Test Keychron V6 Ultra 8K Wireless. Klawiatura mechaniczna do zadań specjalnych

Przywykłem do ciężkich klawiatur mechanicznych z obudowami prosto z maszyn CNC, a tu na moim biurku wylądował właśnie wręcz leciutki na ich tle model Keychron V6 Ultra 8K Wireless. Jego waga bierze się nie z formatu, bo w grę wchodzi tu pełnoprawny format, a z faktu, że cała obudowa została wykonana z tworzywa sztucznego.
Test Keychron V6 Ultra 8K Wireless. Klawiatura mechaniczna do zadań specjalnych

Po latach testowania klawiatur dla graczy mam wrażenie, że najciekawsze modele coraz rzadziej są tymi, które krzyczą najgłośniej. Keychron V6 Ultra 8K przy takich gamingowych potworkach wygląda wręcz spokojnie. Jest to pełnowymiarowa, mechaniczna klawiatura bezprzewodowa, która nie udaje biurkowej rzeźby, nie próbuje przypominać fragmentu statku kosmicznego i nie obiecuje cudów wynikających z jednego magicznego przełącznika. Na papierze robi jednak coś, co w 2026 roku zaczyna mieć coraz większy sens, bo łączy pełny układ, bezprzewodowy tryb pracy przy odświeżaniu aż 8000 Hz (8-krotność tradycyjnego 1000 Hz), hot-swap, konstrukcję gasket mount, kilka warstw wygłuszenia, webowe oprogramowanie i akumulator, który według deklaracji producenta ma pozwolić na setki godzin pracy… choć bez podświetlenia.

Innymi słowy, na papierze wypada to jak klawiatura zrobiona specjalnie dla osób, które nie chcą już wybierać między sprzętem do grania i narzędziem do normalnej pracy. Pytanie tylko, czy Keychron rzeczywiście dostarczył pełnowymiarowego “gotowego customa”, czy raczej bardzo rozsądnie poskładał znane elementy? Po tym teście mogę już powiedzieć, że odpowiedź nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. 

Keychron V6 Ultra 8K w skrócie

Keychron V6 Ultra 8K to pełnowymiarowa klawiatura mechaniczna w układzie 100%, która jest sprzedawana w wersji Fully Assembled Knob. Oznacza to, że w zestawie znajduje się gotowa do pracy klawiatura z pokrętłem, obudową, PCB, płytką PC, keycapami z dodatkami pod macOS i Windows oraz przełącznikami Keychron Silk POM w wersji czerwonej, brązowej i bananowej. Ten test dotyczy pierwszego typu przełącznika, czyli o liniowej charakterystyce pracy. Na oficjalnej stronie model kosztuje 599 zł, a w sklepach znalazłem ją najtaniej za 479 zł w momencie pisania tego testu.

Klawiatura ma 447,9 mm szerokości i 149 mm głębokości, waży około 1130 gramów i bazuje na w pełni plastikowej obudowie. Wysokość z przodu wynosi 24,7 mm bez keycapów, z tyłu 31,2 mm bez keycapów, a nóżki pozwalają ustawić kąt nachylenia na 4, 9 lub 11 stopni. W środku znalazła się płytka PC, przykręcane stabilizatory, konstrukcja gasket mount oraz kilka warstw wygłuszenia, które obejmują piankę wygłuszającą, dwie warstwy PET, piankę EPDM i umieszczoną na samym dole obudowy piankę akustyczną.

Czytaj też: Test Steelseries Apex Pro Gen 3. Klawiatura godna dłoni profesjonalistów

Keycapy zostały wykonane z PBT w profilu OSA (górna krawędź jest niższa od dolnej) i technice double-shot, a pod nimi pracują przełączniki Keychron Silk POM. Klawiatura obsługuje hot-swap, więc można w niej stosować większość 3-pinowych i 5-pinowych przełączników mechanicznych MX. Podświetlenie realizują zaś niezależne diody RGB przy przełącznikach, które ukrywają się pod keycapami z nieprzezroczystą czcionką, która może i jest wyraźna, ale utrudnia korzystanie z klawiatury po zmroku. Zapewnia za to ciekawy efekt pływających klawiszy. Konfiguracja odbywa się zaś przez Keychron Launcher dostępną z poziomu przeglądarki.

