawdza. W przypadku portretów idziemy o wiele dalej. AI jest w stanie całkowicie zamienić całe tło, charakterystykę i oświetlenie zdjęcia, albo kompletnie przerobić je na zupełnie inne… wszystko. I o ile wcześniej wymienione opcje sprawdzają się i są przydatne, tak tutaj algorytmy tworzą cały obraz na nowo i potrafią nawet zmienić rysy twarzy osoby na zdjęciu. Więc to nie do końca mnie przekonało, ale ogólnie efekty są bardzo dobre. Poniżej przykładowe wytwory AI wraz z oryginalnym zdjęciem:






Czytaj też: Recenzja Xiaomi Mijia Smart Audio Glasses. Okulary zamiast słuchawek, a może coś więcej?
Bateria to mocarny punkt realme 16 Pro+

realme 16 Pro+ jest zasilany akumulatorem o pojemności az 7000 mAh, który obsługuje szybkie ładowanie przewodowe i mocy 80 W i niezbyt szybkie bezprzewodowe o mocy 13,5 W. Do tego mamy funkcję Bypass Charging, w której zasilamy smartfon z pominięciem baterii. To dobry wybór podczas długiego grania w gry, bo pozwala wydłużyć żywotność akumulatora. Zamiast jednocześnie go ładować i rozładowywać, możemy zasilać same podzespoły prosto z gniazdka.
Jak tak duża bateria wypada w praktyce? Świetnie! Zdarzały mi się dni, kiedy po całym dniu użytkowania wieczorem miałem jeszcze 50% zapasu energii, gdy w większości smartfonów jest to poziom 20-30%. Rozładowanie realme 16 Pro+ w jeden dzień to nie nie jest proste zadanie i wiele osób będzie go ładować co dwa dni, a pewnie będą i tacy, co będą robić to co trzy dni.

Czas ładowania akumulatora do pełna to nieco ponad godzina. W 15 minut doładujemy ją do niecałych 40% i w pół godziny do 60%. O ile podłączymy ładowarkę o odpowiedniej mocy.
Czytaj też: Test Sony WF-1000XM6 – izolują, komunikują i zapewniają dużo rozrywki
realme 16 Pro+ to udany smartfon, ale w dziwnej obudowie

realme 16 Pro+ jest dosłownie dziwny od początku do końca. Trudno powiedzieć, skąd decyzja producenta i emabrgo na recenzje, skoro smartfon jest w sprzedaży już od dłuższego czasu i to nie tylko w elektromarketach, ale też w oficjalnym sklepie realme.
Wykonanie jest inne, ciekawe, nietypowe, ale z niezrozumiale zaprojektowaną wyspą aparatów, która bardzo łatwo się brudzi i lubi zbierać zarysowania. Ekran, interfejs, wydajność – to wypada bardzo pozytywnie. Podobnie jak kwestie, nazwijmy je – łącznościowe. realme 16 Pro+ bardzo dobrze radzi sobie z zasięgiem sieci komórkowej i Wi-Fi, bezproblemowo współpracuje z innymi urządzeniami przez Bluetooth, mamy tu również płatności NFC oraz wysoką jakość rozmów. Wszystko jest na swoim miejscu. Najmocniejszym punktem jest tu zdecydowanie mocarna bateria, a największym zaskoczeniem – aparat.
Wszystko to dostajemy w cenie 2 299 zł w wersji 8/256 GB lub 2 499 zł w wersji 12/512 GB. Czy warto dopłacać? O ile nie grasz w gry, śmiało można zaoszczędzić sięgając po wariant z mniejszą pamięcią. Różnica w codziennym działaniu będzie niezauważalna. A czy warto? realme 16 Pro+ to mimo wszystko udany i solidny smaratfon ze średniej półki i cena jest tu adekwatna do jego możliwości.

