O sprzęcie nowej firmy Carla Peia – Nothing – można powiedzieć wiele i mieć różną opinie o specyfikacji, lecz nie można im zarzucić braku stylu, a przynajmniej prób zrobienia czegoś innego, niż cała reszta. Dlatego jakby ogłosili stworzenie laptopa, to na pewno wypatrywałbym tej premiery z ogromnym zainteresowaniem. Na razie jednak pozostaje się zadowolić tym pomysłem.
Laptop od Nothing mógłby tak właśnie wyglądać. Niech podejmą rzucone wyzwanie
Projektant Nikita Bukoros podzielił się ze światem swoją wizją, jakby widział design laptopa wydanego przez producenta Nothing, gdyby ten miał być w ogóle rozważany. Nazwał go w pasującym do firmy stylu Nothing Book, nawiązując tym samym do Nothing Phone. Chociaż jest to tylko koncepcja, to po pierwszym rzucie oka, nie ma wątpliwości, że mogłoby powstać właśnie coś w tym stylu.

Laptop według wizji Bukorosa miałby drugi ekranik o mniejszym odświeżaniu na klapie zamykającej, zaś na spodzie oferowałby przezroczystą konstrukcję umożliwiającą spojrzenie w głąb narzędzia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, jako że jest to właśnie znak rozpoznawczy Nothing, zaadaptowany oczywiście w smartfonach, lecz i w słuchawkach dousznych i nausznych.
Czytaj też: Test Nothing Phone (4a) Pro. Nie umiem przestać kochać Carla Peia
Wizja jest na tyle bliska oczekiwaniom fanów firmy, że ci nie kryją w mediach entuzjazmu. Firma z siedzibą w Londynie od początku swojego istnienia stopniowo rozbudowuje katalog dostępnych urządzeń, a nawet rozwinęła własną submarkę CMF. Zatem myśl, że mogliby pójść w stronę produkowania laptopów, nie jest taka znowu szalona.
Inspiracje są widoczne jak na dłoni, lecz to właśnie stanowi o sile projektu
Naturalnie już na pierwszy rzut oka widać wpływy innych marek, a szczególnie Apple, lecz nie tego z ostatnich lat, lecz sprzed kilku dekad. I nie ma w tym niczego złego, w końcu kiedy w grę wchodzi tworzenie przezroczystego sprzętu, to gdzie szukać inspiracji, jak nie w latach 90. które oddychały wręcz przezroczystym plastikiem.

Dlatego nie dziwią tutaj przebłyski kultowej dzisiaj serii laptopów serii iBook, które zachwycały odważnym połączeniem kolorów oraz półprzezroczystymi obudowami. Do perfekcji zabrakło tylko uchwytu do wygodnego przenoszenia konceptualnego laptopa Nothing. U Nikity Bukorosa również widzimy pudrowy różowy, ostro pomarańczowy, turkusowy z purpurą czy połączenie błękitu apatytu z żółtym. Można też doszukiwać się odniesień do konsol Nintendo z początku lat 2000., ale po prostu wówczas każdy producent bawił się formą i kolorami. To były cudowne czasy wyzwolenia projektantów.
To jest znak szczególny, który fani docenią
Kwintesencją projektu jest jednak ten dodatkowy ekran, bo chociaż przezroczysty spód jest świetnym pomysłem, to rzadko będzie okazja na niego spojrzeć. Z kolei dodatkowy ekranik będący na klapie laptopa, byłby niczym mały ekranik w nowym flagowcu Nothing oraz okazją do wyświetlania różnych grafik, od tekstów po ikonki nawiązujące do internetowej kultury.

Tam też można by było zastosować rozwiązania znane ze smartfona, czyli informować na bieżąco użytkownika o nadchodzących powiadomieniach, poziom baterii, włączyć jakiś swoisty wygaszacz ekranu oraz godzinę.

Miło jest sobie tak pomarzyć, niestety na tę chwilę nie ma szans, że ten projekt się wydarzy. Firma jest całkowicie poświęcona rozwijaniu swojego portfolio słuchawek oraz smartfonów. Możliwości zainwestowania w taki kierunek rozwoju firmy nie ułatwia też globalna sytuacja cen komponentów niezbędnych do tworzenia wszelakiej, współczesnej technologii. Giganci branży sztucznej inteligencji rzucili się na pamięci RAM z takim głodem, że producenci procesorów dyktują obecnie warunki, zmieniając ceny dosłownie od zamówienia do zamówienia i nie jest istotna nawet wielkość firmy.
Czytaj też: Ten telefon wygląda jak przeniesiony z roku 2000. Nothing wypuszcza limitowaną edycję stworzoną przez fanów
Zatem na tę chwilę pozostaje jedynie podziękować projektantowi, za to, że chociaż przez chwilę można się pobawić ideą Nothing Booka.
Źródło: techradar