Najważniejszym parametrem jest jednak łączność. V6 Ultra 8K działa przewodowo przez USB-C, bezprzewodowo przez 2,4 GHz oraz przez Bluetooth 5.3, przy czym w trybie przewodowym i 2,4 GHz obsługuje polling rate na poziomie 8000 Hz, czyli osiem razy więcej względem standardowego poziomu.

Wybór trybu pracy jest realizowany przez przełącznik na tylnej krawędzi, a obok niego znajduje się również port USB-C, dioda funkcyjna oraz dodatkowy przełącznik systemowy macOS/Windows+Android. Jest też NKRO (No-Key Rollover) zarówno przewodowo, jak i bezprzewodowo. Akumulator ma zaś pojemność 4000 mAh, a deklarowany czas pracy wynosi do 660 godzin bez podświetlenia i do 200 godzin z RGB na najniższej jasności. Jego ładowanie przy jednoczesnej pracy pożera około 5,2 wata mocy i trwa około 4 godzin. Po godzinie poziom sięga około 60%, a po 2,5 godzinach dobija do 80%.

Pudełko i wyposażenie Keychron V6 Ultra 8K

Zestaw z Keychron V6 Ultra 8K jest bardzo praktyczny. W pudełku otrzymujemy gotową klawiaturę, przewód USB-C, adapter USB-A do USB-C, przedłużacz dla odbiornika 2,4 GHz, sam odbiornik USB-A oraz zestaw podstawowych narzędzi, obejmujący ściągacz do keycapów i przełączników, śrubokręt oraz klucz imbusowy, a dodatkowo kilka śrubek w razie zapodziania gdzieś tych już wkręconych w obudowę. Widać więc, że Keychron nie sprzedaje tu wyłącznie “plastikowego mechanika z łącznością bezprzewodową”, ale gotową konstrukcję przygotowaną z myślą o osobach, które chcą poczuć część customowego świata bez samodzielnego składania całej klawiatury. 

Samo opakowanie robi bardzo pozytywne wrażenie. Nie jest to wprawdzie prezentacja typu premium, która ma zachwycić już po podniesieniu wieka, ale w tej klasie cenowej bardziej interesuje mnie sama zawartość. Pod tym względem V6 Ultra 8K wypada świetnie, choć od razu warto zaznaczyć, że w całym zestawie z pełnowymiarową klawiaturą o tak wysokim profilu brakuje przede wszystkim podkładki pod nadgarstki. Keychron sprzedaje silikonową podpórkę osobno, więc jeśli ktoś pisze dużo i nie przepada za wysokimi profilami, może potraktować ją jako niemal obowiązkowy dodatek. Polecam zresztą wyposażyć się w podkładkę niezależnie od preferencji – lepiej dbać o swoje nadgarstki.

Jakość wykonania i projekt. Keychron V6 Ultra 8K to stonowany sprzęt

Keychron V6 Ultra 8K nie próbuje przekonać nas jakimś fantazyjnym wyglądem i nie ma też tej ciężkiej, aluminiowej brutalności, którą czuć w części “customowych” konstrukcji. Obudowa jest plastikowa, bryła klasyczna, a pełny układ od razu zdradza, że mamy do czynienia ze sprzętem bardziej użytkowym niż mobilnym czy kolekcjonerskim. Moim zdaniem to dobrze, bo nie każda klawiatura musi wyglądać jak projekt robiony pod zdjęcia na biurku z taśmami LED. Klasyka ciągle jest świetna w codziennej pracy.

Tworzywo w testowanym egzemplarzu sprawia wrażenie dobrego, ale niespecjalnie powalającego. Przy mocniejszym nacisku na środek obudowy można zaobserwować uginanie się całości, choć przy normalnym pisaniu konstrukcja zachowuje się stabilnie i przewidywalnie. Masa rzędu 1130 gramów nie robi takiego wrażenia jak pełne aluminiowe korpusy, ale razem z gumowymi podkładkami wystarcza, aby klawiatura pewnie trzymała się blatu w odpowiedni sposób. Niezależnie od tego, czy wykorzystacie wbudowane dwie pary nóżek czy też nie.

