The Blood of Dawnwalker to jednoosobowa gra RPG akcji z otwartym światem, utrzymana w klimacie mrocznego fantasy i osadzona w XIV-wiecznej Europie. Produkcją zajmuje się warszawskie studio Rebel Wolves, założone przez byłych ważnych twórców CD Projekt RED, a wydawcą gry jest Bandai Namco Entertainment. Projekt powstaje na Unreal Engine 5 i ma być pierwszą częścią nowej sagi Dawnwalker.
Czytaj też: Ekspert obala jedno z największych kłamstw o gamedevie [WYWIAD]
W grze wcielimy się w Coena, bohatera rozdartego między człowieczeństwem a wampirzą naturą. Za dnia pozostaje człowiekiem, nocą korzysta z mocy wampira, a jego głównym celem jest ocalenie rodziny. Rebel Wolves zapowiada, że decyzje gracza, odkrywane sekrety i upływ czasu będą wpływać na przebieg historii. Wiadomo też, że Coen ma 30 dni i nocy na wykonanie najważniejszego zadania, a podejmowanie kolejnych aktywności ma zużywać czas i prowadzić do konsekwencji.
Nowy pokaz The Blood of Dawnwalker mnie kupił, ale nie oczarował
Najnowszy pokaz rozgrywki objął około osiem minut fragmentu z prologu Deep Down. Materiał zaprezentował głównie eksplorację podziemnych ruin, system śledztwa i rozmowy, a na końcu krótką walkę z bossem. Pokaz pochodził z wersji przedpremierowej, dlatego część elementów może jeszcze ulec zmianie przed premierą.
Te prawie osiem minut minęło mi zaskakująco szybko. Sam format podawania tej minihistoryjki w grobowcu niejako mnie urzekł. Zwłaszcza na tle tego, co zwykle robimy w takich miejscach w grach. Wbijamy, cieszymy się zapalonymi świecami od wieków, zaczynamy sieczkę ze strażników, wyciągamy nagrodę i uciekamy ze sprzętem, który nie ma za sobą często żadnej historii.

Oczywiście nie wiemy, czy to bardzo szczególny artefakt, czy po prostu jednorazowy quest w tej formie, który ma nas zachęcić samą formą. Jeśli jednak twórcy zadbają o nawet takie szczegóły, to eksploracja jedynie zyska na jakości, bo jeśli cały nasz ekwipunek będzie miał za sobą tak rozległe tło fabularne, to… no cóż, mnie to kupuje.
Czytaj też: GIC Sprint 2026 właśnie rusza pełną parą, a my jesteśmy na miejscu
Sam pokaz nie pokazał jednak gry idealnej. Tak szczegółowe freski z konkretną historią aż proszą się o jakieś lepsze zwieńczenie, a nie jedynie podejście do sarkofagu, który nie reaguje na interakcję, ale już łup pozwala podejść. Szczerze mówiąc, liczyłem wtedy nawet na prosty jumpscare, a następnie krótki wyścig z czasem, bo w takim momencie przydałby się zastrzyk adrenaliny po kilkuminutowym zapoznawaniu się z historią. Zwieńczenie go walką z bossem byłoby tylko idealną układanką, a tak to… no cóż, fajnie się oglądało, ale gameplay’owo moim zdaniem dało się tam zrobić nieco więcej.
Wcielimy się w Coena jeszcze w tym roku
The Blood of Dawnwalker ma zadebiutować 3 września 2026 roku na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S. Gra jest już dostępna w przedsprzedaży. W polskim PlayStation Store edycja standardowa kosztuje 299 zł, a Edycja Krwawego Księżyca 339 zł. Projekt będzie więc oceniany nie tylko jako debiut nowego studia, ale też jako pełnoprawne RPG akcji z segmentu premium.

Czytaj też: Unreal Engine 6 zniszczy najlepszą zaletę silnika. Teraz ciekawi mnie jedno – co uratuje devów?
Na ten moment najważniejsze informacje są jasne: Rebel Wolves przygotowuje mroczne RPG z otwartym światem, wampirzym bohaterem, systemem dnia i nocy oraz strukturą opartą na czasie i konsekwencjach wyborów. Największym wyróżnikiem gry nie musi być sama walka, lecz sposób, w jaki fabuła, eksploracja i decyzje gracza zostaną połączone z ograniczonym czasem na uratowanie rodziny Coena.