Wizualnie Keychron V6 Ultra 8K jest ewidentnie sprzętem dla takich osób, które wolą spokój od efekciarstwa. Czarne wykończenie, klasyczny układ, pokrętło w prawym górnym rogu głównej sekcji i nieregularny charakter keycapów tworzą bardzo intrygującą całość. Nie nazwałbym jednak tej klawiatury piękną w efektownym sensie. Jest ona po prostu stonowana jako sprzęt, który ma zniknąć na biurku i pracować, a nie codziennie przypominać użytkownikowi o tym, ile kosztował i że trzeba o niego dbać.

Pokrętło zasługuje również na osobny komentarz, bo choć w 2026 roku takie dodatki nie są już niczym niezwykłym, ale nadal potrafią decydować o wygodzie. W Keychronie działa ono świetnie w całych 360 stopniach ruchu bez ograniczeń lewo/prawo. Opór jest przyjemny w formie wyczuwalnych “skoków” po zapadkach, a skok jego wciśnięcia jest przyjemny i solidny (powoduje wyciszenie/odciszenie muzyki). Poza tym klawiatura ta doczekała się również dodatkowych czterech przycisków nad blokiem numerycznym, które stanowią rozszerzenie m.in. pod makra,. bo funkcje są ukryte pod klawiszami F1-F12.

Pełny układ 100% z dodatkiem jest niby staroświecki, ale bardzo rozsądny

Przez ostatnie lata rynek mocno skręcił w stronę mniejszych układów. TKL, 75%, 65%, konstrukcje Alice, odchudzone bloki klawiszy i wszystkie możliwe warianty “mniej znaczy lepiej” mają sporo sensu, jeśli ktoś walczy o każdy centymetr miejsca dla myszy. Problem polega na tym, że przy dłuższej pracy bardzo szybko wychodzi, czy dany układ jest dla nas rzeczywiście sensowny, czy wybierając mniejszą klawiaturę, zostaliśmy zmuszeni do zakupu osobnego keypada. 

Keychron V6 Ultra 8K idzie pod prąd, bo daje pełny układ z blokiem numerycznym, klawiszami funkcyjnymi, normalnymi strzałkami, klasyczną sekcją nawigacyjną, a nawet dodatkowymi przyciskami. Dla gracza z małym biurkiem może to być wada, ale dla osoby, która pracuje na komputerze, te wszystkie przyciski są na wagę złota. Powiedziałbym nawet, że po kilku tygodniach z mniejszymi klawiaturami powrót do 100% bywa mniej “nudny”, niż się spodziewałem.

W codziennym użyciu układ V6 Ultra 8K sprawdził się świetnie. Sekcja strzałek odseparowana od reszty przycisków nie utrudniała korzystania z niej, a rozmieszczenie klawiszy nie wymagało specjalnie długiego przyzwyczajania się do układu. Największym kompromisem pozostaje oczywiście szerokość. Przy niskiej czułości myszy i grach FPS klawiatura zajmuje sporą część blatu, więc osoby grające głównie kompetytywnie powinny dobrze przemyśleć, czy pełny format jest im rzeczywiście potrzebny.

Keycapy OSA PBT. Dobry materiał i specyficzny profil

Keychron stosuje tutaj keycapy typu OSA double-shot PBT, a to akurat jest ważne, bo PBT zwykle lepiej znosi dłuższe użytkowanie niż ABS i wolniej łapie tłuste, wygładzone ślady po palcach. W praktyce po kilkunastu dniach testu powierzchnia keycapów wyglądała jak nowa, a faktura pod palcami pozostała niezmienna. Oczywiście nie jest to aż tak wielkie osiągnięcie, bo przecież wystarczy nie jeść przy komputerze i często myć ręce, żeby stanowisko pozostawało w czystości, ale sam fakt niezbierania przez klawisze nawet delikatnych śladów jest wart odnotowania

Profil OSA to już zaś bardziej kwestia gustu. Jest wyższy i bardziej zaokrąglony niż typowo niskie, płaskie nakładki, ale jednocześnie nie idzie tak daleko jak klasyczne, wysokie SA. Pod palcami daje przyjemne wrażenie kontroli. Przy pisaniu szybko nie powodują żadnych problemów, choć po przesiadce z niższych profili pierwsze godziny mogą wymagać dłuższego czasu przyzwyczajania się. Czytelność samej czcionki oceniam z kolei na wzorową, bo nawet dodatkowe funkcje są klarowne… choć ta na klawiszu backspace wygląda, jakby ktoś wcisnął spację tam, gdzie nie powinien.

Przełączniki Keychron Silk POM

Najważniejszą częścią każdej klawiatury mechanicznej nadal są przełączniki. Keychron V6 Ultra 8K może mieć 8000 Hz, łączność radiową i Bluetooth 5.3, gasket mount i webowy soft, ale jeśli pisanie będzie wypadało przeciętne, to cała ta reszta stanie się tylko dodatkiem. Testowany wariant z czerwonymi przełącznikami wypada jednak pod tym względem bardzo dobrze, choć trzeba od razu zaznaczyć, że nie jest to charakterystyka dla osób szukających mocnego punktu aktywacji, wyraźnego oporu albo nawet łagodnego taktylnego “kopnięcia” pod palcem. Silk POM Red są liniowe, lekkie i nastawione na możliwie płynny ruch od początku do końca skoku.

Keychron Silk POM Red są fabrycznie smarowane i wykonane z POM-u, co ma ograniczać tarcie oraz dawać gładszy, bardziej powtarzalny ruch. W praktyce skok klawiszy jest lekki, czysty i pozbawiony wyczuwalnego drapania, którego często czuje się w tańszych mechanikach prosto z pudełka. Opór nie jest wysoki, bo siła pracy na poziomie 45 gf stawia te przełączniki po stronie szybkiego, niewymagającego pisania. Powrót klawisza jest miękki, ale wystarczająco sprężysty, żeby nie mieć wrażenia zamulenia. Podczas pisania dłuższych tekstów klawiatura nie męczy palców i nie zmusza do mocnego dobijania każdego znaku.

Najważniejsze pytanie brzmi jednak prosto – czy to jest klawiatura przyjemna do pisania? Moim zdaniem tak, ale nie przez agresywny charakter przełączników. Po kilku dniach pisania V6 Ultra 8K daje wrażenie sprzętu równego, spokojnego i przewidywalnego. Nie jest to feeling ekstremalnie miękki ani przesadnie sprężysty. Bardziej gładki, tłumiony i w pewnym sensie zrównoważony, a to akurat może być zaleta, bo Keychron nie próbuje przesadzić z charakterem przełączników i nie wpada w sztuczne “customowe” efekciarstwo. Osoby szukające bardzo wyrazistego brzmienia albo mocniejszej informacji zwrotnej mogą jednak uznać, że czerwone Silk POM są zbyt grzeczne. Są to bowiem przełączniki dla kogoś, kto chce pisać szybko, cicho i bez zmęczenia, a nie dla użytkownika, który oczekuje od każdego kliknięcia czegoś wielkiego.

W grach czerwone Silk POM mają tę samą zaletę, co przy pisaniu – są lekkie i natychmiastowe w odbiorze. Nie trzeba przebijać się przez wyczuwalny próg, więc szybkie ruchy na WASD, spamowanie skrótów albo powtarzalne akcje wypadają naturalnie. Jednocześnie nie są to przełączniki magnetyczne, więc nie ma tu regulowanego punktu aktywacji, Rapid Triggera ani analogowych sztuczek znanych z droższych modeli typowo gamingowych. Keychron nadrabia to niskim opóźnieniem, 8000 Hz i stabilnym trybem 2,4 GHz, ale sam charakter przełączników pozostaje klasycznie mechaniczny. Dla większości graczy to wystarczy, natomiast osoby przyzwyczajone do nowoczesnych Hall Effectów powinny wiedzieć, że V6 Ultra 8K idzie inną, bo bardziej tradycyjną drogą. Stabilizatory są z kolei przykręcane do PCB, więc oczekiwania automatycznie rosną i rzeczywiście dłuższe klawisze zachowują się stabilnie i spójnie na całej długości niezależnie od miejsca nacisku.

Najkrócej mówiąc, Silk POM Red pasują do Keychrona V6 Ultra 8K, bo nie próbują zmieniać tej klawiatury w przesadnie agresywny sprzęt gamingowy. Są lekkie, liniowe, fabrycznie wygładzone i dobrze zgrywają się z dodatkowo tłumioną konstrukcją gasket mount. Nie dostarczają mocnej informacji zwrotnej i nie będą pierwszym wyborem dla osób tęskniących za cięższymi przełącznikami, ale do pisania, pracy i grania w jednym zestawie wypadają bardzo bezpiecznie. Właśnie dlatego czerwony wariant wydaje się najbardziej uniwersalny.

Gasket mount i wygłuszenie. Keychron chce brzmieć drożej, niż kosztuje

Keychron w tym modelu postawił na konstrukcję gasket mount i kilka warstw wygłuszenia. W środku mamy płytkę elektroniczną, pianki, dwie warstwy PET, EPDM oraz dolne wygłuszenie obudowy, więc nie jest to zwykły mechanik z plastikową obudową, któremu dorzucono RGB i nazwano go “customowym”. Na papierze taki zestaw ma sens, bo plastikowa obudowa sama z siebie nie musi brzmieć źle, ale bez dopracowanego wnętrza bardzo łatwo wpada w pusty, tanio rezonujący dźwięk. V6 Ultra 8K pod tym względem wypada zresztą lepiej, niż sugerowałaby sama plastikowa obudowa. 

Dźwięk klawiszy jest raczej głęboki i przyjemnie przytłumiony, a nie suchy czy pusty. Środek klawiatury brzmi najbardziej spójnie, bo tam konstrukcja najlepiej maskuje typowe rezonanse pełnowymiarowych modeli, natomiast okolice bloku numerycznego mogą być minimalnie bardziej twardsze w odbiorze. Najbardziej zaskakuje to, że Keychronowi udało się uzyskać dojrzały, spokojny charakter bez uciekania w aluminiową obudowę. Najmniej podoba mi się natomiast to, że plastik nadal pozostawia po sobie ślad w ogólnym odbiorze, bo przy bardzo uważnym słuchaniu nie ma tu tak zwartego i ciężkiego brzmienia, jakie dają droższe konstrukcje z metalu.

Czytaj też: Test klawiatury MCHOSE GX87 Lite: Blue Nano Spraying

Nie nazwałbym tego brzmienia jednoznacznie “premium”, bo seria V Ultra nadal nie ukrywa całkowicie swojego bardziej budżetowego korpusu, który jednak nie wypada tak dobrze, jak solidny aluminiowy blok. Trudno jednak sprowadzać V6 Ultra 8K do poziomu zwykłego plastiku z lepszą specyfikacją. Keychron rzeczywiście próbuje zbliżyć serię V Ultra do gotowego customa, tylko robi to po swojemu, bo nie przez masę i metal, lecz przez wewnętrzną konstrukcję, wygłuszenie i przełączniki.

Przy bardzo szybkim pisaniu słychać, że to nadal pełnowymiarowa klawiatura mechaniczna, więc nie ma tu absolutnej ciszy ani bibliotecznej dyskrecji. Przy wolniejszej pracy dźwięk staje się jednak bardziej miękki i kontrolowany, bez irytującego pogłosu obudowy. Jeśli ktoś pracuje nocą albo dzieli pokój z inną osobą, powinien wiedzieć, że V6 Ultra 8K nie jest klawiaturą cichą w sensie membrany czy przełączników silent, ale jej kultura pracy jest zdecydowanie bardziej biurowa niż typowo gamingowa. 

Łączność. 8000 Hz bez kabla brzmi świetnie, ale nie każdy to poczuje

Najbardziej marketingowy element Keychron V6 Ultra 8K jest jednocześnie jednym z najciekawszych. Klawiatura obsługuje polling rate 8000 Hz zarówno przewodowo, jak i przez 2,4 GHz, a do tego dochodzi Bluetooth 5.3 z możliwością połączenia z trzema urządzeniami. Jeszcze niedawno takie liczby kojarzyły się głównie z typowo gamingowymi konstrukcjami pod kabel, a nie z pełnowymiarową klawiaturą, która jednocześnie chce być sprzętem do pracy, pisania i codziennego komputera.

W praktyce tryb 2,4 GHz powinien być tym, z którego korzysta się najczęściej. Nie zauważyłem tu jednak powodu do pisania o cudownej przewadze. 8000 Hz łatwo sprzedać jako wielką różnicę, ale dla większości użytkowników będzie to bardziej zapas techniczny na przyszłość niż coś, co faktycznie zmieni codzienną skuteczność. Poza najwyższym poziomem e-sportu trudno oczekiwać, aby ktoś nagle poczuł wyraźną przewagę nad 1000 Hz i właśnie tak trzeba na to patrzeć. V6 Ultra 8K nie zrobi z nikogo lepszego gracza, ale daje komfort psychiczny, że tryb bezprzewodowy nie jest trybem drugiej kategorii, który wprowadzi do działania jakiekolwiek opóźnienia.

Bluetooth 5.3 działa zaś jako bardziej uniwersalna opcja do laptopa, tabletu, telefonu albo dodatkowego komputera. Do pisania, komunikatorów, przeglądarki i normalnej pracy będzie w pełni wystarczający, a możliwość przełączania między trzema urządzeniami pasuje do charakteru Keychrona jako sprzętu nie tylko do grania. Do gier nadal wybrałbym jednak 2,4 GHz albo kabel. Nie dlatego, że Bluetooth w Keychronie jest zły, tylko dlatego, że taka jest natura tego trybu i nie warto mieszać wygody i energooszczędności z najniższymi możliwymi opóźnieniami.

Keychron Launcher. Webowe oprogramowanie jest dokładnie tym, czego część klawiatur potrzebuje

Mam coraz mniej cierpliwości do oprogramowania peryferyjnego, które zachowuje się jak osobny system operacyjny. Duże aplikacje potrafią dawać ogromne możliwości, ale równie często są ciężkie, przeładowane i irytujące przy najprostszych zmianach. Keychron idzie inną drogą, bo V6 Ultra 8K konfiguruje się przez Keychron Launcher działający w przeglądarce, co ma ogromny sens. 

Efekt? Nie trzeba instalować kolejnego programu tylko po to, żeby przemapować klawisz, zmienić podświetlenie albo ustawić makro. Wystarczy zgodna przeglądarka, przewodowe podłączenie klawiatury i dostęp do Launchera. Z poziomu webowej aplikacji da się zmieniać mapowanie, skróty, makra, podświetlenie i firmware, a Keychron wymaga do tego Chrome, Opery albo Edge. Wszystko to nawet przy bezprzewodowym połączeniu. 

Makra, ustawienia podświetlenia, przypisań klawiszy czy skrótów do aplikacji (ta funkcja wymaga już instalacji lokalnego oprogramowania Keychron Assistant) i profile powinny wystarczyć większości użytkowników.

Podświetlenie RGB w Keychron V6 Ultra 8K. Ładne, konfigurowalne, ale nie najważniejsze

Podświetlenie RGB w Keychron V6 Ultra 8K sprowadza się do diody umieszczonej na południowej części każdego przełącznika i oferuje ponad 22 tryby, a w tym Mix RGB pozwalający podzielić klawiaturę na dwie strefy efektów. W praktyce RGB traktuję tu jako dodatek, a nie główny argument zakupowy, co potwierdzają keycapy bez prześwitującej czcionki. Ta klawiatura nie wygląda więc jak sprzęt zaprojektowany wokół światła, a bardziej jak normalny mechanik, który przy okazji potrafi świecić. 

Jasność podświetlenia można uznać za wystarczającą do efektu wizualnego, ale nie jest to klawiatura, która próbuje zalać biurko światłem. Efekty są konfigurowalne, przejścia wyglądają poprawnie, a konfiguracja przez Launcher jest wygodniejsza niż przeklikiwanie wszystkiego skrótami klawiszowymi. Najlepiej wygląda spokojniejsze, mniej agresywne podświetlenie, które podkreśla bryłę klawiatury zamiast robić z niej dyskotekowy element stanowiska. Przy wyłączonym podświetleniu klawiatura wygląda zresztą najczyściej i właśnie wtedy najbardziej pasuje mi jej charakter.

Ważniejsza od samego RGB jest czytelność keycapów OSA double-shot PBT, które są ważnym elementem zestawu pod względem materiału i trwałości, ale nie należy zakładać, że RGB automatycznie rozwiązuje temat pisania po ciemku. Podświetlenie bardziej buduje efekt pod klawiszami niż wyraźnie rozświetla czcionkę, co w praktyce oznacza, że osoby piszące dużo w nocy powinny sprawdzić, czy taki kompromis im pasuje. Nie jest to wada dyskwalifikująca, ale przy klawiaturze codziennej takie drobiazgi potrafią mieć większe znaczenie niż najbardziej widowiskowy efekt świetlny.

Akumulator Keychron V6 Ultra 8K, czyli ambitne deklaracje

Keychron deklaruje do 660 godzin pracy bez podświetlenia i do 200 godzin z RGB ustawionym na najniższą jasność, więc jak na pojedyncze ładowanie, są to wręcz zaskakujące liczby. Jednak w praktyce pełny test takiego czasu pracy wymagałby absurdalnie długiego sprawdzania. Producent tłumaczy ten wynik połączeniem akumulatora 4000 mAh i firmware’u ZMK. Najrozsądniej jednak potraktować te wyniki nie jako obietnicę do udowodnienia co do godziny, tylko jako informację o klasie urządzenia. Przy 8 godzinach pracy dziennie i wyłączonym podświetleniu 660 godzin oznacza około 83 dni działania przed koniecznością ładowania. 

Przy wyłączonym RGB klawiatura sprawia więc wrażenie sprzętu, o którym można zapomnieć na wiele tygodni. Przy włączonym podświetleniu i wysokim ustawieniu odświeżania zużycie energii oczywiście rośnie, ale nie da się tego wiarygodnie zmierzyć. Samo ładowanie odbywa się przez USB-C i można przy tym korzystać z klawiatury podczas ładowania, co w praktyce usuwa większość stresu związanego z akumulatorem. Keychron mógłby jednak dodać bardziej czytelny, stale dostępny sposób prezentowania poziomu naładowania akumulatora zamiast wymagać od nas polegania na kombinacji FN+B, ale w praktyce nie jest to problem, który psuje codzienne korzystanie. Przy tak długim czasie pracy akumulator przestaje być bowiem elementem, o którym myśli się codziennie i to jest największy komplement.

Keychron V6 Ultra 8K nie wygląda jak klawiatura gamingowa, ale…

V6 Ultra 8K nie ma wyglądu typowego sprzętu dla graczy. Nie krzyczy agresywną czcionką, nie ma kosmicznej obudowy i nie próbuje robić z biurka jakieś wielkiej sceny e-sportowej. Mimo to pod względem technicznym ma wiele elementów, które do grania pasują, bo przecież odświeżanie rzędu 8000 Hz, NKRO, 2,4 GHz, stabilną łączność, pełny układ i mechaniczne przełączniki z hot-swapem. W grach klawiatura sprawdza się bardzo pewnie, a to zwłaszcza jeśli korzystamy z 2,4 GHz albo kabla. 

Największym ograniczeniem nie jest opóźnienie ani przełączniki, tylko rozmiar. Przy dynamicznych FPS-ach pełna klawiatura potrafi zabierać sporo miejsca myszy, więc gracze przyzwyczajeni do formatu TKL mogą poczuć, że V6 Ultra 8K jest po prostu za szeroki. Naturalnie to nie jest wada wykonania, tylko naturalna cena pełnego układu. Jeśli ktoś gra głównie w sieciowe strzelanki na niskiej czułości myszy, to mniejszy format będzie wtedy po prostu wygodniejszy.

Nie jest to więc klawiatura, którą poleciłbym wyłącznie pod strzelanki. Jest to raczej sprzęt dla gracza, który oprócz grania robi na komputerze coś jeszcze. Pisze, pracuje, korzysta z bloku numerycznego i nie chce przełączać się między “klawiaturą do pracy” i “klawiaturą do grania”. W tym sensie Keychron V6 Ultra 8K jest jak najbardziej sensowny.

Czy Keychron V6 Ultra 8K ma wady?

Największą wadą Keychron V6 Ultra 8K jest to, że mimo bardzo solidnej specyfikacji i wysokiej ceny, nadal pozostaje konstrukcją w plastikowej obudowie. Wprawdzie nie wygląda tanio i nie brzmi tanio, ale jeśli ktoś ma w głowie ciężki, aluminiowy custom, to V6 Ultra 8K nie da takiego samego wrażenia fizycznej solidności. Uczucie pisania i akumulator są wprawdzie świetne, ale plastikowa obudowa brzmi i sprawia wrażenie tańszej niż metalowe konstrukcje. 

Czytaj też: Test klawiatury mechanicznej Gravastar Mercury K1 Gradient White

Przy cenie 599 zł trudno jednak udawać, że Keychron powinien dać tu to wszystko naraz. Nadal mówimy bowiem o sprzęcie, który próbuje łączyć 8000 Hz, 2,4 GHz, Bluetooth, hot-swap, webową konfigurację, PBT, gasket mount i bardzo długi czas pracy na jednym ładowaniu, choć precyzyjny poziom naładowania nie jest możliwy do podejrzenia. Kombinacja Fn+B pokazuje ten poziom od klawisza od 1 do 0, a więc od 10 do 100%. Kompromis musiał pojawić się więc zupełnie gdzieś indziej i pojawia się właśnie w materiale obudowy oraz ogólnym odczuciu “premium”, którego tutaj brakuje. Oficjalna cena pokazuje, że V6 Ultra 8K jest modelem rozsądnym cenowo, ale nie luksusowym.

Druga rzecz to gabaryty. Pełny układ jest praktyczny, ale ogranicza miejsce na mysz, więc osoby grające głównie w dynamiczne FPS-y powinny rozważyć mniejszy model z tej samej rodziny. Trzecia kwestia to Launcher. Dla mniej zaawansowanych użytkowników Launcher może być bardzo wygodny, bo nie wymaga instalacji, ale dla bardziej zaawansowanych będzie zapewne mniej swobodny niż pełne środowisko dla fanów QMK/VIA. Jest to jednak nadal lepszy kierunek niż ciężkie aplikacje gamingowe.

Test Keychron V6 Ultra 8K – podsumowanie

Keychron V6 Ultra 8K nie jest klawiaturą, którą kupuje się dla samego wyglądu. Nie jest też sprzętem, który próbuje zbudować całą tożsamość na RGB, aluminiowej obudowie albo jednym krzykliwym parametrze. Jest to bardziej sensowny pełnowymiarowy mechanik dla osób, które chcą jednocześnie pisać, grać, korzystać z bezprzewodowości, konfigurować klawisze bez instalowania ciężkiego programu i nie rezygnować z bloku numerycznego.

Najbardziej podoba mi się w nim połączenie praktyczności z parametrami, które jeszcze niedawno kojarzyły się raczej z dużo bardziej gamingowym sprzętem. V6 Ultra 8K ma 8000 Hz przewodowo i przez 2,4 GHz, bardzo długi czas pracy, trzy tryby łączności, hot-swap, PBT, gasket mount, sporo wygłuszenia i webową konfigurację. Największe zastrzeżenia mam do braku wskaźnika poziomu naładowania akumulatora, plastikowej obudowy, wysokiego profilu i pełnego rozmiaru, który nie każdemu będzie pasował. Zwłaszcza bez podkładki pod nadgarstki.

Finalnie uważam, że Keychron V6 Ultra 8K jest jedną z ciekawszych pełnowymiarowych klawiatur dla osób, które chcą jednego urządzenia do pracy i grania. O ile nie oczekują aluminiowej bryły i feelingu klawiatury premium. Nie poleciłbym go tym, którzy szukają możliwie najmniejszej klawiatury do FPS-ów, aluminiowego korpusu albo najbardziej efektownego sprzętu na biurko. Poleciłbym go za to użytkownikom, którzy chcą jednej klawiatury do wszystkiego i wolą sensowną konstrukcję od kolejnej gamingowej pozy.

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.